Terrifier 3 zadebiutował w kinach. Czy w nowym widowisku o przerażającym klaunie jest scena po napisach?
Terrifier 3 to kolejna odsłona popularnego i kontrowersyjnego cyklu horrorów Damiena Leone’a. Trzeci film skupiony na klaunie o imieniu Art właśnie zadebiutował w kinach, a osoby udające się na seans z pewnością zastanawiają się, czy w widowisku jest scena po napisach.
Nie, w horrorze Terrifier 3 nie ma sceny po napisach. Po seansie najnowszego dzieła o morderczym klaunie możecie od razu udać się do domów, nie czekając na bonusowe filmowe fragmenty.
Brak sceny po napisach może zaskoczyć wielu kinomanów i to nie tylko tych przyzwyczajonych do scen po napisach przez takie marki jak Marvel czy DC. Zdziwieni mogą być także fani horrorów i serii Terrifier, ponieważ Damien Leone już zapowiedział, iż pracuje nad kolejną częścią opowiadającą o słynnym klaunie. Scena po napisach mogłaby więc być zapowiedzią tego projektu.
Choć dodatkowych materiałów nie było w pierwszym widowisku z serii, to już drugi horror o Arcie – Terrifier 2. Masakra w święta zawierał scenę po napisach. Wielu fanów z pewnością zdziwi decyzja twórców o nieprzygotowaniu bonusowych fragmentów.
Terrifier 3 kolejny raz skupi się na morderczym klaunie Arcie (David Howard Thornton), który powrócił, by zabijać i zadawać cierpienie. Główną bohaterką ponownie jest Sienna (Lauren LaVera), która znów musi walczyć o swoje życie w Boże Narodzenie.
Seria Terrifier cieszy się dużą popularnością, przez co doczekała się już trzech odsłon. Damien Leone zdradził, że obecnie pracuje nad kolejnym filmem z cyklu, co oznacza, że Terrifier 4 zostanie nakręcony.
Terrifier 3 zadebiutował w kinach 11 października.
Więcej:Prime Video ma nowy hit. Numer 1 w Polsce to thriller, który poleca aż 91% widzów
Film:Terrifier 3
premiera: 2024horrorfantasythrillerkryminałtajemnica
3

Autor: Pamela Jakiel
Redaktorka działu filmowego Gry-Online od kwietnia 2023 roku. Absolwentka filmoznawstwa i MISH Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka dzieł Romana Polańskiego, Terrence’a Malicka i Alfreda Hitchcocka. Woli gnozę od grozy, dramaty od komedii, Junga od Freuda. Tęskni za elegancją kina klasycznego i wciąż wraca do Bulwaru Zachodzącego Słońca. W muzeach tropi obrazy symbolistów, a świat przemierza gravelem. Uwielbia jamniki.