Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że to jakaś tania podróbka Life is Strange. Sceneria, ujęcia i cała otoczka promocyjna mają w sobie coś sztucznego. To tak, jakbym oglądał film przez syf zalegający na dnie szklanki – niby coś widać, ale wszystko zniekształcone i tanie.
Gry oczywiście nie skreślam, ocenię dopiero jak zagram.
W swojej skali i rodzaju - produkt wybitny. Można nie nazwać tego grą, tylko interaktywnym serialem przeplatanym mini grami, jednak nie o to w tym wszystkim chodzi. Przedstawione postacie zapadają w pamięć, dialogi autentyczne, niewymuszone, nieprzedłużone. Jest to świetnie opowiedziana historia, z której każdy może wynieść coś innego - i o to w sztuce chodzi. Muzyka, art design, oświetlenie - mistrzostwo. Doświadczenie kompletne i zaskoczenie roku 2026.
Bardzo dobry indyczek! Czekałem na grę od pierwszej zapowiedzi i pozytywnie się zaskoczyłem. Muzyka jest świetna, oprawa graficzna mnie też kupiła swoim komiksowym stylem. Bohaterów da się lubić i bardzo przyjemny voice acting.
Zachwycony jestem i oby jak najwięcej takich małych zaskoczeń w branży gier.
Gra nudna i toporna. Klimat niby lata 90 ale wzięty typowo z filmów, robiony przez 20-latków. Do tego klimat amerykańskich lat 90 więc nawet nie ma elementu nostalgii. Historia mocno przeciętna, opowiada o buncie nastolatków i burzy hormonów. Trwa 3 godziny i to jest jej zaleta bo nie jest przeciągnięta. Tak właściwie nie jest to nawet gra bo nie da się w niej przegrać i jak nie chcesz to nie musisz nic robić. Interakcja to element opcjonalny.
Sama gra 4/10
Muzyka 8/10
Bardzo fajna odskocznia od dużych gier. Przyjemna opowieść, fajny soundtrack. Jak dla mnie bardzo przyjemna gra warta ogrania. Doskonała na jeden wieczór.
Rozumiem ideę nostalgii, ale to jest interaktywny (czasami) film za 50zł. Lepiej to obejrzeć na Youtube. Elementy gry komputerowej sa tu równie emocjonujące, co patrzenie jak farba schnie na ścianie. Twór konsolowy, do oglądania i okazjonalnego ruszenia kciukiem usypiając na kanapie.
A postacie niestety nie budzą żadnych pozytywnych odczuć i w ogóle jest nam obojętne co i z kim się dzieje. Ich język jest tak wulgarny, a sposób mówienia (i myślenia) tak przypomina ciężko upalonego narkomana, że trudno jest mieć z postaciami jakąkolwiek relacje. Przykład: po biegu przez las, który wyglada jak w narkotycznym tripie, znajdują domek w lesie i tu pada koknluzja sceny: 'we can get f..k up here'. Urocza historia.
Rozumiem mały budżet, ale to nie jest gra. To skok na nostalgię w tanim wykonaniu, z odrobiną serducha. Obok LifeIsStrange (pierwszego) to nawet nie leżało.
No nie, tyle to nie.
Fajna gra w tym czym jest. Trzeba przyznać, że mocno dopracowana, co bardzo cenię - jako że cenię mój czas. Tylko tyle i aż tyle. 7.5/10
Gry to medium. Twórcy chcieli opowiedzieć pewną historię i zrobili to idealnie. Gra uderzyła mnie nostalgicznie conajmniej parę razy. Bawiłem się świetnie.
C@j z Twoim odbiorem,portale nie mogą gówna oceniać na poziomie gier,które mają 1000% więcej zawartości.
Żałosne!
Co to crap wygląda jak gra za z przed 15 lat albo i lepiej do animacja jest po prostu słaba a nie artystyczna same tekstury niskiej jakości postacie generyczne fabuła nijaka. No taka ekipa przegonów którzy chcieli by być ambicją jest być lokalną patolką .
Jak ten serial można nazwać grą i tym bardziej dać cokolwiek powyżej 6?
Dawanie przez 9+ to jakaś chora sytuacja,gdzie to ma "rozbudowany świat",mechaniki gry,grywalność itp. itd.
Ludzie,to jest chore,ze serial bierzecie za grę.
6,5 to max jaki można dać.
Zacznę od tego, że nie jest to gra dla każdego. Wiele osób może nie zrozumieć, dlaczego powstała i o co w niej chodzi. Dla innych będzie to jednak rewelacyjnie zrealizowana podróż do czasów młodości – swoisty hołd dla lat nastoletnich i muzyki, która im towarzyszyła. Pod tym względem to produkt wręcz bezkonkurencyjny.
Gra wydaje się adresowana głównie do osób 40+, dla których początek lat 90. XX wieku był okresem dorastania. To wtedy chodzili do szkoły średniej, przeżywali pierwsze miłości, a ówczesne przyjaźnie wydawały się trwać wiecznie.
Fabuła opowiada o ostatnich dniach paczki amerykańskich nastolatków. Kluczowym elementem opowieści jest proces tworzenia specjalnej składanki – tytułowego mixtape’u – która idealnie oddaje nastrój kolejnych scen: od szalonej jazdy na deskorolce po zakrapianą imprezę.
Całość staje się pretekstem do powrotu do własnych przeżyć. Twórcom doskonale udaje się obudzić uśpione emocje i przywołać dawne wspomnienia.
Dla każdego z nas ta podróż będzie czymś nieco innym, ale bez wątpienia – czymś unikalnym i głęboko nostalgicznym. Do tego ta rewelacyjna muzyka.
Nie żałuję i polecam.
"Gra wydaje się adresowana głównie do osób 40+, dla których początek lat 90. XX wieku był okresem dorastania."
No ale mowa o osobach z Hameryki. U nas to tak nie wyglądało. Wiem bo sam jestem 40+.
Już pomijam kwestię muzyki. Ja wtedy słuchałem w 90% zupełnie czegoś innego.
No ja jestem pod 50 i ciutkę wiem jak wyglądało dorastanie Polsce w tych latach. Ale to dla mnie nie ma znaczenia w tym kontekście. Autor pokazuje swoje wspomnienia, przy okazji wyzwalając moje własne. Każdy ma swoje - uczucia jakie im towarzyszą są podobne. O to w tym wszystkim chodzi, w każdym razie w mojej ocenie. I udaje się to znakomicie. Popołudnia spędzone na bocznym boisku Wisły Kraków, wieczorne pogadanki z paczką kumpli na ławkach w parku Krakowskim, buszowanie po podwórkach krakowskiego starego miasta etc.
Co do muzyki, ja na takiej wyrosłem. Joy Division... Paaaaanie
Czyli gra dla starych dziadów :D no to trzeba spróbować, namówiła mnie ta opinia.
No to coś dziwnie ta nostalgia działa. Równie dobrze można by się w takim razie nostalgicznie wzruszyć oglądając film o apartheidzie no bo był aktywny jeszcze w latach 90. Najwyraźniej wystarczy puścić muzyczkę aby poprzyciskać przyciski w naszej głowie. Tanio się sprzedajemy. To doświadczenie (bo grą tego nazwać nie można) nie wywołało we mnie żadnych większych uczuć. Brak fabuły. Brak gry. Brak właściwie wszystkiego. Zbiór teledysków.
... ja na przykład nie chodzę do kina bo uważam, że wywalenie 100zł na seans w 2-3 osoby + kupienie popcornu czy czegoś tam, to nie dla mnie. Wolę w domu na TV. Ale jak ktoś lubi, to znaczy że też tanio się sprzedaje? Każdy ma wybór co robi ze swoim czasem i swoimi pieniędzmi.
Ja wydałem na Mixtape i nie żałuję. Było warto. Ty nie chcesz, nie kupuj. I jest gitarka.
No i świetnie. Czyli zgadzamy się że nie masz racji pisząc "Gra wydaje się adresowana głównie do osób 40+, dla których początek lat 90. XX wieku był okresem dorastania".
Przeczysz sam sobie. Gdyby stwierdzenie było prawdziwe doświadczenie byłoby dla mnie. A nie jest jak sam twierdzisz. Zdecyduj się.
No już nie pierdolta o tym dla kogo ta gra i tyle, czepianie się na siłę. Ja akurat jestem 45+ i dla mnie to było wspaniałe doświadczenie. Nieważne czy nazwiemy to grą czy jakimś tworem artystycznym. Mnie urzekło, i mnie wzruszyło. Zgadzam się, może 40latkowie lepiej tą grę zrozumieją choćby ze względu na muzykę i tamte czasy, choćby i amerykańskie. Choć polecam ją każdemu!
Bardzo melancholijnie, pod koniec złapałem sie nad rozmyślaniem o czasach kiedy byłem nastolatkiem i o znajomościach które nie przetrwały do dnia dzisiejszego. Natomiast dla mnie większość tych zręcznościowych elementów totalnie niepotrzebnych, dodanych chyba po to żeby ludzie nie czepiali sie że to nie jest gra. A i tak sie później czepiali więc średnio wyszło. Dla mnie równie dobrze gameplay mógłby sie zakończyć na typowym lifeisstrangowym podejdź do przedmiotu i naciśnij "A" i bohater coś na ten temat powie. Daje finalnie 6.5 bo te krótką gre na kilka sesji musiałem podzelić, jakoś mnie nie wkręciła szczególnie na początku (surrealizm i łamanie czwartej ściany żeby zapowiedzieć kawałek), im dalej tym lepiej ale jak zacząłem faktycznie wsiąkać to wyskoczyły napisy końcowe.
Grafika i artstyle wyszedł bardzo dobrze.
Absolutnie genialny klimat.
Pięknie dobrana ścieżka dźwiękowa.
Ciekawa reżyseria.
Tłumaczę to sobie tym że to w sumie gra o nastolatkach, ale mimo wszystko potrafi momentami lekko zażenować.
Animacja poklatkowa to coś za czym nie przepadam choć szybko przywykłem.
Mało Gry w tej Grze nawet jak na ten "podgatunek".
Pomimo tego, że mój okres nastoletni nijak ma się do tego przedstawianego w historii gry pozwala w ciekawy sposób poczuć nostalgię do czegoś co znałem na mocno inny sposób. Od co taka Nostalgia Nabyta. W tym jest perfekcyjna i po dwóch tygodniach świetnie wspominam jej warstwę artystyczną.
Ta gra to jakiś szrot XD jedyne co robiłem podczas grania to ig oglądałem i sama sie przeszła, co za tort uważa że to jest dobra gra (tak jestem za prawicą, tak, nie wstydze się tego, możesz sie spłakać ale to jest gorsze niż brainrot)
Total ne nieporozumienie.. chociaż może zmienię zdanie po lobotomii
Mimo, że generalnie jestem fanem gier w postaci interaktywnych filmów to na Mixtape się srogo zawiodłem. Zgadzam się z jednym komentarzem, że gra na siłę próbuje wzbudzić nieistniejącą nostalgię.
W Mixtape kluczowe jest połączenie nostalgicznej opowieści z muzyką. 3 godzinny teledysk, który albo z Tobą idealnie zarezonuje (stąd u niektórych aż tak wysokie noty) albo nie. Elementy rozgrywki są szczątkowe. Sprawiają po prostu, że jest to gra, a nie serial animowany – i dobrze, bo jednak lepiej przeżywa się historię jeśli samemu można zrobić cokolwiek.
We mnie grze nie udało się wzbudzić pożądanych emocji. Tylko momentami zagrały nuty nostalgii. Wpływ ma na to między innymi fakt, że to jednak amerykańska wizja oparta na zlepku kliszy takich jak np. obrzucanie domu papierem toaletowym czy ucieczka przed policją. Muzycznie, to też nie utwory, których słuchałem w latach 90.
Dialogi, humor, charaktery trójki bohaterów – tutaj są momenty lepsze i gorsze, ale delikatnie mówiąc z nóg mnie nie zwaliły. Za to graficznie wszystko się zgadza. Ładne to, charakterne no i oniryczne wstawki też robią pozytywne wrażenie.
Jeśli historia i muzyka nie chwycą Cię za serce – a mogą, bo dużo zależy od tego w jakim jesteś w danym momencie miejscu w życiu i jak przypadnie Ci do gustu soundtrack – to niestety pozostaje tylko gra przeciętna.