Gracz przypomina o zapomnianej nagrodzie dla najwytrwalszych trenerów Pokemon. Za skompletowanie Pokedexu w edycji Yellow czekał na nich fizyczny prezent.
Dziś za progres w grze dostajemy przede wszystkim odznaki, które możemy kolekcjonować na Steamie, a za ukończenie tytułu należy nam się co najwyżej cyfrowy uścisk dłoni. Ale nie zawsze tak było. W czasach świetności Game Boya nagroda za osiągnięcia mogła być znacznie bardziej wyjątkowa – i fizyczna.
O tym trochę zapomnianym kawałku historii przypomniał Redditor o nicku sivablue, który wrzucił niedawno zdjęcie swojego wydrukowanego dyplomu, który otrzymał po skompletowaniu Pokédexu w grze Pokémon.
Wydruk taki można było uzyskać w edycji Yellow, która jako pierwsza umożliwiała fizyczne uwiecznienie tego osiągnięcia, a potem także w Gold, Silver i Crystal. Cały proces możliwy był dzięki mało dziś znanemu, a wtedy całkiem rewolucyjnemu urządzeniu: Game Boy Printer – miniaturowej drukarce, która współpracowała z kieszonkową konsolą.
Game Boy Printer to małe, zasilane bateriami urządzenie drukujące na papierze termicznym – podobnym do tego, jaki znamy z paragonów. W połączeniu z GB i odpowiednią grą pozwalało ono na wydrukowanie niektórych elementów z rozgrywki – zdjęć z Game Boy Camera, naklejek, czy właśnie dyplomów z Pokémonów.
Akcesorium było dostępne w sprzedaży w latach 1998–2003. Dziś można je jeszcze znaleźć na rynku wtórnym – w cenach zaczynających się od kilkuset złotych, w zależności od stanu technicznego urządzenia. Trzeba też pamiętać o papierze termicznym. Oryginalny jest raczej trudno dostępny, ale możliwe jest przycięcie standardowego papieru do odpowiedniego rozmiaru.
Teraz, gdy gry coraz częściej opierają się na cyfrowych trofeach, fizyczny „paragonik” to coś absolutnie wyjątkowego. To namacalne przypomnienie, że za sukcesami w grach stoi czas i determinacja – i że kiedyś naprawdę dało się „złapać je wszystkie” i powiesić tego dowód na ścianie.
Więcej:Polski Far Cry z elementami RPG. Chrome był pierwszym krokiem Techlandu do światowego gamedevu

Autor: Julia Sobasz
Z wykształcenia dziennikarka, z powołania metińczyk. Pasja do pisania pojawiła się u niej gdzieś między kartkowaniem starego numeru czasopisma „Przekrój“ a zarywaniem nocy na czytaniu reportaży Wydawnictwa Czarne. Oprócz grania w MMO-rpgi kolekcjonuje retro sprzęt, który jest dla niej sposobem na zachowanie kawałka historii technologii. Niepohamowana fanka i teoretyczka polskich seriali z przełomu lat 90. i 00.