Na bardzo duży plus soundtrack. Muzyka jest świetna, pozwala poczuć ten świat. Zrelaksować się, ja poczułem sporo nostalgii. Podoba mi się budowa świata, jest piękny na swój sposób. Uwielbiam takie zamazane tła w oddali, które kamuflują niedoskonałości, a przy tym dają nutkę magii i tajemniczości. Ekonomia w tej grze jest dobrze rozwinięta, handel sprawia przyjemność. Walka to klasyczny jRPG, dobra zabawa. Fabuła ostro faluje, ale stwierdzam, że jest przeciętna. Początek gry ciekawy, wciągający ale ostatnie misje z wątku głównego to jakiś żart, ewidentnie nie mieli pomysłu. Podobał mi się poziom trudności, jest to wymagająca gra i trzeba mądrze rozwijać postać i niestety lub stety trzeba expić na boku, aby wzmocnić postać. Głównym wątkiem nie przejdzie się tej gry.
Ogónie bardzo ciekawa gra. Polecam
Nigdy nie grałem w jRPG. Od razu po odpaleniu zakochałem się w tym świecie. Stylizacja, obraz to chyba najpiękniejsze co zobaczyłem. Soundtrack jest niesamowity, bardzo często odsłuchuje sobie na spotifach. Trochę ograłem gier, ale zdecydowanie fabuła Clair Obscur jest dla mnie najciekawsza ze wszystkich gier z którymi miałem styczność. Te zwroty akcji... Bardzo głęboka i skomplikowana fabuła. Nie nudziłem się w ogóle w tej grze i z podekscytowaniem łapałem kolejne puzzle do układanki aby zrozumieć wszystko "jak, skąd, dlaczego, po co, czemu" :D . Aczkolwiek wielokrotnie musiałem się wspomagać informacjami z zewnątrz, czyli koledzy/internet aby zrozumieć o co chodzi. Tak jak wspomniałem, nigdy nie grałem w jRPG. Nie mam porównania, ale te kombinacje ataków, umiejętności, uniki dostarczają olbrzymią frajdę. Każda wygrana większej walki bardzo satysfakcjonuje. Poruszanie się po mapie jest ciekawe, podobało mi się. Ale tutaj chyba głównie u mnie działał wygląd świata, który mnie oczarował. Zaskoczył mnie poziom trudności tej gry, jest trudny... mimo, że grałem na normalu I wiecie co? Mega mi się to podoba. To nie są flaki z olejem. Trzeba włożyć wysiłek, nauczyć się ruchów. Jeden mały minus jaki mnie irytował to dziennik pobocznych zadań, trochę za mało informacji było zawarte o misji lub zadania w ogóle nie były oznaczane. Jeśli zapomniało się o zleceniu to klops, jedynie przypadkiem przechodząc po wcześniejszych lokacjach można było się natknąć na to zadanie LUB prowadzić na nowo dialog z każdą postacią.
- Ktoś Ci kazał grać z biczem nad głową, że tak nienawidzisz?
- jak Freeman może mieć charakter, jeśli w ogóle nie funkcjonuje w dialogach. To celowe ;) Masz się skupić na świecie wokół, a nie na Gordonie
- Jazda skuterem wodnym... to jest łódź powietrzna zbudowana przez ruch oporu ze złomu
- Nie rozumiesz zachwytu fizyką świata? To sprawdź z którego roku jest ta gra i porównaj z innymi grami... to był wtedy przełom
- "bronie prukające jak zabawki NERF", co?...
- wiesz po co są te maski? ludzie, którzy dołączyli do kombinatu nie chcą się ujawniać. Chcą być anonimowi. Maska chroni przed toksycznymi zanieczyszczeniami z Xen.
- "po zabiciu wrogów szmaciane lalki z ragdollem" co?
- "Ruszenie niedziałającej windy to znaleźć jakąś baterie i ją włożyć do skrzynki, super, masakra" jakbyś nie wiedział winda potrzebuję prądu aby działać ;)
- "Nudna, powtarzalna, nijaka" nie wiem co tam jest powtarzalnego w całej grze, biorąc pod uwagę, że rozgrywka trwa 12h i masz z 15 różnych lokacji.
ogólnie twój wysryw jest niczym niepodparty, gadasz od rzeczy jak jakieś pokrzywdzone dziecko, któremu mama nie kupiła zabawki.
świetny building, a muzyka w tej grze to istny majstersztyk
Ta gra ma takie ogromne plusy przemawiające za najlepszą grą, jak i duże minusy. Ma piękny świat. Super soundtrack. Przyjemny system walki. Trudny survival, choć chwilami to przechodzi w udrękę. Budowa postaci daję mnóstwo frajdy, jednak co jest kluczowe w tej grze. Musimy zawsze pilnować, aby mieć drogę ucieczki. Zawsze mieć portal , szybkie dojście do miejsca, w którym możemy potencjalnie umrzeć i to właśnie męczy w późniejszej fazie. Portal musi być dobrze chroniony, aby potwory go nie zniszczyły. W skrócie, ta gra nie wybacza błędów i to jest jej bolączka, szczególnie jeśli gra się samemu. Jeśli ktoś gra sam, niestety, ale według mnie szybko się odbije i dostanie nerwicy. W tej grze nie ma saveów, za błędy trzeba odpokutować. W Multi, deską ratunku są inni gracze. Gra posiada sporo bugów. Poziom trudności jest chwilami słabo zbalansowany. Widać, że to gra robiona przez garstkę ludzi. Jest w wielu miejscach niedorobiona. Ta gra niby jest nastawiona na relaks i zbieranie surowców. Natomiast , gdy dochodzi do tego, że wokół jest masa potworów, zbieranie surowców jest chwilami tak trudne, że niewykonalne samemu. Trzeba iść z grupą graczy. To jest wada jak i zaleta, ale biorąc pod uwagę, że Valheim to bardziej gra kooperacyjna. To jest to zaleta.
Przyznaję, jak siadłem to pobiłem swój rekord w najdłuższym graniu bez przerwy. Kombinacja cech na drzewku i kombinacja umiejętności w przedmiotach to najbardziej złożona mechanika jaką spotkałem. Wymaga dużo czasu, aby zrobić dobry Build, ALE jaką to daję frajdę...
Ta gra ma niesamowity klimat. Jest wymagająca. Każdy poziom różni się totalnie scenografią.
Bardzo lubię zanurzać się w ten świat. Robić jak najbardziej elitarną armię, bitwy z jak największą liczbą żołnierzy. Chociaż i tak największa frajda to obrona oblężenia przeciwko całem królestwu
Uwielbiam, grałem kilka razy. To zdecydowanie najlepszy symulator średniowiecza w jaki grałem. W tej grze wszystko ma znaczenie, trzeba się pilnować, dbać o wszystko. Dosłownie jak w prawdziwym życiu. Przekonała mnie grafika, jest piękna. Misje mimo, że proste, bardzo mi się podobały. Walka jest unikalna. Bardzo satysfakcjonuje progres walki w grze i nauka kombinacji ciosów i uników. Strzelanie z łuku to najbardziej realistyczne strzelanie ze wszystkich gier, w które zagrałem. Tak samo progres w łuku daję dużą frajdę. Ilość elementów wyposażenia ciała na początku przytłacza, ale jest to bardzo realistyczne. Ogólnie można mieć najlepszą zbroję, bronie, ale to nie znaczy, że można wchodzić w grupę przeciwników jak dzik w żołędzie. O niee... Trzeba podejść do tego z pokorą. Jeśli ktoś uderzy z tyłu lub z boku to nie ma przebacz. Dodatkowo, elementy uzbrojenia szybko się niszczą, gdy są podane na ciosy, dlatego trzeba podchodzić do walki z rozwagą i taktyką.
Ogólnie dobra gierka, ale miałem po pewnym czasie duży problem. Wszystko było bardzo powtarzalne. Znużyło mnie bardzo. Chyba głównie przez to, że za bardzo nie poczułem tego świata i ciężko było mi grać czysto dla relaksu.
Kocham w tej grze tę baśniową grafikę i muzykę. Świat jest przepiękny. Duży sentyment. Czuć, że gra stworzona na konsole. Fabuła bardzo ciekawa. Demoniczne drzwi i skrzynie motywują do masteringu i zaglądania w każdy kąt. Świetny pomysł. że można być "dobrym" lub "złym". Wiadomo, dobro/zło to kwestia perspektywy. Jednak, fajnie, że nieważne po jakiej stronie będziemy to dostaniemy korzyści. Gra ma w sobie sporo satyry, mój ulubiony fragment jak zanosi się książkę o podrywie do szkoły i następnie główna postać robi wykład jak/co się robi po udanej randce <3 haha
Świetnie, nie tak genialne jak podstawka, ale znacznie lepsze od epizod 1. Half Life 2 to nie jest jakaś trudna gra, ale mam wrażenie, że sposród podstawki i dwóch epizodów, epizod 2 jest najtrudniejszy. Ciary za każdym razem gdy pojawiali się Combine Advisors. No i smuteczek, że końcówka to koniec fabuły... Może kiedyś zainwestuje w Half-Life Alyx
Bardzo ciekawe, krótka część. Ucieczka z Black Mesa. Końcóweczka najlepsza na pociągu <3
Nie zliczę ile razy grałem. To jest jedna z moich ulubionych gier, jak nie ulubiona. Świat half life 2 wywołuje u mnie ciary. Ta destrukcja świata. Pełna inwigilacja. Nostalgia za dawnymi czasami. Cierpienie i beznadzieja ludzi, ale jednocześnie ta walka, powstanie, aby ostatnimi resztkami sił zawalczyć o wolność przeciwko obcym. Świetna fizyka, przełomowa w świecie gier. Bardzo ciekawe i zróżnicowane bronie.
Kto nie kochał ściąć zombie piłą wyrzuconą z manipulatora? <3
Nie wiem jak wy, ale ja poszedłbym na piwo z Vortiguantem
Jestem fanem serii Half Life. Niestety zacząłem grać od 2. Kiedy spróbowałem zagrać w Half Life 1. Niestety, grafika mnie odrzuciła... Ale gdy powstał remake. Rzuciłem się na tę część i muszę powiedzieć, że ZAJEBISTE. Bardzo ciekawa fabuła, super shooter, intrygujący świat.
Uwielbiam jak na mamutach skoczek kładzie się na nartach i szybuje. Świetne to jest.
Świetna zabawa i imersja. Pochłania na długie godziny. A zbieranie zielonych przedmiotów to sens i cel naszego istnienia haha
Uwielbiam, szczególnie lubiłem grać Danią i muszkieterami z XVIII. Drodzy, ale żadna piechota, czy jazda konna nie mogła ich powstrzymać. Jedynie armaty.
Tak, to jest to co kocham. Mam tutaj wszystko czego potrzebuję do szczęścia. I w ogóle to najchętniej i nawet teraz zbudowałbym Wiktorie i wleciał jak dzik w żołędzie we flanki statków przeciwnika <3
Uwielbiam kozaków. Gra z dzieciństwa z mega nostalgią. Kozacy 3 to tak naprawdę remake, jak najbardziej na plus.
Oj, masa nerwów i energii przelane na tę grę. Świetna zręcznościówka. Bardzo dynamiczna. Mega podobało mi się to, że można było zobaczyć wszystkie swoje próby w jednej chwili i jak było tych prób setki to powstawała ciekawa analiza. Sporo satysfakcji dawało ukończenie poziomów. Fajna grafika. Duma jak ukończyłem.
Nie przeszedłem do końca, miałem kilka podejść, nawet multi, ale mimo wszystko uważam, że to najlepsza gra ekonomiczna w jaką grałem. Bardzo satysfakcjonująca. Mega rozbudowana. Świetna muzyka. Bardzo ciekawe mechaniki. Duużo spędzonych godzin
Najlepsza przygodówka łamigłówka w jaką grałem. Świat unikatowy , fabuła prosta, a piękna. Wrócę i to jeszcze nie raz
Krótka, ale świetna przygodówka. Bardzo ładna. Muzyka piękna. Przyjemny relaks, polecam.
Grałem tylko w 3, Vice City i San Andreas. Dla mnie Vice City to najlepsza część. Bardzo podobało mi się odwzorowanie miasta Miami. Ciekawe misje i ten helikopter, za dziecka nie do przebrnięcia. Brat musiał pomagać, ale jak dorosłem i zmieniłem sobie sterowanie to uważam, że nie jest to trudna misja.
Jako dziecko bardzo dużo czasu spędziłem na jeżdżeniu sobie po miastach, wbijaniu gwiazdek, klepaniu kodów. Mnóstwo frajdy. Aczkolwiek misje też mi się podobały.
Fabuła to topka gier wszechczasów. Na początku trochę nie mogłem się wczuć i się męczyłem lekko, ale z czasem weszło i to grubo weszło. Brakowało i to bardzo Joela... Joel to według mnie najlepsza i najciekawsza postać w całej serii więc part 1 górą dla mnie. Finały mocne, to jedna z nielicznych gier po których czułem pustkę, dużo myśli, nostalgia itd...
Uwielbiam, jedna z najlepszych gier w jakie grałem. Troszeczkę mnie męczyło na początku, ale potem fabuła i świat wciąga jak żadna inna gra. Fabuła według mnie TOP3 wszechczasów. Relacja Joela z Ellie genialna, nie mogłem się nasycić wspólną wędrówką. Dla mnie część pierwsza lepsza od drugiej
Hmm, ciężko mi się odnieść do tej części. Wychowałem się Fallout i moim pierwszym niesmakiem było jak na początku gry dostajemy pancerz wspomagany. Po czym nagle straciłem lekki sens gry, bo poczułem, że mam od razu na początku najlepszy amor. No i się mało co pomyliłem, był prawie najlepszy. Dosyć ciekawy świat, zadania ok. Na pewno dużo lepsza część od trójki. Fajnie się chodzi po tym świecie, relaksujące. Nie tak, jak Skyrim oczywiście, ale jednak to Bethesda. Sandbox
Świetnie się bawiłem w tej części. Mimo, że moim pragnieniem było zdobycie pancerza wspomaganego, a chyba nie można zdobyć w tej grze takiego pancerza, to na wielki plus: misje, budowa świata. Powtórzyłbym rozgrywkę, ale z lepszą grafiką
Ten świat to jest najlepsze postapo w jakie grałem. Przeszywający soundtrack. Ciekawa mapa. Mechanika super. Misje wymagające ruszenia głową. I te bronie... Moja ulubiona animacja zabicia, to seria z ciężkiej broni palnej BEZ krawej jatki. Dla tej animacji warto zagrać <3
Moja ulubiona część Heroesów. Ta część nie ma tak dobrej muzyki jak czwóreczka. Nie ma takiej dynamiki jak trójeczka. Ale ma przepiękną grafikę, prawie najlepszy soundtrack, najlepsze mechaniki jednostek i najlepszą kampanie. Szczególnie kampania dzikich hord. Spędziłem na tej części najwięcej czasu. Zakochałem się od pierwszego grania. Uwielbiam w tej grze prawie wszystko i byłaby dla mnie perfekcją gdyby była lepsza dynamika na mapie rozgrywki i ruch botów. Jeśli komuś się nudzi single rozgrywka, gorąco polecam zagrać w multi Heroes V Arena. Jest to mod, który skupia się na samym rozwoju postaci i jednej głównej bitwie z przeciwnym graczem.
Ocena głównie za soundtrack, który jest według mnie najlepszy ze wszystkich części. Mechanika jest inna, według mnie gorsza, ale nie uważam, że jest zła. Po kilku godzinach gry bardzo mi się spodobała. Kampanie mi się bardzo podobały. Wybór jeden z dwóch opcji jednostek w danym tierze jest ciekawym pomysłem, dobre urozmaicenie. Mapka, grafika średnia, choć ma coś w sobie. Jednak jak wyżej, dla mnie ta gra stoi muzyką
Setki godzin spędzonych przez całe życie. Już od małego spoglądałem jak grają bracia fascynując się muzyką, światem, bitwami.
Soundtrack to złoto gamingu. Uwielbiam chodzić na koncerty z muzyką z trójeczki. Balans świetny. Dynamika najlepsza ze wszystkich części. Grafika jest dla mnie piękna, choć głównie działa tutaj sentyment i nostalgia. Satysfakcja z rozgrywki, to jak się rozwija bohater. Topka turówek.
Ach, gra z dzieciństwa. Nie zapomnę jaką miałem traumę jak oglądałem gdy główny bohater zmienia się w cyborga, leży na taśmie i odcinają mu ręce i nogi... Gra bardzo dobra
Kocham Gothic 1 i 2. Ale Kroniki Myrtany są ponad tym co doświadczyłem. Wszystko podniesione do kwadratu.
Gothic 2 to gra, która wzbudza u mnie największą nostalgię. Dubbing, muzyka, wymagający świat, który nie pozwoli wszędzie wejść, jeśli nie jesteś wystarczający silny, fabuła... Podejrzewam, że osoba, która będzie grała po raz pierwszy w gothica 2, nie poczuję magii świata, bo niestety jest to gra archaiczna.