Podczas ponownego przechodzenia Fallouta 4, gracz zauważył, że jeden z losowych NPC w prologu miał własne imię. Okazało się, że jest to związane z dramatyzmem postapokaliptycznej przyszłości uniwersum Fallouta.
Początek Fallouta 4 pokazał nam, jak mógłby wyglądać początek wojny nuklearnej. Atak nastąpiłby niespodziewanie i ludzie w swoich piżamach musieliby, jak najszybciej uciekać w poszukiwaniu schronienia w bezpiecznym bunkrze. Użytkownik Reddita Rprot ponownie doświadczył tego dramatycznego początku i w trakcie ucieczki zwrócił uwagę, że wśród masy bezimiennych NPC jest także enigmatyczny Mr. Smith. Nie wiedział jednak dlaczego ten „element tła” dostał własne imię.
Rprot zwrócił uwagę, że inni nazwani NPC są potem wyłącznie losowymi ghulami i był ciekawy, czy sytuacja Mr. Smitha wygląda inaczej. Okazuje się, że niestety nie. Jeden z komentujących w skrócie opisał, co dzieje się z mężczyzną, który także czeka, żeby spróbować dostać się do krypty, co ostatecznie mu się nie udaje:
Później możesz na niego trafić, jako dzikiego ghula, z tym samym imieniem. Łatwo to przegapić i możesz go nawet zabić bez zwrócenia uwagi na to, że to ta sama postać.
– WardenWolf
Użytkownik Batpipes521 odpowiedział na komentarz WardenWolfa stwierdzając, że opisana sytuacja jest smutna i zarazem dość realistyczna. Na tak niewielkim osiedlu z pewnością wszyscy by się znali, ale gdy twój sąsiad jest już radioaktywnym ghulem, to nie poznasz go i odbierzesz jako zagrożenie. Sama sytuacja z imieniem nakreśliła jednak inny problem z tytułami RPG.
Zdaniem graczy znajomość z góry imion wszystkich dookoła psuje immersję. W przeszłości trzeba było faktycznie porozmawiać z danym NPC, żeby dowiedzieć się kim jest. Nowsze gry porzuciły ten koncept i gracze są w pewnych aspektach wszechwiedzący:
To jedna z rzeczy, jaka mi przeszkadza w RPG-ach. Widzisz kogoś tobie kompletnie obcego, ale wyświetla się jego imię oraz statystyki, których nie powinieneś znać.
– Some-Guy-Online
W Falloucie 1 uwielbiałem ten element. Wchodziłeś do miasta i jeśli widziałeś kogoś po raz pierwszy, to przy sprawdzaniu miałeś opis w stylu „Widzisz dużego muskularnego mężczyznę z gęstą brodą”. Po rozmowie z nim i dowiedzeniu się, że ma na imię Joe opis brzmiał już „Widzisz Joe”.
– Zack_WithaK
To jednak nie wszystko, co jest związane z Mr. Smithem. Inni gracze zdradzili, że napromieniowani sąsiedzi, jako ghule biegają w dużych grupach i ciągle się odradzają. Z tego powodu można na wspomnianego mężczyznę, jako dzikiego ghula, trafić kilka razy i tyle samo razy go pokonać. Tak działająca gra psuje immersję w ramach uniwersum, ale nieprzypadkowe nazwanie kogoś, kogo główny bohater mógł znać, jest ciekawym smaczkiem wewnątrz gry.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.