Kto by pomyślał, że od premiery pierwszego Assassin’s Creed minęło już 17 lat? Chociaż to szmat czasu, to fani wskazują palcami na cutscenki, które, według nich, cofają się w rozwoju.
Od momentu powstania serii i pierwszego przedstawienia graczom historii legendarnego Zakonu Asasynów upłynęło sporo czasu. Przygody Ezia i Altaira, które zapadły nam w pamięci najbardziej nie były pozbawione glichy, ale z biegiem czasu większość mechanik ulegała poprawie, a Ubisoft skutecznie zachęcał do swoich produkcji coraz więcej graczy. Niestety pod pewnymi względami rozwój trwał do czasu. Co więc poszło nie tak i na jakim etapie?
Na kanale użytkownika StealthyWiley jakiś czas temu pojawił się materiał porównujący przerywniki filmowe z gier o Asasynach na przestrzeni około dekady. Fani jednak skupili się na porównaniu kinowych scen z Unity oraz najnowszej części o podtytule Mirage. W samym materiale dostrzec można emocje bijące z twarzy bohaterów: rozgniewanie, smutek, czy niepewność. Dzieje się do momentu, kiedy film przeskakuje rozmowę z najnowszej część gry.
Różnice widoczne gołym okiem spowodowane są przez kilka czynników. Praca kamery połączona z kinowym oświetleniem to zabiegi czysto reżyserskie, natomiast naturalny ruch postaci i ich widoczna mimika jest rezultatem użytej technologii, która wydaje się być głównym pretekstem do rozmowy.
W dyskusji o różnicach między grami francuskiego studia nie brakuje głosów chwalących zarówno pierwsze odsłony serii, jak i te ostatnie. Gracze dostrzegają zarówno klimat i innowacje wcześniejszych części oraz zwiększające się przestrzenie w świecie gry, które twórcy oddają w ich ręce w ostatnim czasie. Niektóre pozytywne zmiany mogą jednak negatywnie wpływać na inne aspekty gry.
Drogie Mo-Cap vs automatyczne animacje twarzy.
To rozwiązanie oszczędzające koszty ze względu na przesadzone otwarte światy.
Czy główna różnica nie polega na tym, że starsze gry mają po prostu animowane filmy krótkometrażowe, podczas gdy przerywniki filmowe ze współczesnych gier działają na silniku gry?
Według graczy to właśnie z powodu wielkich otwartych światów studio nie posiada środków na zaimplementowanie kosztownych technologii motion capture, które wydają się wpływać bezpośrednio na realizm scen we wcześniejszych odsłonach cyklu. Ciekawe czy w nadchodzącym Assassin’s Creed: Shadows sprawa ulegnie zmianie i dostaniemy produkt realizmem dorównujący grze sprzed dziesięciu lat.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.