
pluto to nie planeta
Zgadza się. To pies.
Właśnie zapostowałeś mema. Dobra robota.
Jamajski gang był już w Vice City w GTA 1.
Ale to nie ma znaczenia, to ten new to fake. Rozejść się.
Niezła cebula. Z taką pomysłowością i zapałem do pracy nie lepiej znaleźć sobie prawdziwą robotę?
Nie, nie muszą - wystarczy zatrudnić kilku dodatkowych ludzi do projektu.
Porównywać branżę w dużym stopniu artystyczną, której wytwory mają bawić, wzruszać, poszerzać światopogląd do węglarza.
W ogóle nie ma sprzeczności w tych dwóch postach. Nic, a nic. Tych prawdziwych artystów, co to idealnie będą nadawać się do określonego projektu można tak obie z ulicy brać.
Nie wiedziałem też, że programistów albo bazodanowców uznaje się obecnie za artystów. Czy "forumowy specjalista o wszystkiego (czyli o niczego)" to też artysta?
Poczekaj tylko na komentarze, jakim to ambitnym kinem był komiksowy Taksówkarz dla zoomerów.
Chyba tylko Mortal Kombat 11. Achievementy mało mnie obchodzą i specjalnie wyłączyłem powiadomienia o nich. Ale w przypadku MK11 zauważyłem, że brakowało mi tylko dwóch albo trzech, więc uznałem, że równie dobrze mogę je zaliczyć.
Na Steamie mam tylko kilka gier od Telltale i może jeszcze coś przez przypadek się trafiło.
Moje zestawienie (kolejność przypadkowa):
Steve Hackett - At the Edge of Light
Mike + The Mechanics - Out of the Blue
The Who - Who
Dream Theater - Distance over Time
HammerFall - Dominion
W takich wątkach najlepsze jest to, że 10 osób może podać swoje listy i żadna płyta nie będzie się powtarzać.
W FPS-y jak najbardziej da się grać na padzie. Szczególnie te tworzone od siódmej generacji wzwyż. Ale HL / BM ma inną architekturę poziomów niż współczesne strzelanki. Nie ma regeneracji zdrowia, dużo więcej mamy tu sytuacji, gdy przeciwnicy z heat-scanningiem atakują nas jednocześnie z prawa i lewa albo są rozstawieni pionowo w upierdliwych miejscach. Jakby tego było mało BM przesadza z szybkością ataków. Szczególnie Vortiguanty dają tu ostro popalić. W oryginale tego nie było. Nie wiem po co bawić się z padem, ale skoro da się przejść Dark Souls na gitarze od Guitar Hero, to wszystko jet możliwe.
Słabo. Przypomina się siódma generacja konsol, gdzie takie podkupowanie zdarzało się częściej. Pierwszy Hellblade ograłem na PS4 i mi się podobał. W następnej generacji planuję kupić PS5, więc pewnie przy okazji pomyli się o upgradzie pieca, który od dłuższego czasu używałem głównie do odpalania klasyków i mniej wymagających produkcji.
Możesz wybrać Xen z menu głównego. Zaczynasz wtedy od wybranego poziomu.
Ja nie tyle mogłem, co musiałem, mimo że ogrywałem całość po kolei. Powód? Błąd wczytania zapisanego stanu gry.
Moje informacje są prawie z pierwszej ręki, bo korzystając z urlopu przeszedłem całość od początku do końca i skończyłem przedwczoraj. Niby od dziś gra nie jest już w fazie beta, ale wciąż siedzi w Early Access? Czyli jaka to teraz wersja? Gamma?
Dla ścisłości: słaba optymalizacja tyczy się wyłącznie nowych poziomów na Xen. Wcześniejsze misje nie sprawiają problemów.
Ostatni boss jest zrobiony o wiele lepiej w Black Mesa. Walka jest dynamiczna, wymaga spostrzegawczości, zręczności, ale też dostosowywania się do reguł. Nie chcę od razu wyjeżdżać z oklepanym porównaniem do Soulsów, bo to nie ten poziom, ale filozofią zbliża się na pewno bardziej do soulsowych rozwiązań niż tego drewna z HL, którego nawet luzie z Valve nie pochwalają.
Moja opinia na temat nowych poziomów:
Xen - Wspaniała oprawa podkreślająca obcość świata i ustanawiająca, że Black Mesa prowadziło tam badania na większą skalę. Konstrukcja poziomów imponująca jak na mod, ale przekombinowana w miejscach, gdzie wstawiono nowe zagadki. Nie są wymagające intelektualnie, a tylko zabierają mnóstwo czasu przez przymus powtarzania trzy razy tego samego w trochę odmienny sposób. Jakby Crowbar Collective bardzo chciało stworzyć osobną grę, a nie remake Xen.
Gonarch's Lair - Ulepszono absolutnie wszystko. Piękny styl wizualny, lepiej zaprojektowane poziomy, po pierwszym pojedynku z Gonarch znajdujemy się w patowej sytuacji, gdzie możemy tylko uciekać przed nią niczym przed Nemesisem w RE3. Stałe odczucie napięcia. Ostatni pojedynek mocno zbliżony do HL, ale lepiej wykony ze względu na lepszy long jump, który można w sensowny sposób wykorzystać w walce.
Interloper - Łączy w sobie największe zalety i największe wady poziomów z Xen, ale tutaj wady przeważają. Wszystkiego jest za dużo, mapy zbyt rozwlekłe, zagadki zbyt powtarzalne, a walki zbyt nużące ze względu na zbyt dużą ilość przeciwników. Plus za rozszerzenie lore i pokazanie relacji między Vortiguantami i Controllerami.
Nihilanth - Odebrano mu atak teleportujący nas do innych lokacji. Zamiast tego dodano nowe bezpośrednie ataki. Zniszczenie kryształów generujących jego pole siłowe wymaga o wiele większej siły. W końcu walka z bossem stanowi 100% czasu, a nie 25%, bo zdecydowano się na wyrzucenie mobków. Long jump znowu czyni starcie bardzo dynamicznym. Sam Nihilanth w końcu jest bossem z prawdziwego zdarzenia, a nie śmiesznym dzidziusiem, którego w walce wyręczają przydupasy.
Czyli 2 poziomy na plus, 1 pół na pół i 1 na minus. Nie jest źle, ale gdyby nie kilka głupich decyzji byłoby fantastycznie. Chyba już niestety tego nie poprawią, bo musieliby wyciąć kawał poziomów. Interloper mógłby zostać bez problemu skrócony o połowę i wyszłoby mu to na plus.
Gra jest mniej więcej w takim samym stanie, w jakim była kiedy Xen wszedł o open bety. Ładne poziomy, które wymagały mnóstwa pracy. Niestety wciąż bardzo słabo zoptymalizowane. To w żadnym wypadku nie jest "ukończona" gra.
Umiejętność odróżnienia pojęcia realizmu i wiarygodności w podobnych tematach od lat stanowi jeden z najlepszych wyznaczników inteligencji rozmówcy.
IMDb zawsze ma zawyżone oceny przy premierze. "Właściwa" ocena w przypadku głośnych filmów to kwestia ok. roku.
A skoro tak wiele osób twierdzi, że film jest kupą, to warto zastanowić się, dlaczego tak się dzieje. Takie elementy jak logiczne zachowanie postaci lub sensowny scenariusz to nie są subiektywne rzeczy. Pod tym względem TLJ był jak najbardziej kupą, której bliżej do 2/10 niż 6/10. Nie wiem jak z nową częścią, bo nie byłem w kinie, ale czytając opinie widzę, że karuzela śmiechu trwa w najlepsze, więc na nic więcej nie liczę.
Tam nie było żadnej zaczepki. Jesteś nienormalny.
O zasadzie 10 lat wiem. O dłuższym terminie dla korporacji nie słyszałem wcześniej. Pewnie to prawda, ale weźmy pod uwagę, że widzowie byli złaknieni marki. TFA zarobiło piorunujące 2,1 mld, kolejny epizod już 800 mln mniej, a Solo utopił mnóstwo kasy. Na pewno nie taki był biznesplan Disneya.

"Zwrot" inwestycji po 15-20 latach to nie zwrot, tylko strata. W takiej sytuacji równie dobrze można było te pieniądze przeznaczyć na jakąkolwiek inną inwestycję. Mówimy o absurdalnej sytuacji, kiedy lokata bankowa zarabia pieniądze lepiej niż oddział światowej korporacji.
Pamiętać należy, że Disney nie trzyma pieniędzy w skarbcu Sknerusa, tylko cały czas nimi obraca. A idąc dalej - pieniądze Disneya są często pieniędzmi udziałowców. Ciekawe jak Bob Iger wytłumaczył im, dlaczego TLJ zarobił w kinach 1,3 mld dolarów zamiast prognozowanych 1,9 mld (źródło: Forbes). Also dlaczego Solo nie zwrócił nawet kosztów produkcji.
Forbes donosił też, że Hasbro jest wściekłe ze względu na beznadziejny design pojazdów czy kosmitów, przez który nie mogą sprzedać swoich zabawek, bo nikt ich nie chce. Po premierze TLJ domagali się od LucasArts większej ilości designów, które w branży nazywa się "toyetic", czyli "nadający się do robienia zabawek". Niestety dzieci nie są zainteresowane figurkami Rose Tico, Admirał Holdo i kosmitów w nudnych, ziemistych kolorach, wyglądających jak odbyty z oczami (dla porównania: obrazek obok). Kontrakt z Hasbro i innymi producentami jest negocjowany co rok. Wątpię, żeby w takiej sytuacji każdego roku Disney był w stanie żądać za licencję więcej.
Posty w stylu "wiem, że to kupa, ale dobrze, że ktoś tę kupę robi" są przerażające.
Ale to ma być powód, żeby kogoś przepraszać? Wiesz w ogóle, na czym polega koncept przeprosin?
nie można być introwertykiem i aktorem
Internetowi spece od wszystkiego (czyli o niczego) nigdy nie przestaną bawić.
Tych zabawek, które czwarty rok gniją na półkach drugorzędnych sklepów z przecenami, bo przez brak popytu na zabawki SW zbankrutowała przez nie największa sieć sklepów zabawkarskich w USA?
[link]
Jak znajdziesz informację za ile Disney sprzedał licencję producentom (protip: Disney nie zarabia na nich od sztuki), to możesz śmiało nanieść na wykres. To samo tyczy się licencji na gry od EA i paru innych rzeczy. Ale jeśli całkowita suma tych wpływów nie wyniesie circa 4,5 mld dolarów, to po 7 latach Disney wciąż będzie na minusie, bo musisz też doliczyć koszt budowy Galaxy's Edge.
Ale za co George ma przepraszać chińską bajkę zrobioną kilka lat po tym, jak wyreżyserował Gwiezdne Wojny?

Już od jakiegoś czasu Disney zarabia na czysto.
Hahaha. Nie.
A płyty, a streaming, a książki (Disney skasował Expanded Universe, ale dalej na nim zarabia), T-shirty, pudełka śniadaniowe...?
SW zawsze najwięcej zarabiały na zabawkach, a ich sprzedaż jest tak żałosna, że doprowadziła do bankructwa Toys 'R' Us w Ameryce. Książki, DVD i BluRaye to kropla w morzu. EA spartoliło po całości kwestię gier przez aferę z mikrofonizacjami i ogólnie bardzo małą ilość gier SW na rynku. A największym ciosem jest wynik finansowy Galaxy's Edge. Dwa parki (w Kalifornii i na Florydzie), z których każdy kosztował miliard dolarów, a parki świecą pustkami.