Moim zdaniem problem mocno wyolbrzymiany przez media. Kupiłem D2:R z dwa tygodnie temu. Od początku gram online. Kilka razy w tygodniu po 2-3 godzinki, to samo w weekend. Przez ten czas raz miałem problem z pustym lobby gry i w ostatni weekend w niedzielę czekałem 4min w kolejce.
Jak bym miał na coś bardziej narzekać to wydaje mi się, że są jakieś lagi pomiędzy uderzeniem a animacja śmierci creepa.
A tak poza tym to gra jest mega dobra moim zdaniem.
Użyj process lasso do automatycznego zarządzania rdzeniami w procesie RDR2.exe
Mi wystarczy wyłączenie jednego rdzenia na 1 sekundę i freezów brak, a wydajność nie spada.
Ja też gram na 4C procku - i5 [email protected]
Problem jest w małej ilości corów. Spróbój znaleźć temat na reddit (RDR2 freezes fix) gdzie opisują jak skonfigurować narzędzie o nazwie process lasso. Po automatycznym zarządzaniu 4tym rdzeniem (wyłącza go na sekundę przy zbyt wysokim obciążeniu CPU) freezy ustały. Można się cieszyć płynną grą.
Ja gram na 1070Ti i mam pomiędzy 40 a 60 klatek przy detalach high/ultra 1080p
Gra super klimaciarska.
Grę kupiłem w early acces krótko przed premierą. Jak dla mnie świetny tytuł. Trochę kuluje zarządzanie szczęściem jak to ktoś napisał, ale ekonomia jest na plus. Podoba mi się klimat gry jak i sama mechanika. Jak ktoś lubi settlersów, klimaty skandynawskie i nie zraża go trochę wyższy poziom trudności niż większość dzisiejszych produkcji to polecam.
Grand Theft Auto V. Ze względu na klimat, grafikę i dbałość o szczegóły. Jedna z tych gier na którą faktycznie warto wydać pieniądze. 3/4 tytułów obecnie wydawanych przez duże studia to chłam robiony przez kalkę i na "odwal się". Oby takie perełki jak GTA 5 pojawiały się częściej!
Errata - tak zacząłem liczyć kiedy byłem na drugim roku studiów i w sumie to nie 10 lat :) Pierwsze mapki dota (jeszcze nie allstars, które wydał Guinso a potem przejął ICEFROG) pojawiły się ponad pół roku po premierze W3:RoC więc to z 9lat mineło. Sorki za wprowadzenie w błąd.
Moja przygoda z mapką DOTA zaczęła się 10 lat temu, więc moja wypowiedź nie jest obiektywna gdyż wynika z perspektywy doświadczenia i ogrania z tytułem. Pomimo, iż recenzję oceniam słabo i jako napisaną po łebkach zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest to tytuł nie dla początkujących graczy. Ktoś kto nie szlifował umiejętności w MOBA jeszcze na mapkach z Warcarft 3 będzie miał duży problem aby ogarnąć złożoną mechanikę gry i wyczuć każdego z bohaterów. Stwierdzenia autora tekstu iż np. ZEUS = ultmate win, a Shadow Fiend (jeden z najlepszych inicjatorów grupowych gangów w grze) jest bezużyteczny tylko potwierdza jego powierzchowne zgłębienie tematu. Od samego początku DOTA 2 miałą być w pełni zgodna z pierwowzorem, od którego to całe szaleństwo MOBA się zaczęło. I to jest największy atut tego tytułu. Nie ma tutaj miejsca na laicyzację rozgrywki jak w LOLu, uproszczenie miechaniki czy inne ułatwienia. Dla początkujących jest to bardzo duży minus. Bez pomocy doświadczonych graczy ciężko jest się wdrożyć i jestem w stanie sobie wyobrazić iż duża część ludzi odpuści sobie ten tytuł. Z drugiej strony jest dużo poradników, strategi, buildów i w ogóle masę pomocy dostępnych na różnych tematycznych portalach, więc przy odrobinie wysiłku i wytrwałości można zyskać tytuł, który przyniesie ogromne ilości zabawy.
Fakt, iż wszystkie postacie z miejsca są dostępne dla nowych graczy i pozbawione są możliwości modyfikacji parametrów sprawia iż w praktyce jedynym czynnikiem decydującym o wygranej jest poziom tzw. skilla i zgranie drużyny.
Niestety jak każda gra drużynowa jakość rozgrywki zależy od jakości graczy, a tutaj niestety jak w każdym innym tytule jest z tym różnie.
Tak czy inaczej dla mnie nie ma innego tytułu (może poza Heroes Of Newerth), który może konkurować z DOTA 2. Jest to bardzo wymagający ale też dojrzały tytuł dający ogromne ilości zabawy, jednak jak zaznaczył autor recenzji, nie dla niedzielnych graczy.
Pozdrawiam i zapraszam do gry
Ps. STEAM regularnie dorzuca nowe zaproszenia do bety jako gifty dla graczy, więc nie powinien być problem z uzyskaniem dostępu do gry.
Dobre jest to, że samolotami nie będzie można kampić, chociaż pewnie i tacy się znajdą.
"Ta sama jakoś" - już widzę te niewidzialne samoloty chowające się w chmurach i wyskakujące 15m przed Tobą :)
Zapomniałem o battlegroundach.
W sumie w becie były dwie mapki. Każda bardzo dynamiczna i posiadająca swój klimat. Jedna to typowy capture the flagg (są nawet powerupy jak double damage oraz speed). Na drugiej mapce rozgrywka polega na przejęciu artefaktu, który pierwotnie znajduje się w centralnym punkcie. Drużyna dostaje punkty jeśli jeden z graczy do niej należący jest w posiadaniu tego artefaktu. Im bliżej centralnego punktu stoi, tym szybciej naliczają się punkty. Warto dodać, że artefakt korumpuje duszę co przejawia się wyciekaniem punktów HP, więc gracz ten wymaga konsultacji z "lekarzem".
Balans w PVP jak na betę jest bardzo dobry. Zmusza do gry drużynowej, bieganie samopas kończy się nagłą i bolesną śmiercią (nawet rogal nie pokozaczy). Trzymając się z tyłu drużyny moim łucznikiem bez problemu mogłem wybijać wszystko co nie miało prawie 3k armora i trzymane było za rękę przez 3 healerów. Jednak chwila nieuwagi i odseparowanie od grupy kończyło się szybką śmiercią gdy dostałem gwiazdką z nieba albo kosę pod żebro z rąk niewidzialnego dresa :)
Sorki za błędy, w postach. Pora późna, słów wiele a czasu na korektę po dodaniu posta stanowczo za mało.
Gra wyśmienita.
Właśnie jestem po skończeniu beta eventu 5. Wywarła na mnie takie wrażenie, że pokusiłem się o recenzję. Uwaga sporo tekstu.
Najpierw małe sprostowanie do listy badtoucha, gdyż Rift też wypluwa wrogie oddziały mobilne.
Co do porównania z WoW.
Gra jest bardzo dojrzała. Jakbym miał podsumować całość w jednej myśli:
Pewnie wielu z Was gra parę dobrych lat w różne MMO, poznaliście wszystkie najpopularniejsze (WoW, Lineage II, Warhammer Online, LOTR Online, DDO itp, GW itp) Jednak w każdym z nich coś było nie do końca tak jakby się chciało. Dla mnie najbliższy ideału był WoW - jednak parę rzeczy i tak bym zmienił. Jakiś braki w interfejsie, niepotrzebne marnowanie czasu na podróż do travel points itp. Zawsze jakiś zgrzyt. Więc w przypadku RIFT'a to wygląda tak, jakby ktoś przeczytał wszystkie uwagi graczy na temat powyższych gier i na każdym kroku przy tworzeniu swojego tytułu miał je na uwadze. W efekcie mamy grę, która niczym się nie różnia, ale tylko z pozoru. Jest to dobrze znane środowisko, w którym czujemy się jak w domu, ale na każdym kroku udoskonalone. Tak jakby ktoś w naszym domu zainstalował moduł AI. Do tego dodano wiele własnych rozwiązań. Dopracowanie szczegołów na prawdę powala, np:
1.) Głupia lista aktywnych questów - niby prosta rzecz, a każdy wie jak doskonale można to spieprzyć w prozaiczny sposób. W RIFT jest to ideał. Qusty są świetnie rozpisane, obszar występowania mobów, itemów itp na prawdę czytelnie pokazany na mapie. Jeśli trzeba użyć jakiegoś przedmiotu podczas questu, nie musimy go szukać w plecaku, obok nazwy questa jest mała miniaturka. Wystarczy kliknąć i hula. Jeśli w trakcie postępu w queście potrzebny będzie kolejny item, ikonka się uaktualni. Po prostu genialne
2.) Dynamiczne questy - świetna sprawa, nie wiem czy częstotliwość ataków będzie taka sama w retail, ale ma się pełne ręce roboty. Czasami aż przeszkadza to w qustowaniu. Na prawdę czuć, że jest to inwazja a nie piknik. Często olanie wezwania na rzecz questów kończy się tym, że nie ma komu tego questa oddać, bo obóz został wybity.
3.) Instancje, które grałem, są świetnie zaprojektowane, mają ten klimat, który znałem tylko z WoWa i D&D online.
4.) Crafting - prosty i skuteczny. Żadne śmieci, większość rzeczy się przydaje, przy czym nie trzeba brać tygodnia wolnego z pracy by wbić next rank skilla.
5.) Klasy - grałem wojownikiem, rogalem (melee i range) magiem i kapłanem. Powiem tak. Każdą klasę, dzięki 3 duszom można ustawić pod swój styl gry.
Kapłan może być i świetnym healerem, i bardzo udanym tankiem (heavy armor, magiczne osłony, skille do zwiększania aggro, stuny, sneary, CC itp). Można też pobawić się w DPS'a. Odpowiednio rozwinięty wali crity jak wojownik, lecz z mniejszy dmgem. Świetny caster, inkwizytor chyba moja ulubiona konfiguracja, razem z cabalistem.
Rogue - Największa niespodzianka, w WoW omijałem huntera jak długo się dało, i grałem nim na samym końcu. Taki easy mode (jak kiedyś paladyn). W RIFT właśnie w wydaniu range moja ulubiona postać, którą dobiłem prawie do max lvla. Co ciekawe olałem zalecany zestaw marksman, ranger, sabotuer. Jako dps genialny, na 25 lvlu waliłem crity po 650dmg z najlepszego skilla i około 300 average. Autoattack około 120. Dla odniesienia powiem, że miałem 1600hp, a lepsze mobki nie elity mają 3,5k. Więc raczej sporo. Pet od huntera, świetnie tankuje, nawet bez specjalnego inwestowania w te drzewko (peta miałem golca). Odpowiednie manewrowanie prosiakiem, pilnowanie jego HP i oddział elementali na swoim poziomie to żaden problem. Podobnie jak solo rozbijanie riftów. Dla mnie bomba.
W wersji melee kupa zabawy (blinki, invis itp), świetny dmg i dużo różnych skilli.
Mag - mnóstwo skilli, bufów, cc itp. W mojej ocenie wypada najsłabiej, ale pewnie dlatego, że nie ogarniałem. Dla mojego łucznika na 3 strzały :) Na szczęście w pełni wystarczalny i w odróżnieniu od warhammera nie potrzebuje lekarza za plecami by robić swoje.
Wojownik - tutaj wszystko pięknie, tank to tank, 2,5k armora, sporo hp i niezły dmg output, jak na tanka oczywiście. Do tego gra się nim bardzo ciekawie. Mnóstwo kombinacji skilli i taktyk do agrowania, a nie tylko pummel pummel pummel XD
Wojownik dps - dla mnie bomba, co do możliwości buildów na prawdę klasa światowa :) Granie male mathosian ze strony defiance, w ciężkiej zbroi, pełnym hełmie i z wielkim dwuręczniakiem to coś wspaniałego jeśli chodzi o estetykę.
I teraz najlepsza część - ROLE. W WoW'ie uwielbiałem grę shadow priestem w PVP, ale jakakolwiek inna forma zbiorowej rozrywki to porażka. Jak priest to tylko healer inaczej wypad.
Nie wiem kto wymyślił mechanizm z RIFTa, ale dla mnie nobel. Koniec z durnym statycznym buildem. Chce grać dpsem, gram dpsem. Team potrzebuje healera, jeden przycisk, podmieniają się dusze i mają healera. Parametry sprzętu (int, wis itp) są w zasadzie uniwersalne. Obie cechy niezależnie od czarów podnoszą spell power i crit rate. Ktoś powiedział, że jest RIFT to ewolucja MMO, jak dla mnie właśnie ten element to prawdziwa rewolucja. To nie jest bicie piany przez marketingowców z TRION. Dynamiczne klasy na prawdę działają, mają sens i co najważniejsze fabularnie są uzasadnione, co sprawia, że nie wali na kilometr tandetą.
Liczba ułatwień w interfejsie jest ogromna, i raczej nie da się ich wszystkich wymienić. O sensie rozwiązań gdyba się dopiero gdy coś człowiek się nie zastanawia - po prostu wszystko działa jak należy.
Grafika - gusta i gusty jak mówią. Osobiście przy średnim sprzęcie E8400, 4GB RAM, Radeon 5770 gra wygląda ślicznie w full HD (detali nie da się ustawiać) i nie spada poniżej 24 FPS (średnio 35-40). Świat ma prawdziwy klimat fantasy, paleta kolorów jakby żywcem wyjęta z dzieła blizzarda, jednak przy zachowaniu realistycznego wyglądu postaci i te refleksy światła na tarczy i zbroi :)
Podsumowując
Po wielu latach zmarnowanych na MMO, miałem nadzieję, że się uwolniłem od tego podłego nałogu. Niestety. Na samą myśl o premierze RIFTa boli mnie nadgarstek. Grę z czystym sercem polecam każdemu miłośnikowi MMO. To tak jakby ktoś wziął Waszą ulubioną gre i wywalił z niej niedociągnięcia. Jednak z całą pewnością polecam go hardkorowym graczom WoW'a, których ta gra po prostu już znudziła. Czas otworzyć okna i przewietrzyć pokój. Dla mnie nadchodzi nowy król.
ps. Jakby ktoś chciał się przyjrzeć skillom to wujek google podpowiada z zapytaniem "soul tree calculator".
Nie wiem skąd pomysł, że to gracze z PC głosowali na AC:II, skoro najlepszą grą na PC jest Dragon Age (moim zdaniem słusznie), a gra o "facecie w łódce" raczej hitem nie będzie biorąc pod uwagę upierdliwe zabezpieczenie. Jedynka była gra ciekawą na maksymalnie parę godzin i wątpię by dwójka przyciągnęła uwagę na dłużej. Osobiście nawet nie zamierzam tego odpalać.
Szczerze polecam DDO, server Ghallanda. Działa tam całkiem prężnie polska gildia "Zabójcy Trolli" (http://www.zabojcytrolli.fora.pl/)
Na początku byłem dosyć sceptycznie nastawiony do tej gry. Pierwsze co we mnie uderzyło to bardzo uboga grafika. Przyczyną jednak był sposób w jaki pobierałem klienta - etapami. Plusem gry jest właśnie możliwość rozpoczęcia rozgrywki po zassaniu około 250mb danych. W pierwszym pakiecie jest kreator postaci i początkowa lokacja startowa, w kolejnym (też około 200mb) obszar z questami dla postaci do około 4 lvlu. Otatni pakiet to około 3,4GB danych resztą lokacji oraz co najważniejsze pełnymi teksturami w wysokiej rozdzielczości. Gra w wersji "high" (około 4gb pełny klient) wygląda poprawnie, nawet bardzo, lecz bez graficznych wodotrysków.
Po miesiącu grania stwierdzam, że to najlepsze MMO w jakie grałem i nie mówię tutaj o darmowych produkcjach. W życiorysie mam ponad 2 lata zmarnowane na WoW'a, parę miesięcy na Warhammera, GuildWars, Kabala i inne podobne, więc mam z czym porównywać.
DDO ma jedną wadę - w sumie PvP prawie nie istnieje (z tego co się zorientowałem są tylko areny party vs party). Za to cała linia fabularna i powiązane z nią questy są na bardzo wysokim poziomie.
Jednak to co czyni tę grę wyjątkową, to gracze. W żadnej innej produkcji nie spotkałem się z tak małą liczbą grających "dzieciaków". Zapewne powodem takiej sytuacji jest dojrzały klimat gry i raczej wymagająca rozgrywka zespołowa. Wbudowany czat głosowy (powoli robi się to standardem w grach sieciowych) jest wybitnym katalizatorem radości płynącej z gry. Społeczność jest bardzo liczna i aktywna zarówno w świecie gry jak i na oficjalnym forum. Nie ma problemu ze znalezieniem party czy uzyskaniem pomocy w dowolnej kwestii. O ile w czasie dnia grają głównie europejczycy ze średnią wieku 15-30 lat o tyle po godzinie 22giej zaczynają logować się amerykanie. I powiem szczerze właśnie ta część graczy zrobiła na mnie największe wrażenie. Gra ma 3 lata, spora część z nich gra od premiery, dodatkowo większość ma za sobą długi staż z papierową wersją D&D. Wszyscy czują "klimat" i questowanie z taką ekipą to czysta przyjemność. D&D w stanach jest już klasykiem, z liczną ekipą weteranów (kto czytał Dragonlance i interesował się autorami wie o co biega) i cieszy, że część tych miłośników fantasy wylądowała właśnie w DDO.
Co do samej mechaniki gry, to gra się bardzo płynnie. Jest pełna swoboda ruchu (bieganie po kamieniach, górkach, murkach, gałęziach itp.) ze skakaniem, pływaniem i wspinaniem się na krawędzie a la Tomb Rider. Nie ma tutaj martwych stref i niewidzialnych barier. Klient jest bardzo stabilny, z możliwością gry w oknie, blokowanie się postaci jest sporadyczne (zdarzyło mi się raz) i problem rozwiązuje odpowiednia komenda.
Klasy jak to w Dungeons & Dragons są bardzo zróżnicowane z możliwością multiklasowości (do 3 klas), więc kombinacji jest całkiem sporo.
Podobnie jak w innych produkcjach opartych na D&D bardzo istotny jest pierwszy etap tworzenia postaci. O ile zmiany postaci zachodzące wraz z postępem gry da się zmieniać, cofać i prawie dowolnie przerabiać o tyle modyfikacja podstawowych statystyk wybranych przy tworzeniu postaci nie da się zmienić bez odpowiednich przedmiotów z mikropłatności. Dlatego ludziom nieobeznanych z mechanika D&D polecam poczytać fora klasowe na oficjalnej stronie.
Gra jest darmowa i w praktyce da się uzyskać wszystko to co dostępne jest poprzez mikropłatności, jednak wymaga to dużo więcej czasu.
Podsumowując:
Świetne RPG do pogrania tak z kumplami jak i samemu. Z ogromnym światem, ciekawymi i mocno zróżnicowanymi questami. Wyjątkową, dojrzałą społecznością. Doskonale oddający klimat fantasy i wszędobylskich kości K20.
Jedyny minus to potraktowane po macoszemu PvP, jakby nie patrzeć to gra postawiona na teamplay i instanty.