Nie! Diablo i PoE to zupełnie różne gdy. Diablo IV powinno być lepsze, ale nie powinno być jak PoE2
Koleś jest ciężkim zwyrolem.
Pod płaszczykiem tematu wymusza rozbieranie się.
Dobrze, że nie tworzy klona Mortal Combat.
Kurka, nawet w D3 pograłem dłużej niż w D4.
Zobaczę jak tam gra wygląda po 4 sezonach, ale czy zostanę dłużej niż na jedno przejście? Wątpię.
Dla mnie gra jest naładowana gówno-treścią, jak mmo lub mobilka, a brakuje je treści porządnej.
A to nie jest tak jak z muzyką?
Co roku powstają setki utworów - większość to chała, kilka dobrych.
W 2050 roku pewnie nadal będziemy słuchać tych 5% hitów z 2020r., a o pozostałych 95% chłamu zapomnimy. I będziemy tego starocia porównywać do nowego chłamy i mówić "stare kawałki są lepsze".
Dziś gramy w kilka/kilkanaście tytułów sprzed 15-20 lat,a o reszcie nie pamiętamy.
Problem z dodatkami w MMOsach jest taki, że jak sobie gram powiedzmy w ANNO i nie kupię dodatków to nie mam dodatków, a gram dalej. W MMOsach nie kupujesz dodatków, to powoli jesteś marginalizowany bo zostajesz w tyle za graczami, którzy te dodatki mają. Niby możesz grać na podstawce, ale gra traci po jakimś czasie sens.
Dlatego jeśli gram w MMOsa i wychodzi rozszerzenie za 30$, które niewiele wnosi, to się irytuję, bo to taki haracz do którego coś tam dorzucili dla niepoznaki.
Ten dziwny uczuć fana gier Bethesdy przed premierą kolejnej:
- Oby Todd nie nakłamał bardziej niż ostatnio...
Nie będę dyskutował z tym co Ci się podoba a co nie, bo to indywidualna sprawa, ale z jedną tezą się nie zgodzę.
Mówienie, że F3 i F4 są strasznie uproszczone w stosunku do F1 i F2 z jednej strony jest prawdą, z drugiej jest to błędne podejście. Otóż F3 i F4 są w zasadzie innym gatunkiem gry. Są specyficznymi action rpgami, są czymś co wielu nazywa "grami Bethesdy".
Więc owszem, fanom 1 i 2 może się nie podobać kierunek w jakim poszły 3 i 4, ale podobnie jak nie bierzemy pod uwagę Falout Tactics, który był spinoffem innego gatunku (z resztą bardzo go lubię) i nie mówimy, że jest gorszym rpgiem tak nie powinnismy mówić od 3 i 4, że są gorszymi rpgami bo to po prostu gry z innego gatunku.
cenię Twoje zdanie kolego. Powiedz mi więc proszę, w co wolno mi grać i co może mi się podobać?
Ja na gry Bethesdy nie patrzę jak na rpgi, czy akcyjniaki.
To są gry Bethesdy, specyficzna mieszanka akcji i rpg w otwartym świecie i to jest mój typ gry.
Podobnie jak ty spędziłem masę czasu w F3, F4, Skyrim, Morrowind (Oblivion, New Vegas i F76 gorzej mi podeszły).
Zdaję sobie sprawę, że w wielu kwestiach posiadają ułomności, ale dobrze się przy nich bawię i będę pewnie też przy Starfieldzie zwłaszcza, że lubię bardzo Elite Dangerous, ale chętnie popykam w coś lżejszego w dużym kosmosie.
może i racja... ale jakoś mnie nie przekonują do siebie. Wole patrzeć jak stateczki z wyspy na wyspę wożą kawę i wełnę z alpaki, albo budować domki.
Co oczywiście nie znaczy, że Solusy są złe. "Miliony much nie mogą się mylić" ;-)
Nie lubię tylko tego, co wspominali inni: wytworzyła się jakaś tendencja w świecie gamingowym by utożsamiać ludzi nie grających w Soulsy z "każualami", grających z "prosami" i w ogóle samych "każuali" z czymś gorszym.
Nie zgodzę się. Wczesny dostęp, to nie jest kupowanie kota w worku, a przynajmniej nie powinno być.
To nie jest kickstarter.
Wczesny dostęp powinien polegać na tym, żę wydawcy udostępniają grę przed premierą ciut taniej. Gracze mogą grać wcześniej i taniej w "betę", a wydawca i dewowie mają szerokie grono betatesterów, dzięki którym mogę grę doszlifować, zoptyamlizować, uzupełnić o zawartość i wprowadzić zmiany postulowane przez graczy.
Soulsy nie dla mnie. Nie mam tyle czasu na gry, by jakąś piłować X razy zanim w końcu będzie mi szło.
Był czas, że gry przechodziły się same i to nie było dobre, ale robienie gier gdzie po sto razy widzisz "you died" przyprawia mnie tylko o frustrację.
Ps. to kwestia gustu, ale dla mnie to ponuractwo soulsów w warstwie wizualnej jest po prostu brzydkie.
Mi odkrywanie starcza na dłużej, ale rzeczywiście co pół roku instaluję, latam trochę i mi się nudzi.
Marzy mi się gra eksploracyjna, w której eksploracja byłaby ciekawa. Handel, piractwo, górnictwo, są ciekawe, ale w ED gram dla eksploracji. Ta jednak niestety niewiele ma do zaoferowania. Wszystko wygląda tak samo co może i jest zgodne z rzeczywistością, ale nie jest ciekawe.
Grałem we wszystkie duże odsłony Anno. Moje ulubione to 1404, ale nawet 2070 i 2205 pograłem sporo.
Kolejne widziałbym może w starożytności, a może z perspektywy np. Chińczyków - swego czasu też byli przecież wielkimi odkrywcami. Ustanowienie dalekiego wschodu osią rozgrywki, a nie jak dotychczas "rejonu egzotycznego" mogłoby dać ciekawe efekty.
No i chętnie na boczku zagrałbym w "1503 resurected" ;-) nowa grafika, poprawki QoL, odświeżenie gameplayu do czegoś w stylu 1404 lub 1800.
Grałem we wszystkie duże odsłony Anno. Moje ulubione to 1404, ale nawet 2070 i 2205 pograłem sporo.
Kolejne widziałbym może w starożytności, a może z perspektywy np. Chińczyków - swego czasu też byli przecież wielkimi odkrywcami. Ustanowienie dalekiego wschodu osią rozgrywki, a nie jak dotychczas "rejonu egzotycznego".
No i chętnie na boczku zagrałbym w "1503 resurected" ;-) nowa grafika, poprawki QoL, odświeżenie gameplayu do czegoś w stylu 1404 lub 1800.
Czego kompletnie nie rozumiem, to czekania na Harrego Pottera czy Avatara. Nie przypominam sobie filmowej adaptacji gry lub growej adaptacji filmu, która była by na prawdę dobra. Są co najwyżej średniakami, a i tak jakoś nie mogę sobie przypomnieć tytułu, w którym spędziłbym kilkanaście godzin.
Jasne, że tak działają nasze głowy. Hazard, ośrodki nagrody itp...I wszystko byłoby w porządku, gdyby to było uczciwe. A niestety nie jest, bo gamedev to już dawno nie są zajarane graniem ziomki, którzy kodują grę taką w jaką sami by chcieli grać, tylko sztab speców od marketingu, psychologii itd... Wszystko nie nastawione na to by zrobić grę której chcą gracze, a na to by podejść graczy tak, by Ci chcieli wydawać pieniądze na grę.
Posługując się przykładem z innej beczki:
Uczciwy twórca gier to piekarz, piekący chleb, którego chcą ludzie, starający się by chleb był jak najlepszy, a ludzie chcieli kupować ten, a nie od konkurencji.
Nieuczciwy twórca gier to akwizytor sprzedający staruszkom garnki lub pościel z lamy, zorientowany nie na zarobek przez zaspokojenie potrzeb klientów, tylko na zarobek osiągany przez sztuczne kreowanie potrzeb uderzając w czułe punkty.
Tylko czy wystarczy graczy 30+ by zapewnić temu "duchowemu spadkobiercy" Painkillera sukces sprzedażowy? Bulletstormowi się nie udało, a te dwie gry widzę właśnie oglądając zwiastun Witchfire.
Też mnie PoE nie wciągnęło.
Nigdy tego nie przeszedłem.
Przy jednym podejściu lata temu byłem już daleko w fabule i przez buga nie miałem jakiegoś NPC w głównej linii questów. Potem jakoś nigdy nie zebrałem się by przejść.
Jedna rzecz, która mi się nie podobała to sam świat. Niby pustkowia, a miałem wrażenie, że wszystko jest tuż za rogiem. Jestem w "mieście" NCR, robię dwa kroki a tam Deathclawy, dwa kroki w inną stronę i Legion Cezara...
"Postacie mają karykaturalny wygląd, kojarzący się z animacjami dla nastolatków. Stylistycznie nieźle oddaje to świat Warhammera 40K, ale wydaje się zbyt ugrzecznione jak na brutalne uniwersum „Wojennego Młota”.
"
To wydaje mi się normalne, cały WH40K powstał po części jako luźniejsza nieco karykaturalna wersja WH. Z resztą sama postać Space Marina per se jest karykaturalna.
Przepraszam, ale to wygląda jak chaotyczna sklejka grindziarskich mechanik do nabijania statsów, z których żadna nie będzie jakaś odkrywcza czy dopracowana.
Sam trailer wygląda jak jedna z tych reklam mobilek, gdzie postać ląduje na wyspie w gaciach mając lvl 1, za chwile odkrywa skrzynię ze skarbem ma lvl 30, a po chwili lvl 99 i wielki pałac... Tyle, że gra nie wygląda nawet podobnie. Oby tu było inaczej...
O tak! W Czarownicy poznałem Eggersa i Anyę Taylor-Joy, która wtedy miała niespełna 19 lat i zagrała rewelacyjnie!
No i nie pomijajmy niezapomnianej roli Czarnego Filipa :D od momentu obejrzenia tego filmu każdy kozioł, którego widzę, to Czarny Filip ;-)
Umieściłbym tu jeszcze poruszające do granic "Requeim dla snu" Darren Aronofskyego, w którym ze swoim własnym wewnętrznym złem przegrywa z kretesem każdy z bohaterów.
Wywaliłbym za to Piłę (ten film to dla mnie takie Happy Tree Friends na poważnie), Gwiezdne Wojny, Johna Wicka i przede wszystkim Avengersów. To mogą być całkiem przyjemne paczydła, ale na pewno nie są to "Najlepsze filmy..." godne umieszczania w jednym zestawieniu z Fincherem, Verhoevenem, Coenami, Scorsese czy Polańskim.
Diablo Immortal będzie miało port na PC. Czyli mocno zmieniony port Diablo III na mobilki będzie miał port na PC?
Pewnie policzyli kasę już wydaną i spodziewany zysk z mobilki i wyszło im, że ich fandom to jednak w dużej mierze pececiarze i bez nich może się hajs niezgodzić.
Niech lepiej przysiądą fałdy i robią tę czwórkę porządnie, bo ona zapowiada się dużo ciekawiej.
Też nie skończyłem tej gry. Bardziej odpowiadała mi sandboxowość Skyrima (jeśli można to porównywać w ogóle).
Ale pisanie, że "Wróciłem do Wiedźmina 3 i o mało nie umarłem z nudów" to jakieś dyrdymały.
Stary, grałeś w to łącznie 220h i piszesz, że Cię znudziło? No to chyba normalne. Po jakimś czasie wszystko się nudzi.
Pilarsy, które wspominasz mają zdecydowanie wolniejszą rozgrywkę, więc i więcej czasu schodzi na nią. Z kolei Fallout NV jest zdecydowanie, krótsze więc łatwiej przejść go kilka razy zanim się znudzi.
Trudno zestawiać studio takie jak Pirania Bytes z RPG i Palyground Games z Forzą.
Wiadomo, że samochodowe "ścigałki" będą podobne do siebie, bo raczej w tego typu grach oczekujemy zbliżania do realizmu (nawet tych bardziej arkadowych), podobnie różnego rodzaju Fify.
Z kolei w RPG jedyne co nas ogranicza w kreowaniu światów to nasza wyobraźnia, legitymizacja do używani ctrl+c, ctrl+v w tym przypadku jest więc znacznie mniejsza.
Teraz tak sobie myślę, że większośc udanych seriali jest zbyt długa. Mało kto przecież powie: "nakręciliśmy 5 dobrych sezonów i na tym kończymy"
Większość twórców będzie robić kolejne sezony, dopóki się to opłaca. Fani ich trochę zjadą w internecie, ale póki hajs się zgadza.... ;-) Przecież seriale kręci się dla pieniędzy i to ogromnych.
Dla mnie max to 4-5 sezonów. Potem zwyczajnie się nudzę tematem. Nawet seriale, które uwielbiałem jak The X-Files czy Northern Exposure po 4 sezonie ogladałem na siłę i niejako z poczucia obowiązku.
A takie tasiemce jak Supernatural (15) czy Chirurdzy (18) to zwyczajnie mnie przerażają. Supernatural lubiłem, obejrzałem 3 sezony, Westworld dla mnie skończył się po pierwszym, zwyczajnie była to zamknięta historia i nawet nie sięgnąłem dalej. Może kiedyś sięgnę.
Czekam na Settlersów.
Póki co ogrywam stareńkiego Faraona i Cesarza z łezką w oku wspominając czasy gdy citybuildery były popularne. Teraz mamy albo indyki, które często mocno niedomagają, albo owszem ciekawe i dobre propozycje, ale dla hardcore-owych graczy. Brakuje mi tego radosnego pykania i spokojnego budowania osad.
Czytam tu i ówdzie komentarze na temat AC i dochodzę do wniosku, że Ubi jest złe bo robi kolejne AC, natomiast AC jest złe bo robi je Ubi. Wojny klonów ;-)
A może to na VR będzie fajne?
Tylko, że Xbox czy Steam oferują konta pojedyncze - "jednoosobowe", a Netflix ma konto, które możesz dzielić, oglądać jednocześnie przez kilka osób normalnie w swojej ofercie.
Wg. mnie powodem jest kiepska jakość produkcji i konkurencja.
Kiedyś liczył się Netflix. Teraz miesiąc w miesiąc spoglądam na inne platfomy, Canal+, Apple, Amazoni zerkam co tam mają. Kupuję na miesiąc, oglądam co chcę i rezygnuję.
Biblioteka filmowa jest kiepska, trochę klasyków które każdy widział już po sto razy i masę gniotów. Oprócz tego seriale, na które życie jest za krótkie.
Przy stałej subskrypcji Netflixa trzyma mnie współdzielone konto właśnie. Gdybym miał je utrzymywać tylko dla siebie, to dawno bym zrezygnował.
Jednak nie wróżyłbym Netflixowi upadku. Straci część użytkowników na rzecz innych platform, ale stastus quo koniec końców będzie zachowane. Trochę jak z sieciami komórkowymi w Polsce. Był Orange (Idea), Plus i Era (T-Mobile), które dzieliły rynek na 3. Wszedł Paly, który miał pozamiatać. A w efekcie uszczknął trochę każdemu i teraz dzielą rynek na 4.
Pamiętam jak w podobnym czasie zagrywałem się Sanitarium i Arkanum przyciągnęło mnie podobną stylistyką. Niestety od Arcanum się odbiłem - już wtedy sterowanie, interface i grafika niedomagały. Ale płyta nadal leży w kartonie i szkoda jej się pozbyć.
No właśnie! Gotowy build i tłumaczenie kogoś kto już ogarnia. Dlatego dla mnie PoE jest przegięte. Od H'n'S oczekuję radosnej rozwałki i lootu.
To bardzo rozbudowana gra, ale zanim zacząłem ogarniać o co chodzi, gra mi się zwyczajnie znudziła. Po jakimś czasie wszystko wydawało się takie samo, a w grę co raz bardziej wchodził "excel".
Gram w różne gatunki, ale max dla mnie to około 300-400 godzin (kilka ulubionych tytułów). Tylko "dobre" odkładam na półkę po 50-80 godzinach.
Oh, Nabuchodonozor był babilońskim królem. Statek w Matrixie był nazwany na cześć Nabuhodonozora II jak mniemam, twórcą potęgi Babilonu.
Gra pewnie też według tego samego schematu co stare gry Impression games.
To rzeczy, które mnie odstraszyły od tej gry, ale z tego co wiem to sporo dodali w paczach (zarządzenie religią, podatki itp...).
Westworld zakończylem po pierwszym sezonie. Dla mnie historia była świetna, ale zamknięta i tyle. Jednak ogólne maksimum dla mnie to 5 sezonów. Potem zwyczajnie odpadam (z reguły nawet wcześniej). Zwyczajnie nudzi mi się i chcę już czegoś innego.
Podali oficjalne powody? Wcześniej Covid, a teraz? Jeśli spadek zainteresowania wydawców to szkoda bo trudno będzie na to cokolwiek zaradzić. Jasne, każdy większy zorganizuje własną konferencję, ale to były trochę takie growe oskary.
Liczę na lajtową wersję Elite: Dangerous pomieszaną ze Skyrimem dla "każułali" takich jak ja :-)
Skyrima ograłem już we wszystkie strony, a Elitkę pocisnąłem kiedyś mocno i teraz trudno mi do niej wrócić przez brak czasu na dłuższe posiedzenia.
Gry Bethesdy mi zwykle pasują (poza F76 - tam się odbiłem) mimo sowich wad, więc ja czekam.
No bo gry AAA są podporządkowane $$$ :-) I jeśli na tym jest największa kasa, to to będą robić wszyscy.
Czy gry przestają się starzeć? Niektóre pewnie tak, ale akurat AAA starzeje się tak samo szybko jak rozwija się sprzęt. Obecnie sprzęt jest drogi jak diabli, zwłaszcza karty graficzne, to i rozwój AAA spowolnił. Inna kwestia, że choć asymptotycznie, to zbliżamy się do fotorealizmu i każdy kolejny krok będzie co raz trudniejszy.
Kiedyś przy okazji jakiegoś kałszkwału o kolejne wydanie tej samej gry na kolejną platformę podałem przykład szachów.
Nikt wszak nie wkurza się, że szachy są cały czas sprzedawane tylko w nowych pudełkach. To jest gra, która się prawie nie starzeje. Komputerowe też takie pewnie są (być może dla każdego to inny tytuł).
Ograłem trzy misje. Gra jest obecnie w stanie alfa co najwyżej. Grafika jest w wyższej rozdzielczości, ale według mnie nie jest lepsza. Na zbliżeniu widać, że postaci są składane z kawałków, osobno rączka osobno nóżka jak w Fallout Shelter, natomiast w oryginale były pięknie rysowane.
Interface niby ma być polepszony, ale gunwo widać. Przez te trzy misje nie udało mi się włączyć minimapy, ani okna z celami misji. Brak dubbingu - w oryginale był dubbingowany każdy ludzik.
Nie skreślam tej gry. Nadal czekam na pełnika, ale jeszcze duuuuużo pracy do zrobienia.
KKND pamiętam, choć sam nie grałem, to kolega pykał.
Ja męczyłem wtedy ostro Faraona, Cesara III, trochę "Hirołsów" oraz oczywiście Diablo 1 (HF nie miałem), Rollercoaster Tycoon, TTDeluxe, SWAT 4, Half Life (+ własne mapy), Quake 1 (dwójka jakoś mi nie podeszła), Unreal (graficznie urywał mi dupę wtedy!).
Wracam czasem do HoMM3, OpenTTD, Diablo 1, Diablo 2 Resurected męczę ostro aktualnie, myślę nad Unrealem
A gdzie Transport Tycoon Deluxe?
Co prawda aktualnie pykam w OpenTTD, które jest niby "nowe", ale to ta sama stara gra.
Podobnie jak większość z Was, zasmuciła mnie wieść o odejściu Heda. Jednak nie oszukujmy się, TVGry to nie miejsce pracy, w którym doczekuje się emerytury.
Nie wiem jakie treści bedzie miał Hed na swoim kanale, ale np. Gambriego nie oglądam. Nie, że nie lubię, wręcz przeciwnie szkoda mi bardzo, że odszedł, po prostu IIWŚ to nie moje klimaty.
Możemy domniemywać, że ze względu na zdobyte doświadczenie i warsztat w TVGry obowiązuje ich jakiś zakaz konkurencji dotyczący tematyki (cholera wie jakie warunki rozwiązania umów podpisali).
Zostaje nam Jordan, Arasz, Pan Mateusz i Kacper Lipski. Julia się wyrabia. Na siostrzanym TVFilmy jest Aleksy. Damy radę :-)
To na końcu to Heavy Rain. Chociaż równie dobrze mogłoby być o każdym innym Detroicie, Beyond: two souls, albo innych The wolf among us.
Wiem, że takie gry mają swoich fanów, ale ja zdecydowanie do nich nie należę. QTE drażni mnie jak mało co, taka atrapa mechaniki. Podobnie przygodówki z tale tales z pseudo wyborami. Taki jakby film, który Ci się sam pauzuje żeby sprawdzić czy nie zasnąłeś. Brrrr...
Jeszcze nie obejrzałem całego no bo jest lipa, nie ma co ukrywać.
Ale fanów Wiedźmina też nie rozumiem, robią z Sapkowskiego Prousta niemalże.
"Wiesiek" jest dobry i ma dobry klimat, ale to nie jest wybitna literatura.
Wraz z komendą /plares X (gdzie X to liczba witualnych graczy) skaluje się HP mobów, exp za ich zabicie i drop.
Jednak skalowanie dropu nie wpływa na jego jakość, a ilość. Im więcej graczy, tym mniejsza szansa na to, że z zabitego mobka nic nie poleci. Ale jak poleci to ten sam szajs ;-) No i drop zwiększa się co drugiego gracza czyli przy /players 3,5,7 (z /players 2 jest taki sam drop jak z /players 1, a z /players 8 taki sam jak z /players 7 - z każdym graczem rosnie tylko exp i HP)
Więc jak szukasz np. run to ma to sens, ale jak farmisz Mefista w poszukiwaniu uników to lepiej /players 1, żeby zabijać go szybciej i częściej.
Ja bym bardzo chętnie zobaczył jeszcze:
- ikonki z aktywnymi buffami i pozostałym czasem działania
- Dekarda identyfikującego przedmioty trzymane w kostce Horadrimów
- stackowanie run i kamieni w skrzynce
- no i wiadomka... większą skrzynkę (tłumaczenie, że to wpływa na gameplay do mnie nie przemawia, skoro gracze i tak tworzą postaci muły)
Nie rozumiem pretensji do Bethesdy, że ponownie sprzedaje tę samą grę co 10 lat temu. To tak jakby mieć pretensję do producenta szachów, że sprzedaje tę samą grę od 10 lat, tylko na innych rozmiarach szachownicy. Masz już szachy pasujące na Twój stolik, nie pogubiłeś pionków, to nie kupuj, ale nie miej pretensji, że ktoś nadal je sprzedaje.
Mnie ten serial rozczarował. Jest świetnie zrealizowany i mimo, że co najmniej od połowy wiadomo już wszytko, to potrafi wciągnąć. Niemniej zakończenie jest beznadziejne. Żadnego drugiego dna, jakiegoś ciekwego sensu... nic.. wszystko proste i oczywiste. Kilka wątków, które gdzieś zaginęły, ucięte, a mogły być fajne.
[uwaga spoilery]
14 osób nie wróciło do gry, pada zdanie "miej ich na oku" i co? I nic. zapominamy o nich. Ponad 180 osób wraca do gry, wśród nich różnorakie rzezimieszki i tylko dwie osoby podejmują próbę przemycenia czegoś do środka? Pojawia się wątek pomysłu na obrabowanie organizatorów i co? I nic! Ciach, ucięty 5 sekund później.
Gracze na każdym kroku są o krok od śmierci, a jakiekolwiek wahania, obawy, panika pojawiają się może ze dwa razy...
Śmierć graczy jest nam pokazywana cały czas, z przodu, z tyłu z bliska, ale domniemaną eliminację gracza 001 zastępuje tylko odgłos strzału. Czy ktokolwiek dał się w ogóle nabrać, że on zginął?
No i coś czego nie potrafię ogarnąć. Mimo tych wszystkich wad, serial jest zrealizowany tak sprawnie, że łyknąłem go w jeden dzień, ale VIPy są tak fatalnie zagrane, że ręce opadają. To wygląda jakby zagrali ich amatorzy zgarnięci z ulicy, no dramat po prostu. Razi też pretensjonalne moralizatorstwo społeczne, czy jak woli Karol Laska; "mocny społeczny przekaz".
Sprawność realizatorska trzyma przed ekranem prawie cały czas, ale gdy serial się kończy puszcza, a wtedy pozostaje po nim dziwny posmak tych wszystkich wad.
Jeśli to jest najlepszy serial Netflixa 2021 roku, to nie chcę oglądać pozostałych.
PS.: Gdy zobaczyłem maski to pomyślałem: "o nie, znów maski i te wszystkie dyrdymały..." i gdyby nie polecenie przez kilka osób, nigdy bym nie sięgnął po Squid Game.
A to nie jest czasem tak, że hity sprzed 20 lat porównujemy do całości tego co mamy teraz?
Pamiętacie stare płyty z demówkami z czasopism? Zobaczcie ile tam było szajsu, o którym dziś już mało kto pamięta. Pozostała pamięć o tych najlepszych.
Podobnie jest z muzyką. Wiele zespołów funkcjonuje jak autorzy jednego czy dwóch hitów, a przecież te 20, 30 czy więcej lat temu wydali całą płytę lub nawet kilka.
W oryginale wygląda jak prześwietlone zdjęcie kobiety o rysach bliskowschodnich. Dla mnie ok. O co bóldupić?
Gra stała się kultowa, więc można założyć, że jest dobra.
Niemniej nie wiadomo czy Ci podejdzie nawet jak lubisz H'n'S - trzeba pamiętać, że jednak ma 20 lat i odbiega od dzisiejszych tytułów.
Mógłbym zaproponować starą wersję D2 z modami jak plagY, chyba jest do kupienia za 40zł, ale tam jednak grafika kłuje w oczy.
Na to nie wpadłem haha, dobrze, że nie jestem devem :D
Opcja zaproponowana przez Agreel chyba jednak lepsza, mając sloty na talizmany po prostu je wypełniasz, mając talizmany w inwentory wybierasz.. coś za coś, miejsce w plecaku lub dodatkowe bonusy z talizmanów.
Wypuszczając D2R Blizz przy pomocy Vicarych podratował swój zszargany (własnoręcznie) wizerunek.
Tak powinno się odgrzewać kotlety!
Mam stare dobre Diablo 2 w nowej oprawie. Nie tylko podbita rozdziałka i nowe tekstury, ale cała grafika od zera. Dodatkowo kilka zmina tzw. QOL.
Owszem mechanika się trochę zestarzała, ale to remaster nie nowa gra. Tak ma być.
Co do zarzutu zbyt małego plecaka, to powiększenie wpłynęłoby na mechanikę. Teraz biegamy z plecakiem w którym jest miejsce na jeden duży przedmiot + drugi w kostce. Gdyby zrobili trzy razy większy plecak, wyglądało by to identycznie, tylko nosiłbym trzy razy tyle talizmanów co obecnie.
Zgodzę się za to, że mogliby dodać losowe questy poboczne bo zawsze mi ich brakowało - dla ortodoksów z możliwością ich wyłączenia w ustawieniach ;-)
Dlaczego nie 10/10? Bo samo D2 jest 9/10 wg mnie.
Świat się zmienia, a my nie. Oto cały problem.
W naszym pokoleniu grał jakiś tam X% populacji, do dzisiaj gra powiedzmy 1/3X, z czego też tylko część odbije się od nowego świata gier, pozostali będą wchłonięci. Natomiast w obecnym pokoleniu gra 2X może nawet 3X.
Dlaczego więc jest mało gier/trybów/DLC dla starych dziadów? Pewnie dlatego, że się nie opłaca.
PS.: dla nas może są remastery? Koszt odgrzania kotleta ułamkowy, a łzy nostalgii z policzków starych dziadów transferowane szerokim strumieniem na konta producentów...
Niestety setki godzin spędzone na grindzie w H'n'S spowodowały, że może nie do endgame'u ale na pewno do lategame'u rozdaję punty tylko gdy muszę, nie inwestuję w skille i chomikuję wszystko na konieć, nie bawię się w łączenie run, klejnotów itp.. bo wiem że to o kant dupy potłuc i liczy się tylko jak najszybsze dojście do końca, a potem grind.
Chwalone PoE dla mnie jest okropne, od pierwszych sekund wiem, że całość to tylko graficzna reprezentacja tabelek z exela.
W Grim Dawn odstraszyła mnie tako-samość, wszystko wygląda tak samo niby mroczno-realistycznie. A codo fabuły to fabuły w H'n'S są dwie:
a) zły bosu chce zapanować nad ziemią
b) dwie frakcje demonicznych złoli zrobiły sobie ustawkę na Ziemi i biedni ludzie są w nią wplątani
Wielu z tych gier nie ogrywałem i co do zasady nie będę się czepiał kolejności czy obecności lub nieobecności określonych tytułów, ale kilka uwag jednak mam.
To, że Daggerfall jest przed FarCry 5 i Fallout 76 to lekka przesada chyba. Jeśli ranking robimy z perspektywy daty wyjścia tytułu, to Daggerfall powinien być w okolicy podium jako ówcześnie bezkonkurencyjny. Jeśli zaś z dzisiejszej perspektywy, to zasługuje na honorowe setne miejsce. To ogromny ale pusty świat wypełniony lokacjami metodą ctrl+c, ctrl+v. Co by nie mówić o F76 lub FC5 to ich światy nie mają nawet porównania.
Co w zestawieniu robią Borderlands 2 i 3? One nie mają otwartego świata. STALKER podobnie. Owszem, można powiedzieć, że Far Cry 3 też nie ma bo jest podzielony na dwa obszary, ale dwa wielkie obszary, lub interiory w serii TES to jednak co innego niż kilkanaście dużych map oddzielonych loadingami i fabularnymi ścianami.
Wszystko ok, tylko o co chodzi z tymi wielgaśnymi mieczami? Dlaczego w azjatyckiej/mangowej stylistyce grzywka zawsze musi zasłaniać oko, cycki zawsze muszą być wielkości głowy, nogi długie na 3/4 ciała, a miecze wielkie jak deska surfingowa?
Simsy to automat do DLCeków conajmniej od trójki. Free-to-play zdaje się być naturalnym rozwiązaniem. Czwórka też już bywała za darmo wiele razy, a do niej miliard płatnych dodatków. Niezależnie od tego, czy zrobią z piątki F2P czy nie, zdaje się być pewne, że podstawka będzie miała stosunkowo mniej zawartości od 4.
Tzn. mechanik może być więcej, ale "przedmiotów" do wyboru mniej. Będą dwa ubranka, trzy mebelki, cztery fryzury, a resztę w dodatkach płatnych.
Przechodzenie Morrowinda bez walki jest bez sensu raczej. Typowa meta dla hardcorów. Podobnie można Far Cry 3 i 5 przejść.
Szkoda pominięcia serii Dishonored. Tam przejście bez walki i wykrycia to jest czad. Nic nie tracisz, wręcz przeciwnie.
Nie cierpię Soulsów wszelkich, po prostu nie znoszę, podobnie jak mangi i anime. Nie oceniam, jak ktoś lubi to spoko - ja nie znoszę.
W Diablo 1,2,i 3 tłukłem setki godzin i gdy już myślałem, że nic gorszego nie może mu się przytrafić niż półmangowe postaći z III to piszecie o połączeniu Diablo z Soulsami.... TFU!
I znów będę się miesiąc uczył jak w to grać ;-) ale pewnie będzie warto.
E:D to chyba jedyny space-sim, który spełnia obietnice tego czym jest.
The Expance jeszcze nie oglądałem, ale Space: AaB pamiętam z późnej podstawówki. Bawiłem się przy tym bardzo dobrze jednak to typowy akcyjniak. Ludzie przez cały serial nawalają się z ufo, a na końcu...
spoiler start
... okazuje się, że ufo pochodzi z ziemi tylko się wynieśli kiedyś
spoiler stop
I tyle.
Wolę bardziej rozbudowane fabuły, lub ciekawe uniwersa, jak np. Battlestar Galactica. Tam uniwersum było na prawdę fajnie pomyślane (choć nie ustrzegło się głupotek)
Przyjemna rąbanka na czas oczekiwania zanim ziemniaki się ugotują. Tylko tyle i aż tyle.
Ograłem na maksa przed Journey's End - łącznie ponad 500h. Ostatni patch wciągnął mnie na dodatkowe kilkanaście godzin, ale już nie wbiłem wszystkich nowych acziwków. Niemniej wciąga jak bagno.
Krótka historia hajpu: Cyberpunk to gra nie dla mnie - zwyczajnie nie kręci mnie, nie mam tyle czasu na granie, żeby porządnie się wkręcić w tak wielką produkcję (wciąż gram w skyrim ;-) ) i poza tym mi nie pójdzie, albo pójdzie w 10fps.
Ale sprężyna jest tak nakręcona, że sam nie mogę się doczekać kiedy wyjdzie i rozwali system totalnie! Do boju Cedep!
D2 przerobiłem w te i wew te, ale trójka mi jakoś nie przypadła. Nie mówię, że jest zła, bo nie jest, ale... może za dużo tego samego dostałem za szybko po prostu (grałem D2 i D3 niemal cios za ciosem).
Jedno co mnie denerwuje to ten narrator mówiący o tym jak to Zło kroczyło skądś tam dokądś tam między misjami. Jest na maksa oklepany, jakby ten sam koleś podkładał te opowieści do wszystkich gier: Dungeons, Trine, Magica i wiele innych. Ale to czysto subiektywne i nie ma to wpływu na rozgrywkę, to coś, jak brzydkie pudełko ;-)
Ubi mogłoby wydać narzędzie pod tytułem Ubisoft Game Maker. Sami penie mają i składają gry z klocków: otwarty świat, sandbox, posterunki, latający obserwator, trochę lootu, znajdźki, lekki crafting, lekki rozwój postaci, wieże. Czy to AC, FC, The Division... Z innych elementów poskładali Anno.
Żeby nie było, gram w te ich kotlety odgrzewane (FC, TD2, Anno) bo lubię, ale w FC to już trochę przeginają.
Od 3 kolejne części mają tylko poprawianą grafikę i inny setting. Tropiki już były w 1 i 3, mogli chociaż setting dać w miarę nowy. Może jakieś kaukaskie poradzieckie państwo, gdzie tylko połacie stepów i suchych gór? No, ale w takiej łysawej scenerii trzeba by coś dać w zamian gameplayowo, skoro nie byłoby dżungli. Half Life 2, Stalker, Metro pokazały, że postsowiecki klimat się dobrze sprawdza.
zuzel.exe!
Nie jedną lekcję informatyki w liceum uprzyjemnił. :-)
Zawsze się zastanawiałem czy był popularny jedynie w "żużlowych" miastach czy miał zasięg ogólnokrajowy?
Kupiłem rok po wydaniu (jeszcze bez dodatku). Po 100h gry wg mnie warto.
Crushy ani disconnectów nie doświadczyłem, grafika spoko.
Jestem singlowcem i singiel jest tu ok. Fabuła mnie nie interesuje, gram by sobie fajnie postrzelać i to jest ok.
Takie Borderlands bardziej na serio pomieszane z Far Cry. Sporo różnych aktywności: odbijanie posterunków, misje fabularne (główne i poboczne), polowania na bossów, strefy mroku (pvp więc tu spędziłem najmniej czasu), rozwój postaci i sprzętu.
Z minusów: Trochę chaos się czasem robi, męczy czasem konieczność powtarzania tych samych aktywności których akurat nie lubisz.
MadMateo wiesz, że gra nie jest robiona dla "tylko grafików"? Gry są robione dla mas, a masy widzą w tym CS'a połączonego z OW w gameplayu i styl graficzny OW.
Pamiętaj, że Riot, to nie jakieś dziwne małe studio, które zrobi zrzynę 1 do 1 na silniku unity. Mają z czego inwestować i spokojnie z obu tytułów mogą wyciągnąć co najlepsze. Oby im się to udało! tak czy inaczej większość ludzi będzie w tym widzieć połączenia CSa i OW, a jeśli gra się sprawdzi, to może za 4-5lat inni będą naśladować Valoranta.
U mnie nie działa. Wszystko ustawione na publiczne, a calculator podaje, że Private :(
Ten Transport Tycoon wygląda bardziej na Locomotion niż na pecetowy Transport Tycoon
Tak czy inaczej gra się niezbyt wygodnie. No może na tablecie...
Z wymienionych tutaj grałem w GW2, TESO, EVE Online, Warframe. Do listy od siebie dodałbym stareńkie Guild Wars (uprzejmość zdaje się być tradycją serii) oraz Elite: Dangerous, w które gram od 1,5 miesiąca. Gra jest bardzo skomplikowana i bez porad wyjadaczy można się odbić jak od ściany.
Wykreśliłbym za to Warframe, ale może miałem pecha.
Kupuję Milkę lub Wedel bo jakiś niszowy producent typu OSM Berdyczów może i będzie miał ciekawy pomysł na smak, ale nie zapewni sieci dystrybucji takiej bym ulubioną czekoladę mógł kupić wszędzie. Estetyczne opakowanie, może nie jest najważniejsze ale też się liczy i przede wszystkim od czekolady oczekuję prostej odskoczni od męczącej i trudnej codzienności. Nie oczekuję wymagających wyzwań i wysublimowanych doznań smakowych. Nie chcę roztrząsać nut smakowych i ciekawych tekstur. Chcę zjeść coś prostego i słodkiego, jak pochrupie w tym orzeszek to też super. Ale.. ale.. przesłodzonego szajsu bazującego tylko na marce też nie cierpię.
Dobra, może i mam przedpotopowego kompa, ale co w tej grze wymaga 3GB VRAM? Czyżby autorski silnik Hurricane wymiatał... głównie zasoby?
Mimo, że ciekawie się zapowiada, to podchodzę z dystansem. Jak przeczytałem co gra oferuje, pierwsze co pomyślałem to NMS ;-) oby nie.
Dziwią mnie też screeny. Nie chodzi mi o grafikę, ta jak dla mnie jest w zupełności wystarczająca. Chodzi mi o to, że nie za bardzo widać na nich próby przedstawienia tych zapowiedzianych "ficzerów" poza splitscreenem.
Sorry, ale screeny wyglądają jak z kolejnego azjatyckiego grindera mmo.
Gdyby ktoś w ataku nostalgii chciał nabyć Dungeon Siege, to uprzedzam, że serwery multi są wyłączone od chyba 3 lat i opcja multiplayer jest w grze niedostępna. Kto gra ten wie, że w DS nawet singla grało się na opcji multi, by móc przechodzić wiele razy (analogicznie jak w Diablo 1)
Chociaż chętnie pograłbym w jakiegoś lekkiego falloutowego spinoffa, to.... ej... F4 to tak na prawdę był lekki falloutowy spinoff. Tutaj mi to pachnie ostateczną monetyzacją tytułu.
A poza tym: Jak to k... nie ma NPC???
Nigdy fanem RTS-ów nie byłem, a tytuł z pewnością dla nich. Niemniej czy wnosi coś nowego/ciekawego poza tymi mechami? Reszta wygląda zwyczajnie, jak CoH2 lub Sudden Strike. Nie zrozumcie mnie źle, kibicuję tej produkcji. RTS-ów jak na lekarstwo, a ich fanom też należy się coś od życia. Chodzi tylko o wrażenie, które mam od pierwszych prezentacji gameplay-u; Gra zbudowana wokół grafik koncepcyjnych, bo były fajne.
Myślę, że powszechne CP byłoby miłym dodatkiem, ale nie wiem czy opłacalnym. Nie przypominam sobie by o zakupie lub odstąpieniu od zakupu jakiejś gry zdecydował (lub chociaż miała wpływ na decyzję) możliwości gry ze znajomymi z innych platform.
To, że kilkanaście procent użytkowników danej platformy ucieszyłoby się z CP, nie oznacza, że wprost proporcjonalnie przełożyłoby się to na sprzedaż. Za to z pewnością przysporzyłoby sporo problemów z balansem, stabilnością itp... Ponadto wymusiłoby na deweloperach konieczność portowania gier 1:1. Rożnicę między portami na różne platformy nie są może tak znaczne jak 15 lat temu, ale istnieją.
Pamiętajmy, że to Fallout 76, nie Fallout 5. Do dziś ciepło wspominam Fallout tactics, chociaż też był spin-offem. Mimo, że klasyczne odsłony to rewelacja, mi przypasowało wydanie taktyczne. Może stworzenie sandboxa zmiksowanego z survivalem i rpg pozwoli na wypuszczenie F5 bardziej nastawionego na rpg? Z pewnością spróbuję F76, zobaczymy na jak długo zatrzyma mnie przy sobie, ale też martwi mnie brak singla. Gier "multi-survi" jest masa i w większości rozgrywka ogranicza się to pvp, a w zasadzie grief_v_p. Co planują zrobić by tu było inaczej?
Absolutnie nie widzę nic złego w dostępnych odpłatnie elementach kosmetycznych. Dlaczegóż miałbym się na nie irytować? To tak jak bym denerwował się na sklep papierniczy, za to, że oprócz kupowanych przeze mnie zeszytów sprzedaje też naklejki na zeszyty, które mi na kij są potrzebne.
Problemy zaczynają się kiedy robi się z tego hazard o co nie trudno, kiedy kosmetyki są sprzedawane w losowych lootboxach.
To, że za nową trójkę bierze się Cameron niczego nie gwarantuje. Scott na ten przykład ciężaru kontynuacji swojego Obcego nie udźwignął absolutnie. Oby nie chcieli po prostu zrobić jeszcze raz tego samego. To, że się to udało z Rouge One nie znaczy, że wszystko można tak kręcić ;-)
Nie będę oryginalny, jeśli powiem, że nie znoszę skalowania. No najgorzej - wiadomo! Ale, ale... W RPGach mamy obecnie bardzo często do czynienia z otwartym światem. Gracz zawsze zaczyna w jakimś punkcie i może iść teoretycznie gdzie chce. Jak pójdzie tam, gdzie jest za trudno, to albo albo musi się narzeźbić, albo cofnąć i wrócić jak już się odpasie. Wtedy jest łatwiej, pokonuje tych co mu dali łupnia i jest zadowolony. Tylko, przecież to nie jedyne miejsce z takimi przeciwnikami. Teraz może skoczyć w parę innych i skopać tyłki podobnym rzezimieszkom. Z każdą taką akcją znów się trochę odpasie, więc szybko zrobi się to nudne i nie zyskowne. W efekcie z realnej rozgrywki odpada spory kawał świata bo wieje już nudą. Nawet jak fabuła pozostaje ciekawa, to przez walki się "przeklikujesz". Taki świat musi być też podzielony na obszary występowania przeciwników o poziomie z pewnego zakresu, bo losowe rozrzucenie po mapie wrogów od 1 do 99 lvlu doprowadziło by szybko do frustracji. Fajnie jak w lesie między dzikami, które bijesz na początku stoi smok, do którego wrócisz na końcu, ale świat nie stoi w miejscu. Owszem, taki dzik raczej nie szkoli się w sztukach walki, kiedy ty levelujesz, ale bandyci to już czemu nie. Gdyby całkowicie zrezygnować ze skalowania rozwój postaci systematycznie ograniczałby świat ciekawej rozgrywki do co raz mniejszego obszaru. Rozległy otwarty świat stawałby się de facto liniowy. Wczoraj chodziłem do lasu z dzikami, dziś do wioski orków, a do obozu łupieżców jutro. W tej, a nie innej kolejności, bo albo za trudno, albo za łatwo. Dlatego trzeba podnosić poprzeczkę w całym świecie. Ale z rozwagą. Nie mam gotowej recepty, czy wzoru na złoty lvlscalling, ale w super uproszczeniu powiedzmy, że Ci którzy są od nas silniejsi nie stają się jeszcze silniejsi wraz z naszym rozwojem. Dopiero jak ich prześcigniemy zaczynają nas gonić, zrównaliśmy się z nimi siłą, to teraz też zaczęli lvlować, ale wolniej niż my.
Może nie do końca się zgadzam, bo serialu AC i Tom Clancy nie łykam, za to łykam trochę Blizza, ale nigdy nie rozumiałem tego psioczenia na Ubi. Pykam od paru już lat w serię Anno, czekam właśnie na nową. Far Cry też daje radę, a to, że nie zawsze słuchają graczy, to może i lepiej.
Wrogiego przejęcia nikomu nie życzę, ale o samym Vivendi wiem nie wiele poza tym, że mają Canal+. Dlaczego zakładamy, że byłoby to gorsze (dla graczy), niż "strategiczna umowa" z Tencent? Lol ma jak dla mnie najgorszą społeczność graczy z jaką miałem styczność. No może poza CS'em ;-)
Kiedyś wczesny dostęp był fajnym rozwiązaniem potem dość poważnie się rozchorował. Potem to samo stało się z crowdfoundingiem. Zamiast sprzedawać niegotową alphę sprzedaje się jedynie wizję gry. A każdy ma własną wizję. Obawiam się sporego rozczarowania, pachnie mi to toporną i nieświeżą rozgrywką. Sam świat 1920+ też jakoś mnie nie przekonuje. Super sprawdzał się na koncepcyjnych ilustracjach, ale co wnosi w praktyce? Żołdaki w zbrojach rodem z Warhammera i piece "kozy" przerobione na mechy może i są super, ale co poza tym? No nie jaram się. Obym nie miał racji. Obym się mylił. Podobny świat jest w Dishonored i tam wyszło świetnie, więc nadzieja jednak jest.
Ciekawe co z tego wyjdzie. Póki co wszystkie "gameplaye" jakie widzę, to tak na prawdę pokazywanie ładnych budyneczków. Seria Anno się broni mimo potknięć. Pewni możemy być grafiki na dobrym poziomie i dopracowania szczegółów. Mechanika budowania miasta w ramach jednej wyspy też jest raczej niezmienna w serii i tego się nie obawiam. Osadzenie akcji w czasach rewolucji nie tylko przemysłowej to strzał w 10 wg. mnie. Jak dla mnie część militarna może być zmarginalizowana. Anno to strategia ekonomiczna. Chciałbym by wróciła rozgrywka ograniczona do jednej mapy, oraz jej odkrywanie. Realny transport dóbr pomiędzy wyspami z ryzykiem, że nasz stateczek padnie łupem wrogów, ale bez nacisku na aspekty militarne. Owszem 2070 wprowadziło fajne nowości, które mogły by zostać jak na przykład ta arka dzięki której rozpoczynając kolejną losową mapę możemy mieć już jakąś "pomoc ze strony imperium" czy dwie "grywalne rasy". Czasy rewolucji przemysłowej to również czasy intensywnego kolonializmu. Może być dobrze o ile usuną kilka suchych gałęzi z Anno z Anno 2205 (które nie jest w cale złe mimo wad).
Banished! To gra, na którą czekałem, zanim jeszcze zobaczyłem pierwsze wzmianki na jej temat. Od zawsze lubiłem różnego rodzaju budowlanki jak The Settlers czy seria Cezar, Faraon, Cesarz. W Banished nie widzę irytującego i częstego schematu - rozbuduj wioskę i produkuj wojsko. Gra sprawia wrażenie, że ekonomia wymaga więcej główkowania niż zapamiętanie, że na jeden młyn musimy postawić cztery farmy i dwie piekarnie. A co najważniejsze wydaje się też, w przeciwieństwie do większości tytułów nadprodukcja dóbr nie jest rozwiązaniem. Szykuje się sporo świetnej zabawy, również dla szarych komórek. Takie pokładam nadzieje w tej grze. Jak będzie, to się okaże. A na koniec moje osobiste, subiektywne odczucie: twórcy gry od lat, tak jak ja, czekali na taką grę. Nie doczekali się, to zrobili ją sami.
To mój pierwszy survival-horror. Przyciągnął mnie tematyką Sci-fi, ale nie wiem czy będę grał dalej, mimo, że bardzo mi się spodobał, to jednak parę rzeczy mnie strasznie irytuje. A pograłem jedynie nieco ponad pół godziny.
Przedstawiony na razie zarys fabuły może nie odkrywczy, taki trochę 8 pasażer Nostromo, ale podoba mi się. Fajnie rozwiązana wizualnie postać. Pancerz trącący nieco cyber-punkiem. Ekstra pomysł na wskaźniki typu HP. Brudny, zimny i śmierdzący klimat. Ładna grafika, super udźwiękowienie. Wszystko to przemawia "za", ale są i poważne minusy.
Po pierwsze postać, mimo, że ładna to zasłania pół ekranu. Jestem zwolennikiem pracy na tradycyjnym monitorze nie panoramie, na panoramie może być lepiej. Cały widok zasłonięty. Myszka dziwnie się zachowuje, szybką ciężko okiełznać, wolna jest mułowata. Sama postać również sprawia wrażenie muchy w smole. Jedynie w czasie walki robi się dynamiczniej ale chodzenie, rozglądanie tragedia. Ni chodzi mi o to by postać biegała jak w Quake'u, może chodzić wolno, ale nie będzie zwrotna, szybko się rozgląda. niech porusza się jak człowiek a nie lotniskowiec. Sterowanie sprawia wrażenie, jakby wciskanie WSAD wymagało wysiłku fizycznego. Zasłaniająca postać i spaprane sterowanie zwyczajnie męczą.
Gra mi się bardzo podoba mimo wszystko.... poradźcie co zrobić by się nie zniechęcić? :)