(1) Lata służby nauczyły Jareda Novaka jednego: pozory mylą. Nauczył się tego kiedy jego były szef przeniósł go do oddziału w którego składzie znaleźć miał się Jared i siostry Kate i Debbie Johnson. Nazwano ich żartobliwie „Króliczkami”. Nie podobała mu się ani nazwa, ani rola bodyguarda dla dwóch wypindrzonych panienek. Pierwsza wspólna akcja zweryfikowała jednak jego pogląd na koleżanki z zespołu. Dziewczęta, pomimo że żadna nie skończyła jeszcze trzydziestki, okazały się być specjalistkami w każdym calu.
(23) Kate, porzuciła studia na rzecz profesjonalnego szkolenia taktycznego pod okiem byłego oficera z Navy SEALs. Jest strzelcem wyborowym i specem od broni.
(26) Debbie to zupełne przeciwieństwo siostry. Nie przeszła szkolenia w pełnym tego słowa znaczeniu. W wieku 15 lat uciekła z domu a jej szkoleniem było życie na ulicy. Tam nauczyła się korzystać z noży, maczet i tasaków. Bez nich zresztą też radziła sobie nieźle – ta dziewczyna naprawdę potrafiła przyłożyć. To że obie spotkały się podczas naboru do NYPD, Jared traktował jako cud. Cudem też zdawał się fakt że obie ukończyły nabór z najwyższą ilością punktów, deklasując osiłków ze szkół policyjnych. Taki miały cel, obie chciały pokazać „samcom” co potrafi „słaba płeć”. Takimi wynikami mógł poszczycić się tylko jeden z pracujących obecnie w NYPD policjantów – Jared. Do dziś pamiętał dwa lata przygotowań które zapewniły mu na awans się w szeregi elitarnej jednostki AT. Tej samej w której kiedyś służył jego brat – Michael. Brat namawiał go już wcześniej żeby spróbował sił w policji, jednak Jared wolał karierę sportowca w drużynie rugby. Te plany legły jednak w gruzach wraz ze śmiercią brata. Michael zginął podczas akcji, chwilę po tym kiedy po wyprowadzeniu przetrzymywanej przez terrorystów rodziny wrócił do budynku po swojego partnera. Mówiono później że tej eksplozji nie mógł nikt przeżyć. Właśnie to wydarzenie doprowadziło go do miejsca w którym obecnie się znajdował.
(30) A dokładniej, do piwnicy w ruderze za miastem. Zgłoszenie mówiło o kobiecie porwanej i przetrzymywanej przez oddział nazywany „Sępy”. Od miesięcy próbowali ich dopaść i nagle nadarzyła się ku temu okazja.
(16) Liderem „Sępów” był Jack Spencer, facet o urodzie modela i sadystycznych zapędach które zrobiłyby wrażenie na samym Charlesie Mansonie. Podobno wyleciał z policji po tym jak zatłukł na śmierć zatrzymanego chłopaka.
(17) Po tych wydarzeniach przeszedł na „druga stronę” i stworzył ekipę składającą się z byłych policjantów, żołnierzy i najemników którzy, tak jak on, wylecieli za brutalne zachowania na służbie – jednym słowem, świetnie wyszkolonych psychopatów którzy dla pieniędzy lub po prostu, dla zabawy byli gotowi na wszystko. Nie byli jednak gotowi na to że pierwszym oddziałem który pojawi się na miejscu będą właśnie „Króliczki”.
(32) Tym większym zaskoczeniem było to że Jared i dziewczyny zdążyli już wejść do budynku i krok po kroku eliminowali oddział „Sępów”. Akcja szła jak z podręcznika, napastnicy padali jeden za drugim.
(2) Kiedy dotarli do pomieszczenia w którym trzymano dziewczynę, Spencer był tak zaskoczony że nie pozostało mu nic innego jak tylko się poddać. Szło aż za łatwo. „Pozory mylą” powtórzył Jared w myślach, chwilę przed tym kiedy, kierowany impulsem, zerknął za siebie.
(9) Na drewnianych schodkach siedział facet w białej masce, z olbrzymim nożem myśliwskim w ręku. Nawet nie drgnął kiedy trójka „Króliczków” skierowała lufy w jego stronę. Ciszę przerwał szept zamaskowanej postaci. - Jared, braciszku, miło cię znowu widzieć.