Dziwia mnie tak wysokie oceny gears of war. Gra tak naprawde jest bardzo nudna i krotka. Nie dawno ja ukończyłem i moje wrażenia to jakbym grał w jeden rozciągnięty level, praktycznie bez żadnych pomysłow.Po pierwszym etapie w pada się w rutyne i do końca juz nic nas nie może zaskoczyć. Sama grafika która na dłuższą mete jest również męcząca to za mało. Lost Planet to całkowite przeciwieństwo tej gry. Dopracowana w każdym szczególe (droche słabiej wypada dzwięk), naszpikowana pomysłami, gdywalnością przewyszczająca GoW o lata świetlne. Od strony technicznej perfekcyjna. Udowadniająca że na konsole tak naprawde tylko japońcy potrawią robić prawdziwe gry.
Posiadam GF4 MX440 i gra uruchomila sie bez problemow i uzywania 3d analizera. Ktos chyba wymyslil sobie sposob na dodatkowa reklame gry za kosmiczna cene. Jesli chodzi o to w jaka nowa karte zainwestowac, moja odpowiedz jest jedna... konsola.
Co tu sie podniecac ?
Tona wstawek przerywanych chwilami gry (japonce to lubia), plus denerwujaca kamera.
Do tego ogolna sztywnosc postaci.
Jedynka juz mnie denerwowala, dwojka byla przereklamowanym badziewiem.
Z serii na PSX-a najlepsza byla czesc 2 . Jak na mozliwosci tej konsoli gra dopracowana w kazdym szczegole. Jedyna gierka ktora ukonczylem kilkanascie (kilkadziesiat ?) razy i to bez wspomagania. Grywalnoscia przebijala nie jedna strzelankie z obecnych lat.Taki Painkiller gdy byl wydany w tych samych latach co resident, to bylby tylko cieniem tej wiekiej gierki.Silent hill posiada klime, ale jest nuzacy na dluzsza mete w odroznieniu od zrecznosciowego residenta.
Dla mnie glownym mankamentem tej gry to brak wyscigow z innymi samochodami. Napawanie sie realnoscia w samotnym wyscigu, bez rywalizacji nie przynosi takiego zadowolenia.
gra jest zaj****ta i zadne probki czy wieksze calosci tego nie zmienia.
Zastanawia mnie tylko jedno. Po jakiego ciula polonizowac ta gre ? Chyba tylko po to zeby na opakowaniu byl znaczek.
Gry na kompa sa zbyt powazne, zeby nie powiedziec ponurackie (te wszystkie medale, call of duty i inne)
Beyod... w nosi nieco konsolowego luzu ze swoja bajecznie kolorowa grafika, Prince i rayman... rowniez, chociaz prince jest odrobine za sztywny i schematyczny.
Gry sa po to zeby sie dobrze bawic, a one to oferuja.
Renderowane tla wychodza troche z mody (a szkoda), mam wersje japonsko-angielska i musze podwierdzic ze capcom wie jak sie to robi.Dynamiczno-konsolowe walki, swietny dzwiek, a do tego pelna opsluga z pada...tylko grac.
Gra trzyma klimat poprzedniego Mysta, pelne 3d nadalo jej nowy wymiar i co dziwne udalo to sie uzyskac na 1cd.Pozycja obowiazkowa dla przygodo-maniakow.
Czytajac wypowiedzi dochodze do wniosku ze jest to kolejna rozreklamowana gra dla grupy fanatykow...a moze sie myle...czy jest sens zebym ja, jako zwykly gracz wydawal niemale przeciez pieniadze na taka pozycje ?
Kolejna bardzo udana konwersja z konsoli. Capcom zna sie na swojej robocie...
Czy ten niesamowity dodatek do FIFY 2004 to patch do Battlefield 1942, bo tak wychodzi po kliknieciu Pliki serwisu...
Gra wymiata...trzeba tylko sie jej poddac zamiast wpatrywac sie z przyklejonym nosem do monitora w jakosc tekstor...Kazda z wymienionych gier jest warta tego zeby w nie pograc, wiec porownywanie i psioczenie nie ma zadnego sensu.
Oczywiscie ze nikt nie lubi byc okradany, ale sila przyzwyczajenia jest tak wielka ze inaczej nie potrafie. Kiedys kupilem jeden orqinal, ale to juz nie bylo to...
Gralem w pirackie gry, gram pirackimi i jak dlugo bedzie mazna lub ja bede wstanie, bede gral. To cale uzalanie sie nad okradanymi koncernami gucio mnie opchodzi. Jesli zbankrutuja to przerzuce sie na szachy.