Pierwsze spotkanie z Thief było wypadkiem w pracy...rozumiecie, sezon urlopowy, szefa nie ma...trzeba jakoś "zapracować" na wypłatę. Płytka z grą była dołączona do jakiejś gazety (CD Action??). Niestety zaczęłam od d...py strony, czyli od Deadly Shadows. Ale pomijając to, żadna, ale to żadna gra komputerowa nie zrobiła na mnie takiego wrażenia do dziś. Thief jest dla mnie grą wręcz kultową i czekam na "4" z niecierpliwością.
Nie będę porównywać kolejnych części ponieważ, jak napisałam wcześniej, swoje spotkanie z Garrettem rozpoczęłam od ostatniej części i cofając się do tyłu brakowało mi tej lepszej grafiki, cieni, itp.
Najbardziej wkurzające w całej serii są dla mnie te przeklęte zombi!! Życzyłabym sobie żeby w T4 ich nie było, ot co!!
Ogólnie fabuła gry zasadniczo inna niż wszystkie, jedynka odstraszała mnie pod względem graficznym, szczególnie plastyka tła była "okropniasta", ale biorę poprawkę za względu na datę wydania :D
Czwórki nie oceniam, mam nadzieję, że klimat pozostanie, dojdą jakieś ciekawe gadżety a Garrett pozostanie sobą, no i ten głos...;)
Poza tym, cokolwiek przyniesie ze sobą nowy Thief, ta gra pozostanie dla mnie czymś do czego zawsze chętnie się wraca (pomimo częstej wymiany sprzętu T3 jest stałym programem instalowanym na dysku).