Świetna gra. Klimat Rzymu robi robotę, dawno nic mnie tak nie wciągnęło. Mechaniki budowania miasta intuicyjne, czuć głębię. Jak ktoś lubi city buildery z mocnymi aspektami ekonomicznymi to na pewno się spodoba. Anno 1800 na dzisiaj już przytłaczało ilością DLC
Zwykły review bombing. Gra ma pewne niedociągnięcia, ale to kwestia kilku poprawek. Sumarycznie nie jest zła i zapewnia sporo rozrywki
Chciałbym się mylić, ale coś czuje że to będzie nieźle przehajpowany "konkurent" i poleci sporo negatywów na Steam... Nadal wygląda trochę jak typowe demo gry na UE5 z gotowych assetów.
Fani Path of Exile i tak powiedzą, że żadnych problemów na premierę nie było
W tak niestabilną grę po premierze dawno nie grałem. Częste crashe, utrata połączenia z serwerami, szkoda tracić czas na ten tytuł. Podejście twórców też dziwaczne, bawią się balansem rozgrywki, a w odpowiedzi na głosy ludzi, że gra jest niegrywalna odpowiadają, że "za szybko ją progresujecie".
inZOI ma mieć ponoć dziwną monetyzację i mikrotansakcje, z resztą to gra przypominająca bardziej demo technologiczne niż grę. Paralives aktualnie wygląda najbardziej obiecująco, ale nie oczekiwałbym, żeby coś przebiło The Sims
Przecież żeby się wliczyć do tych statystyk wystarczy... włączyć launcher i siedzieć w kolejce. 180k graczy to nie jest wynik, który powinien ubijać serwery przy tak rozreklamowanej gierce.
Z resztą nie wiem po co nawet to tłumaczyć xD Wystarczy wejść na fora, Discorda, albo... jak już jakimś cudem się wejdzie do gry - poczytać czat w grze. Problemy się wylewają. Ta gra nie jest kompletnie grywalna i nie wiem po co to bronić.
"Dzicz" - bo ludzie chcą grać w grę za którą zapłacili? "Małe studio" - z ponad milionem sprzedanych kopii w trakcie Early Access?
Rozumiem frustrację graczy. Płacenie za produkt wiąże się z oczekiwaniem pewnego poziomu jakości i stabilności, a gra w obecnym stanie często tego nie zapewnia.
Problemy techniczne nie są nowością, ale to nie znaczy, że należy je ignorować. Szczególnie w przypadku gry, która jest już w sprzedaży, a nie w fazie testowania. Early Access nie zwalnia twórców z odpowiedzialności. Gracze mają prawo oczekiwać, że produkt, za który płacą, będzie w miarę grywalny, a nie będzie wywalać się na każdym kroku.
Przez ostatni miesiąc ludzie zgłaszali problemy z serwerami. Natomiast to "małe studio" wolało zaangażować wszystkich w wielką kampanię marketingową. Mamy aktora z Stranger Things, rozpływające się portale branżowe i streamerów i Youtuberów, którym gra się wywala co 5 sekund, a nadal ją usilnie chwalą.
Ta gra od 3 dni nie działa.
Gra prezentuje się obiecująco, jednak animacje wciąż odstają od wielu gier tego gatunku na rynku (patrz: m.in. Diablo 4). Obsługa pada pozostawia wiele do życzenia. Fatalny start gry z niedziałającymi serwerami uniemożliwiającymi wyjście z pierwszej lokacji i niestabilne teleporty między lokacjami psują pierwsze wrażenia. Problem ten był już widoczny w fazie EA, a nasilił się w ostatnich tygodniach, szczególnie po opłaceniu streamerów do grania w grę.
Czat gry (szczególnie polski) pozostawia wiele do życzenia, wygląda jakby nikt go nie moderował. Czcionki są średnio czytelne na wyższych rozdzielczościach. Na duży plus zasługuje system craftingu, sposób rozbudowy postaci.
Na ten moment - zwrot, nie przygotowali się na start gry.
Mi się bardzo podoba endgame tej gry, czasami nie warto czytać to co wypisują w Internecie, tylko samemu przetestować i wydać opinie.
Niektóre gry tego pokroju potrzebują czasu, szerszego feedbacku. Tak było też z Sea of Thieves, który nie oszukujmy się - był tragedią na samym początku, przez niektórych uznawany za symulator kołyszącego się statku, ile ma teraz contentu chyba każdy widzi. Podobnie The Elder Scrolls Online, Fallout 76, powoli Diablo IV. Może to taka cecha charakterystyczna gier-usług.
Źle to wyraziłem - chodziło mi o to, że po prostu jest jej na ten moment jeszcze mało, nie każdemu musi się podobać - teraz taka moda w dobie Internetu, że hejtuje się wszystko i wszystkich, szczególnie jak coś jest sygnowane logiem dużego wydawcy.
Skull and Bones to oddech świeżości dla tych, którzy szukają prostej, ale satysfakcjonującej gry o przygodach na morzu. Grafika imponuje, a walka morska dostarcza dużo frajdy. Dla mnie to strzał w dziesiątkę. Zobaczyłem reklamę na PS5, nie czytałem opinii (z resztą podobnie mam z Diablo, ja się zagrywam, a pół Internetu hejtuje), kilkanaście godzin minęło i jestem zadowolony.
Na minus - brak walki na morzu, brak gildii, mało interakcji z innymi graczami, lekkie problemy techniczne. Nie mniej jednak, warto spróbować
Gra zwrócona. RTX4070Ti i już w menu działa to tragicznie. Jeszcze rozumiem jakby to jakoś wyglądało, ale to ma brzydszą grafikę niż jedynka. Tłumaczenia twórców, że "city builderzy potrzebują tylko 30fpsów" - śmieszy.
Solidny kawał gry. Gram w przedpremierze i bawię się świetnie. Jedyny minus jest taki, że zapowiadano szeroki crossplay, ale ten jest niestety ograniczony tylko do aktywności PvP.
Wygląda to ohydnie. Aż mnie dziwi, że ta "gra" może trafić za kilka miesięcy do sprzedaży. Trailer ledwo trzyma klatki, animacje są strasznie drewniane, UI wygląda jakby było robione w zeszły weekend na poczekaniu.
Nie - to żaden konkurent dla The Sims.
Duże zdziwienie, jest super!
Dodatek naprawia to, co pozostałe koncertowo zepsuły. Dragonflight to spora dawka dobrej zabawy i w mojej opinii gra tego roku. Można wejść i zanurzyć się w kolorowy świat przepełniony smokami. Blizzard zrezygnował z ciężkich mechanik, które zmuszały gracza do codziennego logowania się do gry. W nowym dodatku postawiono na eksplorację i chłonięcie świata gry. Latanie smokami to rewolucja i najlepiej wykonany system mountów w grach MMO. Nowe profesje to połączenie najlepszych elementów craftingu z New World i rozbudowanych systemów FFXIV. Na minus - trochę irytujących bugów.
Dawno się tak dobrze nie bawiłem z żadną grą jak w Dragonflight. Dla mnie to gra tego roku. Questy są wybitne, tak jakby zmienili zespół który się tym zajmował. Do tego to latanie sprawia, że czasami się lata w kółko, dla samego latania :D
W końcu brak zmuszania graczy do farmienia pięćdziesięciu covenantów, torghastów, the Maw i innych systemów przez które nie grając jeden dzień byłeś w tyle.
O profesjach nie wspominając - połączenie najlepszych rzeczy z FFXIV i New World. Widać, że w końcu zaczęli słuchać graczy.
Bardzo klimatyczna rozgrywka. Sporo nowych ciekawych systemów. Wizualnie - według mnie, jedna z najładniejszych gier tego roku. Wybór covenantu bardzo fajny. Tego było potrzeba w World of Warcraft. Shadowlands to udane odświeżenie tego tytułu. Musieli się trochę nauczyć po dosyć nudnawym Battle for Azeroth.
Możesz wejść bez abonamentu ESO+ - ale musisz je kupić osobno. Gdzie tu jest sens? W ESO jest już kilkanaście różnych DLC i żeby chociaż jedną lokacje kupić za crowny, trzeba wydać około 30zł. Świetny interes, tym bardziej, że zdarzają się buildy, gdzie są przedmioty z różnych DLC. Nie wiem, może też zapomniałeś, że w ESO też trzeba dokupować najnowszy dodatek, który na premierze kosztuje tyle samo co najnowszy w World of Warcraft, a oferuje może promil zawartości, przez co cena takiego dodatku bardzo szybko spada. Nikt mi płacić nie musi, piszę jakie są fakty. Bronisz gry, która aż kipi mikropłatnościami, która jest największym przykładem sięgania po portfele graczy i porównujesz to do produkcji, która dzięki abonamentowi otwiera nam całą zawartość bez dodatkowych kosztów.
Jeśli Cię boli, że ktoś może płacić 56zł miesięcznie za dostęp do gry, to serio - daruj sobie komentowanie World of Warcraft.
Na tym kończę dyskusje, hej :)
@Child of Pain Bzdura? Włączyłem ESO, naliczyłem 7 mountów, które można kupić za gotówkę w grze, a w sumie wszystkich mountów jest 76 (wow).Oczywiście brak latania - tylko konie, ale nie spodziewajmy się czegoś więcej po twórcach, którzy dodają do gry smoki-nieloty. Do terenów z DLC w ESO nie wejdziesz bez abonamentu ESO+, w World of Warcraft wszystkie lokalizacje i całe uniwersum Warcrafta jest dostępne bezpłatnie w cenie abonamentu.
Jaki jest wynik braku ESO+? Nie możesz progresować i zdobywać najnowszego gearu, bo ten jest dostępny w DLC. Aktualnie w World of Warcraft jest 425 różnorodnych mountów, z czego tylko 14 w itemshopie. Liczby nie kłamią.
Opłacałem ESO+, grałem kilkanaście miesięcy - powiedziałem dość po bardzo słabym dodatku, który da się przejść w 2 dni i po zwiększeniu agresywnej ekspansji itemshopu (skyshardy), więcej się na gry tej firmy nie skuszę.
Jeśli nazywasz 56zł miesięcznie za dostęp do na prawdę świetnej gry, na długie godziny "dojeniem kasy" to raczej nie mamy o czym tu dyskutować ;)
@Child of Pain
To Ty chyba nie widziałeś itemshopu w The Elder Scrolls, które nie dość, że jest płatne to dodatkowo wymusza 50zł/msc za ESO+ (bez tego nie ma sensu grać), żeby było mało należy kupić najnowszy dodatek, a jeśli chcesz jakoś lepiej wyglądać to w itemshopie jest każda pojedyncza część ubioru.
Na prawdę, porównując World of Warcraft do innych gier to tutaj jest na prawdę bardzo mało płatnych funkcji, praktycznie wszystko można wydropić po prostu grając.
@PrawieAnonimowy Nikomu do portfela nie zaglądam, proszę też tego nie robić w stosunku do innych. World of Warcraft to jedna z wielu gier w której taki system istnieje. Osoba niezaznajomiona z grą, czytając taki nagłówek może pomyśleć, że Blizzard wprowadził jakiś przedmiot warty 560zł do którego trzeba namawiać znajomych.
Bronię, bo World of Warcraft to dobra gra, jedyna która w całym natłoku lootboksów jeszcze się przed nimi obroniła i nie ma zapchanego itemshopu.
Nie wiem po co tyle szumu i o co się tak wszyscy spinają, tym bardziej osoby, które w Wowa nie grają.
Co do formy Twojego komentarza - trzymajmy poziom dyskusji :)
Autorowi chyba musi Blizzard mocno przeszkadzać za taki nagłówek. World of Warcraft to gra abonamentowa, za którą co miesiąc się płaci. Jeśli znajomemu się gra spodoba to logicznym jest, że będzie musiał kupować co miesiąc prepaida, aby grać. W czym więc problem, że znajomy który zaprosił takiego gracza otrzyma dodatkowe bonusy za obowiązkowy abonament na który zaproszony gracz i tak musi wydać pieniądze? Jest to bardzo uczciwy system i miły dodatek. WoW to gra przepełniona zawartością do której można kilkukrotnie powracać. Zarzucanie Blizzardowi wyłudzanie pieniędzy jest trochę nie na miejscu, bo w przeciwieństwie do innych gier MMO przepełnionych chińskim dziadostwem i itemshopem (ESO Bethesdy to wręcz król itemshopu) oferuje praktycznie za abonament całą zawartość za darmo.
Nie mówię to jako fanboy Blizzarda, a jako gracz World of Warcraft z zaledwie trzymiesięcznym stażem. W żadnym innym MMO nie bawiłem się tak dobrze jak w Wowie. Jak kogoś dotyka 56zł miesięcznie (trochę więcej niż pizza), to nie jest to gra dla niego.
Opłaca się kupić nawet w czerwcu 2019 roku! Wspaniała gratka dla fanów gier strategicznych i serii RCT.
Szykuje się na prawdę bardzo dobry symulator ogrodu zoologicznego. Ciekawe, czy uda im się stworzyć taki klimat jaki istniał w starym, poczciwym Zoo Tycoon 2. Z niecierpliwością czekam na pierwszy gameplay na targach E3!