Wiele problemów w Skywalker Odrodzenie przenosi się właśnie z Ostatniego Jedi, głównie to że Snoke został zabity bez wyjaśnień oraz retcon manewru Holdo niszczącego gwiezdne bitwy.
Nie obchodzi mnie, że Rian robił nowe rzeczy skoro one są beznadziejnie słabe. To, że Luke chciał zabić swojego siostrzeńca jest nowe, ale kłoci się to z tym kim Luke jest bo trzeba o wiele więcej niz 3 flashbacki na kiju aby mnie przekonać, że byłby to tego zdolny. To, że główny antagonista ginie nagle bez fanfarów też jest nowe, ale brakuje tutaj wyjaśnień odnośnie tego jak doszło do sytuacji w której New Order doszedł do stanu w którym obecnie jest bo to Snoke jest ogniwem łączącym część 6 i 7 (dopóki nie wyczarowali Palpatina). Nie widziałem wcześniej, aby duch mocy był w stanie walić błyskawicami i oddziaływać fizycznie na materialny świat a przecież Yoda, Anakin i inni zmarli Jedi mogli z łatwością zakończyć ten konflikt z zaświatów.
Rianowi mogliby dać jakiś poboczny film, ale środek trylogii w jego wykonaniu jest żałosny bo wszystkie "nowe pomysły" kończą się ślepą uliczką. Odwrócenie oczekiwań polega na zastąpieniu oczywistego wątku czymś podobnym jakościowo, albo i jeszcze lepszym a nie "o lol Snoke nie zyje i to tyle".
Niestety wszystkie trzy sequele są o dupę rozbić pod względem scenariusza i bardzo mnie to smuci.
Ciekawe dlaczego akurat Jadwiga a nie Piłsudski,Poniatowski czy chociażby Jagiełło?