Wyjątkowo wysokie wymagania sprzętowe do Doom: The Dark Ages przywołują wspomnienia sprzed kilkunastu lat, kiedy ogrywaliśmy Grand Theft Auto IV, który wyciskał siódme poty nawet z najmocniejszych pecetów.
Zapowiada się na to, że fani Dooma chcący pograć w najnowszą grę z tej serii, będą musieli wyposażyć się w sprzęt niczym z NASA. Jak się okazuje, nawet na minimalnych wymaganiach potrzebna jest lepsza karta graficzna, która obsługuje ray tracing. Trzeba będzie nastawić się na to, że mając mocny komputer, nie mamy gwarancji na to, że uzyskamy upragnione minimum 60fps. Wymagania sprzętowe, jakie ujawniła Bethesda, wywołało spore poruszenie wśród graczy.
Historia Dooma sięga jeszcze pierwszej połowy lat 90., kiedy to podbijała serca graczy, którzy obecnie są ludźmi w średnim wieku, a ich dzieci nie tak dawno ochoczo zagrywały się w najnowsze części tej serii, m.in. w Dooma Eternal. Trudno było wyjść z menu głównego i rozpocząć grę, kiedy witała nas tam charakterystyczna muzyka twórczości Micka Gordona. Niestety, cieszenie najnowszym The Dark Ages w wysokich detalach może trochę kosztować. Nawet na minimalnych wymagana jest bowiem karta z ray tracingiem.

Autor: Klaudia Makoś
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej z Podkarpacia. Zafascynowana grami od dwóch dekad i anime od dekady, kociara od urodzenia. Lubi też poznawać zwyczaje różnych kultur i regionalizmy w języku polskim. Oprócz tego uczy się języka japońskiego, by móc lepiej poznać kulturę Japonii i oglądać anime bez napisów.