Po wielu podejściach wreszcie zagrałem w Baldur's gate i doszedłem dalej niż Nashkel . Pierwszy raz w życiu gra doprowadziła mnie do usunięcia jej z dysku z irytacji. (Wcześniej usuwałem bo nie byłem w stanie z różnych względów dłużej grać i czekała na mnie. Cytując klasyka "Ale to taka dygresja" ;))
Ale zanim zacznę narzekać, to może coś pozytywnego :). Gra w pewnych momentach mnie wciągnęła. Na początku gdy zaczynałem powoli ogarniać mechaniki walki były interesujące, trzeba było taktycznie myśleć jak coś zrobić. Ten etap był świetny. Dodatkowo grafika moim zdaniem do teraz się trzyma zwłaszcza z podbitą rozdzielczością. Przyjemnie się na to patrzy, zwłaszcza kiedy masz nie najlepszy komputer na świecie. Bardzo ciekawe historie zawarte w książkach. Jestem po nich ciekaw mitologii zawartej w tym świecie i na pewno po coś sięgnę, jakieś filmy albo książki.
Jednak po pewnym czasie Walki stały się męczące i irytujące. Czasem zdarzało mi się że muzyka z walki dalej grała kiedy już skończyła się potyczka i eksplorowałem świat. I nie to, że tak przez minutę/dwie, tylko się zapętlała i po pewnym czasie nie byłem w stanie już jej znieść. Dodatkowo sama opowieść była nudna i prosta, a dosyć jaskrawe, takie... Dla mnie grafomańskie i dziecinne dialogi jeszcze bardziej mnie odpychał. To chyba tyle...
Przy czym!!! Dużo wykrzykników, jestem z tego pokolenia co gdy się urodziło to już gry były w 3D. Całe dzieciństwo spędziłem na Kangurku Kao, Civce IV, Pirates i jeszcze do tego Age of Empires 1. Jest to dla mnie I gra z gatunku klasycznych RPG. być może jak za kilka lat wrócę do tej gry po ograniu BG2 Icewind Dale, Planescape Torment i ograniu paru nowych moje odczucia będą inne. Zobaczymy. Zwłaszcza jestem ciekaw BG 2 bo czytałem w komentarzach że warto to zrobić, nawet jeśli jedynka się nie podobała bo historia lepsza. Dodatkowo zachęca fakt obecności tej gry w I dziesiątce i to wysoko w top 100 RPG. Cóż... Zobaczymy... :)
Ostatnio poznaję klasyki gier. Polecam każdemu. Warto! I co ważne pójdzie na praktycznie każdym sprzęcie
Z Archiwów Abstergo
Polska Płonie. Granice zwęglają się i kruszą na naszych oczach. A wewnątrz rośnie nowotwór, który nazywa się „Liberum Veto”. „NIchil novi” Krzyczą zrywając sejm po sejmie zatykając sobie nosy, aby nie czuć smrodu gnijącego państwa.
3 Maja 1791 r. Sejm trwa już 4 lata. Pięciu mężów stanu: Stanisław August Poniatowski, Hugo Kołłątaj, Ignacy Potocki, Stanisław Staszic, Stanisław Małachowski. Pięciu oddanych sprawie Polski. Pięciu prawdziwych Templariuszy. Stają na czele Sejmu mającego wszystko odmienić. W nocy uchwalają konstytucję, gotowi bronić ją własną krwią, przed lwicą assassynów z za wschodniej granicy. Niestety jej oślizgłe macki sięgają aż do serca całej sprawy. Gdy za granicami Rzeczpospolitej w 1792 r. powstaje Konfederacja Targowicka, Hydra wyciąga swój potajemny sztylet w postaci samego Króla. Ów nędzarz dzierżący w rękach symbole władzy, okazuje się agentem assassynów. Zdradza. Przechodzi do Targowicy. I tak oto kończy się nadzieja, pogwałcona przez zdrajców sprawy Polskiej, a ogień wżera się tak w granicę, że nawet zatkane nosy czują jego swąd.
Tekst ten jest napisany na jednej stronie pożółkłego papieru, po drugiej stronie znajdują się znaki podobne do klinowych. Po porównaniu do tych których używali pradawni Sumerowie udaje się odczytać.
„Hydra nic nie znalazła. Skarb pod opieką smoka. Wracamy do Gry.”