Według mnie Wiedźmin 3 jest najlepszą odsłoną, a najgorszą dwójka - utopce zabijające Geralta na jeden strzał w dwójce się do tego przyczyniły, kiedy tuż przed walką z Kejranem. Pomyślałem sobie, że "A utopce, OK, zaraz je..." i zgon. Co takiego ? I to nie raz, nie dwa, nie trzy razy. Utopce bardzo źle zbslandowane są w dwójce.
W Trójce trzeba było pójść na pewne ustępstwa. Ciężko, żeby każdy NPC miał własny wygląd. To i tak dobrze, że główne postacie i znaczące fabularnie miały swój własny wygląd. Bez sensu by było zresztą marnować czas na modelowanie kolesia, który stoi gdzieś koło drzewa do którego 99% graczy prawdopodobnie się nawet nie odezwało.
W artykule mowa była o słabej magii... sorry, że ktoś tam woli magię z Harrego Pottera, to jest magia z Wiedźmina.
Co do jedynki, to wiele można wybaczyć - takie czasy, taka technologia i takie były możliwości, a i tak gra była lepsza od dwójki.
Choć w sumie jest jedna rzecz, której nie cierpię w Wiedźminie 3 - to gra w Gwinta, ale nazwę przynajmniej dali adekwatną (jest z dupy).
Według mnie gra jest bardzo dobra. Oddaje ducha oryginału i niczego nie jest w nim za dużo, ani za mało. Ja uważam, że to gra na miarę słusznego Remaka.
Jakie to wielkie zdziwienie jest, że ludzie nie zachowują się adekwatnie do wieku. Jeśli jest coś takiego w ogóle. Choć raczej wynika to z tego, że nie rozumiemy tego, że inni nie zachowują się, jak my sami - jakie to zaskakujące.