Oceny
Ocena GRYOnline.pl
Średnia z 8 ocen gry wystawionych przez Recenzentów i Redaktorów GRYOnline.pl, Ekspertów i wybranych Graczy.
Ocena Graczy
Średnia z 451 ocen gry wystawionych przez użytkowników i graczy z GRYOnline.pl.
Ocena STEAM
"Bardzo pozytywne"
Średnia z 37833 ocen gry wystawionych przez użytkowników STEAM.
Oceny Recenzentów i Ekspertów
Zawiadomix_NPC
Ekspert
2024.12.20
Like a Dragon ukończony, na koncie 52h, zrobione 42 z 52 questów pobocznych, lvl. 63. LAD to nowe otwarcie dla Yakuzy - nowy portagonista, nowe miasto, całkowicie zmieniony system walki, wprowadzenie kompanów. Ichiban - nowy protagonista, niekoniecznie każdemu przypadnie do gustu. Jako postać, posiada bardzo dobrze napisaną historię, którą odkrywamy i poznajemy przez całą grę - i jest ona bardzo, ale to bardzo dobra - jednak sama postać, pod względem charyzmy, a także pod kątem pewnych dziwnych zachowań czy podejmowanych decyzji, trochę ( a może nawet sporo?) ustępuje legendarnemu już Kiryu Kazumie z Yakuzy. Jeśli chodzi o system walki - o ile przez pierwsze 5-10 godzin było dość ciężko, biorąc pod uwagę przejście z systemu walki w czasie rzeczywistym na walkę turową, o tyle po 15-20h wsiąknąłem na maxa, i uważam że to był bardzo dobry ruch ze strony twórców. Przede wszystkim mamy kompanów, których możemy dobierać do drużyny, a każdy z nich prezentuje inne unikatowe umiejętności, które można zmienić w trakcie gry na inny system, który preferujemy. Do tego w typowym "grindzie" można włączyć automatyczną walkę, co jest jednym z najlepszych elementów QoL jaki widziałem - gdyby nie to, w życiu nie dobiłbym do 63 levelu, po prostu nie chciałoby mi się tyle walczyć. Kompani mają swoje własne historie, swoje własne side questy, i mają bardzo dużo do powiedzenia zarówno podczas cutscenek jak i podczas kręcenia się po mieście. Nowe miasto jest ok, ale wydaje mi się krokiem wstecz względem tego co widziałem chociażby w Judgement, który był wydany przed LAD. Widać że jest nowy silnik, że gra działa lepiej, że jest więcej możliwości, ale wygląda to trochę... budżetowo? Stare Kamurocho z kolei wygląda tutaj o niebo lepiej. Do tego gra jest zapchana klonami, czy to na ulicach czy w walkach grupowych nieraz przychodzi nam walczyć z 2-3-4 identycznie wyglądającymi postaciami, i tak przez całą grę... Strasznie to słabe, kolejny krok wstecz względem Judgement. Fabuła - robi wrażenie. Całościowo jest bardzo dobrze napisana, ma swoje naprawdę mocne momenty, jest bardzo dużo powiązań z poprzednimi graniami, jest sporo spodziewanych i niespodziewanych powrotów (którzy fani Yakuzy pokochają), jest sporo dramy, jest dużo emocji. Ale są też dziwne, niepasujące, wyskakujące totalnie znikąd motywy. Zachowanie Ichibana drażni w wielu momentach, jest po prostu nielogiczne. Scenarzyści nie do końca popisali się też pewnymi motywami, takimi jak np. zdrada jednego z towarzyszy, który po tym co zrobił zasłużył zwyczajnie na kulę w łeb albo kulę u nogi i skok do rzeki, a tymczasem zaserwowano nam motyw że mu wybaczyliśmy i nic się nie stało, nadal się lubimy. To było tak głupie, że zacząłem orać fora czy może ja czegoś nie zrozumiałem czy może źle to odebrałem - okazało się, że przeważająca większość fanów odebrała to tak samo jak ja. I podobnie jak przeważająca większość graczy, tego kolesia już nigdy nie wybrałem do drużyny, bo nie chciałem oglądać już jego samolubnej zdradzieckiej mordy, ale niestety pojawiał się już do końca gry w każdej cutscence, co nieco zniszczyło mi feeling i dalszy odbiór gry. Szkoda, że nie można było go po prostu usunąć z drużyny. Mam też pewne ale względem finału - wpierw przedostatni boss, który w 2-giej fazie walki miał mnie na 1 STRZAŁA (wystarczy że jeden raz podczas długiej walki blok mi nie wyszedł i było po mnie), pomimo tego, że on był na 60lvl a ja na 63lvl. Absurdalne. A potem ostatnia cutscenka z finałowym villainem, gdzie nagle totalnie znikąd pojawił się ktoś, kogo tam w ogóle nie powinno być, bo ta postać zwyczajnie nie miała prawa wiedzieć gdzie jestem, pobawił się w nożownika... i sobie poszedł, a moja postać... w ogóle na to nie zareagowała? Romanse też gorsze niż w Judgement - tam było bardzo fajny system randek, a tutaj jakieś przynieś, zainwestuj, pogadaj - miałem nadzieję że z Saeko będzie coś fajnego, zamiast tego jedna custcenka do niczego nie prowadząca i koniec. Spore rozczarowanie. Bardzo dobre motywy, bardzo fajne nowości, przeplatają się tutaj z nieco dziwnymi. Z jednej strony nowe miasto, nowy protagonista, nowy system walki, kompani, fajna fabuła - z drugiej klony, nieco budżetowe wykonanie Yokohamy, wplecione dziwne i niepasujące motywy fabularne. Z nowszych Yakuz, Judgement zrobił na mnie lepsze wrażenie - lepszy i bardziej charyzmatyczny protagonista, lepiej wykonane miasto, lepsze questy poboczne, fabuła o wiele bardziej dojrzała i niepowiązana stricte z mafijnymi motywami. Ogólnie bawiłem się naprawdę fajnie, zdecydowanie najlepszy element to nowy system walki i kompani, ale pod każdym innym względem jest co najwyżej dobrze. Ode mnie 7,5/10.
kęsik
Ekspert
2023.04.22
Yakuza 7 (z dziwnych powodów nazywająca się inaczej na zachodnim rynku) przynosi wielką rewolucję w serii: nowy główny bohater, nowe miasto i nowy system walki. Nie ma mamy już do czynienia z klasycznym dla serii chodzonym brawlerem, Yakuza 7 to turowy jRPG. I mimo, że gra się w to dobrze to jednak do gry trafiły także te złe naleciałości jRPGowe czyli skoki poziomu trudności, grind czy biedny postgame wymagający jeszcze więcej grindu.Fabuła jest ok ale nie porywa. Według mnie obok Yakuzy 3 i 4 najgorsza historia w serii. Przez 80% gry nie czuć specjalnie, ze gramy w Yakuzę gdyż w zasadzie członkiem tej Yakuzy nie jesteśmy. Przez pierwsze godziny jest to bardziej symulator bezdomnego, potem wojna gangów oraz spiski polityczne. W 12 rozdziale następuje przesilenie fabularne i gra przypomina sobie nagle o tym, ze jest Yakuzą i ósmą główną częścią. To daje nadzieję, że już tak będzie do końca. Nic bardziej mylnego, to był tylko chwilowy zryw i potem gra już go nie utrzymuje do końca. Nowy główny bohater jest solidny ale po prostu nie ma żadnych szans z legendarnym Wujkiem Kazem. Da się go lubić tak samo jak jego towarzyszy ale po prostu to już nie to samo co kiedyś. Nowe miasto Yokohama wypada za to bardzo dobrze, jest to zdecydowanie największa mapa jaka kiedykolwiek się pojawiała w Yakuzie. Jest też ona zupełnie inna od naszej ulubionej Tokijskiej dzielnicy czerwonych latarni. W poprzednich odsłonach mapki po których mogliśmy się poruszać były raczej skromne ale przeładowane zawartością. Używanie na nich szybkiej podróży było zupełnie niepotrzebnie bo wszędzie było blisko. Tutaj natomiast Yokahama jak na model rozgrywki Yakuzy jest czasami zbyt duża bo nagle wszędzie jest daleko. A w grze jest co robić więcej albo biegamy przez całą mapę albo co chwilę korzystamy z taksówek. Dla mnie czyli kogoś kto nie trawi szybkiej podróży w grach momentami było męcząco.W grze jest co robić, jest to trzecia najdłuższa Yakuza obok 0 i 5 ale nowe duże aktywności zawodzą. Nie liczyłem, ze w grze znajdzie się coś na miarę zarządzania swoim klubem z hostessami czy drużyną bejsbolową ale i tak byłem zawiedziony. Part-time Hero to zwykły zbiór fetch questów, Business Management ma potencjał ale nie do końca wykorzystany i finalnie sprowadza się do potężnego grindu a Dragon Kart to gorsza wersja Pocket Circuit tylko, ze teraz sami się ścigamy jak w jakimś Mario Kart. Dużo lepsza wrażenie robią te mniejsze nowe aktywności jak kino czy zbieranie puszek. Jako, że gra jest teraz pełnoprawnym turowym jRPGiem w grze znajdują się także Dungeony w których możemy farmić i gridnować. W grze mamy cały system craftingu i ulepszeń broni do którego potrzebujemy składników. Sama walka to typowa czteroosobowa turówka i wypada ona całkiem nieźle. Z naszymi towarzyszami możemy tworzyć relacje i poznawać ich historię w barze, który pełni jakby funkcję naszej bazy. Kompanów jest kilka i każdy z nich ma różne dostępne "prace" czyli w zasadzie klasy postaci, które różnią się statystykami, ekwipunkiem i umiejętnościami. Klasy postaci rozwijają się niezależnie od siebie i głównego poziomu postaci więc jeżeli chcemy przełączyć się na inna klasę to rozwijamy ją od zera. W pewnym momencie wbijanie tych poziomów robi się po prostu trochę żmudne. Mamy pasywne i aktywne umiejętności, część z nich po odblokowaniu staje się dostępna dla wszystkich klas. Wspomniałem wcześniej o skokach poziomu trudności? Ano właśnie, czasami nagle okazuje się że musimy mierzyć się z przeciwnikami, którzy są nawet o 10 poziomów wyżej niż my. W przypadku zwykłych przeciwników nie jest to może jeszcze wielki problem ale w przypadku bossów to może już powodować problemy. Tym bardziej gdy ten boss zabija cię w 3 uderzenia. Sprawia to, ze co chwilę trzeba się leczyć i taka walka potrafi trwać dobre pół godziny. A to przecież nie tak, ze wcześniej się obijałem i nie levelowałem moich postaci. Robiłem co się dało, zadania poboczne i arenę ale i tak ci bossowie są na dużo wyższych poziomach i dają nieźle w kość. Ciężko sobie wyobrazić jak to wygląda gdy ktoś nie angażuje się w poboczny content tylko chce samą fabułę zrobić. A postgame? True Final dungeon? Bez maksymalnego poziomu lepiej nie podchodzić. A ile godzin grindu żeby go wbić? Nienawidzę postgamu w grach, zawsze chcę zrobić absolutnie wszystko przed skończeniem fabuły/gry. Po napisach to się gra kończy a nie odblokowuje nową zawartość. Poprzednie Yakzuzy miały zawsze ukrytego bossa, z którym można było się zmierzyć po zrobieniu wszystkich zadań pobocznych. Te walki były zawsze bardzo ekscytujące i były jednymi z najbardziej wymagających walk w całej grze. Do dziś pamiętam walkę z Kiwami 1 i jakie satysfakcjonujące było to zwycięstwo z Amonem. Jednak nie były one schowane za potężnym gridnem i dungeonami. Nie wymagały także skończenia fabuły. Wymagały bardziej skilla gracza a nie odpowiedniego poziomu postaci wbitego nie w naturalny sposób grając tylko podczas wielogodzinnego grindu.Yakuza 6 była jedną z najładniejszych gier na rynku. Yakuza 7 mimo iż wyszła kilka lat później i jest na tym samym silniku wygląda zauważalnie gorzej, sporo gorsze oświetlenie i o wiele gorsze modele postaci od razu rzucają się w oczy. Wydajność także nie zachwyca, szczególnie efekty cząsteczkowe w trackie walk potrafią dać w kość. Ogólnie wizualnie nie ma dramatu ale to trochę dziwne, że nowsza gra wygląda gorzej niż jej starsza poprzedniczka. Oprawa dźwiękowa jak zawsze topowa, wiele hitów z poprzednich części ale także z innych hitów SEGI można posłuchać. Karaoke jak zawsze czysta poezja. Japońskie głosy oczywiście wypadają rewelacyjnie. Yakuza 7 to pierwsza część serii od pierwszej Yakuzy z 2005 roku, która otrzymała angielskie głosy. Po co i na co nie mam pojęcia. Strata czasu i pieniędzy. Nie wiem jak można tak grać, angielskie głosy zabijają oryginalny klimat i mordują wszystkie postaci.Ogólnie mimo iż teoretycznie miałem sporo złego do powiedzenia o Yakuzie 7, i uważam ją za trzecią najgorszą odsłonę serii bawiłem się przy niej świetnie. Nawet najgorsza Yakuza jest nadal świetną grą. Tylko nie wierzcie w to, ze "Like a Dragon" jest samodzielną odsłoną i można w nią grać bez znajomości poprzedniczek. Niby można ale po co sobie pogarszać zabawę? A zważywszy na to co wiemy o kolejnej części serii (tak swoją drogą to ciekawe jak ją teraz nazwą na zachodzie: Yakuza: Like a Dragon 2 czy po prostu Like a Dragon 8? Ale się wpakowali na minę z tą zmianę nazewnictwa serii) to wiedza o poprzednich odsłonach jest bardzo wskazana.
mastarops
Ekspert
2023.03.13
Ma swój urok, ale walka turowa mi nie podeszła. Fabula nawet fajna, ale to za mało. Siadając do niej wieczorem po prostu usypiam. Doszedłem do siódmego rozdziału i już nie mogę. Wytrzymałem 15 godzin. Nie kumam też fenomenu mini gier, w mojej opinii nieciekawe, no może poza VF5, tylko po co mi ona w grze o yakuzie. Graficznie słabo, ale przynajmiej działa ok.
MY-P3-ME
Gracz
2026.02.07
Niezły jrpg, gorsza Yakuza.Yakuza zawsze była mocno oparta na rzeczywistości, przyziemna, twardo stąpała po ziemi. To poważne, "dojrzałe" gry, bez magii, krasnali i innych elementów nadprzyrodzonych (co oczywiście nie przeszkadza złamać przeciwnikowi karku kilka razy w ciągu jednej walki).To bardzo duży plus i wyróżnik serii.Wejście w konwencję jrpg pozbawiło nieco serię tej mocno rzeczywistej, realistycznej i oryginalnej, w natłoku innych podobnych gier, konwencji.Odbieram to negatywnie. Seria upodabnia się do mainstreamu gier. Ale czy zmiana konwencji była konieczna? Z pewnością dobrzeby było odświeżyć serię i rozumiem ten ruch. Jednak zrobiono to w nieco w nieprzemyślany sposób. Skoro nie było innych pomysłów możnabyło tymczasowo rozwijać poboczne serie uniwersum jak Judgment czy eksperymentować z rozwiązaniami typu ostatnia Yakyza z Majimą na Hawajach. Tym bardziej, że seria szybko "zbliża się" do lat współczesnych.Zmiana głównego bohatera wpisuje się w nową konwencję jrpg. Tu Ichiban pasuje. Ale nie pasuje do "starej" Yakuzy. Kiryu jest tym typem twardo stąpającego po ziemi, nieco zimnego i dojrzałego charakteru. Oczywiście i Kasugę można polubić, ale to już nie jest Legendarny Kiryu.Kasuga jest bardziej "japoński", przez swoje szaleństwo, niż Kyriu i myślę, że może bardziej odstręczać nowych graczy (w Polsce) od serii. Deweloperzy musieli jednak w pewnym momencie postawić na nowego protagomistę.System walki jest właściwy dla jrpg. Ciekawostką jest możliwość zmiany klas postaci oraz aktywny blok.Tu gra niestety nie ustrzegła się mocnego grindu (nie żeby w starych Yakuzach go nie było). Po kilku pierwszych godzinach zwalczanie powszechnych mobów jest proste, wręcz nudne. Choć trzeba przyznać, że pomysłowość twórców w ich projektowaniu jest godna podziwu. Do bossów trzeba grindować. W grze są może 2-3 bardzo trudne starcia (nie licząc finału), a finałowy boss to tragedia.Obecnie wszystkie walki, przez konwencję jrpg (tury, drużyna bohaterów) mocno się wydłużyły w stosunku do poprzednich gier, beatem up. To też rodzaj grindu.Fabuła jest akceptowalna. Ciekawa z początku, po kilku godzinach mocno zwalnia, by nieco przyspieszyć na koniec. Jak zawsze w Yakuzach, świetnie zaprojektowani bohaterowie.Jeśli ktoś przedtem nie grał przynajmniej w Yakuzy 0-3 to niech nie gra w Like a dragon! Dużo straci bez znajomości istotnych postaci, które pojawiają się w toku historii.Like a dragon mimo wszystko to kawał dobrej gry. Solidna 7. Ale gdybym miał ją ocenić jako Yakuzę, ocena byłaby niższa.
Michał Grygorcewicz
GRYOnline.pl Team
2024.11.22
Szymon Rusnarczyk
GRYOnline.pl Team
2024.10.08
Krzysiek Kalwasiński
GRYOnline.pl Team
2024.04.13
Izabela Budzyńska
GRYOnline.pl Team
2020.11.20
Ocena STEAM
Bardzo pozytywne (37 833)
Główne zalety gry
- Wciągająca fabuła: Narracja jest często opisywana jako wzruszająca, emocjonalna i dobrze skonstruowana, a wielu graczy wyraża, że utrzymywała ich zainteresowanie przez całą grę.
- Silny rozwój postaci: Ichiban Kasuga i postacie drugoplanowe są dobrze napisane i relatywne, a gracze doceniają ich głębię i chemię.
- Humor i ton: Gra skutecznie łączy poważne tematy z humorem, oferując unikalne doświadczenie tonalne, które rezonuje z graczami.
- Zawartość poboczna: Różnorodność zadań pobocznych i mini-gier jest chwalona za kreatywność i urok, co zwiększa ogólną przyjemność z gry.
- Wizualizacje i dubbing: Wiele recenzji podkreśla jakość grafiki i dubbingu, szczególnie w wersji japońskiej.
- Unikalny system walki: Choć opinie na temat walki są różne, wielu graczy uważa, że system turowy jest odświeżający i przyjemny, szczególnie system zawodów, który dodaje element zabawy.
Główne wady gry
- Mechanika walki: Znaczna liczba graczy wyraziła niezadowolenie z mechaniki RPG, opisując walkę jako nużącą i pozbawioną głębi. Niektórzy zauważyli, że walki z bossami przypominały bardziej testy wytrzymałości niż wyzwania oparte na umiejętnościach.
- Skoki trudności: Wiele recenzji wspomniało o frustrujących skokach trudności, które wymagały nadmiernego grindu, co wpływało na tempo gry.
- Przejście z poprzednich tytułów: Długoletni fani serii, którzy preferowali akcję w walce, wyrazili rozczarowanie zmianą na rozgrywkę turową.
- Długie przerywniki filmowe: Niektórzy gracze czuli, że długie przerywniki filmowe przerywają płynność rozgrywki, sprawiając, że gra czasami przypominała wizualną powieść.
Funkcje lub elementy, których brakuje w grze według użytkowników
- Opcje stylów walki: Niektórzy gracze życzyli sobie przełącznika do zmiany między stylami walki turowej a akcji, ponieważ uważali, że tradycyjne mechaniki bijatyk z poprzednich gier Yakuza były lepsze.
- Lepsza równowaga w walce: Zauważono apel o poprawę równowagi w mechanice RPG, szczególnie w odniesieniu do trudności i potrzeby grindowania.
- Więcej interaktywnych elementów: Kilka recenzji wskazało na chęć posiadania większej liczby interaktywnych funkcji, takich jak możliwość głaskania kotów lub angażowania się w bardziej dynamiczne elementy rozgrywki.
- Udoskonalenia jakości życia: Gracze wyrazili chęć lepszej optymalizacji wydajności, szczególnie na niektórych platformach, oraz ulepszeń interfejsu użytkownika dla płynniejszego doświadczenia.
Podsumowanie
- Ogólnie rzecz biorąc, Yakuza: Like a Dragon została pozytywnie przyjęta za swoją narrację i rozwój postaci, chociaż przejście na turową walkę spotkało się z mieszanymi reakcjami, szczególnie ze strony długoletnich fanów serii.
Podsumowanie recenzji użytkowników wygenerowane przez AI,