Gintama za fantastyczne połączenie humoru które nie boi się parodiować wszystkiego co mu się nawinie z głęboką, często wzruszającą historią o przyjaźni, poszukiwaniu miejsca na ziemi i przepracowywaniu przeszłości, houseki no kuni za piękne połączenie motywu buddyjskiej czystej krainy z paradoksem statku Tezeusza. Kurde 3 to trochę za mało bo chciałoby się wymienić kakushigoto, monstera czy frube
A i jeszcze jedna ciekawostka. Większość studiów anime nie ma stałych pracowników a większość animatorów pracuje jako freelancerzy (głównie Kyoani i Toei mają swoich pracowników) to że często spotykasz tych samych ludzi w napisach razem jest spowodowane tym że dyrektor projektu często załatwia ludzi po znajomościach

Tylko że to tak nie działa. Budżet w anime jest ustalany przed jakimikolwiek pracami i on się w trakcie prac nie zmienia. Polecam poczytać wywiady z twórcami albo zainteresować się jak wygląda pipeline w anime (zapraszam również na konwenty albo na kanał azjatyckiej karczmy). Ogólnie jedyne co zmienia się w budżecie to kasa na promocję i tak outsourcing jest obecnie popularny w anime ale to nie gry komputerowe gdzie szukasz najlepszych, tutaj nie zatrudniasz ludzi do klatek kluczowych tylko do inbetweenów