Konami nadal będzie tworzyć gry; ogromne zamieszanie po komunikacie
Konami to byla legenda w czasach PS1 i PS2, pozniej juz niestety równia pochyla.
Capcom tez pikował, ale sie zreformował, odbił i dzisiaj jest w topie.
Szkoda, ze Japonska developerka gier nie poszla w AAA i przegrała ze wszytkimi (nawet z naszymi developerami, Japonczycy nie daliby rady stwlrzyc juz Wiedźmina 3 czy Cyberpunka, sa za slabi).
Nawet Silen Hilla produkowały im zespoly z zachodu.
Final Fantasy jeszcze trzyma poziom od Square, alw jestem przekonany, ze i tam bylo solidne wsparcie ze strony developerow z zachodu.
Owszem, ale bierz pod uwagę ważny czynnik. Pieniądz. Największe zarobki gier pochodzi z USA (pomijając Japonie i Chiny) i jeśli chcesz sprzedać jak największej grupie odbiorców to albo dostosowuje się do tego rynku lub podejmujesz ryzyko i liczysz, że twoja gra będzie tak dobra, że stworzy popyt na tego typu produkt.
Jest dokładnie tak jak piszesz. USA narzuca nam styl w jakim powstają gry i trendy jakimi podąża branża. Z tego samego powodu w grach w kategorii R nie będzie erotyki, narracja spłycona do wspólnego mianownika a tematy drażliwe, będą omijane szerokim łukiem (oczywiście są wyjątki) . Japońscy deweloperzy ze swoim tempem rozwoju myśli są zazwyczaj z 15 lat do tyłu i dlatego też ich tytuły są dość toporne ale i też mocno unikalne. Zarówno jeśli chodzi o mechaniki jak i treść. Teraz się to powoli spłyca,
Lepiej by było jakby przestali i sprzedali marki innym firmom. W końcu dostali byśmy dobrego Silent Hilla, czy Casltlevanie. Wszyscy razem ze mną:
FUCK KONAMI!
[1]
aż tak źle im życzysz?
Segment AAA to graficzne wydmuszki, obcinanie zasobów i czasu na produkcję a także braki talentów tu i ówdzie, co skutkuje powstawaniem gier które może mają wysokie noty ale granie w nie to niekoniecznie dobra zabawa...
A potem spójrz sobie na wyniki sprzedaży japońskich gier, to co dla nich jest „dobrym" wynikiem na zachodzie oznacza zamknięcie studia.
Jeżeli chodzi o japoński gaming AAA, to wystarczy spojrzeć na Death Stranding i Kojime. Żadne ale to żaden zachodni wydawca nie pozwoliłby aby gra o samotnym łażeniu po górach, otrzymała zielone światło. To samo się tyczy takich perełek, jak Last Guardian czy nawet Demon Souls. To jest właśnie plus Sony, bo oni nie boją się ryzyka i inwestowania w gry, które z punktu widzenia księgowego, jest stratą czasu i zasobów.
To samo się tyczy takich perełek, jak Last Guardian czy nawet Demon Souls.
Demon Souls to akurat nie najlepszy przykład, przede wszystkim Sony nie było pierwszym wydawcą (Atlus w stanach, Bandai Namco w Japonii i Europie jak dobrze pamiętam), a sam szefo developingu z Sony powiedział "ta gra to crap". Na wsparcie Death Stranding zgodzili się z jednego powodu - Kojima (bo naprawdę, czy ktokolwiek pozwoliłby na stworzenie takiej gry, gdyby nie znana osobistość z gigantyczną ilością fanów?).
Ja się przy tych "budżetowych" produkcjach z Japonii bawię znacznie lepiej, niż przy chociażby wspomnianym Wiedźminie. Dla mnie te gry są jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne i rozbudowane pod względem lore do granic możliwości. No i fabularnie zjadają gry AAA na śniadanie (z nielicznymi perełkami pokroju Cyberpunka 2077). A że grafika nie jest fotorealistyczna... A na co mi to? Zdecydowanie bardziej wolę grafikę stylizowaną, surrealistyczną, bajkową czy też baśniową, niż ultrarealistyczną :-)
Ja prywatnie wolę JRPG or RPG. JRPG mają coś co wg mnie bardzo mało gier RPG potrafi dostarczyć. Poczucie przygody. W takim FF nigdzie nie zagrzewasz miejsca długo, zawsze jesteś w ruchu, zawsze czeka na Ciebie coś nowego. Prócz Mass Effecta i KotORów nie mogę sobie skojarzyć żadnego tytułu, który by to osiągął.
Konami to obecnie największy rak branży. EA czy inne Blizzardy to przy nich dobre tatusie. Tak olać gaming, społeczność, swoje markowe tytuły, które co jakiś czas pojawiają się we wiadomościach growych, że jednak jest szansa na kontynuacje. Najgorsze jest to, że robią to tak bezczelnie, przekształcając swoje legendy w maszyny pachinto. Ale z drugiej strony, jak mają robić gry byle jak i jechać na znanych nazwach, to faktycznie niech nie robią ich wcale.
Szkoda, ze Japonska developerka gier nie poszla w AAA i przegrała ze wszytkimi (nawet z naszymi developerami, Japonczycy nie daliby rady stwlrzyc juz Wiedźmina 3 czy Cyberpunka, sa za slabi).
CO?! Przecież właśnie w ostatnich latach to japońska deweloperka pokazała na co ją stać i pogoniła zgniłą zachodnią deweloperkę.