Ah yes, wielcy krytycy muszą wyjechać jaki to humor nie jest niskich lotów, sam tekst zły i jak strona na psy nie zeszła KONIECZNIE MUSZĄ TO WIELOKROTNIE PODKREŚLIĆ XD!
Tekst jest jak dla mnie zabawny, co prawda nie wybuchłem śmiechem ale czytałem go z nieukrywanym bananem na twarzy.
Miłego dnia dla każdego kto to czyta i olać buców w komentarzach ??
Druga część będzie trochę bardziej narzekaniem już na niektóre rzeczy które brzmią trochę głupio w moim mniemaniu ale mam nadzieję że dojdzie do ewentualnego starcia zdań.
Co do samej recenzji to dzień jest po prostu momentem w którym mamy odpocząć od emocji związanych z nocą i na spokojnie pogrindować pieniądze by ulepszyć auto przed kolejną nocną batalią. I krytykowanie NFS’a za zręcznościowy model jazdy to trochę jak atakowanie Wiedźmina bo jest zbyt wiedźmiński. NFS jest po prostu grą zręcznościową w której gracz nie ma się martwić czy wejdzie w zakręt mając 200 czy 250 km/h na liczniku. To ma być zabawa. A dla realistycznych modeli jazdy to zapraszam do Gran Turismo, Forzy Motorsport itd. Po prostu może zmieńcie adres w pod który przychodzicie, bo takie biadolenie jest śmieszne ale i bardziej żenujące niż fabuła payback (a o to trudno).
Co do SI w grze to się zgodzę tyle że dochodzi często do absurdów w których to sztuczna inteligencja nie zwalnia, bo niezależnie jak szybko pojedziesz i jak dobrze to i tak będzie się mieć te 600 m do oponenta. Gdzie jego auto ma np. poziom 210, a ty 314.
Nie zgadzam się z terminem skradanki samochodowej, to jest naprawdę kwestia zaplanowania sobie drogi. I jak się to dobrze zrobi to można całą drogę do garażu przemierzyć nie schodząc poniżej 170-180 km/h oraz tak samo faktu że wychodzi się z założenia że gracz ma być jakimś czołgiem a policja bezbronnymi dziećmi na jego drodze.
Szukanie dobrej fabuły w nfs jest jak szukanie sensu w działaniach Bethesdy. Fabuła jest tylko pretekstem do jazdy i grania oraz po prostu wzbudzenia w graczu chęci dowalenia gliniarzom.
Co do komentarza Kęsika to owszem, gracze nie wiedzą czego chcą. Tak samo te wychwalanie Forzy jakby to było co najmniej objawienie Boskie. Forza nie jest idealna, a NFS ma do nadrobienia swoje. Po prostu irytuje to że niezależnie co EA nie zrobi to znajdzie się x „fanów” most wanteda i będą tylko gadać że kiedyś to było, teraz to syf nie NFS, Forza lepsza.
Teraz przejdę do perełki w postaci komentarza Kempiiego
NFS to nie symulator, a Shift był grą dobrą której nie oczekiwali gracze.
Skoro się zmuszasz do grania to po co grasz dalej (to podchodzi pod formę masochizmu). To że można wszystko niszczyć stanowi wyzwanie dla niektórych graczy, gdyż nie można się już odbijać od barierek (co na multi w paybacku było powszechną taktyką). Świat w dzień jest głównie tłem dla zarabiania kasy na wyścigach, a widać że gra się kręci wokół nocy gdzie jest główne wyzwanie.
Szukanie DOBREJ fabuły w nfs’ach? Sory ale muszę. No po prostu nie dam rady tego opisać inaczej niż X D
Co do powtarzania kwestii się zgodzę bo to akurat jest irytujące.
„Widzę, że odnośnie sterowania są podzielone zdania - mnie nie przypadł do gustu bo nie widzę różnicy czy jadę bmw m3 czy Ferrari, model taki sam.”
Czyli jadąc BMW M3 i skręcając w prawo, pojedziesz w prawo. A w Ferrari skręcając w prawo mamy jechać w lewo? (To zdanie nie ma trochę sensu dla mnie)
Pościgi z policją w Heat polegają na uciekaniu, a nie bawieniu się w bitwę transformerów które nie mogą się przemienić do postaci robotów. Jak chcesz sobie ponaparzać w radiowozy to jest Nfs Most Wanted gdzie gracz jest taranem, a policja to pachołki na jego drodze.
I zanim zostanę okrzyknięty Fanboyem Nfs’a to nim nie jestem. Uwielbiam generalnie gry wyścigowe ale czasem jak widzę niektóre rzeczy które są mówione to na zmianę parskam śmiechem i zalewa mnie żenada łączona z współczuciem.
Dziękuję za uwagę i szerokiej drogi ;p
W sumie moją wypowiedź możecie podzielić na dwie części.
Pierwsza będzie taką swoistą recenzją po 20 godzinach gry ponad, a druga odniesieniem się do pewnych „głupotek” w recenzji i komentarzach bo aż w oczy szczypie to co się tu odwala momentami.
Zatem zacznijmy show
Model jazdy w NFS Heat jest taki jak być powinien w serii nfs. Czysto zręcznościowy. Na szczęście nie ma tutaj tego uczucia jakby się jeździło kostką mydła po powierzchni mokrej wanny(Tak wiem że przyczepność jest zależna od tuningu ale w takim Carbonie to mogłeś mieć i samochód typu tune nastawiony na prowadzenie a i tak zdarzało się że rzucało autem jakby je coś opętało lub jakby miało koła posmarowane masłem i jeździło się nim po rozgrzanej patelni).
Powiedzmy też jednak sobie wprost, pewne zmiany w systemie driftu oraz nitro są po prostu nietrafione. Np. fakt iż nie można utrzymywać mnożnika przez użycie nitro, czym przechodzimy do problemu samego nitro którego nie da się przerwać (np. ręcznym jak w payback).
System tuningu nie jest ani dobry, ani zły. Owszem mamy wreszcie możliwości wymiany silników, zmiany głosu wydechu itd. ale tuning wizualny jest dosyć niedopieszczony, brakuje możliwości zmiany zderzaków lub zamontowania spoilera wielkości skrzydła Boeinga 757 (do niektórych aut by pasowało). Na plusik zasługuje także sam fakt że neony, kolory nitro oraz pneumatyka nie są płatne i tak wiem że jest wreszcie jak powinno być ale patrząc na wyczyny EA aktualne to można to za plusik uznać.
I tak personalnie brakuje mi takiej uproszczonej wersji vinyli jak w starych odsłonach. I zanim mnie ktoś zaatakuje za to zdanie po prostu podkreślę iż są osoby które po prostu nie chcą się bawić tym systemem naklejek (np. ja czasami). Mimo wszystko nadrabia to biblioteka od graczy gdzie czasem można natknąć się na wizualne perełki.
Nie ukończyłem fabuły jeszcze dlatego nie wypowiem się o całości, a o moich wrażeniach. W skrócie jest dobra i jednocześnie nie. Bo ma to co powinna mieć fabuła NFS’a, czyli daje ci pretekst do jeżdżenia. Samą możliwość „kreacji” postaci uznaje za kolejny plus. Bohater teraz nie jest przynajmniej niemą kukiełką do której każdy może wydrzeć się i wyrazić jaki to on nie jest słaby itd. oraz jedna i NAJWAŻNIEJSZA w tej kwestii rzecz, nie ma ani Tylera, ani Maca, gdyż przy nich mój miernik żenady co ułamki sekund wybuchał zalewając mnie tsunami wstydu.
Fabuła w NFS Heat wręcz zakrawa o dojrzalsze spojrzenie, gdyż wreszcie policja jest wyrazista, jak sierżant Cross poniekąd. To nie jest policja z Payback gdzie ich charaktery ograniczały się do Familia nam płaci, a my będziemy tańczyć jak nam zagrają. Tego tu nie uświadczymy. Policjanci tu są bezwzględni i skorumpowani. To po prostu postacie które nie bawią się z ścigantami w kotka i myszkę. Oni wychodzą z założenia że mają zmiażdżyć to środowisko i wypompować z niego tyle pieniędzy ile da radę. Co wreszcie daje taką samą motywacje jak w Most Wanted do walki z policją na drogach. W końcu kto nie chciał dowalić Crossowi za porysowanie naszego BMW ? ?
Policja w Heat jak i system dnia i nocy to jest najlepsze co spotkało tą część. W dzień można po prostu zarabiać pieniądze w legalnych wyścigach co jest miłą odskocznią od rozrywek jakie funduje nam noc. W nocy ścigając się czujesz adrenalinę, podejmujesz decyzje, pojechać teraz do garażu czy podjąć ryzyko jeszcze jednego wyścigu. Policję w nocy mógłbym przyrównać do Koszmarów z Dying Light. To nie most wanted gdzie jak nie możesz uciec to przerobisz policję na puszki do konserw i pojedziesz w kierunku zachodzącego słońca. Tutaj trzeba wykazywać się sprytem i umiejętnościami podejmowania błyskawicznych decyzji. I nie zgadzam się z autorem recenzji jako to by była skradanka samochodowa. Gra daje ułatwienia w postaci możliwości zobaczenia policji na mapie/minimapie na dostatecznie długo przed potencjalnym spotkaniem. Personalnie naprawdę bardzo mi się podoba fakt iż gracz nie jest myśliwym tylko ofiarą w starciu z policją. I owszem nie jest idealnie, np. fakt iż policja ma auta dostosowane do każdych warunków. Gdzie raz zdarzyło mi się wyskoczyć w teren żeby ominąć kolczatkę, a radiowozy przerobiły moje BMW M3 mnie na puszkę sardynek zanim zdążyłem powiedzieć „Quidditch”. I tak, policja jest mocna, nawet zbyt mocna ale o to właśnie chodzi. To gracz ma podejmować decyzje odnośnie ryzyka i to gracz ma być sprytniejszym od nich.
Dla osób które narzekają że nie potrafią sobie radzić z policja zarzucę paroma poradami. Po pierwsze policja też się może rozbić (z naszą pomocą lub bez niej) dokładniej, drobne stuknięcie lub odpowiednie manewrowanie spowoduje kontakt radiowozów z ścianą/ruchem ulicznym pierwszego stopnia. I zamiast próbować ich brać na prędkość lepiej jest jeździć po miastach gdzie masz zakręty i skocznie co pozwala szybko zgubić ogon nawet powyżej magicznego 3 poziomu.
Co do grafiki się nie wypowiem bo niestety nie zwracam na to zbyt dużej uwagi.
Gra na szczęście nie jest za specjalnie zabugowana, ogrywam ją na PS4 Pro i poza jednym wywaleniem się gry i paroma błędami fizyki nic nie uświadczyłem.
Niestety także wadą jest wypełnienie świata za dnia. Gdyż w nocy tych aut na drogach jest absurdalnie dużo, a w dzień jest pusto. Co powoduje nie lada skonfundowanie mojego mózgu momentami. Poza tym całe miasto daje wrażenie takiego martwego i pustego ale widzę że to nie tylko moje odczucia.
Na sam koniec największa wada tej gry, muzyka. Tylko 1 utwór jest zdatny do słuchania a w przypadku reszty po prostu nie zwracałem na nie uwagi gdyż nie słucha się tego zbyt przyjemnie (to wręcz katorga momentami) a nie zaszkodziłoby wrzucić różne gatunki muzyczne z opcją wybrania odtwarzania konkretnych typów jak to było w Carbonie.
W skali od 1 do 10 oceniłbym grę na 8-8,5/10 gdyż nie jest idealnie ale jest bardzo dobrze i myślę że jeśli Ghost pójdzie bardziej w stronę Forzowych mechanik i doda coś od siebie to następnym razem to będzie gra na miarę 9-10 punktów.