Artykuł trochę odcięty od realiów polskiego rynku. Rynek wtórny na prawdę mocno stoi, a w prawie każdym nie sieciowym sklepie z grami jest cała półka gier używanych i możliwość ich odsprzedaży. Oczywiście cyfra ma dużo zalet ale jest to pułapka. W interesie gigantów jest by ludzie wykupywali dostęp do gier, a nie gre i rozwój handlu cyfrowego bardzo wspiera ten kierunek rynku. Do dziś mnie bawi sytuacja w której moja szefowa do mnie dzwoni czy lepiej kupić cyberpunka na pc czy konsole bo na konsoli było drozej o te 50-80 zl(działo sie to przed premierą, co jest podwójnie zabawne po wydaniu wersji na ps4) nie jestesmy krajem tak bogatym żeby przeciętnego Wiesia było stac na kupno nowej gry raz na 2 miesiące
Dałbym sobie rękę uciąć, że widziałem zapowiedź Rpg Times i Twelve minutes na switcha ale może sobie wmawiam.
Jestem prostym człowiekiem widze felieton kwiścia to wchodze w komentarze. Aż założyłem konto żeby o tym powiedzieć.
Natomiast dołożę cegiełkę do artykułu. Bardzo subiektywną cegiełkę.
Gra to dla mnie musi być gra, musi mieć jakiś angażujący gameplay loop. To sprawia, że ciężko jest opowiedzieć dobrą INTYMNĄ historie jednocześnie zapewniając bogate doswiadczenie gameplayowe. Koniec końców wkroczy nam słynny dysonans ludonarracyjny The last of us 2 najlepsze tego przykladem.
Nie mówię że jest to niemożliwe ale ilość planet ktore muszą stanąć w jednej linii by powstala dobra gra z tą ,,Dorosłą historią" jest przerażająca. Jedyna nadzieja w indykach ale w tym przypadku wracamy do punktu wyjścia. Będą to gry w generalnym tego slowa znaczeniu ale są to bardziej jednorazowe doświadczenia z upchaną mechaniką. Podsumowując mój chaotyczny wywód, nie widzę miejsca na takie historie w grach lepiej je opowiadać w filmach czy książkach.