[35]
06.12.2014 Południowy Afganistan
Było gorąco, jednak akcja zakończyła się powodzeniem, żadnych strat w ludziach i sprzęcie. Szkolenie w jednostce nie obrazuje tego co się dzieje na misji, to po prostu trzeba przeżyć. My żołnierze z oddziału "Echo" dokonaliśmy tego, dorwaliśmy w końcu tego sukinsyna Ahmeda-of-atarata, to przez niego cała ta wojna, przez niego zginęli nasi kompani oraz niczemu winni cywile. Udało nam się odnaleźć córkę bestialsko zamordowanego władcy Olada-danacha. Teraz to ona przejmie władzę i nareszcie zapanuje pokój, ta cholerna wojna dobiegnie końca, za dużo już zabrała niewinnych istnień. A my ? My kończymy naszą misję, wracamy do kraju, zabieramy nasz sprzęt wojskowy i wracamy. Zrobiliśmy swoje. Teraz niech radzą sobie sami. My wracamy do ukochanej ojczyzny, do naszych domów i do naszych rodzin, do naszej jednostki. Szkoda tylko, że nie w takim składzie w jakim zaczynaliśmy tą misję na obcej ziemi. Ale to jest wojna. My wracamy, cali i zdrowi. Ta wojna, to miejsce to piekło ale i tak za nim zatęsknimy, w końcu to tutaj ryzykowaliśmy życie, tutaj odeszli nasi przyjaciele. Jutro pakujemy się w samolot i czeka nas długa i męcząca podróż do innego świata.
Dzisiaj na tyle, kiedy dolecę do domu znów naskrobię parę słów w tym pamiętniku.