LGBT to nie ideologia tylko ludzie. Wiem, że miałeś na myśli tylko świat prawackich urojeń, ale lepiej i tak nie używać tego typu fałszywych sformułowań, żeby ich zanadto nie utrwalać w dyskusji publicznej.
Już widzę oczami wyobraźni prawo, gdzie trzeba będzie zatrudniać w firmie tęczowego tak jak w stanach afrona, tylko dlatego że jest tęczowy. Nie dla tego że coś umie, tylko dlatego że ma inną orientację i nie chce się wyjść homofobiczną firmę.
wiązanie się z Rzesza lub ZSRR skończyłoby się jeszcze gorzej
Co do Rzeszy zgoda, ale jak niby wiązanie z ZSRR od początku miałoby się dla nas skończyć gorzej? Armia Czerwona finalnie wchodzi do Polski w każdym wariancie, niezależnie od decyzji sanacyjnych dyletantów. Najgłupszym wyborem w takiej sytuacji jest więc opór wobec niej. A to zakładał zakładał zarówno wariant historyczny (czyli dać się przeorać z obu stron, ale skończyć w obozie wygranych jako PRL), jak i wariant po stronie państw Osi (czyli dać się przeorać tylko z jednej strony, ale skończyć w obozie przegranych jako PSRR).
Opowiadając się po stronie ZSRR już w 1939 wpuszczamy Armię Czerwoną do siebie (bo i tak prędzej czy później by tu przyszła), ale w takim wariancie robimy to jako gospodarze (przypominam, że powstaniu warszawskiemu przyświecał taki właśnie cel) i zamiast dać się nazistom przeorać od zachodu idziemy wspólnie z ZSRR na Rzeszę. Ostatecznie kończymy w radzieckiej strefie wpływów bez 6 lat okupacji, przeorania kraju przechodzącym frontem i z lepszą pozycją negocjacyjną co do wymiany terenów na wschodzie za większe nabytki względem pokonanej Rzeszy. Tak więc opowiedzenie się po stronie ZSRR było najlepszym co mogliśmy zrobić w 1939 roku (a może nawet rok wcześniej, przy okazji rozbiorów Czechosłowacji), a zarazem najmniej prawdopodobnym biorąc pod uwagę miernoty jakie mieliśmy u władzy (to zupełnie jak dzisiaj).