Najlepsza gra mojego życia... bla bla bla;p Pokochałem w życiu dwie serie gier: Gothic'a i Grand Theft Auto. Wielu sceptyków (tych nie lubię), że gra z góry określonym bohaterem jest gorsza od tej, gdzie tworzymy własną postać (temat powrócił z nowym Dragon Age). Przyznaje, jestem człowiekiem, który uwielbia tryb dla pojedynczego gracza. Zawsze lubię dobrze opowiedziane historie ze zwrotami akcji, które się pamięta i to dłuuuuuuuuugo. Tak było z Gothic'iem, gdzie panował przytłaczający klimat koloni karnej. Wszystko było brudne, ludzie mogli wbić w każdej chwili nóż w plecy, a sam bohater nie był cudownym herosem ratującym księżniczkę. W GTA porwała mnie grywalność i możliwości. Sianie destrukcji i cholernie wciągające misje były motorem napędowym tej gry. To co łączy te dwie serie to właśnie świetne historie i genialnie zarysowane postacie, które nie znają słowa "przepraszam". Przechodziłem je wielokrotnie i przyznam, że w końcu zaczęło mnie to nudzić, ale za każdym razem minie parę miesięcy i znów powracam do tych tytułów, bo przez rozbudowaną (barak mi słowa, więc w miejsce kropek coś sobie wstawcie) ................................ I mam do nich ciągły sentyment. Na tych grach się wychowałem (każdy tal mówi o swoim tytule:D) i nie kocham ich za to, że w nie grałem jako pierwsze, bo tak nie było. Każda gra mająca wciągającą fabułę do granic możliwości pozostanie w mojej pamięci. Amen:)