U mnie z reguły przejawia się to głównie w postaci deja vu Assassin's creeda, kiedy np. idę rynkiem i widzę jakiś duży ładnie zdobiony kościołek to po prostu siłą rzeczy kojarzę sobie z tym grę. Tak jest za każdym razem, zawsze będę lustrował ścianę budowli żeby zobaczyć hipotetyczne miejsca gdzie można by oprzeć nogi i ręce wspinając się. I tutaj dochodzimy do tego, że gry rzeczywiście pobudzają wyobraźnie i edukują w pewien sposób- myślę że gdybym nie zagrał w grę nie zwróciłbym jakiejś szczególnej uwagi na wiele ciekawych zabytków itd. Inny przykład-Gothic, gdy przewodnik oprowadza mnie po średniowiecznych zamkach i pokazuje bronie z tamtego okresu to wygląda to mniej więcej tak:,,O a to był buzdygan 29 obrażeń, o halabarda taka jak orkowie mieli z trzeciej części".Albo przypadek kiedy pierwszy raz zobaczyłem jak wygląda noktowizor-konia z rzędem temu komu nie skojarzył się Sam Rybak. Nie uważam, że przez to jestem jakimś maniakiem, ale po prostu siłą rzeczy gracze, widząc jakieś znajome elementy z wirtuala w realu od razu sobie to kojarzą. Co więcej uważam że wychodzi to nam na dobre- gry powodują zainteresowanie w świecie rzeczywistym rzeczami na jakie bez zagrania nie zwrócilibyśmy uwagi, co więcej w pewien sposób edukuje- i to jest moim zdaniem piękne :D
No to przeczytasz sobie jeszcze mój komentarz ;) Wchodząc na gameplaya i odpalając filmik moją pierwszą myślą było:,,No to zobaczymy czy Rojo przekonana mnie do Fallouta". I ci się udało, jutro idę pożyczyć oryginał od kolegi. Ale to jest sprawa drugorzędna. Przejdźmy do meritum, mianowicie nigdy od kilku dobrych lat co wchodzę na GOL-a nie oglądnąłem od początku do końca materiału powyżej 20 min, oprócz niektórych przeglądów tygodnia. A tutaj nie tylko obejrzałem ale i cholera nie było momentu w którym bym nie był zainteresowany tym o czym mówisz. To mnie jakoś tak ciekawi niezmiernie. Pierwszy raz w moim życiu wchodzę na serwis i poznaję historię obcego mi człowieka, a najlepsze jest to, że to się chce oglądać bo w sumie wszyscy jesteśmy graczami, a gracz gracza zrozumie, a np. ja nie mam wśród znajomych jak dotąd(kończę gimnazjum) wielu osób które by podzielały moją banię, a tutaj na gameplayu znalazłem jakiś taki azyl, miejsce gdzie mogę sobie wejść i powiedzięć :,, Ciekawe co tam Rojo machnął". Tak jak poprzednicy napiszę iż inaczej się ciebie słucha ,,na poważnie" co nie jest absolutnie niczym złym. Wiadomo każdy ma jakieś tam osobiste wspomnienia dotyczące gier, ale fajnie że się nimi dzielisz, miło posłuchać, a no i na końcu to aż się łezka w oku zakręciła(mówią że wrażliwy jestem na takie rzeczy ale co tam :D), obie nuty świetne, tak jak cały filmik- trzymaj tak dalej.
No to trzeba ci przyznać Rojo utrafiłeś w sedno, bo właśnie teraz mam identyczny w/w problem. Od jakiegoś czasu po rozmowach ze starszymi kolegami nakręcam się właśnie na stare erpegi, w sumie nie tylko erpegi-po prostu tytuły starsze(duke nukem, baldury, icewind dale, planescape,diablo) i zauważyłem u siebie durną tendencję, a mianowicie kiedy odpalam takiego Baldura to wszystko fajnie, tworzę kartę postaci, w Icewind daje wszystkich członków drużyny itd, ale kiedy przychodzi do grania, to pogram te pół h i wyłączam bo po prostu widzę,że gra mogła jarać ale wiele lat temu. Głównym problemem dla mnie ze starymi RPG jest to iż wszystko trzeba czytać, gdzie ja się wychowałem na Gothicach itp. Ale ten problem zaczynam już u siebie zwalczać- traktuje to tak jakbym czytał interaktywną książkę. Drugi mankament to grafika, znaczy nie sama w sobie(to trochę też) ale bardziej różne artefakty, które pojawiają się na ekranie, z powodu zbytniej ,,nowości" mojego komputera, a starości gry. Aktualnie po raz nie wiadomo, który zasiadam do Planescape i Icewind dale, mając nadzieję, że tym razem się uda. Trzeba tylko wejść w tą grę, a myślę, że obie pozycje mają ciekawą fabułę, bo z takimi opiniami się spotkałem więc raczej warto. A narracja i bohaterowie to najważniejsze elementy każdego dobrego RPG. Z innych pozycji, które wyłączyłem bo coś tam, były oba stare Fallouty-sory Rojo wiem jak kochasz tą serię, tylko po prostu jakoś mi ten system turowy nie podpasował, ale jest to następna gra na mojej liście, którą chce wreszcie ukończyć by potem móc pograć w te New Vegasy i inne-kieruję się tym iż nie można grać w kontynuacje bez przejścia pierwowzoru. Z mojej strony to wszystko, dziękuje za uwagę.
A więc tak, na pierwszy ogień: Wiesiek bez dwóch zdań. Najlepsze jest to,że grając w jedynkę zdawałem sobie sprawę z tego iż istnieje ,,nawet" książka, ale tak jakoś albo nie było chęci albo funduszy. Przełomem okazał się obóz Karate gdzie najlepsza kumpela(znam ją 10 lat,a mam 16) czytała Czas Pogardy. Ja tak patrzę, myślę sobie:,,Bóg tak chciał". Pożyczyła całą sagę i zbiory opowiadań. Wszystkie pękły w jeden miesiąc wakacji-byłem ogromnie oczarowany tym uniwersum, opisem walk, dialogami, szarym światem i w ogóle językiem pisania Sapkowskiego. Ale to jest nic przy tym kiedy czytałem o postaciach, które faktycznie występowały w grze. Po przeczytaniu wszystkich książek zagrałem drugi raz i dopiero wtedy poczułem największą zaletę tej gry: To się przepięknie komponuje z książką, bohaterowie, zdarzenia, smaczki itd. Jedynym mankamentem dla mnie było to iż w grze nie uświadczyłem jakichkolwiek(no może po za jednym w 4 rozdziale, jak ktoś grał to wie) do Ciri i Yennefer, uważam,że te wątki są jednymi z najważniejszych w sadze o ile nie najważniejszymi, no ale nie można mieć wszystkiego. Aktualnie instaluje mi się dwójka, może tam coś ruszy. Moim drugim poszerzeniem uniwersum były wszystkim dobrze znane przygody faceta w białym prześcieradle wypranym w Vizirze. Seria Assassin's creed wiele mi dała np. zainteresowania krucjatami, Jerozolima itp, ale najwięcej zawdzięczam i tak dwójce i Brotherhoodowi- Podstawowe zwroty włoskie i zafascynowaniem kulturą makaronów i językiem oraz ogólnie budowle, architektura, historia i to jest piękne dla mnie bo kiedy omawiamy np. na polskim Machiavellego to jakoś tak mam przed oczami tego z gry i wszystko łatwiej mi wchodzi. W ogóle zauważyłem taką ciekawą analogię, że gdzie się seria nie przeniesie tam wzbudza moje zainteresowanie okresem i kulturą o której bym nawet nie pomyślał. Myślę że gdyby zrobili trójkę we Francji-rewolucja itp. to tym okresem również bym się zainteresował. Ale kończąc tego przydługiego posta jeszcze powiem, że trzecią miłością była Mafia- lata 30 itd, ojciec chrzestny najpierw książka potem wszystkie filmy. I to jest piękne w grach video, że one również uczą i edukują. Dzięki za uwagę :D
W sumie pierwszy raz piszę pod twoim tekstem, co nie znaczy, że pierwszy raz dane jest mi przeczytać twoje wypociny, co to to nie ;D -jest wręcz odwrotnie, czytam każdy tekst wypuszczony przez ciebie. I mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że naprawdę, masz pojęcie o tym wszystkim o czym piszesz. Zawsze chciałem skomentować twoje wypociny bo dotyczą one również i mnie, tylko tak jakoś nie było czasu albo chęci, ale dzisiaj postanowiłem się przełamać i odpisać. Sprowokowały mnie do tego ostatnie Szybkie Rozkminy itp. bo czytając te teksty dużo się uczę i utwierdzam się w przekonaniu, że granie(i nie tylko, przecież piszesz również o innych fajnych rzeczach) jest piękne. Mało tego,dobrze z twojej strony,że chcesz stworzyć twórczą dyskusję, co jak zauważyłeś jest nieraz lepsze od samego domyślnego tekstu. Chciałbym Cię prosić o jedną rzecz, żebyś dalej robił taką robotę jak teraz, bo ilekroć wchodzę na gameplay i widzę, że wypuściłeś nowy tekst, to aż mi tak w środku fajnie, bo widzę wtedy,że jako gracz nie jestem sam i ktoś inny też ma identyczne odczucia jak ja. A więc postaram się komentować twoje teksty i obyś nigdy nie przestał ich pisać bo w użytkowniku Ataru masz wiernego słuchacza. No to tyle, dzięki za wysłuchanie :D Pozdrawiam.
Hmm moje zdanie jest takie , że Risen jest gothicopodobny ale to nie to samo. Pograłem długo w tą grę i mogę z czystym sumieniem powiedzieć ,że gra ma u mnie taką niepewną 7 - fabuła jest oklepana do szpiku kości, ostatni boss szkoda słów i przede wszystkim to że nie było polskiego dubbingu - to definiowało gothica, a tutaj tego niestety zabrakło. Ogólnie założenia świata sto razy bardziej mi się podbały właśnie w gothicu niż w risenie. @Cayack - mój głos również jak najbardziej ma, jak zobaczyłem że jest na liście to ni sekundy się nie zastanawiałem. Uważam, że jest to przełomowa gra w swojej kategorii, a że upadła w taki sposób to nic nie poradzimy. Nadziej a w tym ,że Piranie jakoś nie kwapią się wziąć tego gothica z powrotem - oni mają swojego risena. Ale gdyby jednak to zrobili , to nie chciałbym żeby poszli tą samą fabuła, uważam że jest ona sprofanowana jak się da przez Jowood i nie ma co kombinować, ewentualnie jakiś prequel opowiadający wydarzenia przez akcją pierwowzoru, w takie coś bym zagrał ;d
Smutno mi...Czemu mi smutno?Ponieważ moja pierwsza gra RPG doczekała się takiego upadku. To jest moja ulubiona gra i bardzo przykro mi było, kiedy obserwowałem jej upadek. Jedynka - pierwszy raz odpaliłem byłem wniebowzięty , kapitalne postacie, dubbing, i w moim zdaniu najlepsza fabuła z gier kiedykolwiek (wiem subiektywnie ,ale tak sadzę i już , wyjątek to KOTOR , myślę że fabuła na tym samym poziomie co gothic). To nie była zwykła gra, to uczucie zagubienia w nowym świecie, ten mrok, tego nigdy nie zapomnę... Dwójka- sequel doskonały, to co Piranie zrobiły przeszło moje oczekiwania , na dodatek musiałem kupować nową kartę dla tej gry bo w jedynkę na 16 MB pocinałem ;D Świetna fabuła i klimat, większa swoboda przede wszystkim , zależność niektórych wątków od wyboru klasy, a nie to co teraz w arcanii. W pierwszych odsłonach miało to wpływ na rozgrywkę. Noc kruka - co tu dużo mówić kapitalna gra i tyle, i tu też wspaniała fabuła. Najbardziej dramatycznym momentem w historii serii , było to zakończenie, człowiek siedział patrząc się 5 min w ekran zastanawiając co będzie dalej( i genialny filmik ,,jesteśmy przeciążeni" kto grał to wie o co chodzi ). Potem już tylko gorzej było, choć jedyna rzecz w trójce która mi się podobała to intro- mroczne , oddające klimat, przeżyłem szok jak nagle pojawił się gameplay a grafika cukierkowa a nie mroczna jak na intrze. Nędzna fabuła, a raczej jej brak , ale cóż zrobić , nie wiedziąłem że można tak świetną fabułę ogołocić. Potem już każdy wie... Najlepszym dowodem może być to że dodatek do arcanii nie ma nawet nazwy gothic w tytule. Ale i tak UV dzięki za to przypomnienie, że to już 10 lat od powstania najlepszej gry na świecie. Gothic na zawsze...
Ach ten Wiedźmin pamiętam jak miałem pojedynek z Azarem i Magistrem albo Kościejem ,a w tle leciał ten przepiękny utwór grany na gitarze elektrycznej -aż się chciało rąbąć ;D
Ten pan ma u mnie wielki szacun-podczas grania w assassins creed 2 gdy uciekałem przed strażnikami po dachach w San Gimignano lub w Wenecji ,a w tle Venice Escape,myślałem że jestem w niebie;D Najlepszego;D
Powiem tak:mimo iż do czynienia z grami miałem stosunkowo późno bo rocznik 1995 jestem,a komp dopiero w 6 klasie,to lubię stare gry,uważam że mają w sobie to coś,jakiegoś rodzaju duszę.Pamiętam jaki ubaw był jak kuzyna Playa jedynkę kupiła i tłukło się w Crocka,Crasha itp.Zmierzam do tego ,że świetnie się czyta twoje teksty,bo mimo iż jestem z pokolenia tych ,,nowych graczy" to szanuję stare gry i fajnie jest poczytać o tym jak to było dawniej,więc dzięki za fajną lekturę ;D
Naprawdę imponujące,teraz wiem dlaczego to jest mój ulubiony program na discovery-oni są zajebiści.A co do betoniarki to fakt ,ich najlepszy numer ;D
Fulko dwa słowa :dziękuję ci.Sam miałem okazję ćwiczyć kyokushin przez 8 lat.Wiem ,że kiedyś było inaczej bo dawali wycisk na treningach ,teraz to tylko hurtownia:byleby się za bardzo nie zniechęcili ,ale żeby też trochę wypocili się.Ja zrezygnowałem głównie dlatego że sensei po prostu nie widział niczego poza chęcią powiększenia portfela;dla niego nie liczyli się uczniowie lecz kasa ,kasa i jeszcze raz kasa.Ja miałem brązowy pas to tym bardziej powinien dbać .Po co ma się przemęczać i trenować młodzież skoro przyjdzie jakiś młody łepek i da mu tyle samo hajsu.Inna sprawa że nawet ćwiczyć nie miałem z kim ,ponieważ wszyscy poodchodzili właśnie przez tego pana.A czytając twój blog znowu poczułem się w głębi duszy karateką i nie powiem ,że łezka się w oku zakręciła;d A co do filmów to dla mnie tak samo Star Warsy były zapalnikiem,może nie zbierałem figurek ,lecz gorącym fanem jestem(bastionSW regularnie itp.)Sory za tą epopeję ,ale musiałem powiedzieć co mi na sercu leżało ;d