Gry wideo w założeniu mają dawać rozrywkę, ale co gdy stają się niemal pracą na pełen etat? Gracze mają dość wszelakich eventów i wydarzeń, które nieustannie zmuszają ich do grania.
W obecnych czasach gracze mają do wyboru setki tytułów i możliwości elektronicznej rozrywki. Oprócz samego grania każdy ma też przecież inne aktywności i obowiązki. Sytuacja, w której gry wideo przysłaniają codzienne życie i stają się ważniejsze niż wszystko inne jest niebezpieczna, ale czy to wyłącznie wina samych graczy?
FOMO (ang. fear of missing out) to jeden z najbardziej powszechnych lęków związanych z obecną rzeczywistością. Strach, że będąc offline bądź z dala od jakiegoś medium coś przegapimy dotyka osób na całym świecie i w szczególności dotyczy mediów społecznościowych lub zwyczajnych komunikatorów.
Ten problem dotyczy także graczy i jak zauważa jeden z użytkowników Reddita, winę za to ponoszą wszelakie skrzynki, eventy i karnety bojowe, które niejako zmuszają do grania i zamiast sprawiać przyjemność, wprowadzają niepotrzebny niepokój. Gracz zadecydował, że porzuca tego typu tytuły i zachęca innych, by poszli w jego ślady.
To wszystko, mam dość gier, które mówią mi, kiedy mam grać. Skrzynki, przepustki sezonowe i specjalne wydarzenia mogą iść do diabła. Te rzeczy poważnie wpływały na mój niepokój i mam nadzieję, że teraz będę zdrowszy podczas grania w gry.
Ten post zostanie wkrótce zatopiony, ale mam nadzieję, że powrócę do niego w przyszłości i będę dumny z tej decyzji. Kocham gry, ale nienawidzę dzisiejszej branży.
Bądźcie bezpieczni!
– sandman_br
Ze stwierdzeniami gracza zgadzają się inni komentujący, którzy zauważają, że granie w tytuły singleplayer jest dużo zdrowsze i pozwala w dowolnym momencie porzucić grę, żeby wrócić do niej po jakimś czasie bez żadnej straty.
Obecnie gram prawie wyłącznie w gry singleplayer, które oferują wspaniałe wrażenia i jestem bardzo zadowolony z tej decyzji. Jest zbyt wiele niesamowitych gier, by marnować czas na freemium p2w.
Zdaniem graczy problemem jest to, jak gry multiplayer zmuszają graczy do ciągłej i często wielogodzinnej aktywności, celem zdobycia wszystkich bonusów i postaci. To sprawia, że osoby, które nie mają dużo czasu na granie bądź zwyczajnie grają rzadko nie mają szans z tymi, którzy grają regularnie, a nawet i codziennie.
Tak. Mam tylko kilka godzin wolnego czasu dziennie. Nie chcę ich spędzić na wydzieraniu się na mnie przez jakiegoś typa mieszkającego w piwnicy, ponieważ nie miałem 24/7 na grę i zdobycie tego samego poziomu wyposażenia co on.
Gracze pod postem dochodzą do konkluzji, że gry multiplayer są toksyczne i stanowią usługę oraz nierzadko kolejną pracę, która wymaga ciągłego grindowania i zdobywania poziomów oraz innych elementów. Dodatkowo, komentujący zauważają, że w przypadku wielu gier zwyczajnie nie opłaca się zaczynać z nimi swojej przygody, gdyż nie dogonimy tych, którzy grają od premiery.
Jestem prawie w tym miejscu, w którym kiedy przegapisz niektóre z tych bzdur fomo, przestajesz się tym przejmować i szczerze mówiąc, to wspaniałe uczucie, gdy nie musisz grać w uporczywe tytuły, takie jak Fortnite lub Apex Legends lub cokolwiek innego i traktować je jak kolejną pracę. Jeśli bzdury usługi fomo live nie były wystarczająco złe, dodajesz wszystkich oszustów i toksyczność, a gry pvp są w tej chwili po prostu do bani i są czystą nędzą wcieloną.
Trzymam się głównie gier dla jednego gracza i niektórych gier pve. To do bani, ponieważ kochałem i nadal kocham gry wieloosobowe, ale po prostu nie warto w nie grać ani w nie wchodzić, szczególnie późno.
Podobnych reakcji jest więcej. Gracze są zgodni co do tego, że mają na listach gry multiplayer, które wspominają dobrze i w które wciąż grają bez względu na FOMO. Jednak i w tym przypadku wygrywają gry dla pojedynczego gracza, które zdaniem komentujących zapewniają o wiele lepsze wrażenia i często niezapominalną fabułę, a to wszystko połączone z brakiem konieczności grania w określonych dniach.
Setki godzin, które spędziłem w Cyberpunku, są pełne zabawnych wspomnień. Spoglądam wstecz na mój czas spędzony w Destiny 2 i chociaż było fajnie i pamiętam dobre rzeczy, pamiętam głównie granie w te same misje kilka razy, aby zdobyć sprzęt, który stał się przestarzały w ciągu kilku tygodni. I wykonywanie codziennych obowiązków. (…)
W tej kwestii gracze są zjednoczeni. Niektórzy z nich nawet starają się przekonać znajomych, by nie tracili czasu na tytuły multiplayer, skoro i tak powodują u nich więcej złości niż radości.
Gdybym tylko mógł przekonać do tego moich znajomych... większość z nich utknęła w Valorant, League lub Counter Strike. Przez większość czasu nie chcą nawet patrzeć na inne gry. Nawet gdy są darmowe na Epicu.
Chodzi o to, że ciągle wściekają się na grę, w którą grają, zwłaszcza moi znajomi z CS-a wydają się nieszczęśliwi przez większość czasu z powodu wszystkich oszustów. Ale wciąż nie mogę ich przekonać do wypróbowania Baldurs Gate lub jakiejkolwiek innej gry.
– 2roK
A co wy sądzicie o takiej sytuacji? Gracie w gry multiplayer dla przyjemności, czy FOMO sprawia, że nawet jak nie macie czasu to grindujecie kolejne karnety bojowe?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Michał Serwicki
Niedoszły fizyk, który został dziennikarzem. Współpracę z GRYOnline.pl nawiązał jesienią 2021 roku. W pracy dziennikarskiej lubi rolę człowieka orkiestry i sam podejmuje się różnych tematów i zagadnień. Gry towarzyszą mu od dzieciństwa. Wychował się na Heroes III, a w przerwach od budowania kapitolu przechodził kolejne generacje Pokémonów, zarywając noce z handheldami. W grach ceni przede wszystkim dobrą historię oraz emocje. Obok wirtualnej rozrywki, grywa w fabularne gry RPG, gdzie jako mistrz gry prowadzi przygody w licznych systemach, na czele z Dungeons & Dragons. Czas wolny od gier spędza przy komiksach Marvela i DC Comics. Jest wielkim fanem twórczości Stephena Kinga i sam próbuje swoich sił w pisaniu.