Branża gier dwie dekady temu absolutnie nie była bardziej wymagająca. Gry pokroju Monkey Island, Chłopaki nie płaczą, Leisure suit Larry były na porządku dziennym. Teraz takie gry skończyłyby się dla twórców linczem ze strony multum organizacji praw kobiet (i nie bez powodu). Wejście na rynek jest podobnie trudne jak wtedy. Albo się czymś wybijesz albo zostaniesz zapomniany taki urok obszaru entertainment.
Gry tworzone w parę miesięcy czy nawet rok zamiast kilku(nastu) lat? Sure. Tylko jak wyglądały tamte gry? Wtedy najwięcej czasu zabierało samo projektowanie, pisanie scenariusza i programowanie silnika gry, stworzenie dobrej oprawy wizualnej było często drugorzędne a z raz zrobionym silnikiem można było tworzyć pierdyliard gier. Teraz silniki masz dostępne od ręki, mało które studio decyduje się na napisanie swojego własnego a zdecydowana większość czasu jest wrzucona w tworzenie fotorealistycznych assetów, dobry voice acting, napisanie porządnego scenariusza który trzyma się kupy z poprzednimi częściami, bugfixing, reklamę, itd. które zajmują trochę więcej czasu. Porównywanie obecnych procesów do początków gdzie deweloperzy robili cokolwiek i sprawdzali co się przyklei nie jest miarodajne. Nie wspominając już nawet o tym że istnieją wydawnictwa które wydają gry co rok (patrzę na ciebie EA)
Sprzedaż gier była mniejsza bo było mniej konsumentów i gracze byli, nie ukrywajmy, ostracyzowani przez społeczeństwo.
Co do reszty nie mam argumentów.
Jest różnica w immersji kiedy przez ekran przebiega ci medyk w pancerzu bojowym i kiedy zamiast niego biegnie skąpo odziana pielęgniarka. To że są kolorowe nic nie znaczy, ważne żeby nie psuły obrazu świata przedstawionego.