Technologie Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technika
Wiadomość sprzęt i soft 14 listopada 2022, 09:15

Elon, nie bój się; wiem, co zrobić, jeśli wszyscy uciekną z Twittera

Dziwne i nerwowe reformy, jakie Elon wprowadza na Twitterze, mogą niedługo doprowadzić do poważnych zmian na platformie. Ale spokojnie, bez ludzi Twitter wciąż może istnieć.

Źrodło fot. pexels.com
i

Zacznijmy od tego, że Elon Musk, po wielu zwrotach akcji w końcu kupił Twittera za 44 miliardy dolarów. Za tę kwotę możnaby kupić prawa do marki Gwiezdne wojny 11 razy, ale to nie możliwe, więc Musk mógłby do tego dodać prawa do komiksów Marvela, DC i stworzyć film, w którym Darth Vader razem z Batmanem bronią Gotham przed Venomem.

Za te pieniądze dałoby się też zbudować 10 wieżowców Burj Khalifa, albo kupić 17,4 miliona metrów mieszkań w Warszawie. To prawie milion mikrokawalerek po 19 metrów sztuka. Elon lubi się chwalić brakiem dużego domu, więc pewnie to by mu starczyło.

Możnaby też nabyć 2600 armatohaubic Krab z pojazdami towarzyszącymi (licząc na podstawie wartości kontraktu dla Ukrainy), albo cztery lotniskowce z napędem jądrowym i jeszcze by zostało na trochę samolotów. To by sprawiło, że miałby drugą największą flotę okrętów tego typu na świecie, choć osobiście zdecydowałbym się raczej na dwie sztuki i dokupił do tego trochę fregat i okrętów podwodnych.

Innymi słowy, Elon Musk mógłby zbudować miasto, stworzyć liczące się na świecie siły zbrojne, albo spełnić niemal dowolną inną fantazję. Zamiast tego kupił Twittera. Czyli tak naprawdę co? Twitter, choć oczywiście zawiera sporo ciekawych rozwiązań, nie jest unikatowy pod względem technologii. Stworzenie podobnej platformy byłoby oczywiście kosztowne, ale jest bardzo wiele firm na świecie, które dałyby sobie radę z takim zadaniem. Na czym więc polega wartość Twittera?

Dotychczasowym właścicielom platformy udało się na tyle poprawnie balansować pomiędzy różnymi grupami i opcjami politycznymi by Twitter pozostawał globalnie akceptowaną platformą wymiany myśli i dyskusji. Oczywiście jest to też ogromny śmietnik pełen wpisów takich jak ten…

Elon, nie bój się; wiem, co zrobić, jeśli wszyscy uciekną z Twittera - ilustracja #1

Elona możemy oceniać jak chcemy, ale jest to postać, cóż… wyrazista. Człowiek o określonych poglądach, które, czemu daje wyraz, będzie chciał promować na swojej platformie. Tu pojawia się pierwszy problem. Jeśli Twitter przestanie być postrzegany jako wygodne miejsce dyskusji, nic nie powstrzyma użytkowników, by przenieść się gdzieś indziej. Przy czym podkreślę, że chodzi właśnie o to, jak platforma jest postrzegana, a nie jaka jest w istocie. Jeden z zachodnich publicystów bardzo trzeźwo zauważył, że jedynym liczącym się kapitałem Twittera byli jego najpopularniejsi użytkownicy, którzy zaczynali dyskusję i ogłaszali informacje na Twitterze… tacy jak Elon Musk. W jakimś sensie miliarder z RPA kupił więc samego siebie.

Jest jeszcze inny problem. Na poziomie deklaracji Elon chce walczyć o wolność słowa. Na poziomie czynów widzimy jednak, że ważne są przede wszystkim pieniądze. Odkąd Musk przejął firmę, pojawiły się już masowe zwolnienia i dwudziestodolarowa opłata za znaczek weryfikacji. A kiedy Stephen King stwierdził, że 20 to żart, Elon zaczął narzekać, że musi opłacić rachunki i zszedł do ośmiu.

Ludzie zaczęli natychmiast nadużywać niebieskiego, płatnego znaczka, który dawniej oznaczał, że czytamy użytkownika, który naprawdę jest tym, za kogo się podaje. Stąd na przykład wulgarny Mario, opublikowany na koncie rzekomo należącym do Nintendo of America.

Elon, nie bój się; wiem, co zrobić, jeśli wszyscy uciekną z Twittera - ilustracja #2

Elon zauważył, że to jest problem, kiedy ludzie zaczęli podszywać się pod niego. Wtedy wprowadzono zasadę – stały ban za podszywanie się pod kogoś, kim nie jesteś. A potem na kilka godzin pojawił się szary znaczek, ale Elon go usunął, bo jednak uznał, że to ten niebieski ma być tym ważniejszym.

Szybkie i gwałtowne zmiany mogą odstraszyć użytkowników, a dodatkowe zmiany w systemie moderacji w teorii mogą doprowadzić do zalania platformy przez treści, które odstraszą od Twittera reklamodawców.

W ostatnim roku platforma nie zarobiła pieniędzy, a Elon wydał na jej zakup fortunę. Będzie chciał zarabiać. Bez reklam ich nie będzie i pojawią się dalsze pokusy, by pobierać różne opłaty od użytkowników, co nie koniecznie przysporzy Twitterowi popularności.

Jest rozwiązanie

Na szczęście nowoczesna technologia znalazła już rozwiązanie na problem braków użytkowników na Twitterze. TweetAI pozwala generować twitterowe posty w sposób automatyczny, oczywiście z wykorzystaniem algorytmów. Wystarczy wpisać hasło, na przykład „kolonie mrówek” i wybrać typ posta – ogólny, ciekawostka, pytanie, edukacyjny, albo losowy. I dostajemy gotową treść:

Kolonie mrówek są złożony społeczeństwami, złożonymi z tysięcy pojedynczych insektów. To są w zasadzie cyfrowe organizmy. Komunikują się z użyciem feromonów, albo chemicznych sygnałów i zachowują się jak spój grupa. Każda mrówka w kolonii ma zdefiniowaną rolę, od robotnicy, przez żołnierza aż do królowej.

Elon, nie bój się; wiem, co zrobić, jeśli wszyscy uciekną z Twittera - ilustracja #3

Jeśli wszyscy użytkownicy znikną, a wciąż będzie trzeba utrzymać pozory, żeby ceny akcji nie poleciały w dół, takie rozwiązanie powinno być w sam raz.

Marcin Strzyżewski

Marcin Strzyżewski

Pracował w wielu miejscach od pizzerii i sklepów spożywczych, przez dział eksportu wanien, aż po redakcję portalu Onet. Z wykształcenia rusycysta. W GRYOnline.pl zaczynał w dziale publicystki, a obecnie jest kierownikiem działu technologii, co obejmuje zarówno newsy i publicystykę, jak i kanał tvtech. Od lat planuje, żeby wrócić do nurkowania, ale na razie jest zajęty głównie psem, królikiem i kanałem youtubowym, na którym opowiada o krajach byłego ZSRR.

więcej