To chyba tą część KQ mam z Clicka :) Ogólnie niezła gra tylko grafika tak razi, że nie da się grać - ale dla starszego pokolenia graczy - będzie w sam raz. W sumie mia fajny klimat - w tym lesie szczególnie... Można pograć...
Gra jak na tamte czasy dobra, ja ją mam jeszcze z pamietnego wydania Komputer Świat Gry 2/2001. Płytka juz ledwo zipie ;>
Pierwsza gra przygodowa jaką ukończyłem - również miałem ją z Komputer Świat Gry w wersji polskiej :) Podoba mi się baśniowy i zróżnicowany świat w tej serii, a kilka momentów w KQV mnie przestraszyło za dzieciaka :) Polecam ją i ostrzegam - wbrew pozorom łatwo w niej zginąć :D
Przeszedłem całą serię od 1 do 8 oraz remake jedynki z 2015.
Pierwsze sześć części jeszcze na Amidze.
Najbardziej podoba się mi V, VI i VII część.
Warto odnotować, że pierwsze trzy części zostały świetnie zremasterowane przez modderów i wyglądają dość porównywalnie z VI częścią, mają wygodniejsze sterowanie niż pierwotnie i nagrane głosy.
Świetna przygodówka ze świetnym klimatem i grafiką - jak na tamte czasy oczywiście.
King's Quest V to przyjemna gra przygodowa od studia Sierra. Gra została wydana w 1990 roku na komputerach Pc, Macintosh, Amiga. Seria King's Quest uosabiała gatunek gier przygodowych w które uwielbiali grać ludzie w każdym wieku, a KQ V jest najbardziej rewolucyjną odsłoną serii pod względem czysto technicznym. W obliczu rosnącej konkurencji ze strony LucasArts studio Sierra postanowiło zaoferować grafikę w trybie VGA wyświetlającą 256 kolory, pełne udźwiękowienie dialogów oraz całkowicie nowy interfejs point & click bez ręcznego wpisywania komend. Sama fabuła jest za to obrzydliwie ckliwa i generalnie dość poprawnie polityczna czyli typowy amerykański produkt. W piątej części wyleczony król Graham z Daventry rusza w pogoń do odległej krainy za złym czarodziejem Mordackiem, który właśnie porwał zamek z całą jego królewską rodziną. Okazuje się, że Mordac jest bratem Mannanana (złego czarodzieja z King's Quest 3), który został zamieniony w kota przez księcia Aleksandra (Gwydiona, bohatera z King's Quest 3) i chce, aby Aleksander przywrócił bratu jego pierwotną postać. Na szczęście król Graham z pomocą starego czarodzieja Crispina i jego sowy Cedrica wyrusza do królestwa Serenii, aby odnaleźć Mordaca.
Gameplay. W King’s Quest V mamy triumfalny powrót króla Grahama jako protagonisty znanego już z pierwszych dwóch części, ale tym razem obdarzonym magicznym darem porozumiewania się z florą i fauną. Przygoda ma miejsce w idyllicznej i gęsto zaludnionej społeczności wokół małego miasteczka Serenia, gdzie zwiedzamy pustynie, góry, miasta, lasy, morza itd. Napotykamy się na mnóstwo dziwacznych postaci takich jak dziwne owady czy czarownice. Mamy także w tej części baśniowe klisze, ale jest ich dużo mniej niż wcześniej, bo tym razem pisarka Roberta Williams postanowiła stworzyć całkowicie oryginalną historię, która nieco mniej opiera się na baśniach. Czuć przy tym jednak pewien efekt wtórności i pewne powtórzenia pomysłów, które pojawiły się już wcześniej w tej serii. Same łamigłówki będą powiedzmy dość oryginalne dla nowych graczy, ale każdy kto grał we wcześniejsze przygody KQ 1-4 będzie dobrze znał tok myślowy Roberty Williams dzięki czemu są one dość łatwe do rozwiązania. Zagadek jest mnóstwo, ale są skonstruowane w taki sposób, że każdy w końcu je rozwiąże. Zawsze miałem wrażenie, że to najłatwiejsza część King's Quest. Należy jednak również zachować ostrożność i dość często zapisywać grę, bo przeoczenie ważnego przedmiotu może prędzej czy później doprowadzić do przedwczesnego ślepego zaułka. Sama różnorodność rodzajów śmierci takich jak ukąszenie węża, utonięcie, śmierć z pragnienia, zamarznięcie na śmierć, atak niedźwiedzia itp. to kolejna przeszkoda. Zasadniczą różnicą tej części w stosunku do poprzedników jest wprowadzenie sowy, która towarzyszy nam przez całą grę. Nocny ptak jest bogatym źródłem informacji, ponieważ doskonale zna najbliższe otoczenie, ale potrafi mocno irytować swoim zachowaniem, a zwłaszcza drażni swoim głosem w wersji z dubbingiem. Dzięki wprowadzeniu przyjaznego interfejsu point & click sterowanie wreszcie stało się niezwykle proste i wygodne również w przygodówkach Sierra. Pozytywnym aspektem jest finałowy segment z pojedynkiem na spryt między Grahamem, a głównym złoczyńcą, który faktycznie jest zabawnym, innowacyjnym i satysfakcjonującym doświadczeniem. Ostatnie pół godziny z tej gry potrafi mocno nas wytrącić z równowagi i zrobić duże wrażenie.
Grafika i udźwiękowienie. Dzięki 256 kolorom w trybie VGA i zastosowaniu również nośnika CD-ROM ta część mocno różniła się graficznie od swoich poprzedników w wersjach oryginalnych. Wszystkie tła i sceny przerywnikowe po raz pierwszy w historii serii wyglądają jak prawdziwe obrazy, a nie jak pikselowa sztuka cyfrowa. Szczególnie podobają się mi tła w mrocznym, upiornym lesie z przerażająco wyglądającymi roślinami i czerwonymi oczami mrugającymi z losowych miejsc na ekranie. Najbardziej klimatycznym miejscem jest zamek Mordacka, gdzie jest pełno pułapek i innych niespodzianek. Jeśli chodzi o animacje sprite'ów to KQ V wprowadził techniki oparte na rotoskopii żywych aktorów, dlatego sprite'y postaci są nie tylko bardziej szczegółowe, ale charakteryzują się też większym i płynniejszym zestawem ruchów. Miłym akcentem jest to, że podczas mówienia większość postaci ma specjalne, ulepszone zbliżenia z dobrze animowanymi ruchami twarzy, które w trybie z dubbingiem są dość płynnie zsynchronizowane z dźwiękiem. W wersji Pc możemy właśnie skorzystać z trybu w pełni udźwiękowionego pozbawionego napisów bądź zagrać z napisami, ale bez dźwięku dialogów. Nie ma chyba sposobu, by to połaczyć jak w KQ VI dzięki odpaleniu gry przez ScummVM. Niestety z powodu braku zaangażowanych profesjonalnych aktorów głosy postaci w KQ V zostały nagrane przez pracowników Sierra i nie brzmią zbyt profesjonalnie, dlatego ludzie bardziej preferowali wariant z napisami. Największa wpadka dubbingowa dotyczy sowy Cedrica, gdzie pracownik zagrał głosem w specyficznym stylu co w połączeniu z irytującym charakterem dało efekt najbardziej znienawidzonej postaci z wszystkich gier Sierra. Efekty dźwiękowe są za to godne pochwały. Przez większość gry towarzyszą nam imponujące dźwięki ćwierkających ptaków, wiatru w górach, szumu płynącej rzeki, fal rozbijających się o brzeg morza itd. Wisienką na torcie jest fakt, że w King’s Quest V po raz pierwszy w historii pojawia się w pełni instrumentalny i wokalny fragment śpiewu w formie melancholijnej folkowej ballady w wykonaniu Debbie Seibert. Port Amigowy KQ V wypada słabiej od wersji Pc w odróżnieniu od KQ VI, gdzie przyłożono się dużo mocniej do wersji Amigowej. Zwłaszcza rozchodzi się mi o kwestię ciągłego wymieniania dyskietek po wejściu do nowej lokacji, jeśli ktoś nie posiadał HDD do przyjacółki. Dość kiepski dobór 32 kolorów z palety 4096 na Amidze 500 nie mogło równać się z 256 kolorami w trybie VGA na Pc. Do tego dochodziło spowolnienie akcji na standardowej A500 z 1 MB pamięci co jest nieakceptowane w grze przygodowej. To wszystko sprawiło, że KQ V na Amidze miało dużo słabszy odbiór od KQ VI, gdzie znakomity port Amigowy przygotowało Revolution Software, którzy później tworzyli świetne gry przygodowe na czele z Beneath a Steel Sky (1994) i Broken Sword (1996).
Podsumowanie. Gra jest przyjazna dla nowych konsumentów nie znających wcześniejszych części i potrafiła przyciągać zarówno nowicjuszy oraz bardziej doświadczonych fanów gier przygodowych. Grafika w KQ V na swoje czasy była technicznie oszałamiająca, ale nie wyglądała jak dla mnie na dzieło miłości jak oprawa graficzna z King’s Quest IV (1988). Dodanie dialogów było niezłym osiągnięciem, ale samo udźwiękowienie postaci pozostawiało wiele do życzenia. Usunięcie rozbudowanego systemu wpisywania komend na rzecz prostego interfejsu point & click z niezwykle ograniczoną ilością opcji było idealną przysługą dla masowego odbiorcy, ale zarazem krokiem w stronę drastycznego osłabienia doświadczania gier przygodowych Sierra. KQ V to punkt zwrotny dla studia Sierra, które zaczęło funkcjonować coraz bardziej jak organizacja biznesowa, a coraz mniej jak grupa fajnych ludzi z pasją, którzy szukali także zabawy jak przy tworzeniu swoich gier w latach 80'. Trzeba jednak mieć na uwadze, że kultowe gry Sierra z lat 80' nie brały jeńców. Było trzeba uczyć się na błędach, ale między innymi właśnie to sprawiało, że ich gry były tak fajne, że rozwiązywaliśmy je samemu. Kwintesencja stylu Sierra.
Piąta część doczekała się też polskiej wersji językowej w postaci napisów.
Rozwiązania graficzne, dźwiękowe i interfejsowe z KQ V pojawiły się w fanowskich odświeżeniach King's Quest 1-4.
Wersja oryginalna na komputer Pc w trybie VGA w 256 kolorach:
https://www.youtube.com/watch?v=JQ2yh0bo550
Wersja na komputer Amiga w 32 kolorach:
https://www.youtube.com/watch?v=L7-lPQqdmzM