Najlepiej w tej roli sprawdzi się Batman. Tak samo jak Mikołaj, działa pod przykrywką nocy, gdy wszyscy smacznie śpią. Jest bardziej kompaktowych rozmiarów od Mikołaja, więc bez obaw zmieści się w kominie i nie zostawi za sobą wiele śladów, nie obudzi dzieci, bo działa bezszelestnie i pozostaje nieuchwytny. Batarangi i Batmobil sprawdzą się idealnie w roli sań i reniferów, zaś w roli jego przybocznego elfa - Robin. Ten duet zadbałby o to, żeby każde grzeczne dziecko otrzymało swój prezent.
Święta najbardziej chciałbym spędzić w świecie Wiedźmina, nie ograniczając się do jednej lokacji, korzystając z usług transportowych, a raczej teleportacyjnych Yennefer, przemieszczać się pomiędzy Novigradem, poczuć klimat tętniącego życiem miasta, by później odsapnąć, podziwiając zapierające dech w piersiach widoki na Skellige. Należy zrobić podział obowiązków, dlatego też za podkład muzyczny zadba nie kto inny jak sam mistrz Jaskier, wprawiając nas w odpowiedni nastrój poprzez przygrywanie kolęd. Zoltan niczym pijany wujek na weselu będzie zabawiał gości. Ktoś musi zadbać o potrawy, niech będzie to Troll, może zrobi niespodziankę i zaskoczy nas popisową zupą z elfa, choć tutaj różnica zdań może być przeszkodą, bo Geralt nie przepada za cebulą, a elf z cebulą dobry.. jak pomidor. Spędzilibyśmy ten czas w przyjemnej atmosferze, ale święta, święta i po świętach, lub parafrazując klasyka: „Święta odeszły. Ruda odeszła. Moja stara odeszła. Wszyscy odeszli, tylko zupa została”.