Ogólnie rzecz biorąc gra jest bardzo przyjemna i daje ciekawe możliwości rozgrywki. Do plusów niewątpliwie zaliczam ustawienia własnego poziomu trudności, dzięki czemu gra może być większym wyzwaniem. Podobało mi się również to, że podczas poszczególnych misji mogę dotrzeć do celu różnymi drogami, dzięki czemu mogłam odnajdywać znajdźki lub sekretne lokacje.
W grze mamy w gruncie rzeczy trzy rodzaje misji, co do których mam mieszane uczucia. Zlecenia od Basso są bardzo krótkie, proste i w zasadzie równie dobrze możemy je zrobić podczas eksploracji miasta nawet nie wiedząc, że na obrobienie danego domu mogliśmy dostać zlecenie.
Zlecenia klientów podobały mi się znacznie bardziej. Wprawdzie lokacja była zamknięta, ale mieliśmy do wyboru kilka dróg do celu, musieliśmy obmyślić odpowiednią strategię w zależności od tego w jakim stylu chcieliśmy ukończyć misję.
No i jest wątek główny, co do którego nie jestem przekonana. Na pewno fajne było to, że lokacje i cele są zróżnicowane, ale sama fabuła toczyła się po równi pochyłej. Im dalej, tym bardziej odczuwałam, że twórcy trochę przedobrzyli, a zakończenie pozostawiło pewien niedosyt.
Generalnie gra się bardzo przyjemnie i jeśli ktoś nie ma ciśnienia na platynę, a chce tylko grę przejść to sądzę, że będzie bardziej zadowolony od osoby, która platynę postanowiła wbić.
Chyba największym, najpotężniejszym minusem tej gry jest mapa. Przez większość czasu, który spędziłam w mieście, zastanawiałam się po co w ogóle ona jest. Wyświetlają się na niej tylko i wyłącznie cele (misje główne i poboczne) i nic więcej. W dodatku po ich zakończeniu znacznik znika i nie wraca - jeśli chcemy powtórzyć misję, a nie pamiętamy gdzie ona jest to możemy sobie szukać i szukać. Niestety, platynując grę musiałam mieć obok otwartą mapę poszczególnych dzielnic z poradnika. Szkoda też, że tzw. sekretne lokacje nie pojawiają się w statystykach postaci. Pominięcie jednej oznacza, że musimy zarówno w mieście jak i w poszczególnych misjach ponownie odwiedzić wszystkie ukryte obszary, bo nie wiadomo, w których już byliśmy, a w których jeszcze nie.
Zaskoczyło mnie, że motyw pojawienia się zombie został w miarę dobrze uzasadniony, choć i tak ciężko westchnęłam, bo jest to element, na który w większości gier mam alergię i nie rozumiem, po co na siłę wszędzie te stworki wpychać.
Jednak pomimo tych kilku mankamentów, gra mi się podobała na tyle, że zdobyłam w niej platynę, a rozgrywka była naprawdę przyjemna. Oprawa muzyczna tworzy bardzo przyjemny klimat, podobnie jak grafika, która choć nie jest idealna, to pasuje do tajemniczego, mrocznego miasta. Gra nie jest nie wiadomo jakim cudem, ale w mojej opinii, na pewno jest warta zagrania.
Po trójce i Black Flag, które nie miały w sobie w zasadzie żadnego pierwiastka Assassinów przyszedł czas na Unity. I znowu nie jest zbyt dobrze. Fabuła jest po prostu "rozmyta", a główny bohater prowadzi własny plan zemsty za krzywdy. Chociaż mamy w tle Bractwo i jego motyw się przewija, to jednak został on potraktowany po macoszemu. Nie podobał mi się również wątek "współczesny" - szukanie latających punkcików na polecenie zupełnie obcych ludzi, nie mających właściwie żadnego znaczenia dla fabuły.
Skoro już o fabule mowa, to bardzo dużo jej brakuje do kultowej sagi Ezia. Nie ma zwrotów akcji, wszystkie wydarzenia niby w jakąś całość się łączą ale summa summarum jest to chaotyczne. Praktycznie po przejściu dwóch sekwencji było wiadome jak rozwinie się akcja, kto zginie, kto przeżyje itp.
Brakowało mi również wątków teorii spiskowych, które w poprzednich częściach wywoływały zaciekawienie i emocje.
Przegięciem były również Zagadki Nostradamusa. Umówmy się: Paryżanie i może Francuzi ogólnie, nie będą mieli problemu ze znalezieniem miejsc opisanych w zagadkach, ale osoba z zewnątrz nie da po prostu rady, chyba że jest wielkim pasjonatem architektury i historii Francji. Były to jedyne zadania, które przeszłam z pomocą poradnika, a bardzo nie lubię z niego korzystać. Bez iego mogłabym w nieskończoność przeczesywać mapę Paryża centymetr po centymetrze.
Kolejnym dużym minusem jest połączenie trofeów, które trzeba zdobyć do platyny, misji jednoosobowych i misji online. Żeby grać online z innymi graczami musisz wykupić PS plus, a robić to po to by zdobyć trzy trofea - nie opłaca się. Zresztą, nie mam w swoim otoczeniu osób, które mogłyby ze mną zagrać w trybie kooperacji, przez co byłabym skazana na robienie misji w towarzystwie nieznajomych a o tej formie słyszałam negatywne opinie, głównie dlatego, że tacy gracze nie chcą pomagać tylko w większości rozwalać rozgrywkę. Trofea do platyny powinny być wyłącznie za to, co mogę wykonać w trybie jednoosobowym, zaś jeśli już chcieli wciskać coś kooperacyjnego, to mogli zrobić osobną listę, jak w przypaku dodatku Dead Kings.
Kolejnym minusem gry to sterowanie postacią. Przeszłam już wiele gier przygodowych i nigdy nie miałam takiego problemu ze sterowaniem. Arno często robi coś innege niż należy. Mimo konkretnego ustawienia gałek pada, potrafi zejść z nie tej strony. Dochodzą do tego rozmaite glitche i freezy. Trzy razy zdarzyło mi się, że ekran po prostu zamarzł, muzyka i dźwięki grały nadal, ale nikt się nie ruszał. Zawisanie w powietrzu podczas próby zeskoku, wtapianie się w ścianę, znaczący spadek fps pry wygenerowanej dużej liczbie npc-ów itp.
Uważam również, że przegięli z poziomem trudności wrogów. Gracze od lat narzekają, że wrogowie są tępi jak stąd na Księżyc, a twórcy zamiast poprawić ich AI, zrobili z niektórych wrogów terminatorów. Taka walka nie sprawia mi przyjemności, pocenie się nad pokonaniem jednego żołnierza nie napawa mnie entujazmem tylko irytuje. Gdyby były chociaż inne metody pokonania danego wroga, np. grupę X można szybko pokonać na dystans a trudniej jest wręcz, byłoby ciekawiej, a starcie wymagałoby myślenia i opracowania strategii.
Jeszcze jednym minusem jest mała różnorodność misji. W zasadzie 90% z nich ogranicza się do trzech zadań: "zabij cel", "ukradnij przedmiot" i "chroń sojusznika". Trochę mało, biorąc pod uwagę, że w poprzednich częściach dało się zrobić bardziej zróżnicowane zadania. Wyjątkiem są misje "tajemnicych morderstw", ale o nich napiszę niżej.
A co można zaliczyć do plusów gry?
Grafika i oprawa muzyczna to bezsprzecznie największe plusy. Przepiękny Paryż, który wreszcie jest miastem z klimatem. Dzielnice są zróżnicowane, ciekawe. Szybko można nauczyć się topografii miasta i nie trzeba błądzić nie wiadomo ile.
Nowością w serii są misje "tajemnicze morderstwa", przy których wcielamy się w rolę rasowego detektywa. Oglądamy miejsca zbrodni, zbieramy dowody, przesłuchujemy świadków i musimy analizować znalezione dowody by wskazać właściwego sprawcę. Historie, z którymi mamy do czynienia są bardzo ciekawe i niejednoznaczne. Jest to niewątpliwie dobry pomysł i cieszę się, że kontynuowali go w Syndicate. Ale są to jedyne udane misje, spośród tych, które są dostępne w grze.
Fajnym pomysłem było dodanie umiejętności, które można kupić, oraz duża ilość zróżnicowanego sprzętu.
Podsumowując, gra jest niezła, ale w pewnym momencie staje się nudna i przewidywalna. Klimat Paryża jest niewątpliwym plusem, jednak co mi po grafice, jeśli rozgrywka mnie męczy? Niestety, wiele misji jest robionych na jedno kopyto, gra nie jest wolna od bugów, a przed instalacją (grę kupiłam jakieś 2-3 miesiące temu) musiałam zaimplementować ponad 10GB aktualizacji. Ciągłe błędy są moim zdaniem nie do przyjęcia i odbierają przyjemność rozgrywki.
Jeśli ktoś jest fanem serii i po prostu chce zaliczyć kolejną część to oczywiście sięgnie po ten tytuł, ale jeśli ktoś chce go pominąć to nic nie straci, ponieważ fabuła nie jest związana z poprzednimi częściami.
Jedna z pierwszych gier w jakie zagrałam w życiu. Mam duży sentyment. Jest prosta, ma walory edukacyjne, dzieciakom na pewno się spodoba. Tworzenie przedstawień podoba mi się do dzisiaj. :)
Specyficzna gra, ale dla zabicia czasu w sam raz. W jakiś sposób wciąga na zasadzie "jeszcze jedno zadanie", "jeszcze jedno miasto" itp.
Mam też pytanie odnośnie tej gry: jak rzucać czary? Przeszukałam google i nigdzie nie ma takiej informacji. Wszystkie przyciski na klawiaturze również przetestowałam. Proszę o odpowiedź.
Uzyskałam w HR platynę, więc mam pełen ogląd gry. Cóz mogę rzec? Gra jest idealna. Uwielbiam kryminalne historie, a możliwość dokonywania wyborów i posiadanie realnego wpływu na przebieg śledztwa oraz losy postaci są czymś, czego bardzo pożądam i niestety często się rozczarowuję.
Heavy Rain jest moją pierwszą "filmową" grą i przyznam, że podchodziłam do tego tytułu z przysłowiowym "kijem przez szmatkę". Bałam się, że gra będzie jedną, wielką cut-scenką, podczas której nic nie będę miała do roboty a więc będzie bez sensu, bo gdybym chciała obejrzeć film to... włączyłabym film!
Z dużą rezerwą podchodziłam również do opinii, że gracz ma wpływ na przebieg rozgrywki. W większości gier mamy prowizorkę wyboru tzn. trzy opcje do wyboru, a komputer i tak odrzuca dwie i nakazuje nam pójście konkretną ścieżką.
Tymczasem Heavy Rain zaskakuje na każdej płaszczyźnie. Faktycznie od nas zależy jak potoczą się losy postaci. Postacie mogą zginąć w wielu różnych rozdziałach, mogą również nie dotrzeć na miejsce przetrzymywania chłopca.
Gra oferuje nam 18 zakończeń, a losy każdej postaci uzależnione są od losów innych bohaterów oraz od decyzji jakie podjęliśmy w trakcie gry.
Dużym plusem jest oprawa dźwiękowa. Muzyka jest klimatyczna i tworzy specyficzny nastrój. Mam grę w pełnej wersji polskiej i tu niestety jest mały minus. Przy głośności 100%, dubbing jest ledwie słyszalny, a często w ogóle nie słychać głosów. Musiałam przez całą grę mieć włączone dodatkowo polskie napisy, gdyż w innym przypadku nie słyszałabym wypowiedzi bohaterów. Z kolei dubbing myśli postaci jest przesadzony w drugą stronę, czyli zbyt głośny. Jednak odpowiednie ustawienie opcji dźwiękowych załatwia sprawę.
Sterowanie postaci jest specyficzne (zamiast poruszać się lewą gałką, chodzimy R2), ale szybko się przyzwyczaiłam. Więcej czasu zajęlo przystosowanie się do niemożności swobodnego sterowania kamerą, lecz i do tego szybko się przyzwyczajamy.
Fabuła gry jest bardzo ciekawa, wciągająca. Uwielbiam wcielać się w postać detektywa i samodzielnie analizować fakty w trakcie gry/filmu/książki. Mamy kilka postaci, które pracują nad tą samą sprawą, lecz każda z nich ma inne motywacje i inną przeszłość. Akurat zawiłosci związane z przeszłością postaci nie w każdym przypadku są wyjaśnione. Szczegóły w spoilerze:
spoiler start
1. O co chodziło z bezsennością Madison i postaciami zamaskowanych mężczyzn w czerni, którzy atakowali ją w snach?
2. Dlaczego Ethan podczas utraty świadomości lądował niedaleko placu Carnaby, z figurką psa-origami w rękach. Skąd ją w ogóle wziął, skoro zaginięcie Shauna, otrzymanie listu oraz pudełka z figurkami nastąpiło później?
spoiler stop
Generalnie grę polecam wszystkim osobom lubiącym analizować kryminalne sprawy. Ja grałam z chłopakiem i bawiliśmy się świetnie. Co jakiś czas pauzowaliśmy grę by omówić to, co do tej pory widzieliśmy, analizowaliśmy psychikę Zabójcy z Origami oraz jego motywy. Polecam.
Nie wiem skąd tak niska ocena. Gra zaskakuje pod wieloma względami. Mimo liniowości fabuły, mamy do dyspozycji otwarte miasteczko, które możemy zwiedzać i szukać przydatnych znajdziek.
Poznajemy historię, nie tylko Salem, ale i bohaterów gry, dzięki czemu fabuła staje się jeszcze ciekawsza.
Mechanika postaci jest specyficzna ( w końcu jesteśmy duchem ), ale łatwa do opanowania. Sterowanie jest proste i trudno się w nim pogubić.
Muzyka jest klimatyczna, a dźwięki otoczenia świetnie oddają mroczny, niepokojący klimat.
Minusem gry są dla mnie postacie demonów. Choć bardzo łatwo je pokonać, miałam wrażenie że w jakiś sposób psują klimat.
Zakończenie zaskakuje, choć jak dla mnie motywacje Dzwonnika i cała jego... osoba była dla mnie już za bardzo "wywalona w kosmos". Wolałabym, by rozwiązanie było bardziej przyziemne. ( wybaczcie dziwne sformułowania odnośnie zakończenia, ale nie chcę spoilerować ;) ).
Grałam w tą grę w 2003 roku, kilka lat temu dostałam specjalną edycję z częściami od 1 do 4 + dodatek do trójki.
Spośród tych części, Zatoka Piratów jest moją ulubioną. Myślę, że ma na to duży wpływ mój sentyment do tej części, w którą grałam za dzieciaka, ale też fascynacja światem piratów. Gra ma bardzo fajny klimat, budowanie statków i wyruszanie nimi na rejsy daje dużo frajdy. Są rózne tryby rozgrywki, poza kampanią, są jeszcze potyczki i piaskownice. Muzyka wpada w ucho i buduje klimat. Szczerze polecam tą część.
Jak dla mnie jest to najlepsza część całej serii. Wspaniałe, renesansowe Włochy zostały wprawdzie okrojone do samego Rzymu, ale zachowano klimat tego miejsca a muzyka, która jest na najwyższym poziomie dosłownie wciąga nas w wir wydarzeń. Świetny pomysł na werbowanie nowych członków bractwa i wysyłanie ich na misje.
Wątek główny nie jest tak wciągający jak w drugiej części, lecz nadal ciekawi.
Najsłabszym ogniwem gry jest wątek współczesny, widać już było w poprzednich (i następnych częściach też), że najlepiej by było jakby... go nie było.
Koniec końców, polecam tę grę.
Gra nie jest generalnie jakimś wielkim wyzwaniem, lecz błędne decyzje mogą mieć konsekwencje podczas potyczki lub kampanii. Lekka, łatwa i przyjemna gierka, idealna dla osób lubiących tworzyć miasta i bawić się zasobami.
Porządna grafika, ciekawe misje osady i nowa funkcja bitew morskich. I tyle jeśli chodzi o plusy tej części. Podczas gry cały czas czekałam na metamorfozę Connora w prawdziwego Assassina i... nie doczekałam się. Ta gra nie powinna nosić tego tytułu. Jeśli byłby to niezależny tytuł - ocena byłaby wyższa, ale tutaj nie ma nawet okruszka z klimatu, do którego byliśmy przyzwyczajeni w poprzednich częściach.
Connor jest bezbarwną postacią, która nie powinna nawet powąchać kostiumu Assassina. Jego godna pożałowania postawa i motywacje są bardzo dalekie od ideałów Bractwa.
Jest to gra mojego dzieciństwa i z powodów sentymentalnych nieco zawyżam ocenę. Jednak nie uważam by była to gra łatwa dla dzieci. Oprawa graficzna i główny bohater może stwarzać mylne wrażenie, że jest to prosta gierka. Generalnie gry z tej serii mają zasadniczą wadę, która psuje przyjemność z gry, a mianowicie nie ma żadnego przypomnienia gdzie mieliśmy iść ani co zrobić. To może się wydać nieistotne, ale spróbujcie wyjść z gry w jej połowie i wrócić po kilku dniach. Nie będzie tak banalnie załapać gdzie się miało iść, a gdzie już było.
Jest to gra mojego dzieciństwa i z powodów sentymentalnych nieco zawyżam ocenę. Jednak nie uważam by była to gra łatwa dla dzieci. Oprawa graficzna i główny bohater może stwarzać mylne wrażenie, że jest to prosta gierka. Generalnie gry z tej serii mają zasadniczą wadę, która psuje przyjemność z gry, a mianowicie nie ma żadnego przypomnienia gdzie mieliśmy iść ani co zrobić. To może się wydać nieistotne, ale spróbujcie wyjść z gry w jej połowie i wrócić po kilku dniach. Nie będzie tak banalnie załapać gdzie się miało iść, a gdzie już było.
Porządna grafika, ciekawe misje osady i nowa funkcja bitew morskich. I tyle jeśli chodzi o plusy tej części. Podczas gry cały czas czekałam na metamorfozę Connora w prawdziwego Assassina i... nie doczekałam się. Ta gra nie powinna nosić tego tytułu. Jeśli byłby to niezależny tytuł - ocena byłaby wyższa, ale tutaj nie ma nawet okruszka z klimatu, do którego byliśmy przyzwyczajeni w poprzednich częściach.
Connor jest bezbarwną postacią, która nie powinna nawet powąchać kostiumu Assassina. Jego godna pożałowania postawa i motywacje są bardzo dalekie od ideałów Bractwa.
Mam mieszane uczucia względem tej gry. Zacznę od elementów, które moim zdaniem są minusem gry.
Przyznam, że pierwszych osiem rozdziałów mocno mnie znudziło. Zbyt monotonna rozgrywka, a w dodatku więcej w nich było cut scenek niż faktycznej gry. Dopiero po czasie fabuła zaczęła nabierać rumieńców i od rozdziału 10-11 było już super.
Sporym rozczarowaniem było dla mnie zakończenie gry. Gdyby nie Epilog, gra byłaby dużo przyjemniejsza, a pozostawienie otwartego zakończenia dałoby podstawę ku stworzenia w przyszłości innych przygód Nathana Drake'a.
Drobnym minusem jest brak różnorodności broni, tzn. podczas strzelania nie ma praktycznie żadnej różnicy którym karabinem lub pistoletem się strzela.
Na plus zaliczam grafikę, oprawę muzyczną. Pomysł z odnajdywaniem listów piratów i Założycieli jak najbardziej na plus, pozwala poznać historię wyspy i kapitana Avery'ego.
Wątek fabularny jest ciekawy, minigry są moim zdaniem zbyt łatwe.
Grając w tę część miałam jednak ogólne wrażenie, że coś tu "nie styka" i w sumie nawet nie wiem czy to kwestia poprowadzenia fabuły, relacji między bohaterami czy coś innego. Poprzednie części były zdecydowanie bardziej klimatyczne a poszczególne wątki tworzyły spójną całość. W tej grze tego zabrakło.