Pomoc techniczna steam --- > Mam pytanie dotyczące transakcji. Tam dokładnie opisujesz problemy z grą, wymieniasz bugi i odwołujesz się do /r Wolcen.
Klasycznie wykonane dwa refundy mi odrzucili, dopiero jak opisałem problem w ten sposób to nawiązałem kontakt z prawdziwym człowiekiem. I poszło. Warto próbować, bo tacy developerzy nie zasługują na pieniądze. Lepiej dofinansować inne studio, które robi gry AA albo indie.
Zgadzam się w 100%. Tak mnie z tą grą, że mimo 10h na liczniku udało mi się wywalczyć refund na steam. Tu nie chodzi tylko o "problemy z połączeniem", ale o absurdalnie zabugowane mechaniki. Niedziałające modyfikacje skilli, niedziałające % przy ekwipunku, gra cofająca nas do początku aktu 1, zabugowana skrzynka na przedmioty. Jak ktoś nie wymaga zbyt wiele od gier to pewnie będzie bawił się dobrze na. Jak ktoś nie lubi być robiony w .... to niech się 2 razy zastanowi. 5 lat w early access i nagle wydają tytuł za 150 zł, który działa jak gra w późnej becie. Lepiej się wstrzymać z kilka miesięcy, bo tfurcy już zapowidzieli, że łatka będzie jedna na tydzień. Śmiech na sali.
Moderacja: Użytkownik Forum zobowiązany jest do unikania używania wulgaryzmów, także w postaci skrótów: §2 podpunkt 2b Regulaminu Forum -> https://www.gry-online.pl/regulamin.asp?ID=2
Co ten Hydro piszę za bzdury. Wystarczy zerknąć na przeprowadzone przez steam okresowe ankiety dotyczące sprzętu graczy, żeby stwierdzić, że większość z nich może sobie pomarzyć o odpaleniu takiej gry na dużym TV. Już to widzę jak przeciętny polski gracz podłącza swojego PC do 65 calowego ekranu i gra z 60 klatkami na sekundę. Jakim trzeba być oderwanym od rzeczywistości cymbałem.
Szkoda się produkować. Hydro jak zwykle na poziomie, wywołuje cringe, że trzeba rozchodzić żenadę po pokoju. Samiec beta.
Co do recenzji. Jak dla mnie to poziom trudności to powód numer jeden dla którego wstrzymuje się z zakupem. Łatwe gry to ja mam od Nintendo.
Może jeszcze dodam, że w trybie roguelike wszystkie karty są losowe. To znaczy, że gra nie podsuwa nam kart, które umożliwiają płynne przechodzenie przez poszczególne poziomy. U mnie był tego taki efekt, że nie miałem jak pokonywać sprawnie potworków z lodowymi serduszkami (chyba, że meteorytami, ale mana..). Musiałem masakrować moją myszkę, żeby ubić takie bestie jak duchy. Niewyobrażalnie nużące i myślałem, że zrezygnuje gdzieś tak w okolicy 40% gry. Potem wypadło parę lepszych kart i gra stała się banalna. Nieśmiertelność przez 15 sekund? Serio? Spowolnienie czasu o 80%? Nawet jak "zginiemy" to odpala nam się ostatnia deska ratunku i daje chwilową nieśmiertelność. A to często wystarczy, żeby zeszły CD z odpowiednich eliksirów. Trzeba wyjątkowo się postarać, żeby umrzeć od mniej więcej 1/4 gry.
Zabawna przez pierwsze 3 godziny. Potem wkrada się taka monotonia, że ciężko powstrzymać się od ziewania. Ukończyłem również w około 10h w trybie roguelike - bez większego wyzwania, spam tymi samymi kartami na okrągło. Nawet nie odpalałem trybu free-play, bo po co? Żeby walczyć z tymi samymi, schematycznymi potworkami i używać tych samych kilku kart na krzyż? Jak na indyka za 30 złotych to i tak słabiutko i jestem mocno zdziwiony tak wysoką notą. Ode mnie byłoby 6/10 i to tylko za końcową piosenkę : >
Jutra? Jak? Zdradź swój sekret! Sam codziennie sprawdzam sklepy i allegro z nadzieją, że zobaczę napis "już mamy".
Call of Cthulhu w top 10? Nie rozśmieszaj mnie, cała twoja opinia traci w tym momencie na wiarygodności. Beznadziejna, pełna błędów, brzydka, nudna i mechanicznie przestarzała gierka. I piszę to jako czytelnik dzieł Lovecrafta. Ta gra oprócz Cthulhu nie oferowała NIC.
Trzeba być niezwykle ślepym, żeby wstawiać takie gówno, kiedy rok był przesycony miodnymi pozycjami.
Absolutnie podpisuje się pod komentarzem Matihiasa. Grę zakupiłem na premierę i był to zdecydowanie jeden z gorszych wydatków w tym roku. Jestem "fanem" Lovecrafta i przeczytałem większość jego opowiadań (uwielbiam Charlesa Dextera Warda) i mocno jestem rozerwany przez grę Call of Cthulhu. Gdyby to była gra nie opierająca się na powieściach mistrza grozy to zdobyłaby mocne 4/10 w większości serwisów growych. To nawet nie jest "gra". To czysty samograj, gdzie na każdym kroku mamy niewykorzystane mechaniki i potencjał drzemiący w Lovecrafcie. Głupio powtarzać to co pisał kolega, ale decyzje nie mają większego wpływu na rozgrywkę, postacie szybko stają się bezpłciowe i nic nie wnoszące do historii (może oprócz 3 członków kultu). Wprowadzenie momentów strzelania i chowania po szafach są niewyobrażalnie wręcz żałosne i bezcelowe... Do tego gra krótka, a droga jak gry AAA. Animacje się pieprzą na każdym kroku, gra potrafi się zabugować...voice acting jeszcze jako tako daje radę. W każdej recenzji powinna być adnotacja "PRZECZYTAJ WIDMO NAD INNSMOUTH ZAMIAST GRAĆ W TĄ MARNĄ NAMIASTKĘ GRY". Prawdę mówiąc, tylko ostatni rozdział i zakończenie trzymało mnie w napięciu. Muzyka i lokacja były fantastyczne... A właśnie! Gdzie niby w tej grze były zagadki? Nie rozśmieszajcie inteligencji ludzkości! Przecież oprócz zagadki z globusem to nie było tutaj nic wartościowego. Jak można pisać, że ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagl fhtagn.
Wzruszające. Jeszcze napisz jaką masz dietę i ile wyciskasz na klatę. To na pewno kluczowe informację przy takim newsie.
To trzeba było grać na wyższych poziomach trudności to byś się wyłożył na pierwszej napotkanej meduzie.
Wymagający gameplay w grach Nintendo? No po prostu spadłem z krzesła. Takich durnych wypocin fanboya to dawno nie widziałem. Nie ośmieszaj się więcej kolego i czekaj sobie dalej na przygody wiedźmy w 60 fps.
Oj będzie grane. Liczę, że Kratos będzie wpadał w szał i odpierdzielał akcję niczym w poprzednich częściach. Im brutalniej, tym lepiej :D
A to dobre, wypowiadać się na temat netykiety, kiedy samemu używa się sformułowania "nie drzyj paszczy".
Teoretycznie dużo nie będziesz stratny jeżeli kupisz od kogoś używkę :)Myślę, że warto spróbować z gierką jeszcze raz. W końcu na kolejnego Monster Huntera będzie trzeba baaardzo długo czekać, a o tego mają jeszcze długo dbać. Ciesz się, że śniło ci się bieganie po lesie, a nie pustynia czy inna gorsza lokacja :D
Chyba cię człowieku mocno zapiekła dupa na mojego posta, skoro wysmarowałeś tyle głupot z wysuwaniem psychologicznych analiz na czele. Ja za to radzę się udać do najbliższego okulisty, bo jak widać masz daleko idące problemy ze wzrokiem. Kamery nie umiesz w opcjach ustawić, tekstury ci się wczytują przed samym nosem, potwory nie reagują na ciosy, interfejs brzydki, grafika brzydka. Jesteś albo ślepy albo masz wymagania z kosmosu. Już nie będę wspominał nic na temat dźwięku, skoro u mnie na JBL SB 450 słychać wszystko doskonale, a każdy ryk potwora powoduje przyjemne dreszcze. Nie będę rozpisywał się na temat TV na jakim gram, bo z wrażenia puściłaby ci gumka od majtek. Monster Hunter jest przezajebisty i to widzi 99% społeczeństwa graczy. To że ty napotkałeś jakieś dziwaczne problemy (chociaż u mnie po blisko 40h nic takiego nie miała miejsca) to pozostaje tylko współczuć. Gierkę sprzedaj i daj się nią cieszyć komuś z lepszym gustem.
Po co wy mu odpisujecie, przecież to troll, który grę widział najwyżej na obrazkach.
Słabe udźwiękowienie to ty możesz mieć jak odpalasz grę na swoim 24 calowym TV z wbudowanymi głośnikami. Nie czuć mocy ciosów i potwory nie reagują na nie? AHA, dobry kurwa żart. Idź chłopcze włącz sobie dowolną walkę z wykorzystaniem chociażby młota, żeby zobaczyć jak potwory reagują na otrzymywane ciosy.
Brakuje jeszcze narzekania, że pancerze są zbyt japońskie, chlip chlip. "Brzydkie to wszystko" - napisał gracz PC, którego maszyna to zapewne nic więcej niż GTX 1050 i i5.
"Co zmieniło się względem recenzji w przygotowaniu?"
I to mi się podoba. Sama recenzja całkiem dobra, chociaż nadal czuje niesmak o kwestie samouczków. Gra w łopatologiczny sposób wyjaśnia metody łowienia, łapania monstrów, a nawet pokazuje nam dokładnie jaką część potwora trzeba zniszczyć/odciąć, żeby zdobyć upragniony przedmiot do craftu. Z jednej strony mamy pretensje, że gry są niewyobrażalnie "upraszczane", a z drugiej zarzucamy im, że nie pokazują nam jak zrobić każdą, nawet najmniejszą czynność w grze. Kurwa, czy współczesny gracz, który ma w ekwipunku wędkę oraz przynętę to leci szukać samouczka albo wideoporadnika w sieci? Czy idzie nad wodę i próbuje złowić cholerną rybę?
Dodam od siebie jeszcze jedną kwestię dotyczącą "nowicjuszy" i wprowadzenia ich w świat Monster Huntera. Pograłem w nocy kilka godzin i jestem w szoku, jak dobrze jest wszystko w World wytłumaczone.
1) Każdą broń można przetestować w trybie treningu. Pokazane są podstawowe combo (i nie tylko), które wystarczą do poradzenia sobie z pierwszymi huntami.
2) Każda nowa mechanika gry jest nie tylko przedstawiona w formie opisowej, ale również możemy obejrzeć krótki filmik z jej wykonania. Jak łapanie potworków. Mamy misję poboczną, gdzie najpierw dostajemy dokładny opis i filmik jak złapać potwora, a potem zgarniamy WSZYSTKIE niezbędne przedmioty i ruszamy radośnie na hunt. Jak dla kogoś to jest zbyt słabo wytłumaczone, to brak mi słów.
Aha i szkoda, że autor w recenzji nie napisał ani słowa na temat usunięcia z gry hunter arts/styles.
Solidne recenzję można już znaleźć na zagranicznych portalach. Polecam youtube i gaijinhuntera - stary, monsterhunterowy wyjadacz. Można znaleźć mnóstwo przydatnych informacji o grze.
Tutaj, niestety, zero informacji na temat balansu broni w stosunku do poprzedniczek, brak informacji na temat konfrontacji z monstrami - czy dużo jest starej gwardii, czy nowe monstra dorównują poziomem Tigrex czy Gore Magali. A jak czytam zdania "gonienie uciekającego potwora może być denerwujące" to zaczynam się zastanawiać dla kogo była pisana ta recenzja. Smutne jest to, że od tytułu wymaga się wyjaśnienia WSZYSTKICH możliwości dostępnych w grze. Gdzie jest radość z odkrywania? Jak w przypadku wykorzystywania otoczenia - nie ma nic lepszego niż efekt "WOW" kiedy potwór zaplącze się w liany i wywali na pysk. No ale przynajmniej recenzję napisał ktoś obeznany z serią. Na konkurencyjnym serwisie autor utknął na jednym z pierwszych huntów i musiał się wypłakać w recenzji jaka gra jest trudna i nieprzystępna.
A i dodam, że mam prawo przypierdzielać się o braki w recenzji, bo już nie raz na golu wisiał materiał "w przygotowaniu" po czym po 10 dniach dodawana byłą WYŁĄCZNIE ocena.
Niech cię Bóg trzyma w opiece. For Honor? Z serwerami P2P i jednym z najgorszych balansów w historii? To był dobry rok dla graczy, zgadzam się, ale nie wrzucajmy takich gówien na jedną listę z doskonałymi tytułami jak Persona czy Original Sin 2.
Ja dotarłem do 600 strony i odstawiłem książkę "na później". I teraz nie wiem, czy przemęczyć i poznać to szalone zakończenie czy machnąć ręką na "Bastion". Dodam, że inne powieści Kinga wciągnęły mnie od deski do deski, m.in "To" czy "Carrie"
Szachy też są dyscypliną sportową, chociaż liczy się w nich wyłącznie sprawność umysłowa.
Poziom trudności był zapewne mocno obniżony, żeby nie odstraszyć od zakupu casuali. Ekwipunek mieliśmy wypakowany po brzegi w różnego rodzaju amunicję i przedmioty leczące/pułapki. Ja swoje wrażenia z gry mogłem porównać do Monster Hunter 4G, gdzie bawiłem się ponad 80h. I od pewnego momentu, gierka przestawała wybaczać jakiekolwiek błędy. Ogromne obrażenia potworów, duża mobilność, ciekawe rozwiązanie taktyczne. I ten miodny grind, który dawał sporo satysfakcji. Ja swój pre-order na World już złożyłem i nie mogę się doczekać końca stycznia.
Przestań w końcu pieprzyć swoje marne trzy grosze pod każdym wpisem dotyczącym gier z 2017 roku. To był fantastyczny rok dla graczy i tylko ktoś ślepy może stwierdzić inaczej. Przykładowo? Divinity : Original Sin 2 - genialny cRPG. Persona 5 - fantastyczny jRPG. Horizon - najpiękniejsza gra 2017 i świetna fabuła. Nawet Assasin's Creed pokazał się z bardzo dobrej strony.
Każdy znalazł coś dla siebie, ale ty przecież nadal siedzisz w swoim urojonym świecie z Legacy of Kain. Założę się, że w 95% z tych gier nawet nie zagrałeś, ale jesteś pierwszy do krytykowania.
Norsca, Varg i Skaeling to w ogóle robią ogromny rozpierdziel na północy. Miałem podobną sytuację jak kolega wyżej, gdzie Bretonnia podczas jednej kampanii przeniosła się na mroźne północe, a piękne zielone tereny zostawiła dzikusom i elfom :D
Małe światełko w tunelu, wczoraj wyszedł patch, który naprawia m.in generałów uciekających z pełnym stackiem z miasta i zostawiających go na pastwę losu. To + Steel Faith i gra się o wiele przyjemniej. Szkoda, że na kolejny patch trzeba czekać do połowy stycznia, gdzie wyjdzie on razem z DLC (Tomb Kings hype!). Nie mówiąc już o Norsca i 30 ROR, na które musimy czekać jeszcze prawie PÓŁ ROKU. CA zapowiedziało, że w styczniowych poprawkach przyjrzą się niebieskiej pladze krasnoludów. Ile w tym będzie prawdy, zobaczymy.
Tylko jak za mocno dociśniesz śrubę krasnoludom, to wtedy rozjeżdżają ich jak masło Vampiry. Jedyna frakcja, która nigdy nie potrafi się rozwinąć to zielonoskórzy. A to wszystko przez ich "Łaaaa", gdzie komputer nie potrafi kompletnie sobie z tym poradzić. I tak, zaglądam dużo do warsztatu i swoją grę odpowiednio zmodyfikowałem - chociaż obecnie wystarcza mi Steel Faith z sub-modem na brak nowych jednostek. I to, że moderzy potrafią rozwiązać problemy gry w kilka tygodni, a CA męczy się z nimi przez 3 miesiące tylko potwierdza wysunięte wnioski Brucevskiego.
To zamiast poczytać o tym na specjalistycznym forum, albo zapytać dietetyków/lekarzy to będziesz słuchał człowieka na forum poświęconym grom/filmom?
Proponuje, żeby Czarny Wilk zaczął pisać porady związane z naprawą samochodów.
DM - przepisy i inne sprawy kulinarne. Mniam!
sekret_mnicha - problemy seksualne młodzieży.
Klaudyna - turystyka. Podróże i inne takie.
Do boju panowie i panie! Zróbcie z tego serwisu jeszcze większy chlew niż jest obecnie. A prawda jest taka, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.
Demilisz, ale czytać to ty się naucz. Nikt nie zaprzecza, że można było grać w DLC Norsca w Warhammer 1. Autora zirytował natomiast fakt, że ten bonus był dodawany do pre-ordera Warhammera 2. A możliwość jego ogrania w W2 jest zapowiedziana dopiero od przyszłego roku. Czyli, jak ktoś nie miał Warhammera 1, to żeby pograć tą frakcją, to musi czekać. To już lepszym rozwiązaniem, byłoby dawanie jako bonusa frakcji leśnych elfów czy chaosu - tak, żeby gracz mógł się nimi od razu cieszyć w Mortal Empires.
A.l.e.X Siła krasnoludów nie jest spowodowana ich jednostkami, tylko źle zbalansowanym automatycznym rozstrzyganiem bitew. Skoro nie spotkałeś się z tymi problemami, to albo w ogóle nie grałeś w Mortal Empires albo masz jakąś wersję z przyszłości. Chaos był zabugowany, ponieważ nie atakował jakichkolwiek pobocznych frakcji, tylko naszą. Jak to według ciebie jest "prawdziwy chaos", to gratuluje braku zielonego pojęcia o lore świata. Zresztą w ogóle odnoszę wrażenie po twojej wypowiedzi, że styczność to ty miałeś WYŁĄCZNIE z pierwszą częścią Warhammera (która po tych wszystkich patchach jest bardzo miodną i wciągającą rozgrywką). W W1 chaos i wszystkie bugi wypisane przez autora nie występowały. Występują one w Mortal Empires, czyli połączeniu kampanii W1 i W2.
PS. Dla mnie najbardziej zwalonym błędem, jest to, że Moriathi rozsiewa spaczenie chaosu, nawet jak dołączy do konfederacji z mrocznymi elfami i Malekithem. Niby naprawili to w ostatnim patchu, ale jej legendarny przedmiot nadal daje taką właściwość. WTF.
Ktoś cię zmusza, żebyś w to grał? Skoro gry z uniwersum 40k nadal sprawiają graczom frajdę, to co cię to boli?
Od siebie dodam Vivecraft, czyli Minecraft w wirtualnej rzeczywistości. Przez wiele lat trzymałem się od tej gierki z daleka, ale budowanie/craftowanie/polowanie w VR jest genialne.
Mocno przeciętna pozycja - nawet dla fana serii. Gra nie stanowi wyzwania nawet dla dzieciaków, większość walk przechodzimy trzymając fast-forward. Zbieranie potworków jest pasjonujące wyłącznie przez pierwsze 10~godzin. Lokacje i lochy są proste jak konstrukcja cepa, cały czas idziemy tylko do przodu. Postaci w grze nie można wyposażać w jakiekolwiek przedmioty, a większość odnajdywanych w skrzynkach itemków jest bezużyteczna, bo gierkę można i tak przejść z zamkniętymi oczami. Od pewnego momentu zabija się bossów w przeciągu 1-2 minut, intensywnie przy tym ziewając. Muzyka jest niewyobrażalnie słaba. Kupując WoFF liczyłem na nostalgiczny powrót, a dostałem durne remixy i pojawiające się na kilka minut postacie z universum. Jeden z gorszych zakupów na PS4 i zmarnowane 120 zł~. Radzę mocno się zastanowić, nim wydacie kasę i kupicie wersję na PC.
Zgadzam się z poprzednikami. Gry "Souls-like" mają specjalne miejsce w moim sercu, ale Nioh mnie potwornie odrzucił. Powtarzalna, prosta i nudna siekanka z śmiesznym systemem lootu. Tak było przynajmniej po premierze, nie wiem jak wygląda sytuacja po patchach i wydanych DLC.
No proszę, niby Mwa Haha Ha Ha to taki marny troll, a tutaj mamy konstruktywną wypowiedź. Do tego muszę się z nim całkowicie zgodzić. Evil Within to duża premiera, do tego gra jest na około 20 godzin i to wykonując wszystkie poboczne aktywności. No ale widocznie lepiej się sprzedają durne filmiki na tvgry, aniżeli rzetelna recenzja.
To chyba jest coś u ciebie nie tak, bo u mnie na 55h gry wywaliło jeden raz.
69% pozytywnych recenzji na steam + negatywne recenzje na kilku portalach (bo tylko garstka zabrała się za recenzję tego dzieła).
Nikim nie manipuluje, bo każdy ma swój rozum, ale wystarczy poczytać opinie zatwardziałych graczy blobberów, żeby zobaczyć, że z Grimoire jest coś nie tak. Felipepepe dobrze opisał wady i zalety tego tytułu, dlatego przytoczyłem jego recenzję. Również na RPGCodex dużo udzielał się sam autor gry (gdzie sypał dużo hejtu). Jeżeli ktoś lubi toporną rozgrywkę, gdzie przelatujemy przez trashmoby, żeby potem zginąć w 1 turze od bossa, albo też zabić go na 1 strzała (instadeath/crit etc) to proszę bardzo. Warto również dawać pieniądze człowiekowi, który nie potrafi JEDEN raz dotrzymać podanych terminów, co widać również po premierze. Manual w najbliższy piątek! A nie, jednak w następny. A nie, jednak za 3 tygodnie. Do tego cyrki z banowaniem użytkowników, którzy podważyli jakość jego szmiry i negatywnie wypowiadali się na steam - bitch please. A i te mityczne 600 godzin można włożyć między bajki. Większość desperatów pokończyła Grimoire w niecałe 80 godzin.
Polecam poczytać forum RPGCodex przed zakupem Grimoire. Autor to cham, który potrafi sypać tylko obietnicami. Sama gra jest zabugowana, niezbalansowana i frustrująca. Radzę trzymać się z daleka, szczególnie za taką cenę.
To jest bardzo dobrym filmem (i świetnym horrorem), ale jako ekranizacja książki wypada, według mnie, tylko dobrze.
Jestem zadziwiony takim uznaniem dla aktora grającego Richiego Tozera, uważam, że był on wyłącznie wkurzający. Zabrakło książkowej charyzmy, zabrakło jego licznych (i nieudanych) prób naśladowania znanych postaci. Za to jest on przesadnie wulgarny (podobnie jak reszta dzieciaków). I jestem średnio zadowolony z końcówki. Czuje niedosyt ze sposobu przedstawienia (a raczej jego braku) genezy "TO", istnienia trupich świateł czy tego jak bardzo rozbudowane są kanały pod Derry. Przygoda dzieciaków wyglądała jak spacer po parku, a nie podróż po labiryncie pełnym gówna i trupów. No i zdecydowanie liczyłem, że miejsce ostatecznej konfrontacji z klaunem będzie bardziej przypominało to książkowe. Zabrakło "magii", a zostały zwykłe ścieki. Mimo wszystko jest to kawal dobrego horroru :)
Hey ho, Silver naprzód! :D
PS. Do tej pory mam ciarki, jak przypominam sobie fantastycznie odegraną scenę z "To" z 1990 roku, kiedy klaun mówi do George'a "Oh yes, they float, and you will float too" . Nie mogę się doczekać wyprawy do kina i obejrzenia nowej ekranizacji. Książka jest przecudowna. Trudno nie nawiązać więzi z postaciami.
Nie wiem skąd te łapki w dół, bo opinia autora jest dobrze uzasadniona. Serial stał się sztampowym fantasy, nastawionym na efekciarstwo. Wiele postaci zostało zdegradowanych do roli statystów, wiele wątków zostało wymieszanych z gównem. Pozostało wielkie love story i zwieńczenie historii w postaci "gigantycznej bitwy", która pewnie będzie okraszona artykułami i ocenami w rodzaju "Największa bitwa w historii kina i najlepsze efekty ever"! No nic, nadzieja nadal pozostaje w książkach (o ile kiedykolwiek zobaczą światło dzienne).
Bardzo dobrze wspominam Dziedzictwo Krwi napisane przez Richarda A. Knaak. Wciągająca już od pierwszych stron, pełna świetnych bohaterów i akcji. Cały wątek zbroi Bartuca był dla mnie prawdziwie "epicki". Mam do tej książki tak duży sentyment, że niedawno zakupiłem ją ponownie w formie ebooka i bawiłem się, ponownie, fenomenalnie.
Równie dobrze wspominam Królewstwo Cienia i Pajęczy księżyc (fantastyczna postać nekromanty i tej czachy). Jedyna książka z serii, która nie przypadła mi do gustu to Czarna Droga, ale czytałem ją tak dawno, że już sam nie pamiętam co tam było nie tak.
Jak napisać recenzję na gameplay.
1)Streszczenie fabuły.
2)Przybliżenie postaci.
3)Koniec.
Autorze, to się czyta jak wypracowanie do 6 klasy szkoły podstawowej. Już przemilczę literówki, błędy i powtórzenia, ale recenzja powinna zawierać opinię przynajmniej na temat udźwiękowienia, efektów specjalnych itd.
Co za bzdury dotyczące Civilization 6. No tak, jak gracze mogli się spodziewać, że kontynuacja gry będzie bardziej rozbudowana od jej poprzedniczki. Skandal! Gra ma średnie opinie, bo mimo obietnic posiada niewyobrażalnie beznadziejne AI, a ogromna ilość błędów jest obecna w tytule mimo wielu miesięcy po premierze. Zamiast naprawiać bugi, to oni raczą nas kolejnymi DLC. Przykładowo do dnia dzisiejszego, komputerowi przeciwnicy nie potrafią budować i korzystać z dzielnic poświęconych lotnictwo. Samoloty? A na co to komu. Nie potrafią handlować, prowadzić wojen itd, itp. Wymiana jednego obrazu na 10 dzieł sztuki? Proszę bardzo. Pretensje o brak interesu w rozwoju atomowy mimo roku 1200 n.e? W Civilization 6 to normalne.
Tak samo jak bronienie Andromedy, która traktuje graczy za debili ze swoją warstwą fabularną. Wykreowana przez Bioware galaktyka uwłacza inteligencji przeciętnego zjadacza chleba, nie mówiąc już o osobach, które miały w rękach dowolną książkę sci-fi, pokroju Ślepowidzenia.
No ale wystarczy rzut oka na autora tych wypocin i wszystko staje się jasne..
Najwięcej do powiedzenia mają natomiast ci, co VR widzieli najwyżej na zdjęciach. Ale dobrze, że mamy wśród szeregów takiego speca od technologii. Nostradamus branży gier, zapowiedział wszem i wobec, że VR upadnie niczym efekt 3D w telewizorach. No nic, lecę szybko sprzedawać HTC Vive, bo przecież ta technologia umiera, nie ma w co grać itd.
Hydro przesadził ze swoją wypowiedzią, ale fakt, że w takie gry gra się rewelacyjnie na VR i przeżycia są nieporównywalne z siedzeniem przed ekranem TV/monitora. No ale nie przetłumaczysz takim ludziom, którzy myślą, że gra na swoim 21 calowym monitorku to wszystko co może osiągnąć branża. Postęp nie istnieje.
Współczuje autorowi recenzji, jeżeli dla niego MXM było skomplikowane. Mimo przegrania 40 godzin, autor nie zauważył dwóch podstawowych rzeczy. Tytani na mapie PVP pojawiają się kiedy drużyna zdobędzie 100 punktów. Przykładowo jeden punkt jest za zabicie creepa, ale już 100 za pokonanie bossa. Przy odpowiedniej taktyce mogą na linii pojawić się nawet dwa takie tytany. Po drugie, wspomniane w recenzji nodes mają wpływ również na PVP - działają wtedy w 50%. Za 4 dni pojawi się tryb gier rankingowych i wtedy te "runy" będą działać w 100%. Wbiłem w MXM 50 poziom i lekko zacząłem się tym tytułem już nudzić. Mapa PVP jest całkiem przyjemna, ale w konkurencyjnym Heroes of the Storm znajdziemy takich map 13! Natomiast lokacji PVE jest o wiele, wiele więcej i tutaj gra zdecydowanie lśni. Niski playerbase jest spowodowany nie tylko problemami z serwerami, ale również bugami i słabym balansem postaci. Wiele graczy narzeka na buga, który pojawia się gdy postać użyje jakiegoś dasha/odskoku. Ogólnie polecam zagrać i spróbować. Gierka niestety jest daleko w tyle za League of Legends, nie mówiąc już o DOTA 2. Autor ze swoim stwierdzeniem, że MXM niewiele brakuje do dwóch największych gier MOBA na rynku to mocno popłynął z fantazjami. Wystarczy pograć kilka godzin, żeby zobaczyć i zrozumieć wszystkie zasady jakie obowiązują w PVP/PVE. Nie ma tutaj itemizacji, różnych buildów (oprócz użytkowania 2 z 4 skilli) i większej taktyki. Pojedynek na Titan Ruins opiera się na prostych założeniach - walka na linii przez 2 minuty -> zabicie Fallen Heroes i pchanie wież ---> pchanie wież razem z tytanem -->farmienie jungli/creepów ---> robienie bossa. I od nowa, gdzie na tym etapie gra przeważnie już jest w decydującej fazie.
11 lipca wychodzi Final Fantasy XII : Zodiac Age. Byłem pewien, że gierka będzie wydana równocześnie na PC, a tu kicha. No i cena odstrasza, bo wydawanie ponad 150 złotych za to samo co grało się na PS2 to trochę naciąganie na kasę. Z drugiej strony to ostatni dobry Final..
Warto jeszcze nadmienić, że książkowe zakończenie jest bardzo dobre i dające do myślenia (tak jak cały zamysł tego wirusa i to co kierowało antagonistą).
Film to jedna wielka hollywoodzka papka z absurdalnie spieprzonym zakończeniem. Niezwykle się cieszę, że najpierw miałem przyjemność przeczytać książkę, a dopiero potem obejrzeć tę kaszanę.
Badziewnego The Evil Within? Gierka to był bardzo dobry horror z ciekawą fabułą. A już na pewno stanowił pewnego rodzaju powiew świeżości wśród gier z gatunku survival-horror. I widzę, że jak zwykle łapiesz ból dupy o VR. Nie wiem czy troll czy debil, ale stawiam na to drugie.
Pierwsze kilka godzin jest przyjemnie trudne. Potem zbyt łatwo można wykorzystywać słabości przeciwników. Przykładowo wystarczy ulepszyć obrażenia z zaskoczenia i już zabijamy na jeden strzał zwykłego mima przeobrażonego w przedmiot. Już nie mówiąc o mocach, gdzie jak wcześniej napisałem, uderzenie kinetyczne nie tylko zadaje ogromne obrażenia, ale również wywraca fantomy, dzięki czemu możemy spokojnie je uderzyć kluczem, albo dobić nabojem.
Nie chce tu nikogo oceniać, ale jak ktoś ginie często na easy, to musi mieć mocno upośledzoną koordynację wzrokowo-ruchową. Nauczenie się w jaki sposób atakują przeciwnicy można już po 2-3 konfrontacjach. Do tego na stacji leży nie tylko multum apteczek, jedzenia i strzykawek PSI, ale również leczą nas w nieskończoność drony.
Gierka jest fantastyczna, tylko żałuje, że nie jest trudniejsza i bardziej "mroczna". Grałem na wysokim poziomie trudności i gdzieś tak w połowie gry miałem spory zapas granatów EMP, recyklingowych czy wabików na typhony. Do tego ulepszony shotgun/pistolet oraz umiejętność uderzenia kinetycznego, która zadaje nawet 100 punktów obrażeń (OP). Sprawiło to, że spotkania z koszmarem, zamiast być tymi z rodzaju przerażających to kończyły się po kilku sekundach. A szkoda! Zupełnie nie zrozumiałym jest dla mnie również umożliwienie skanu pomieszczeń, aby sprawdzić czy gdzieś tam nie chowają się mimiki. Przez to zupełnie zanikło uczucie - czy to krzesło to nie jest czasem mimic? Szkoda też, że gierka jest taka jasna. Gdyby przynajmniej 1/3 gry rozgrywała się w całkowitych ciemnościach, gdzie spacerujemy po pomieszczeniach z latarką w ręku i kupą w majtach, to by to zdecydowanie był również świetny horror. Również nie zgodzę się z autorem co do oprawy audiowizualnej, a szczególnie do modeli postaci. Są one zrobione przeciętnie i przypominają grę sprzed kilku lat. A Prey przecież nie jest grą open-world i NPC można spotkać kilkunastu, więc mogli się bardziej nad nimi postarać. Taka Mikhaila wygląda po prostu paskudnie. I dodam też, że gierka, która ma dosyć sporo bugów nie zasługuje na 9.7 na 10. Zazdroszczę, że autor takowych nie spotkał, ale u mnie zabugował się całkowicie jeden sub-quest i stał się niewykonalny oraz misja główna na samym końcu gry, przez co musiałem wgrywać wcześniejszy save. Dobrze, że nie jestem umysłową amebą jak pewien recenzent z serwisu IGN i grę zapisywałem na przynajmniej kilku slotach. Gra to świetna pozycja na 8/10, ale według mnie zdecydowanie nie jest to pretendent do GOTY :) Persona 5 FTW.
Ciekawe czy Mae Holland będzie w filmie tak samo wkurzająca jak w książce. Od mniej więcej połowy miałem ochotę ją udusić. Niebywale irytująca postać. Jestem również ciekaw co do zakończenia. Może pójdą w stronę "Inferno" i również zmodyfikują końcówkę pod Hollywood?
Dokładnie, zgadzam się z wszystkimi twoimi plusami i minusami. Ten film to niezwykły gniot i jawna kpina z widza. I pomyśleć, że człowiek myślał, że głupszych akcji niż w Prometeuszu nie da się zrobić.
To podobnie jak z felietonami na gameplay. Wartościowe artykuły od dobrych autorów można zliczyć na palcach jednej ręki. Reszta to grafomańskie popisy i filozoficzny bełkot. Nawet nie będę się wypowiadał na temat fragmentu związanego ze szkołą, bo to powielone, stereotypowe bzdury. Nauczyciele mają za zadanie motywować uczniów, a nie ich "straszyć". Oczywiście, 26 letni "staruch" wie jednak lepiej i ma najwięcej w tym temacie do powiedzenia.
Rozbudowana to jest Persona 5, która daje zabawy na ponad 100 godzin.
Widzę, że autor Draugnimir wyznacza nowy trend w recenzjach. Opublikowanie wersji demo, która po blisko 10 dniach nadal nie zostaje ukończona. Złamanego grosza nie powinieneś dostać za taką fuszerkę.

Ile można czekać na "ukończoną" recenzję i werdykt? Jestem bardzo ciekaw, bo gra mimo obiecującego początku szybko robi się przeciętna do bólu.
Z tego co widzę, to wyszedł właśnie patch 1.0.5, który naprawie dużą ilość bugów z drugiej części gry. Grałeś na nim? Bo sam mam dopiero ograne kilka godzin i boje się grać dalej, skoro tyle frustrujących błędów.
Już to widzę, jak przejrzałeś 70 stron gier i stwierdziłeś, że 65 z nich to śmieci. Ja ograłem kilkadziesiąt tytułów i zdecydowana większość daje wiele godzin zabawy. I nie mówię tutaj tylko o popierdółkach pokroju Fruit Ninja, gdzie można codziennie wskoczyć na soczyste kilkadziesiąt minut siekania. Na przykład taki Tethered - zabawa w "boga" i rozwijanie kolonii małych stworków niczym we wspomnianym przez ciebie Black&White. Fajna zabawa na wiele godzin.
Zamiast stękać tyle i wypisywać bzdury, to idź do jakiegoś lokalu i przetestuj VR na własnej skórze. Odpal sobie Solus Project, Onward, Rec Room, Vanishin Realms czy jakikolwiek inny tytuł z dużej gamy DOBRYCH gier i wtedy dopiero się wypowiadaj. Możesz też włączyć sobie Subnautice w VR i porównać doznania do siedzenia przed monitorem. Zupełnie inna forma rozrywki. A i z twojego komentarza o robieniu pizzy wnioskuje, że nawet nie wiesz jak działa podstawowy tytuł w VR - Job Simulator.
Na mnie największe wrażenie zrobiła Subnautica w VR. Szkoda, że gierka ma spore problemy z optymalizacją i siedzi od dawna w early access, bo sama mechanika i klimat podwodnego świata jest nie do opisania. I jest to zdecydowanie jeden ze straszniejszych tytułów (ciemna jaskinia + latarka + dziwne dźwięki i kreatury = zgon).
Wypisujesz same bzdury wyssane z palca.
Ograłem już wiele gier na Vive i nie spotkałem tytułów na 10 minut za 20 dolarów. Większość produkcji w takim zakresie cenowym wystarcza na minimum 2h zabawy. Jest dużo gier, które dają spokojnie ponad 10 godzin przyjemnej zabawy, której nie da się porównać z niczym innym. Do tego większość gier można ogrywać na GTX 970 i innych kartach z średniej półki, więc to co piszesz o najnowszych GTX to kolejna bzdura. Zresztą o czym tutaj dyskutować, 95% użytkowników Gry-online gry w VR widziało najwyżej na youtube. A jak przychodzi do komentowania to są pierwsi.
Podobnie było z "baitowaniem" czarów przeciwnika. Nie nazwałbym jednak tego tytułu crapem, bo sam za dzieciaka bawiłem się przy nim świetnie. I to zakończenie, gdzie trzeba było stoczyć kilka pojedynków bez możliwości zapisu gry :D
Dla mnie jest szokujące, że autor nie zwrócił uwagi na uproszczenia jakie zastosowano w Andromedzie. Rozbudowany system craftingu i badań - tylko po co? Żeby wyposażyć głównego bohatera? Nasi towarzysze biegają swobodnie z domyślną bronią i pancerzem. Do tego nie mamy jakiegokolwiek wpływu na ich zachowanie podczas walki, oprócz standardowego "idź tam, zaatakuj tego". Gdzie się podziała możliwość manualnego wykorzystywania mocy naszych kompanów? Gdzie przynajmniej jakiś uproszczony system sztucznej inteligencji jak w Dragon Age : Origins? Jak mam zmusić, aby towarzysz grał pasywnie zamiast wbiegać jak niedojebany pod ostrzał wroga. To już przynajmniej jasne, dlaczego jedno z drzewek rozwojowych daje im ogromny boost w dziedzinie przeżywalności - na przykład +25% HP. Jak ktoś miał "przyjemność" ograć 10 godzinnego triala, to tym bardziej wyśmieje autora i jego 9/10 dla Andromedy na PC. Fantastyczne dialogi - ciekawe gdzie? Już po pierwszym przybyciu na Nexusa jesteśmy zasypani beznadziejnymi rozmowami w stylu tego z Foster Addison. Nie będę już nawet wspominał, że inteligencja przeciwników nie istnieje - podobnie jak kompanów. Wystarczy pograć chwilę z karabinem snajperskim, żeby poczuć ogromne zażenowanie. Przeciwnicy po headshotach nie potrafią nawet zmienić swojego położenia. Zdecydowanie polecam zapoznać się z recenzjami na innych portalach, bo tutaj nie ma co liczyć na dobre i rzetelnie ocenianie gier.
Jak zwykle najwięcej do powiedzenia mają ludzie, którzy o VR mogą najwyżej pomarzyć.
Sam brałem udział w stress testach OrbusVR i pierwsze miasto było przepełnione w ludziach. I nic nie dorówna temu wrażeniu, kiedy wszędzie widzisz postacie rozmawiające ze sobą i używające gestykulacji. Szkoda tylko, że combat leżał i kwiczał, bo wilki zabijały graczy na 3 strzały, a same przyjmowały na klatę przynajmniej kilkadziesiąt uderzeń :D
Ogólnie, pozytywnie patrzę w przyszłość.
Najlepsze miejsce na dyskusję o grach znajduję na reddit /qualitygaming. Nie ma shit-postów, nie ma rzucania obelgami. Moderatorzy starają się podchodzić do tematów obiektywnie. Jak ktoś chce poczytać same milutkie rzeczy o danej grze to wtedy najlepiej wchodzić na subreddity poświęcone danemu tytułowi. Tam niestety, jakakolwiek krytyka przeważnie jest usuwana - jak ma szczególnie miejsce na subreddicie poświęconym Andromedzie i Mass Effect. Dyskusje na polskich blogach są na poziomie polskiego youtube - dno i kilogram mułu. Najwięcej do powiedzenia mają osoby, które nie mają ani danej gry, ani sprzętu. A samo PC Master Race to mit, bo według statystyk STEAM, ponad 65% użytkowników ma przestarzałe karty graficzne. Tylko 35% graczy ma procesor, który spełnia obecne standardy pozwalające na przyjemną zabawę - od 3.0 Ghz do 3.7. I to właśnie te osoby najwięcej plują jadem na konsole (i GRAFIKĘ) gry AAA, kiedy sami mogą najwyżej pograć w Wiedźmina 3 na niskich detalach. No ale przecież oglądanie jak KTOŚ gra na Twitchu to tak jakby samemu się to robiło, prawda?
Autorze, czegoś tutaj nie rozumiem. W recenzji znalazło się miejsce, aby zamieścić na każdej stronie 4 sporej wielkości screeny, a nie udało się wcisnąć bardziej rozbudowanych akapitów poświęconych kluczowym mechanikom gry?
Nadal jednak polemizowałbym z oceną Final Fantasy XV. Tytuł, który ma sporo niedociągnięć (w tym kilka niezwykle istotnych) jak praca kamery, niewidzialne ograniczenia świata, nieciekawe zadania poboczne czy chociażby słabo poprowadzona fabuła, zasługuje na ocenę 9/10?
No nic, recenzja to jednak subiektywne odczucia autora i masz do nich pełne prawo. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź na moje poprzednie pytania.
Wszystko zależy od tego, jak wiele będziesz "farmił" - wykonywał zadań pobocznych, eksplorował świat. Warto na początku gry dać kilka punktów w drzewko, które daje dodatkowe AP za np : jazdę samochodem przez jakiś czas.
Niektóre umiejętności będzie ci ciężko osiągnąć, bo kosztują np 333 AP (między innymi odblokowanie limitu obrażeń na towarzyszach - limit break). Ja nie skupiałem się na jednym drzewku, tylko w miarę równomiernie rozdawałem punkty. Czy chcesz inwestować w drzewko magii - wszystko od ciebie zależy. Warto dać punkt albo dwa, aby łatwiej zwiększać potencjał zaklęć. Dzięki temu szybciej stworzysz mocniejsze wersje czarów. A to, że magia jest słabiutko rozwiązana w tej grze, to już moja subiektywna ocena. Pograsz więcej to sam ocenisz.
Mam kilka spostrzeżeń odnośnie recenzji.
1). Dlaczego autor tak mało tekstu poświęcił pobocznym aktywnością w grze, które stanowią ważną jej część? Z recenzji nie można się dowiedzieć nic na temat łowienia ryb, gotowania czy chociażby polowań. Te ostatnie są rozwiązane bardzo powierzchownie. Zamiast walczyć z ogromnymi bestiami o przyzwoite nagrody, potyczkujemy się z dzikimi odmianami żyraf, aligatorów czy roninami. W większości przypadków, zostajemy nagrodzeni za nasz trud megaelixirem. Gotowanie również bywa frustrujące, ponieważ można je wykonywać wyłącznie w obozach. Wybieraj graczu, albo śpisz w hotelu/kamperze za dodatkowy exp, ale biegnij w nocy rozbijać obóz. Tylko wtedy zjesz zrobione przez Ignisa potrawy.
2). Mimo usilnych starań, nie mogę się doszukać akapitu poświęconego magii - nieodłącznemu elementowi Final Fantasy. Mi osobiście te wszystkie killcasty, healcasty zupełnie nie podeszły do gusty. Do tego czarów jest po prostu mało. Gdzie się podziały te wszystkie esuny, protecty, shelle czy demi.
3). Fabuła, chociaż na swój sposób ciekawa, jest poprowadzona w bardzo przykry sposób. Wiele interesujących wydarzeń rozgrywa się po prostu poza ekranem. Do tego gra ma nierównomierne tempo, co może lekko działać na nerwy. Rozdział 13 to jawna kpina z gracza i powinno to być napiętnowane w każdej możliwej recenzji. Patch nie wymaże z pamięci katorgi, jaką musieli przechodzić gracze podczas tych godzin. Metal Gear Fantasy. Quo Vadis SquareEnix?
4) Walka jest dynamiczna i interesująca, ale kamera bywa tak frustrująca, że zabiera całą frajdę z pojedynków. Widać to szczególnie podczas spotkań w ciasnych pomieszczeniach/korytarzach. Do tego parowanie, jest zbyt łatwe do wyegzekwowania. Mnie osobiście również zasmuciło, że mogę przypisać do moich kompanów tylko jedną umiejętność do użycia poprzez D-PAD. Zmienianie tego wszystkiego podczas dynamicznej rozpierduchy w menu wybija z rytmu. Dlatego regroup Ignisa w mojej drużynie gościł od samego początku gry. A szkoda, bo postać ta miała również wiele innych ciekawych umiejętności.
5)Autorze! Pojedynek z Leviathanem chociaż "interesujący" był wykonany tragicznie. Nie stanowił najmniejszego wyzwania i trzeba było tylko trzymać kółeczko. W życiu bym nie postawił tego pojedynku, koło np Alexandra z Final Fantasy IX. Nie mówiać już o *ahem* Kratosie, który spojrzałby na to z politowaniem. To mimo wszystko, subiektywne odczucia.
6)Jak można w recenzji nie poświęcić całego akapitu, żeby opisać FANTASTYCZNIE zrealizowane emocje, jakie targają bohaterami? Nie mogę tutaj, niestety, nic więcej napisać z szacunku do innych graczy, ale FF XV łapie mocno za serducho.
7). Gra się aż prosiła o dodatkowych członków drużyny. Kobieta z klasą dragoon, którą dołącza do nas na krótką chwile jest genialna.
8) Gdzie jest wzmianka o summonach? Wyglądają one obłędnie, tylko szkoda, że przyzywa się je całkowicie losowo. Nie napisanie o tym w recenzji, to "lekkie" niedociągnięcie.
9)Muzyka jest piękna, ale nic nie przebije spacerowania po mieście w rytm "Rose of May". Dlaczego jednak, nie mogę słuchać muzyki z odtwarzacza podczas pojedynków albo na chocobo? Kompletnie nie zrozumiała decyzja.
10). Niewidzialne ściany. Noctis blokujący się na małych płotkach i ściankach. Regalia wlatująca w "nic". To nie są dobre rozwiązania.
11). W recenzji jak widać dużo można poczytać na temat "end-game". Dodatkowe dungeony? Czy chcesz graczu powalczyć z jakimś "Weaponem"? Graczu, tego w recenzji na gry-online się NIE DOWIESZ.
Myślę, że mógłbym pisać jeszcze więcej i więcej. Jestem wieloletnim fanem serii Final Fantasy i część XV mnie po prostu zawiodła. Jest to dobra gra, ale nie zasługuje na 9/10. W moim odczuciu nota 7, to najwyżej co powinien otrzymać ten tytuł.
Pierwsza część miała według mnie jedną z najnudniejszych kampanii w historii. Podchodziłem do niej kilka razy i za każdym razem nie mogłem przebrnąć dalej niż do aktu 2. Za to moduły - czysta poezja.
Z czystej ciekawości, o jakich wadach piszesz? Chętnie bym porównał swoje, jeszcze świeże, wrażenia z gry :)
Ja tylko dodam, że kończyłem wersję z GOG i wszystko było w porządku.
Gierka świetna, rozbudowana i wciągająca. Bardzo przyjemny dubbing i relacje między postaciami. Osoba podkładająca głos pod Kanę, powinna zostać poddana chłoście, za spieprzenie klimatu bitwy o warownię swoim wypranym z emocji stękaniem.
Wyluzuj trochę bo zaraz ci żyłka pęknie. Dostajesz łapki w dół bo jesteś cham i tyle.
To najwyraźniej u ciebie jest coś nie tak z maszyną. Niedawno kończyłem krew i wino i czasy ładowania były krótkie (na HDD).
8 recenzji w 3 dni? Może napisz od czasu do czasu jakiś felieton, zamiast spamować recenzjami niszowych gierek.
Anya Taylor Joy zagrała w tak fantastyczny sposób w "Wiedźmie", że dla niej samej obejrzałem ten film już cztery razy :D Polecam wszystkim, bardzo dobry, wciągający i niecodzienny horror. I ten fantastyczny akcent brytyjski w połączeniu ze starodawnym słownictwem. Miód dla uszu.
Jak ludzie dobrze się bawią to zaraz znajdą się zawistne skurwysyny, którym to będzie przeszkadzało.
Czy tylko ja jestem tym faktem niesamowicie zażenowany? Twitch postanawia wracać do źródła, czyli czasów Justin.tv. Twitch miał być platformą poświęconą grom i nawet po zamknięciu Justina można było przeczytać w FAQ : "If you are interested in broadcasting any video game, or gaming-related content, please check out www.Twitch.tv."
Jeszcze rozumiem promowanie sztuki (jak chociażby uwielbiany przez wszystkich Bob Ross), ale jedzenie na wizji? Czy osiągnęliśmy już dno czy niebezpiecznie się do niego zbliżamy?
Zamiast tyle płakać to wystarczy zajrzeć do loga z patcha :
"Adds option in Options/Gameplay to enable enemy level upscaling. If foes are too
easy to defeat due to level difference, upscaling will render them a challenge. Change
will not affect experience point gain, loot, or quest rewards. Option can be enabled
or disabled at any time, even during combat (however, Vitality/Essence of foes is
then fully restored)"
Że niby co? Zadałem ci człowieku proste pytanie, ponieważ byłem zainteresowany dlaczego nie masz ochoty pograć chociażby w takiego FF VII. Jak widać jednak nie można nawiązać z takim "profesjonalnym" autorem jakiejkolwiek dyskusji. Żałosne i buraczane podejście.
Tak z czystej ciekawości. Z jakimi częściami Final Fantasy autor miał wcześniej do czynienia? Mam nadzieje, że przygoda z serią FF nie rozpoczęła się od takiej np XIII.
Według mnie nie ma powodów do narzekań i autor trochę zbyt mocno utonął w nostalgii. Pillars of Eternity, Underrail, Drakensang, Sword Coast. Niedługo wychodzi dodatek do Baldur's Gate i Torment. Jest w co grać, a jak ktoś buja w obłokach jak to było kiedyś fantastycznie, to scena moderska do chociażby Neverwinter Nights nadal działa fantastycznie i powstają świetne moduły. Niektóre o długości i fabule na poziomie oldschoolowych hitów :)
Zawsze jeszcze można pograć w dobre gry (albo średnie) z gatunku indie jak przykładowo Serpent in the Staglands. A i jeszcze niedawno wyszedł fantastyczny RPG pełną gębą, Age of Decadence.
Współczuje. Przed Tobą jeszcze drugie tyle męczarni. A na deser zakończenie..
Nie ma to jak zajrzeć wieczorem na gameplay.pl i zaaplikować sobie świeżą porcje raka.
Kolejny pajac, który szuka rozgłosu pisząc kontrowersyjny tekst.
Uwielbiam czytać wypowiedzi takich "znawców" co to nawet nie doszli do połowy gry.
"bohater wybudził się z mrożonki akurat w momencie, by zobaczyć losy syna i zaraz znowu go zmroziło". Gratulacje DM, widać jak dużo grałeś w ten tytuł i jak dokładnie. Wystarczy dojść do jednej z wczesnych misji fabularnych, żeby dowiedzieć się dlaczego akurat tak się stało.
Podpisuje się rękami i nogami pod tym tekstem. Ukończyłem wszystkie części Fallouta i obecnie świetnie się bawię przy 4 (prawie 40h na liczniku). Bardzo dobra gra, która sprawia mnóstwo frajdy :)
Tak z czystej ciekawości. Jakie dobre gry pojawiły się w ostatnim czasie na 3ds? Pomijając oczywiście rynek japoński, gdzie gracze mogą rozkoszować się w Dragon Quest VIII, Bravely Default a już za rogiem czai się Monster Hunter X.
Tak, bo jedyną wadą tej gry jest nuda i powtarzalność.. Dla mnie największym minusem jest nijaki główny bohater i słaba fabuła. To z miejsca według mnie odejmuje produkcji 2 oczka.
Jestem mocno rozdarty tą "recenzją". Takie usilne staranie się aby być śmiesznym nie do końca wyszło autorowi.
Akapit o podróżach koniem był tak żałosny, że musiałem co chwile przerywać czytanie i robić kilka rundek po pokoju.
Co to za zdziadziałe zrzędzenie. Odpal sobie Gran Turismo i skończ pisać głupoty.
"Voldsvagenów".
Jak sobie wyobrażę, jak będą wyglądały w takiej grafice Weapony to mam ciarki. Wyobrażacie sobie te akcje? Junon Town? Potyczka z Emerald Weapon? Midgar? Ja zostałem kupiony przez Square-Enix tym newsem. Teraz tylko czekać...All aboard the hype train!
UWAGA SPOJLERY! Ja akurat współczułem Baronowi i stwierdziłem, że wina leży po obu stronach. Jeździł na wojnę, popadł w mocny alkoholizm, to jednak nie to spowodowało, że podniósł rękę na swoją żonę, a fakt, że pieprzyła się z innym. Na dodatek chciała zabrać córkę i uciec do tamtego mężczyzny. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie zachowanie Barona, który rozpieprzył tamtemu głowę w drobny mak, było bardzo ludzkim odruchem (biorąc pod uwagę w jakich czasach żyli i na jakim świecie). Myślę, że Baron pokazał kilkukrotnie swoją skruchę i należało mu dać drugą szansę (spotkanie w ogrodzie, obietnica wobec córki, że już nigdy się nie napije).
Warto zauważyć, że Anna nie była świętą osobą, a sam fakt, że postanowiła doprowadzić do śmierci swojego dziecka, był po prostu okropny.
Oczywiście, to wszystko opieram na sposobie w jaki ja poprowadziłem fabułę, może nie dowiedziałem się jakichś istotnych szczegółów.
Ja w sumie zgadzam się z Cynicznym Rewolwerowcem. Większość najlepszych taktycznych gier RPG wyszła właśnie na konsole (stacjonarne jak i przenośne). Fire Emblem na 3ds to obecnie prawdziwy geniusz w tym gatunku. PC za to może pochwalić się takimi tytułami jak Banner's Saga czy Blackguards.
Jeżeli wrócimy natomiast do czasów PSX to konsole dominowały na tym polu w miażdżący sposób. Shining Force ftw!
Ciekawa recenzja. Dla mnie jedną z większych wad był zbyt chaotyczny system walki i przeciętny rozwój postaci. Grę ukończyłem na "hard" i nie była ona też zbyt wielkim wyzwaniem (pomijając pojedyncze walki). Fabularnie bardzo OK. Soundtrack uważam za przyzwoity.
I zgadzam się, że twierdza to jedna wielka porażka.
Gra według mnie to solidne 8-/10 :)
"Poznawanie historii". Serio? W Tormentum mamy głównego bohatera z amnezją, który nic nie mówi, nic o nim nie wiemy i jedyne co robi przez 95% gry to ucieka i próbuje się dostać do pewnego miejsca. Jaka niby w tej grze jest fabuła ludzie? Nie ma ani dobrych dialogów, ani źródeł, które przybliżą nam w większym stopniu historie odwiedzanych miejsc (książki zawierające jeden akapit tekstu, kurwa serio?). Ta gra to przechodzenie od lokacji do lokacji, by obejrzeć krótkie zakończenie, które dopiero stanowi jakiś punkt fabularny. O gustach się nie dyskutuje, ale za 15 dolarów to już lepiej kupić sobie książki, skoro nie zależy wam na "GRANIU".
To skoro idziemy takim tokiem rozumowania, to The Order 1886 powinien dostać przynajmniej 9/10. Przecież to też jest piękna i niezwykle krótka gra i zamykanie jej wyłącznie w kategoriach "gra akcji" to jakaś pomyłka recenzentów! Liczy się klimat, filmowa doznania.
Vamike, pozwolisz, że ja się odniosę do Twojej wypowiedzi. Planescape Torment jest uważane za topową grę RPG przez pryzmat genialnej fabuły, która porusza wątki egzystencjalne i filozoficzne i "żywy" świat. Walki stanowiły tło, co nie znaczy, że były jakieś tragiczne i nudne. Prawda jest po prostu taka, że to granie postacią z wysoką inteligencją, pozwalało odkryć najwięcej smaczków związanych z tym światem.
To przykre, że jako odbiorcę zadowala Cię taka piękna wydmuszka jaką jest Tormentum. Tu nie chodzi o sam poziom trudności zagadek, ale ich wykonanie. Czy układanie zębatek jest dla Ciebie pasjonujące i pasuje do tak mrocznego świata? Zagranie frustrującej jak cholera melodii na fortepianie? Na całą grę znajdą się może 3-4 zagadki zrobione z duszą. Dlaczego nikt nie zwróci uwagę na głupotę Tormentum? Na początku gry znajdujesz taką lokację z drzwiami pokrytymi jakąś postacią/demonem, która mówi mniej więcej, że "prędzej tysiąc ptaków przeleci przez płonącą górę, niż pozwolę Ci przejść". Po czym wkładasz kluczyk, rozwiązujesz zagadkę na poziomie 3+ i przechodzisz dalej. Brak słów, ja czułem absolutne zażenowanie.
spoiler start
Kwestia jeszcze starucha z katedry. Wszystkie te obrazy na ścianach, to jest to co dziad zobaczył będąc po drugiej stronie portala. Genialne i przerażające wizje, aż się nie mogłem doczekać! A co dostałem? Dosłownie 3 pomieszczenia na krzyż z tylko jedną fajną kreaturą, strażnikiem bramy i takim sobie zakończeniem
spoiler stop
W ogóle obydwa zakończenia różną się od siebie prostą animacją i inną muzyką. Oj warto było podejmować decyzje moralne, nie ma co..
Nie mam zamiaru dalej się produkować, jak widać przeciętny odbiorca gier przygodowych nie wymaga od siebie zbyt wiele, stąd takie, a nie inne oceny.
PS. Akurat Dragon Age to gra bardzo dobra, rozbudowana i dająca wiele możliwości. Dzięki Bogu, że to gracze zajmują się recenzjami, a nie tacy pseudo koneserzy sztuki :)
Co za bzdurne komentarze. Jakbym chciał podziwiać wyłącznie piękne obrazy to zakupiłbym artbook albo obejrzał screeny z gry. Jako przygodówka, Tormentum wypada po prostu nędznie, a pisanie, że jest to gra bliska ideałowi jest krzywdzące dla innych produkcji. Jaką notę w takim wypadku powinna otrzymać taka Primordia z 2012 roku? 10/10? Tytuł, który stworzyło równie małe studio, posiada znacznie wyższą jakość. Lepsze i trudniejsze zagadki, ciekawszą fabułę, możliwości dialogowe. Czuć, że ta gra ma dusze. Tormentum ma piękny świat, pełen szacunek dla Piotra Ruszkowskiego za fantastyczne lokacje. Jako gra, kompletnie jednak nie spełnia swojej roli i właśnie ta recenzja, chociaż brutalna, pokazuje prawdziwe oblicze tego tytułu. Ktoś, kto szuka GRY PRZYGODOWEJ, gdzie będzie mógł pogłówkować, zawiedzie się na całej linii, tak jak było w moim przypadku. Jeżeli dla was, uproszczone do bólu Tormentum, które prowadzi gracza za rączkę przez ledwo 3h gry, można nazwać tytułem idealnym to ja nie mam więcej pytań. I ten argument "bo nie rozumiesz klimatu".. brak słów.
Wszystko zrozumiem, ale jak ktoś piszę, że Taken 3 jest dobrym filmem to musi mieć poważną wadę wzroku. Tak beznadziejnie nakręconych scen i latającej kamery to ja nie widziałem od dawna. Jak można zrobić 7 ujęć, jak Liam Neeson skacze przez ogrodzenie/siatkę? Do tego żałosna fabuła, film ciągnie się jak smarki z nosa i ogólnie szkoda marnować na niego czas. Dlatego ja się będę trzymał z dala od kierowania choćby opinią Desslocha, któremu ten film BARDZO się podobał. To Ty chyba kolego Taken 1 uważasz za legendę kinematografii i stawiasz w top 10 filmów ever? Co do tematu, Jupiter jeszcze nie obejrzałem, ale na pewno do kina nie pójdę, bo już od zwiastunów wyglądało to bardzo przeciętnie.
Niewiarygodne. Temat rzeka, można by o nim pisać grube strony, podać wiele przykładów i je przeanalizować. Opisać sens wydawania gier HD, kiedy istnieje platforma GOG. A musiał za to zabrać się ten kretyn i spłycić go do granic możliwości.
Taka sobie ta lista. The Wolf among us na pewno nie zasługuje na drugie miejsce, to jest jakieś nieporozumienie. Gra-serial wyżej postawiona niż choćby Divinity :Original Sin, które wniosło trochę świeżości do gatunku RPG ze swoim systemem. Oczywiście na liście nawet nie ma wzmianki o niewyobrażalnie dobrej grze studia Numantian games, Lords of Xulima, która chociaż niedoceniana, zebrała bardzo pozytywne opinie. Nie wypowiem się na temat Inkwizycji, która na pewno powinna znaleźć się znacznie wyżej w rankingu (sam nie miałem przyjemności w ten tytuł jeszcze zagrać). Idąc tokiem myślenia panów z gameplay, mamy już murowane 1 i 2 miejsce gry roku 2015. Będą to kolejno Game of Thrones oraz Minecraft studia Telltale games. Smutne jest to, że tak mało miłości od was otrzymały tak świeże i wartościowe tytuły jak The War is Mine, czy chociażby Bayonetta 2. Taka jest moja opinia w tym temacie :)
To ja może dodam coś akurat na czasie, a co totalnie zniszczyło mój umysł.
Dark Souls II. Jak wiadomo, fabuła opiera się na tym, żeby dostać się do zamku Drangelic. A co nam blokuje drogę do tego zamku? :D
http://i1.ytimg.com/vi/YTaFOLftMt0/maxresdefault.jpg
Tak więc, pokonujemy hordy przeciwników, giniemy niezliczone ilości razy, walczymy z przerażającymi monstrami, ponieważ bohater nie może wspiąć się po kawałkach gruzu. Mogli wysilić się na coś bardziej inteligentnego, co nam blokuje dostęp do zamku. Bo takie opieranie się na kulawej mechanice skoków/braku wspinania jest po prostu żałosne.
Oj straciło się wiele miesięcy/lat życia grając w to jako dzieciak. Świetna gra i zawsze będę ją dobrze wspominał :)
Kurde, przestałem czytać w momencie kiedy zdradzasz kontakt z jakimiś "istotami" :/ W zwiastunach tego nie było pokazanego, tak samo w demie..
Gierka do mnie leci z zaavi, gdzie zapłaciłem sensowną kwotę za edycję specjalną, więc jak tylko ukończę to się wypowiem, ale ogólnie czuje się mocno zmartwiony, bo to nie pierwsza taka recenzja.
Beyond może być największym rozczarowaniem roku.
Szacunek za Ash lake - świetna lokacja.
Nie zgodzę się natomiast co do Painted World of Aramis. Gdyby nie to, że wchodzisz tam przez obraz, to byłaby to zwykła szara, mroczna lokacja (coś jak opuszczona wiocha)
Czuje się zażenowany Twoim poziomem wypowiedzi. I jeszcze ten bełkot, że będziesz PRZYSZŁYM studentem psychologii, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie podczas tej dyskusji. Dokształć się najpierw i dopiero praw mądrości, bo tak tylko wywołujesz gorzki uśmiech politowania na mojej twarzy.
Mam prawo do krytyki, a skoro Ty nie potrafisz skonstruować czegoś sensownego i zapełniasz miejsce na gameplay.pl wpisem o mleku (przezabawnym) to nie dziw się, że mnie to denerwuje. Co to za argumentacja, że skoro wkurza mnie poziom gameplay to powinienem sam na nim pisać? Jest sporo autorów, którzy mają wiele ciekawych rzeczy do przekazania i robią to w bardzo dobry sposób. Aż chce się czytać. Ty natomiast raczysz nas bełkotem o mleku i jeszcze uważasz, że to jest wpis na poziomie? Tak więc, przyszły studenciku bujający w obłokach - admin z tego co pamiętam, ingerował we wpisy w momencie, gdy były one nie tylko merytorycznie gówniane, ale również ich forma pozostawiała wiele do życzenia. Ortograficznie itd. Bądź były plagiatem.
I z tego co widzę, to Tobie maść by się przydała, bo krytykę przyjmujesz słabo. Ale czego się spodziewać :)
Materdea widzę, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Otóż chodziło mi o to, że minusy, które Ty wymieniłeś są po prostu słabe i na siłę. Tyle.
Nie, nie każdy. Jak taki Floyd, który dosyć szybko wyleciał za swoje nisko poziomowe wpisy. Skoro płacą, to warto trzymać poziom. A Siwy póki co nie sprezentował nawet jednego DOBREGO wpisu.
Mam na swoim koncie około 30h gry w GTA V i całkowicie zgadzam się z "katastrofalnym drive-by" oraz z dosyć przeciętną muzyką. Chociaż ta meksykańska stacja radiowa jest przezabawna.
Natomiast argumenty dotyczące systemu medali, przekolorowanej postaci Trevora czy też dialogów można co najwyżej wrzucić do kosza na śmieci. Na pewno Michael, ojciec 2 zjebanych dzieciaków i puszczalskiej żony powinien być elokwentny i nie rzucać kurwami na lewo i prawo. Polecam chodzić na te jego terapię i zobaczyć jak dopiero po chwili puszczają mu nerwy i śle wulgaryzmami. Czepiania się o system medali nie rozumiem. W większości misji i tak mam srebrny medal, bo osiągnąć go dosyć łatwo. Jak ktoś chce grać na 100% to kto mu broni powtarzać misję i zdobywać złoto? Czepialstwo.
A co do Trevora, to według mnie jest fajną i oryginalną, emanującą brutalnością postacią. Materdea ze swoimi minusami nie popisał się i widać, że nie miał pomysłu, więc napisał co się tylko dało.
W ogóle to zamiast tego cyklu, wrzucania foteczek z przygód w Los Santos to chciałbym na gameplay przeczytać obszerną i wyczerpującą recenzję.
Chyba Ci się autorze coś w dupie poprzewracało. Pisać głupoty to sobie możesz na własnym blogasku, który mógłbyś założyć. Gameplay to jest serwis, który dawno temu trzymał poziom, a teraz jest szmacony przez takich jak Ty, którzy nie potrafią skleić jednego dobrego wpisu. Doprawdy uważasz, że ten wpis jest przezabawny? Może trzeba było obrać drogę komika? Poziom pajacowania w sam raz na scenę polskiego kabaretu.
PS. Zmień nazwę na "szare pudełeczko z gównem". To będzie bardziej pasowało do obecnego poziomu jaki reprezentujesz tymi wpisami.
"gameplay.pl gry, filmy, komputery, konsole, książki, muzyka... serwisy na fajne tematy"
To niby jest fajny temat? Durna parodia innego, równie WYBITNEGO blogera. Bez jaj i wam za to płacą? Już nie jeden idiota czy analfabeta przewinął się przez ten serwis. Jak Floyd, który prosił innego użytkownika aby sprawdzał mu błędy. Jak będziecie popierać taki syf, to autorzy nie będą wkładać za grosz wysiłku w swoje wpisy, bo po co? Skoro wynagrodzenie i tak zgarnie jakiś dureń recenzujący likier, wrzucający focie z wycieczki czy śmieszkujący na temat mleka.
spoiler start
Z miejsca dziękuje, nie potrzebuje maści na ból dupy.
spoiler stop
Ten numer 1 jest tak zajebisty, że aż brak mi słów. Arcydzieło.
Ja tylko dodam, że Haunting Grounds o którym wspomniał GameSkate był dla mnie masakrycznie nudny, przewidywalny i schematyczny. A końcówka gry to już w ogóle jakaś żenada..
A wracając do tematu Amnezji to mi się podobała i trzeba przyznać, że była dosyć przerażająca. Co nie zmienia faktu, że hype był niesamowity i nie do końca uzasadniony.
Ja korzystam z telefonu Sony Xperia Play, który jest stworzony do gier, dzięki wbudowanemu "padowi".
Szkoda, że Sony kompletnie o nim zapomniało. Ukończyłem na nim już sporo tytułów, w tym takie perełki jak Resident Evil 3 czy Diablo na emulatorze ePSXe :)
Myślę, że możesz zgłosić się już po posadę na pudelku czy w fakcie.
Poziom merytoryczny tego wpisu jest tak niski, że aż wstyd, że to nadal gameplay. Piwa Ci się skończyły do recenzowania? Z konsolami to Ty masz tyle wspólnego Raziel, co nic. U kolegi widziałeś jak gra i na tym kończy się Twoja wiedza.
To co autor chciałby widzieć w nowej konsoli? Trzeba się pogodzić z tym, że większość społeczeństwa korzysta z usług serwisów społecznościowych, dlatego Sony wyszło na przeciw temu faktowi i dodało swoje 3gr w ramach konsoli PS4. Trzeba iść z duchem czasu, a to obecnie jest najbardziej popularne i modne. Konieczność płacenia za grę online - no cóż, też mi się to średnio podoba. Jednak najbardziej pociesza mnie myśl o nowym PS+ oraz możliwościach Gaikai (Szkoda, że autor o tym nie wspomniał, może będzie możliwość grania w chmurze w gry z PS2 i PS3?)
Wszyscy biadolą, a mało kto rzuci ciekawymi pomysłami, co mogłaby zawierać nowa konsola od Sony. Wow, aktualizacje systemowe/patche to taki wielki problem, serio? Włączyć grę i pójść w międzyczasie zrobić kawę czy coś oszamać i już. A nie gapić się w ekran jak jakiś frustrat.
Jak czytam takie wpisy to przypomina mi się moja własna postawa dotycząca gier jRPG. Ciągle nie mogłem podarować twórcom, że mało jest klasycznych jrpg'ów z turowym systemem walki. Bo przecież KIEDYŚ bawiłem się przy tych wszystkich grach świetnie. Dzisiaj natomiast, kiedy próbowałem ukończyć Breath of Fire 4 na emulatorze FPse na komórce, to znużyła mnie ona niemiłosiernie w połowie. Non-stop losowe walki. To co kiedyś było "FANTASTYCZNE" obecnie potrafi zirytować :)
Mi tam się Sucker Punch podobał, nawet w kinie byłem. Efekciarsko i z fajną otoczką. Nie ma co sikać ogniem..
Serial bardzo mi się podoba, wkurza mnie tylko fakt, że pomijane są wszystkie sceny wielkich bitew. Tak jak autor wspomniał, pozwala to uruchomić wyobraźnię, ale jednak w takim wypadku wybrałbym książki.
Ja tam w Battle Tanks, zawsze chętnie pogram na emulatorze :D
Fajnie prezentuje się ta gra na Wii U, wydaje się być masą zabawy. Gry z PSX, PS2 i N64...Trzeba by przeboleć piksele :P
W ogóle to przydałby się jakiś OBSZERNY artykuł na temat World of Tanks. Barth liznął temat, ale bardziej skupił sie na uzależnieniu od gwiazdek. Jakaś recenzja, rady dla początkujących, to by miało sens.
Nie rozumiem skąd takie wnioski. Nie ma przecież informacji, jakie możliwości będzie prezentowało granie w chmurze za pośrednictwem Gaikai. Może mają w planach możliwość grania w gry z PSX, PS2 oraz PS3. Takie smutne narzekanie i gdybanie ze strony autora.
Ten wpis to kompletna klapa. Niech sobie autor piszę co mu się podoba, ale przynajmniej niech argumentuje. Widzę "Walking Dead" jako gra przeceniona, ponieważ - brzydka jest grafika, scenariusz niebanalny i na metacritic ma same wysokie noty. Zero innych informacji. Oczywiście autor był sierotą, który liczył podczas zakupu, że będzie miał "grę" przepełnioną akcją. Tak samo widocznie w przypadku Heavy Rain.
Jak już bierzesz się za coś, to bierz się dobrze. Poczytaj recenzje, ograj sam w/w tytuły, cokolwiek.
W Walking Dead przeszkadza Ci, że za mało miałeś gry w grze, a w Mass Effect, że za dużo było akcji.
Śmierdzi mi czymś ma wzór "growego hipsterstwa", czyli lubię wszystko to co niszowe, mega tytuły to chłam!
To ostatnie pytanie, proszę o subiektywną odpowiedź.
Ukończyłem kiedyś Baldur's Gate II - wspaniały tytuł. Aktualnie rozpocząłem rozgrywkę w odświeżoną wersję pierwszej części. W Icewind Dale nie grałem.
Lepiej dla mnie będzie ściągnąć ten mod, czy pokończyć wszystkie gry oddzielnie? Jakie jest wasze zdanie? :)
Autorze, a możesz napisać, czy grając w ten mod, bez wcześniejszego ukończenia takiego Icewind Dale, nie popsuję sobie zabawy? Domyślam się że w ID musi być masa ciekawych lokacji i questów, których zapewne tutaj nie ma.
Właśnie gram w odnowionego Baldura. Lepiej byłoby jakbym zagrał w ten giga mod, czy pokończył najpierw oddzielnie wszystkie gry? Chodzi mi szczególnie o Icewind Dale, którego nie miałem okazji poznać.
http:// [ link zabroniony przez regulamin forum ] /blogi/mureet/2013/06/czy_duze_gry_mobilne_maja_sens/1
Widzę, że autor na wszystkich portalach reklamuje swój własny serwis. "Prowadzę stronę o grach - gmix.pl/
Lubię oglądać, czytać, pisać, słuchać, rozmawiać... o grach." < --- o autorze.
Dno totalne. Za takie praktyki powinien już dawno wylecieć..
Keeeper, zauważ, że autor przy okazji na końcu swojej pracy wstawia link do innego serwisu. Równie dobrze mógłby dać tylko tytuł, link i napisać - tam możecie przeczytać mój artykuł. Jaki to ma sens?
Przeszkadzałoby Ci jakbyś w każdej gazecie czytał te same artykuły? Bo mi tak.
Nie kwestionuje poziomu merytorycznego tych wpisów (szczególnie jak przypominam sobie Floyda), ale takie praktyki są po prostu słabe.
Czegoś tu nie rozumiem. Dlaczego wpisy tego autora to zwykłe kopiuj/wklej z innej strony dla której on piszę?
To nie jest fair, że po napisaniu jednego artykułu/felietonu czy czegokolwiek, wrzucasz go na 2 różne strony i zapewne czerpiesz z tego zysk. Gdzie jest moderacja? Takie praktyki nie powinny mieć tutaj miejsca.
Co to ma być? Artykuł rodem z BRAVO? TRAGEDIA!!
Akapit poświęcony piciu wody - oczywista oczywistość, chyba każdy człowiek już o tym czytał sto razy, jaki to woda ma zbawienny wpływ na organizm.
Drugi akapit - Zero informacji. Nie wspomniałeś prawie w ogóle o tym czego należy unikać (jak jasne pieczywo). Słodycze? Chyba każdy kto chce mieć formę wie że nie powinno jeść się słodkości. Jeżeli już nie ma się czasu, a jest się głodnym, to polecam Snikersa. Zawiera najwięcej wartości odżywczych, które "ujdą w dupie".
Autor nic nie wspomniał, że najpierw większość chuderlaków powinna budować masę, natomiast osoby z nadwagą muszą robić redukcję. Jasne, chodź na siłownie, jedz "zdrowo" i już będziesz wyglądał jak Hulk Hogan. Chryste.
Nie ma nic wspomnianego o węglowodanach, czy dostarczaniu odpowiednich tłuszczy, pokroju oliwy z oliwek. Jakaś przykadowa rozpiska diety, czy cokolwiek, skoro bierzesz się za taki temat.
PEWNIE, każdy w domu ma odżywkę białkową... nie mogłeś wspomnieć o zastępstwie w postaci produktów takich jak ryba, jajka. Mógłbym pisać więcej, ale Ty za to otrzymujesz kasę, więc się przyłóż następnym razem!!
Kolejny mistrz gameplaya, który porusza GIGANTYCZNY temat i rzuca nam w twarz jakimiś ochłapami informacji. Już lepiej wejść na SFD czy inne blogi poświęcone temu tematowi. Kuźwa, porażka.
PS. Wrzuć swoje foty. Chce zobaczyć jakie masz rezultaty na siłowni. Może być z zasłonięta twarzą, aby chronić prywatność.
Trzeba było napisać jeszcze o Marianie! Czym on takim się wyróżnia, oprócz fantastycznego wąsa i stroju hydraulika.
Albo o bezimiennym z serii Gothic, ale pewnie nie miałeś na to jaj, bo wiedziałeś że rzesza fanów by Cię obrzuciła gównem (jak jednego z autorów na gameplay za negatywny wpis o tym tytule). ;)
Ludzie, ile jeszcze wpisów będzie o tym samym... Jedna osoba napisała i wystarczy :/
Muszę przyznać, że trochę ta lista wydaje się naciągana. Miałem przyjemność grać w Vanquisha, jako że był jedną z gier w PS+ i znudził mnie niemiłosiernie. Nie kręcił mnie zupełnie ten klimat oraz styl arcade (nabijanie punktów). Do tego kompletnie nie czułem mocy tych broni. Dla odmiany jednak, mój kumpel wkręcił się totalnie i szybko wymaksował owy tytuł :)
Sprawdziłbym szczególnie Enslaved, chociaż słyszałem, że gra jest uproszona do bólu.
I zgadzam się całkowicie z (o dziwo) Razielem, Sleeping Dogs okazało się dla mnie mega hiciorem. Jak ktoś nie grał to zdecydowanie polecam. Sposób w jaki obija się mordy - coś pięknego. Główny wątek fabularny jest urozmaicony i ciekawy. Niektóre misję sprawiają, że opada szczęka.
Dzięki Bogu że ten autor przynajmniej wdaje się w dyskusje w komentarzach, nie jak większość "blogerów".
Fiscus, piszesz artykuł na temat gier MMO, po czym opierasz swoją tezę na dwóch grach. Guild Wars 2 i Kal Online. To jest według mnie śmieszne. Skoro w temacie jest "kiedyś" to czemu nie piszesz o Ultima Online, Lineage 2 czy choćby nawet Tibii, która zrujnowała nie jedno młode życie.
I proszę, wyjaśnij mi czego oczekujesz od gry pokroju Guild Wars 2. Bo ja już tego pojękiwania nie rozumiem. Masz bajeczny świat w dobrej oprawie graficznej, multum zróżnicowanych questów i ciekawy wątek główny, fajne dungeony i non-stop wsparcie od twórców w postaci światowych eventów. Zabawy spokojnie wystarczy na wiele godzin. To tak jakbym kupował Fifę i miał pretensje że to nadal jest piłka nożna i biega się po boisku i strzela gole.
Gdybyś grał kiedyś np w Flyff :Fly for fun, to byś dopiero zobaczył co to znaczy chory grind.
Razl88ck, tak samo jak Twoje artykuły były, są i będą słabe. Zajmij się lepiej pisaniem recenzji piwa (kolorowa etykietka, butelka ładna!), a nie wpieprzasz swoje marne 3 grosze w temat o którym nie masz bladego pojęcia.
Autor tego tekstu bierze na barki tak gigantyczny temat, po czym opisuje go w odniesieniu do Kal Online i Guild Wars 2...
W ogóle to to jest gówno a nie artykuł. Ty w ogóle człowieku porównujesz przyjemność z gry, jaką daje odkrywanie mapy, wykonywanie questów czy głównego wątku, do farmienia, które ma na celu.... No właśnie, co? Zdobywanie rzeczy do wykucia legendarki?
Ograj więcej tytułów i dopiero poruszaj taki temat...A nie Kal Online/GW2/Kal Online... Porażka.
Wrzuciłem w google Dune 2014, pierwszy link z brzegu.
http://janeiris.hubpages.com/hub/Dune-Movie-to-Watch-Out-For
http://www.imdb.com/title/tt1160419/
I ogólnie super artykuł, chętnie poczytam parę z tych książek :D
Kolejny temat rzeka, zdeptany i ograniczony do krótkich wypocin autora. O ile wstęp zapowiadał się jeszcze jako tako, tak spodziewałem się długiego rozwinięcia problemu, podania przykładów, może odniesienia do prasy naukowej? Ależ skąd, dostałem zamiast tego rozwinięcie na niecałe 150 słów, które brzmi jak rozmyślania jakiegoś ćpuna. Filozoficzne przemyślenia na temat czegoś z czym nie miało się najmniejszego kontaktu, ja tak to widzę.
Skończ Pan, wstydu oszczędź.
Ludzie, trzymajcie mnie... Co to kuźwa ma być!? WPIS? " To, czy historie przez nich wykreowane dotrzymują kroku tym stworzonym przez ASa pozostawiam potencjalnym czytelnikom, ponieważ mnie taki spin off w formie uhonorowania wspaniałego uniwersum malo interesuje" - Skoro Cię nie interesuje to po co o tym piszesz? Zostaw to komuś innemu, żeby napisał recenzje czy coś.
Porażka, temat rzeka uproszczony do 2 akapitów i oprawiony przemyśleniami rodem z pierwszej klasy gimnazjum. Zero ciekawostek, zero informacji, zero wartości merytorycznej.
W dobie internetu to byle analfabeta może być uważany za dziennikarza. Świetnie streściłeś "fenomen" tych gównianych filmów do 650 słów.
"Bullshit! - czas na prawdziwy komentarz dojego twórczości."
"Cała rozdania Oscarów upłynęła pod znakiem Dyktatora - nowej produkcji jego autorstwa".
Przecinki...jak Ty je stawiasz człowieku. Skoro się nie znasz na poprawnej polszczyźnie to nie pisz w ogóle. I jeszcze bierzesz za to kasę.
"Siłą Sachy Barona Cohena jesr"
Końcówka tekstu to już w ogóle pisarska patologia, składnia na poziomie gimnazjum.
Trzymasz poziom! Już nie mogę się doczekać kolejnego tekstu...A tak na serio, to żal dupę ściska, że przez takich F....., prawdziwi "blogerzy" przestali pisać swoje WYCZERPUJĄCE temat teksty. Bo po co? Żeby jakiś kretyn napisał recenzje piwa albo swoje filozoficzne przemyślenia z dupy i zagarnął 3/4 wyświetleń? Admini, ogarnijcie dupy serio. Tekst o nowej syrenie Raziela na 228 słów, gdzie nie ma dosłownie NIC. To już na wykopie można znaleźć bardziej interesujące, rzetelne i poparte linkami teksty.
Sorry za rage, ale porównajcie sobie teksty Pity np na temat Tactics Ogre, które miały - 6 komentarzy do tego GÓWNA co prezentują nam Ci profesjonalni blogerzy :/
DNO i kilogram mułu.
Jak dla mnie Mandaryn został przedstawiony świetnie i tym bardziej podobało mi się to niekonwencjonalne rozwinięcie fabularne :) W niektórych momentach można było dosłownie popłakać się ze śmiechu.
Oczywiście 3D było gówniane i to jest jedyny duży minus. Kina jak zawsze zdzierają kasę na okularach.
Dobrze by było jakby ktoś rzucił artykuł o tym jak jesteśmy zasypywani 30 minutowymi reklamami przed seansem (przeplatane z zwiastunami) od których po prostu chce się rzygać. Dno.
Nie gadaj głupot, nikt inny nie pisze tak głębokich tekstów na gameplay.pl jak Floyd. To jest uczeń samego K.Skuzy, który jednak był zbyt dobry i poszedł zarabiać prawdziwe pieniądze jak przystało na PROFESJONALISTĘ.
Nie wiem jak inni, ale ja czekam z niecierpliwością i obgryzam paznokcie, bo dzisiaj będzie nowy wpis Floyda. Czuje, że będzie moc!
A co do wpisu o Portalu, to niestety nie miałem możliwości pograć, więc jeszcze najlepsza zabawa przede mną :)
Bo takie są właśnie te pseudo felietony, tego WSPANIAŁEGO bloggera. Wrzuca codziennie jakiś filozoficzny bełkot, porusza tematy o których można by całe działy książek pisać i umieszcza swoje przemyślenia w średnio 350 słowach na artykuł. Za takie marne "wypracowania szkolne" dostaje kasę, a my jesteśmy raczeni szambem godnym telewizji TVN. Powinno się ustawić limit słów na wpis (oprócz newsów, trailerów). Zobaczcie jego poprzednie wrzuty. Magia koncertów, wszyscy jesteśmy idiotami czy trudne sprawy to przykłady jak nisko upadł gameplay. Opracowanie paru filmów Smarzowskiego, streszczenie ich fabuły to też faktycznie GENIALNY wpis.
W ogóle to gameplay.pl powinien operować merytorycznie wokół gier w różnej postaci, a nie opisywać trudne sprawy - żałosne po prostu. Polityka strony to wrzucajcie jak najwięcej artykułów, ich poziom się nie liczy.
Wolne żarty. Fabuła w DW7 była fantastyczna, chyba nie wiesz o czym piszesz CascadJazz.
Pamiętam jak zagrywałem się całe dnie, aby tylko odkryć "co się stało na danym kontynencie że przestał istnieć" .
Erupcja wulkanu, zmasowany atak robotów, czy ludzie zamienieni w kamień to tylko malutki fragment.
Do tego genialny zwrot akcji w pewnym momencie...
Chory grind? Tak kiedyś wyglądały gry RPG. Nie miałeś dobrze napakowanej ekipy to padałeś na bossie albo nawet zwykłych przeciwnikach. Szczególnie w pewnym momencie kiedy masz okazję zabijać metal slimy - exp staje się banalny. Nie grałeś, a chrzanisz farmazony.
Trzeba czekać i trzymać kciuki nad tłumaczeniem :)
Nie rozumiem jak można regularnie grać w Lola i nie mieć w liście znajomych odpowiedniej ilości osób do gry.
Poza tym, ile Ty masz rozegranych gier że nadal trafiają Ci się takie nooby?
Chyba sobie człowieku żartujesz z tym pseudo artykułem? Co to w ogóle ma być? Akapity zawierające po 2 zdania, kompletne spłycenie tak obszernego tematu jak wybór dobrego mikrofonu. Pierwszy lepszy link z google powie mi więcej na ten temat niż to coś co Ty stworzyłeś.
Gratulacje dla całego Gameplay.pl. Poziom tego serwisu to już chyba kompletne szambo i zatrudniacie byle pierwszego lepszego typa co potrafi skleić parę zdań po polsku. Brawo, brawo!
Durne i nudne są oklepane recenzje. Zmień pampersa i idź sapać gdzieś indziej chłopczyku.
Co do tekstu, nigdy nie grałem w ONI ale sporo czytałem jeszcze za czasów Secret Service. Nie zamierzam w takim wypadku nadrabiać zaległości ;P
Haha, to dobre. Trafił w sedno? Sprawdź sobie yasiu że w każdym sklepie od media markt poczynając można będzie zakupić Diabła już 15 maja.
Świetna gierka, ile czasu przy niej się spędziło. Te wszystkie taktyki, to dbanie o swoich żołnierzy. Ci przeciwnicy...Cud, miód i orzeszki!
Wspaniały pod względem merytorycznym i arcy długi wpis na gameplay! Ileż on świeżości wnosi w temacie!
Edycja kolekcjonerska była limitowana, ale pewnie i tak znajdzie się na półkach po premierze. Tylko idiota zapłaciłby teraz ponad 1000+ zł na alledrogo.
Poza tym nie wiem co ma wspólnego jak to ująłeś "niewielka ilość nakładu pudełek z grą" do ilości graczy która będzie mogła grać w momencie premiery. Cyfrowa dystrybucja? Jakby autor nie pisał głupot tylko doczytał to zobaczyłby że keye.pl oraz g2a posiadają już egzemplarze które wypakowywali całą noc. I mają nadal więcej! A to tylko ułamek sklepów. Tytuł i treść rodem z faktu.
http://www.youtube.com/watch?v=LcnIIVYSuLM
Polecam obczaić odnośnie grafiki. Fajnie przyciemnia kolory i robi się klimatycznie :>
kapciu - I właśnie chciałbym żeby osoby takie jak Ty zajmowały się pisaniem takich artykułów.
Ktoś kto może pochwalić się ogromnym doświadczeniem na temat gier RPG. Wtedy czytałoby się to niczym opinie eksperta.
Co do tematu to niech się cały BioWare pocałuje w dupska. Ich spłycone do bólu gry z miliardem DLC żeby tylko wydoić jak najwięcej kasy od graczy. Już widzę BG3 i prowadzenie rozmów tym beznadziejnym kółeczkiem..
Ja nie wiem co jest oryginalnego w pokazaniu fragmentu swojego ciała. Dziewczyna jest ładna to a prac nie jest strasznie dużo więc pewnie swój klucz zgarnie, nie ma już o czym dyskutować.
Dodam tylko że o wiele bardziej zasługują w tym konkursie na zwycięstwo prace gdzie ktoś włożył więcej wysiłku niż ściągnięcie swoich wszystkich ciuszków :) Mini-ołtarzyki itd, to fajnie oddaje klimat Diablo.
Gdyby to był konkurs na miss gry-online to euniqe byłaby w pełni usprawiedliwiona.
Bardzo fajny artykuł. Zbieram się i zbieram żeby zagrać w końcu w Arcanum.
Autorze! Powinieneś się jednak wstydzić, bo nigdzie nie widzę żebyś pisał o TechnoMage na poczciwego szaraczka :))
@domzz
To Avatar przekazywał jakieś super wartości dla widza? Daj spokój koleś, próbujesz pokazać jaki jesteś inteligentny, ale coś nie bardzo Ci to wychodzi. Obrażasz ludzi którzy obejrzeli Transformers, jakby to nie wiadomo co złego było. Ja pamiętałem bajkę z dzieciństwa i dlatego poszedłem napalony do kina. Potem jeszcze obejrzałem na DVD i świetnie się bawiłem. Podziwianie efektów specjalnych to powód dla którego z góry opisujesz mnie jako osobę mało inteligentną?
Smutny jesteś i tyle, równie dobrze ja mogę opisać Twój ulubiony film jako nudny itd. Ale na pewno nie napisałbym że oglądały go tylko dzieci bez aspiracji. Boże, jak to debilnie brzmi, aż sam nie wierzę...
Miałem zamiar już nic nie pisać ale wypowiedź dojrzałego faceta jakim jest domzz zmusiła mnie do tego.
Cholera, jak łatwo teraz przewidzieć że jestem mało inteligentnym chłopczykiem, chodzącym do gimnazjum tylko dlatego że podobały mi się Transformersy :(
To mój ojciec który uwielbia filmy z Stevenem Seagalem to już w ogóle musi być według Ciebie skończonym kretynem, bo to są dopiero "dzieła sztuki".
No i fakt że oglądanie filmów jest powiązane z karierą zawodową...
Ok, od jutra zacznę oglądać tylko filmy polecane przez krytyków. Dzięki temu będę zajebiście bogaty! Za rok będziesz mi pucował buty synku! :P
Uważam że na takim serwisie powinno zachować się chociaż odrobinę rzetelności dziennikarskiej. To tak jakby kupić Skyrim'a pograć przez 3h i powiedzieć że gra jest mało rozbudowana, questy nieciekawe i w ogóle idź pan w chuj.
Widzę że tutaj sami specjaliści. Niczym Lothers, zasłużony krytyk filmowy. Taki alternatywny. Porównuje dwa zupełnie inne filmy i wielki specjalista. Może zaraz Foresta Gumpa porównacie do Transformersów? ;)
Jak ktoś chce obejrzeć fajne efekty specjalne i sporo akcji to ogląda Transformersów. I nie doszukuje się w tym głębi. Proste.
No proszę, nie dość że wielki znawca piwa to do tego spec od gry aktorskiej.
Nie wiem po czym wnioskujesz drewnianą grę głównego bohatera? Według mnie grał fajnie i na luzie. Jak chcesz obejrzeć beznadziejną grę aktorską to włącz dowolny serial na TVP. Scenki z rodzicami były zabawne, a porównywanie ich do American Pie jest bezsensowne. Chyba że żarcik dotyczący masturbacji w 1 części był dla Ciebie czymś okropnym. Jak oni mogli?
Do tego oceniasz całą trylogię po tym że obejrzałeś pierwszą część i 30 minut z drugiej? Żartujesz sobie? Gdzie tu jest rzetelność?
Prawda jest taka że nie masz już o czym pisać, a każdy kolejny Twój artykuł jest coraz bardziej beznadziejny. Szczególnie mam przed oczami artykuł o kłótniach. To jest serwis poświęcony grom czy Pani domu w wersji elektronicznej?
Do tego ta zajebista ankieta. Co to ma być? Nie mogę wybrać opcji "Tak, podobały mi się bo były efektowne itd", tylko jakiś hamburgerowy humor.
Nie wiem co jest dla Ciebie zaskakującego w tym że zostajesz zjechany za czepianie się na siłę dobrego filmu. Aż się boje że za tydzień okażesz się znawcą książek i sponiewierasz twórczość Stephena Kinga...
Jak dla mnie artykuł jest zrozumiały, nie wiem o co ta cała napinka w komentarzach.
Lutz, wydaje mi się że problemem może być brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Nic Ci nie da jak przeczytasz go nawet 5 razy -.-
Ogólnie nazywanie LBP2 dodatkiem, jest trochę nie na miejscu ;/