Obejrzane z kronikarskiego obowiązku. W większości słabizna. Jedyny odcinek, który mi się podobał to ten z Arnoldem i odradzaniem się na wyspie (czy mi się wydaje, że na końcu było nawiązanie do Predatora z tym podaniem sobie rąk - Dillon i jego odstrzelona ręka oraz na początku filmu siłowanie?)
Serial nie ma sensu w podstawowym założeniu, żeby utworzyć ludzką kolonię na innej planecie. Czytałem artykuł, w którym naukowcy wykazali, że potrzeba co najmniej 10000 osobników (lub 100000 - już dokładnie nie pamiętam), żeby różnorodność genetyczna pozwoliła przetrwać tym ludziom - wiecie przecież dlaczego s..x z rodziną jest zabroniony - choroby genetyczne, itp.
No ja nie słyszałem o żadnym z rządzących, żeby chcieli wywołać wojnę. A co do pomocy dla Ukrainy, to przemawia za tym pragmatyzm - my możemy być następni.
Jak powiedział Churchill: Anglia wybrała hańbę zamiast wojny, a wojnę będzie mieć i tak.
Ja nie mam nic przeciwko silnym kobietom w filmach (Atomic Blonde z w miarę ostatnich), tylko akurat Diuna nie jest o Chani, tylko o Paulu. Niech zrobią film na podstawie jakiejś książki, w której główną bohaterką jest kobieta i go chętnie obejrzę. Co do moich poglądów, to nie interesuje mnie co ludzie robią u siebie w domach. Natomiast Hollywood przesadza w promowaniu różnych Mary Sue.
Wymyślą, wybory są co 4 lata i roboty nie mają praw wyborczych, ale ludzie już tak.
Gdzieś czytałem, że już kombinowali żeby opodatkować pracę robotów w fabrykach, żeby wypłacać świadczenia wypchniętym z pracy ludziom (tak żeby nie do końca się opłacało robotyzować produkcję)
Już gdzieś czytałem, że w drugiej części Villneuve chce odejść od tego co jest w książce i na pierwszy plan wysunąć Chani (o ile pamiętam w powieści nie odgrywała znaczącej roli). Znowu polityka "społeczna" wychodzi z Hollywood.
Są firmy na allegro, które sprzedają licencje zdjęte z używanych PC. Jest to możliwe dzięki wyrokowi (bodajże) TSUE, który jasno stwierdził, że M$ nie ma prawa blokować takich transakcji, ponieważ licencje są własnością użytkownika po ich zakupieniu. Stąd ceny w wysokości kilku - kilkudziesięciu złotych. Dlatego też pewnie powstało Office 365 z abonamentem.