Ograłem wzdłuż i wszerz. Nie podoba mi się tylko to co zrobili z zakończeniami głównego wątku, 50 różnych wersji. Nie rozumiem po co. Najbardziej odpowiada mi gdy gra ma do 3 ciekawych zakończeń.
Kupię jak cena spadnie do 70zł, a podejrzewam, że cena szybko spadnie do takiej liczby.
Gra już powinna być połatana, wydana z dodatkami w wersji GOTY, a pierwszy dodatek ma być dopiero za rok. To według mnie bardzo dziwne, bo Wiedźmin swoje dodatki otrzymał bardzo szybko i były to ogromne i solidne rozszerzenia.
PS Plus na marzec oficjalnie:
- Ark: Survival Evolved | PS4
- Team Sonic Racing | PS4
- Ghostrunner | PS5
+ Bonus
- Ghost of Tsushima: Legends | PS4 & PS5
Mówicie o grze w chmurze poprzez xCloud? Czy o kombinowaniu z instalowaniem Bluestacks i aplikacje na androida?
Dziękuję za pomoc.
Dzień dobry
Chciałbym zagrać w Halo na PC, nigdy nie miałem okazji poznać tej historii.
Kupiłem Game Pass za 4 zł na 3 miesiące i widzę, że w skład Halo: kolekcja Master Chief nie wchodzi Halo 5: Guardians. Nie ma też jej w sklepie Microsoft, jest tylko na konsole Xbox. Czy jest jakaś możliwość zagrać w Halo 5 na PC?
Pozdrawiam.
Jeszcze przed chwilką było 100 dislike'ow a juz 2,5 tys. xD
https://www.youtube.com/watch?v=KA9-1Jtbwxg&feature=em-lbrm
Ja również, udało się dowrać na święta. Ukonczyłem własnie The Last of Us, teraz gram w God of War i jestem oczarowany... Jakie to jest dobre.
Jaki wy robicie szum wokół niczego.. rany boskie.. Gra ma drobny budżet w porównaniu do takiego BF czy CoD'a. Zainteresowanie grą było ogromne co przerosło twórców i serwery padły. Czego wy sie spodziewaliście? Gra jest w wersji alfa i we wczesnym dostępie a płacz o to, że są problemy jakby to była oficjalna wielka premiera.
Mam podobnie. Mam The Division, na początku było słabe ale fajnie to rozwinęli i gra się spoko. Czekałem na Destiny 2 ale nie zdecydowałem się i dobrze.. teraz nijaki Anthem... liczę na to ze The DIvision 2 pokaże coś ciekawego.
Pograłem trochę w tą gierkę, są dostępne pliki .apk w necie. Gra jest całkiem spoko, tylko ma jeden ogromny minus jak to gry mobilne.. mikropłatności bardzo nachalne, gra wręcz zmusza do płacenia..
Dla mnie taka postawa to jednak oznaka braku szacunku do samego siebie. Bo to co robi Blizzard ciężko uznać poprawną strategią rynkową.
Generalnie model F2P można wykonać na 2 sposoby:
1). Ci którzy płacą, są traktowani jak NORMALNI gracze, a ci co nie płacą, są traktowani jak GORSI gracze.
2). Ci którzy płacą są traktowani jak LEPSI gracze, a ci co nie płacą, są traktowani jak NORMALNI gracze.
Ten pierwszy model dominuje przede wszystkim w podłej jakości, grinderskich MMO rodem z Azji... i w Hearthstonie. Sprytni projektanci zauważyli jednak, że nie tędy droga. Że stawiając komuś ultimatum "płać albo będziesz nikim", nie działa najlepiej, bo większość ludzi w takiej sytuacji po prostu odchodzi (zwłaszcza, jeżeli nastąpi to ZANIM zdążą grę w ogóle polubić). Wtedy właśnie zrodził się ten drugi model, a jedną z jego najlepszych implementacji jest gra League of Legends. Gdybym miał podsumować model biznesowy LoLa jednym zdaniem, byłoby to:
Będziemy zaszczyceni, jeżeli zechcesz zostawić w naszym sklepiku kilka dolarów, ale jeżeli nie to i tak baw się dobrze!
No i ja - przez pierwszy rok - faktycznie nie wydałem na grę ani centa, bawiąc się świetnie zupełnie za darmo (udało mi się nawet wbić niezłe ELO). Po tym okresie jednak (gdy poczułem się już pełnoprawnym graczem i częścią społeczności), zadziałał na mnie zwykły mechanizm zwany wdzięcznością. Doszedłem do wniosku, że warto byłoby twórcom odpłacić jakoś za ich fenomenalny produkt. Kupiłem więc skórkę, potem następną i kolejną, a po roku od pierwszego zakupu PayPal pokazał ponad 300 euro! Tak, wydałem sporo pieniędzy, mimo że nie musiałem, ciesząc się pełnią zawartości gry.
Dziś w LoLa już nie gram, ale nie żałuję ani jednej złotówki nań wydanej. Jestem wdzięczny Riot Games właśnie za to uczciwe, ludzkie traktowanie. Za to, że nawet bez płacenia dostałem pełnowartościowy i sprawiający masę frajdy produkt.
Tak, League też nakłada na gracza F2P pewne ograniczenia, ale nigdy nie stawia go w sytuacji beznadziejnej i nie sprowadza go do poziomu "grinduj albo giń". Bo owszem, zdobywanie nowych bohaterów bez płacenia trochę trwa (w przypadku tych najdroższych około 30 dni przy graniu w stylu "casual" i połowę tego czasu przy trochę większym zaangażowaniu), ale całość nie jest zbyt uciążliwa. Gracz sam może zdecydować ile czasu poświęci na grę i w ten sposób regulować tempo zdobywania ichniejszej waluty (Influence Points). Ja, grywając 4-5 meczyków dziennie (co nazywam właśnie "trochę większym zaangażowaniem"), osiągałem poziom 350-400 IP dziennie, co pozwalało mi z dużą dozą dokładności obliczyć, kiedy zbiorę odpowiednią ilość punktów na interesującą mnie zawartość. Np. bohater kosztował 1350, więc wiedziałem, że odblokuje go za mniej więcej 5 dni (a jak pogram więcej to i szybciej).
Do tego samo zdobywanie punktów nie było nudne czy frustrujące, bo nie byłem zmuszony do grania ciągle tymi samymi postaciami (co wydawałoby się raczej oczywiste, zważywszy na zerową ich kolekcję jako początkującego gracza). Riot Games jednak o to zadbało, wprowadzając darmowe rotacje. Co 7 dni w grze pojawiała się spora pula bohaterów (i to nie tylko tych tańszych, ale także tych najdroższych), którymi mogłem grać bez ograniczeń i bez opłat, we wszystkich trybach (także w grach rankingowych)! Dzięki temu nigdy nie czułem się gorszy i po prostu mogłem konkurować z innymi jak równy z równym, gdzie o moim losie decydował skill, a nie przewaga posiadanych zasobów.
A Hearthstone? Nawet grindować nie za bardzo się da, bo gracz skazany jest na losowe i ściśle limitowane questy. Nie ma też żadnego wpływu na zawartość paczek, więc zdobycie upragnionej karty może potrwać 2 dni (bo np. trafi się ona w pierwszym zdobytym zestawie)... albo 2 miesiące (bo tyle zajmie gromadzenie pyłu). A to tylko jedna karta, którą - inaczej niż bohaterem w LoLu - nie da się grać samodzielnie.
Nowy gracz w HS ma przed sobą perspektywę w stylu "wszędzie daleko i znikąd pomocy". Setki kart do odblokowania, konieczność posiadania przygód, płatne areny i do tego upadlający matchmaking, który nawet wbijanie durnowatych questów potrafi zmienić w katorgę...
Powiedź mi, kto normalny będzie tak się "bawił"? No tak, ale przecież jest alternatywa - wystarczy wydać kilkaset złotych... Tylko kto z własnej woli wyda na dzień dobry taką kwotę, inwestując w grę, która traktuje go jak g***? On jeszcze nawet nie wie, czy mu się podoba, a już trafia na paywall... Powracający gracze też nie mają lekko. Logujesz się po kilku miesiącach, a tu się okazuje, że trzeba "podgonić" i dokupić nowe przygody czy rozszerzenia... albo lizać metę przez szybę. Tiaa, bardzo zachęcająca perspektywa.
To dlatego HS nie ma nowych graczy i właśnie dlatego wcześniej czy później trafi na śmietnik. A szkoda, bo sama rozgrywka jest genialna. Natomiast jego model biznesowy to katastrofa, ale to nic nowego. Blizzard kompletnie nie ma wyczucia do F2P. Overwatch chyba jako pierwszy ich produkt daje z tym radę, reszta to same porażki.
Po roku gry w Heartstone stwierdziłem, że nie ma sensu dalej w tym siedzieć. Starałem się głównie robić Questy, powoli zdobywać karty tak aby przechodzić wyżej w rangach. Mój max to ranga 11 w Rankingu.
Plusy:
- Prosta i wciągająca
- Możliwość gry na wielu platformach
- Bardzo dużo kart
Minusy:
- Duży dysbalans kart
- Nowi gracze z podstawowymi kartami są losowani na graczy posiadających legendarne karty i często z góry skazani na porażkę.
- Wygrana zależy od tego czy podejdą nam dobre karty, przez co nie wymaga wielkich umiejętności.
- Nie można w nią być po prostu dobrym, bo to zależy od losowości ( To tak jakby rywalizować w rzucaniu kostką i powiedzieć, że ktoś jest dobry bo wyrzucił 6)
- W każdym sezonie pojawiają się decki, które królują w top a Blizzard nic z tym nie robi.
- Zrobienie dobrego decku który nada się do gry bez wkładu pieniężnego trwa niesamowicie duzo czasu.
Szczerze mówiąc to nie widzę nic wyjątkowego w tym gameplayu. Chodzenie, przerwywniki, malo walki i tyle.. Szału nie ma, dupy nie urywa, powiało nudą.
Jak dla mnie to mogą go robić nawet 4 lata, byleby nie wydali takiego shitu jak wydaja co rok.