Będzie Polska wersja ! Na Steam dodane napisy w naszym języku
Wszystko fajne tylko co z 4 częścią "Onimusha: Dawn of Dreams", będzie na pc? i jak tak to oby też po Polsku tak jak pozostałe części;)
Zagrałem w demo! Jakoś drętwa ta walka! Takie Sekiro - dla ubogich!
Wersja HV już jest i to w dzień premiery! Po co Capcom traci bezmyślnie pieniądze, na to Denuvo...
Ogólnie to gra posiada 3 zabezpieczenia: Denuvo, DRM Capcom i SteamStub DRM, jak widać, na niewiele się to zdało...
Moje oczekiwania były wyższe, mimo że to co dostałem to wciąż dobra gra - w kilku aspektach absolutnie świetna, w kilku totalnie leniwa i pozbawiona błysku. Największym mankamentem w moim odczuciu nie jest nawet żałośnie niski poziom podstawowych przeciwników których bezmyślnie można zaklikać na śmierć - nawet na trudniejszym poziomie i zwłaszcza na początku gry, później gdy pojawiają się opancerzeni robi się lepiej. To co najbardziej mnie frustruje w tej przepięknej grze (od animacji, przez cutscenki po mimikę twarzy) to paskudny recykling bossów. O ile w bardzo prymitywnych misjach pobocznych jestem w stanie jakoś to zrozumieć, tak w ostatnim segmencie przed finałowym bossem gra bezczelnie rzuca nam wzmocnione wersje przeciwników których już wcześniej pokonaliśmy. To powiedziawszy trzeba przyznać, że walczy się fantastycznie.
Tak na marginesie, cieszy mnie że gra mimo brutalności, dużej ilości mięsa i tragedii ludzkich nie ma kija w tyłku i potrafi wpleść humor w historię i to w bardzo dobrych proporcjach
Na razie grałem dopiero w demo i już widzę, że jest to mocny kandydat na grę roku. Swoim klimatem takiej starej, ponurej Japonii bardzo mocno przypomina zeszłoroczne Silent Hill f, które było moją ulubioną grą roku 2025.

Onimusha: Way of the Sword: 7/10
Platforma: NS2
Czas ukończenia: 27h
Najnowsza Onimusha na Switchu 2 prezentuje się naprawdę dobrze! Graficznie jest świetnie, a twórcy zaoferowali tryb z odblokowanym fps i gra się wyjątkowo dobrze. Oczywiście nie ma co porównywać do PS5, ale wygląda to bardzo dobrze. Sama gra jest fajna, ale okrutnie powtarzalna... System walki ratuje ten tytuł, ale powtarzalność bossów i misji to jest jakiś żart. Zastanawia mnie, dlaczego recenzenci nie wspomnieli o tym w recenzjach? Końcówka gry to istna droga przez mękę powtarzalności. Bardzo dobry tytuł, ale powtarzalność i durne zadania poboczne mocno zabija fun z gry.

Ta gra zaczęła się tak, że sądziłem, iż to będzie moje GOTY. Po skończeniu jej jednak, choć bawiłem się dobrze, ocena spadła mi do 7.5.
Problemem tej gry jest jej rozwleczona do granic dobrego smaku długość. Gra spokojnie mogłaby być o połowę krótsza. Tymczasem jej obecny rozmiar nie współgra z zawartością - jest mnóstwo recyklingu, backtrackingu, powrotów do zaliczonych lokacji, aby wykonać zupełnie błahe questy poboczne. Struktura gry jest powtarzana do znudzenia: najpierw zaliczamy jakąś lokację, potem powracamy do Kyoto, gdzie zajmujemy się zadaniami pobocznymi i znajdźkami oraz dostajemy zadania, które zmuszają nas do powrotu do tych miejsc. Czy musimy je robić? Nie musimy, choć jest to sposób na zdobycie dusz i przedmiotów niezbędnych do ulepszenia sprzętu.
Ulepszanie sprzętu zresztą mogłoby zostać wykonane lepiej. Zupełnie tak jak w starych odsłonach Onimushy z początku lat 2000 możemy ulepszyć miecz, zbroję (zdrowie) i rękawice (siłę Oni), jednak zupełnie nie czujemy, że nasz miecz staje się potężniejszy, a nasze zdrowie większe. Główne skrzypce gra tu więc nasz skill, nie statystyki i to dobrze, ale jednak, skoro udostępniono możliwość upgrade'u sprzętu, dlaczego nie czuję na końcu, że jestem kozakiem? Mógłbym chociaż ściągać na hita najsłabszych przeciwników...
Natomiast cała reszta? Majstersztyk. Walka wciąga od początku, pojedynki z bossami są SPEKTAKULARNE, grafika trzyma wysoki poziom, cutscenki to sztuka, wykonanie postaci i ich mimika to absolutnie wyższa szkoła jazdy. Naprawdę, nie wiem, czy widziałem lepszą mimikę w grach, niż tę z najnowszej Onimushy. Świetne są również role aktorskie (grałem po japońsku); Yoshimasa Hosoya jako Miyamoto Musashi sprawdza się jako protagonista (na marginesie, głos należy do Hosoya, ale twarz wzięto już od nieżyjącego, wielkiego japońskiego aktora Toshiro Mifune znanego z filmów Kurosawy), ale to co wyczynia Nobuhiko Okamoto jako Sasaki Ganryu przechodzi ludzkie pojęcia. Kapitalne! Główny złol, czyli Shin-ichiro Miki wcielający się w rolę Minamoto no Yoshitsune też jest świetny, choć wydaje mi się, że nie wykorzystano tu jego potencjału (i w sumie zupełnie nie wiem, czemu mu odwaliło).
Fabuła wybitna nie jest, bo też być nie musi; ot, to Onimushowa historia o ataku demonów na świat ludzi i dzielnego wojownika - Onimushy - który ma się im przeciwstawić. Ale cutscenki, gra aktorska, postaci i walka wszystko to działa do stopnia, w którym po ukończeniu gry (i pokonaniu zupełnie przegiętego, ostatniego bossa) czujemy, jakbyśmy brali udział w wielkiej przygodzie. Szkoda jednak, że zdecydowanie za długiej.
Czekam na dodatki i na kontynuację.