Gra ponadczasowa z niesamowitym klimatem i genialną muzyką. Do dzisiaj często do niej wracam.
PS. Wreszcie pojawiły się gry na PSX! :3
O, GoL dodaje gry z PS1, świetnie!
A propos tej gry. Wiem, że gra ruszy na PS2, ale czy będzie potrzebowała jakiś dodatkowych rzeczy? Bo czytałem, że musiałbym mieć kartę pamięci z PS1, nie wiem też czy gra współpracuje z padem Dualshock 2. Prosiłbym o pomoc.
Jest i gra legenda !
Pierwsza gra w której byłeś w środku drugiej wojny światowej.
Ale to miało klimat, misje w nocy, muzyka...
Z 10 lat temu zagrałem na emulatorze i grafika była już oczywiście beznadziejna ale przeszedłem i tak z przyjemnością , wspominając czasy gdzie chodziło się do kafejki i przechodzilo tylko jedną misję by doznać ten mroczny klimat.
Prawdopodobnie najlepsza strzelanka na PSX. Świetny klimat, ładna grafika, ciekawe misje, genialny multiplayer na split-screenie.
Jeden z najlepszych tytułów na PSX-a na dodatek stosownej długości i o wysokim poziomie trudności, ale nie wytrzymał próby czasu i nie przyciągnie do siebie dzisiejszego gracza - tylko dla fanów retro i powrotu do wspomnień.
No niestety, "akcyjniaki" z pierwszego Playstation są już dzisiaj wyjątkowo archaiczne. Jak dla mnie broni się chyba tylko Metal Gear Solid a i to z pewną dozą fanowskiego sentymentu.
Za to nawet dzisiaj bez żadnego bólu jestem w stanie grać w jRPG z tej maszynki, a biblioteka tych tytułów jest na tym sprzęcie zacna.
No gra jak na tamte czasy świetna i jak komuś nie zależy na grafice tylko na miodnym graniu to polecam... tylko jak to zwykle na konsoli bywa... sterowanie padem zabija...
Polecam powrócić do starych gier żeby na nowo zacząć cieszyć się tymi nowymi. Ode mnie 9/10. Świety klimat, genialna muzyka i przyjemne strzelanie. Na minus błędy w grafice i fizyce i głupie AI przeciwników. Poziom trudności daje czasami popalić zwłaszcza gdy pojawiają się żołnierze z bazukami i mp40.
Medal of Honor to jeden z tych tytułów, których nie trzeba nikomu przedstawiać. To jedno z tych dzieł, które powinno być znane również graczom, którzy nie zagrywają się w FPS-y.
Medal of Honor to najznamienitszy przedstawiciel tzw. „wojennych shooter’ów”. Za produkcję odpowiada studio DreamWorks Interactive, znane również z gier Small Soldiers, czy Trespasser. Gra powstała wyłącznie na platformę Sony PlayStation i jest pierwszą częścią cyklu. Charakteryzuje się dużą filmowością w stylu staroszkolnych filmów drugowojennych.
Medal of Honor to FPS, co za tym idzie, sterowanie na padzie jest dość trudne dla nowicjusza. Zdecydowanie, dobrze jest zaopatrzyć się w pada DualShock®. Nieznacznie ułatwi on grę dzięki analogom. Poza platformą, gra niczym nie różni się od standardowych FPS-ów: chodzimy, kucamy, skaczemy i strzelamy. Kampania Single Player polega na przechodzeniu kolejnych misji. Misje są również podzielone na etapy, między którymi możemy poczytać o otrzymanym zadaniu.
Gra nie posiada możliwości wyboru poziomu trudności. Trudność produkcji „podnoszona” jest z czasem – przeciwników jest więcej i zdecydowanie są celniejsi, nie wspominając o lepszym wyposażeniu. Każda kolejna misja jest większym wyzwaniem.
Po eliminacji wrogów pozostaje po nich amunicja. Czasem apteczki. Oczywiście zaopatrzenie jest również poukrywane na mapach i choć gra jest liniowa do bólu, czasem znajdzie się jakaś odnoga z ukrytym wyposażeniem. Tu i ówdzie rozsiane są również gniazda karabinów maszynowych, z których korzystanie sprawia nie małą frajdę.
Pomimo dość trudnego sterowania (podziwiam ludzi umiejących grać na padach – dla mnie to jak latanie rowerem), gra bardzo wciąga i bawiłem się przy niej raczej dobrze. Nie jest to może najlepszy i najbardziej dopracowany FPS świata, ale mimo to, jest naprawdę udaną produkcją i chyba jednym z najlepszych FPS-ów na konsole PlayStation.
W grze wcielamy się w żołnierza, porucznika Jimmy’ego Paterson’a. OSS (Office of Strategic Services) werbuje oficera po jednej z jego akcji, zlecając mu kolejne misje. Przeważnie będą nas czekać misje poszukiwawcze lub sabotaże. Kilka razy podziałamy niczym sławny Hans Kloss, przebierając się w mundur niemiecki, działając pod przykrywką. Dziś tego rodzaju misje to standard, ale w 1999 roku, takie urozmaicenia robiły wrażenie.
Sama fabuła popychana jest poprzez odprawy (przed każdą misją) i informacje o zadaniach (przed każdym etapem misji). Chociaż ciężko nazwać to fabułą, po prostu wykonujemy niezwiązane ze sobą misje.
Graficznie gra nie wygląda już najlepiej – modele są brzydkie, tekstury rozpikselowane (a do tego skaczą, załamują się i potrafią zanikać – zgodnie ze standardami PlayStation). Obszar widzenia jest również dość niski, przez co często jesteśmy ostrzeliwani przez „niewidocznych” przeciwników. Pochwalić za to należy animacje. Niemieccy żołnierze chowają się za przeszkodami, ostrzeliwują nas zza winkla, a po postrzale tracą rezon lub umierają (i robią to trochę dramatycznie, w stylu starych filmów, ale pasuje to do rozgrywki).
Muzyka za to stoi na wysokim poziomie. Jest filmowa, wręcz epicka. Nic dziwnego, głównym kompozytorem muzyki jest Michael Giacchino, który często współpracuje ze studiami DreamWorks i Disney, tworząc muzykę do wielu gier i filmów. Szkoda tylko, że ścieżka dźwiękowa nie jest interaktywna, przez co potrafi budować napięcie nawet gdy nic się nie dzieje.
Wrodzy żołnierze również brzmią dobrze. Wypowiadane przez nich kwestie są czyste, brak trzasków lub zacięć.
Gra chodzi płynnie, nie zdarzyło mi się, aby spowalniała lub zacinała się, nawet podczas wybuchów lub większej ilości przeciwników.
Bardzo podoba mi się menu gry, które zresztą stało się wizytówką serii (przynajmniej tych drugowojennych odsłon). Menu to biuro, w którym różne opcje są przedstawiane przez odpowiednie przedmioty. I tak rozpoczynając nową grę musimy „kliknąć” na mapę, gdy chcemy wejść w opcje „klikamy” na radiostację, a wczytanie gry przedstawiane jest przez akta.
Po ukończeniu każdego etapu przedstawia nam się raport z oceną oraz statystykami takimi jak celność lub trafienia. Jest to dość klimatyczne. Ponadto, za ukończenie całej misji z wysoką oceną otrzymujemy, jak sama nazwa gry wskazuje, medal.
Projekt misji jest dość liniowy. Poruszamy się z góry wyznaczonymi trasami. Nie ma możliwości, abyśmy zgubili się na terenie misji.
Do dyspozycji gracz dostaje kilka rodzajów broni z okresu, np. karabin M1 Garand, pistolet maszynowy MP 40, karabin wyborowy Springfield M 1903.
Średnia długość gry to około 10 godz. Choć gracze przyzwyczajeni do grania na padach zejdą z tym czasem niżej.
Medal of Honor wyróżnia się na tle konkurencji z epoki realiami. W większości FPS-ów z lat 90-tych strzelało się do kosmitów lub demonów. Jeśli już się strzelało do ludzkich przeciwników to odbywało się to albo w czasach teraźniejszych, albo w przyszłości, nie zaś podczas konfliktu zbrojnego – zwłaszcza II Wojny Światowej. Nic więc dziwnego, że gra szybko zyskała status kultowej, a swoją „innością” zdobyła „rzeszę” (he, he) fanów.
Oczywiście gra nie jest pozbawiona wad. Ale wady te spowodowane są głównie ograniczeniami technologicznymi konsoli, a nie błędami programistów. Stąd grafika na tak niskim poziomie, skaczące i falujące tekstury oraz kiepskie modele postaci i broni. Najbardziej denerwujące podczas rozgrywki było zacinanie się postaci (np. jak chciało się wskoczyć przez ciasne okno, lub idąc wzdłuż ściany).
Sztuczna inteligencja również nie jest najwyższych lotów. Zdarzało się, że z daleka dostawałem kulkę, za kulką, a z bliskiej odległości przeciwnik nie potrafił we mnie trafić, wypluwając całą serię z PM-a Panu Bogu w okno.
Za największe plusy tej gry uznaję przede wszystkim realia, w których działamy. Jak już wcześniej wspominałem, okres II Wojny Światowej był czymś innym (był co prawda wcześniej Wolfenstein 3D, ale w nim nie dało się wyczuć klimatu wojennego – tłukło się co prawda do nazistów, ale klimat był bardziej… okultystyczny). W porównaniu do innych FPS-ów, Medal of Honor wymusza również bardziej taktyczne podejście do rozgrywki. Szybkie „rush’owanie” na przeciwników może się skończyć równie szybką utratą zdrowia, a nawet życia. Ostrożniejsze podejście do przeciwników bardziej mi odpowiada w takiego rodzaju strzelaninie.
Grę można polecić fanom strzelanin, przede wszystkim tych bardziej „realistycznych”. Jak ktoś nie lubi strzelać do kosmitów, czy innych stworów, to Medal of Honor jest dobrym wyborem. Fani retro również będą zadowoleni. Jeśli jednak nie potrafisz „strzelać” na padzie, to gra będzie dużym wyzwaniem. Za to miłośnicy super grafiki mogą tytuł ten omijać z daleka.
PLUSY:
+ Realia II Wojny Światowej. Coś innego niż u konkurencji.
+ Bardziej taktyczne podejście do rozgrywki.
+ Zróżnicowane misje (działanie jako agent pod przykrywką).
+ Ścieżka dźwiękowa.
MINUSY:
- Strona wizualna może odrzucić niektórych graczy.
- Awatar gracza się zacina i blokuje przy ścianach.
- Wymaga doświadczenia w graniu na padach.