gra jest fajna ale kosztuje 36,99zł i ta cena nie jest odpowiednia dla tej gry
Twój mózg powinien kosztować max 5zł, bo pomimo że mało używany to i tak niewydajny. Ta gra w swoim czasie była jedną z najlepszych gier przygodowych na pc, pomimo że dzisiaj przypuszczam jest już raczej niegrywalna, to cena 5 zł zaniżyłoby jej renomę, tymbardziej że wyszła od Lucas Arts. Gdyby na allegro pojawiła się w starym wydaniu w dużym pudle to cena spokojnie skoczyłaby powyżej 100zł.
Gierkę dostałem od kumpla jakoś w 2001, i muszę przyznać, że jest świetna, pomimo, że była to wg. mnie najłatwiejsza przygodówka w jaką mi było wtedy dane grać (w porównaniu np. do Diga czy Broken Sworda). Mimo to mam sentyment do starych przygodówek od LucasArts i jestem właśnie na etapie ich kolekcjonowania.
@Magic_aM niegrywalna? Kłamiesz. Gdyby nie to, że muszę chodzić do szkoły to bym nie spał żeby to przejść.
ah ten LucasArts , kiedyś to były gry ;] Indiana Jonest and the fate of atlantis , to była zajebista przygodówka ;]
Dziś prawdziwego Cygana można jeszcze spotkać, ale takich WYJEBANYCH gier jak Full Throttle już nie produkują.
Super klasyczna przygodówka szkoda że taka krótka
Kolejny dzień, kolejna plotka o pojawieniu się LucasArts na GOGu.
http://www.flesheatingzipper.com/gaming/2013/06/rumor-full-throttle-perhaps-other-lucasarts-classics-coming-soon-to-gogsteam/
W ramach ciekawostki dodam, że na tym samym serwisie pojawiła się plotka o System Shock 2 na GOGu, niedługo przed faktem dokonanym (czy jak to nazwać).
@battyboy Kruca fuks, ja wszystkie części Broken Sworda połknąłem bez przestojów, a z Full Throttle trochę musiałem kombinować i nawet raz zaciąłem się ostro :( Ja bym tę przygodówkę określił jako jedną z bardziej wymagających.
Pojawiła się znów w sprzedaży i działa na Win 7.
Kiedyś przymierzyłem się do tej gry ale jej nie ukończyłem. Obecnie wydałem za nową 9 zł w biedrze. Stwierdzić mogę jedno. Czułem się jakbym brał udział w bardzo dobrym filmie. Zagadki są wyważone, dialogi, cut scenki, akcja wszystko to jest dobrane wręcz idealnie. Gra od początku do końca wymaga logicznego myślenia z pewną dozą absurdu. Chcesz coś ukraść to nie wal z buta tylko zrób to sprytem albowiem naparzanie po mordzie jest zarezerwowane w innym miejscu. Nie trzeba nosić kilometrami nie wiadomo jakich przedmiotów, wszystko jest tak świetnie zgrane i dobrane, że lokacje w których akurat operujesz (2-5), świetnie ze sobą współgrają. Nie ma się co martwić ,że zostawisz coś w tyle. Po prostu samo pcha Cię do przodu. Niektóre zagadki (pojedynek na motocyklu) jest upierdliwy bo potrzeba sposobu, który rozgryzałem najdłużej. Muzyka jest świetna i interaktywna. Jedziesz motocyklem i przygrywa ostry riff gitarowy ew. dłuższy kawałek muzyki rockowej.
Generalnie FT jest znakomitą grą przygodową. Ukończeni zajęło mi 3,5 godziny i czuję się "spełniony". Dobrze wydane pieniądze. Szkoda ,że dziś już takich nie robią.
Panowie i panie (są tu jakieś?). Gra jest nadal w sprzedaży! wczoraj udało mi się ją zdobyć w miejscowym Auchan za zaledwie 4.99 PLN i zdecydowanie polecam
Odkąd za dziecka widziałem jej opis w SS chciałem ją mieć. ( gra jest za 53/29 zł - ja kupiłem za 1$ w Humblu)
Właśnie ja przeszedłem i przeżyłem wielki zawód.
- gra jest tak krótka że nie można mówić o żadnym klimacie.
- sekwencje wideo powtarzają się tak często że aż męczą. Tym bardziej że są dość długie.
- dialogi są bardzo ubogie.
- gra jest prosta ( nosimy maksymalnie tylko kilka przedmiotów)
- jazda w "3D" bardzo nudna i mało czytelna.
- walka z harleyowcami kompletnie niezrozumiała i taki element zręcznościowy nie powinien się znaleźć w grze przygodowej.
- brak logiki w zadaniu z filmem. Kiedy wywołujemy kobietę do naprawy wyświetlacza to logicznym następstwem jest pójście do pokoju montażowego. My zamiast tego oglądamy za każdym razem długą sekwencje filmową.
Full Throttle to niezwykle miodna i zabawna gra przygodowa point & click w stylu komiksowym od LucasArts. Gra została wydana w 1995 roku na komputerach Pc i Macintosh. Słynne amerykańskie studio po raz kolejny przy swojej produkcji wykorzystało własny silnik Scumm. To co od razu rzuca się w oczy to komiksowy styl, humor, muzyka i dubbing. Gra przypomina napięty, ale mrocznie humorystyczny film animowany o gangu motocyklistów i zawiera kilka wspaniałych scen akcji. To jest dość zabawna komiksowa przygoda, ale nie jest na najwyższym poziomie przygodówek LucasArts.
Fabuła. Akcja rozgrywa się w dystopijnej przyszłości w której Ben, przywódca gangu motocyklowego The Polecats zostaje wrobiony w morderstwo ukochanego potentata produkcji motocykli i stara się oczyścić swoje imię oraz swojego gangu. Nie ma nic lepszego niż świetna przygoda motocyklowa, gdzie gramy szorstkim i nieustraszonym bohaterem :)
Gameplay. W grze nie ma tak dużej ilości poleceń jak we wcześniejszych grach przygodowych LucasArts do których przywykli gracze. Full Throttle ma koło z kilkoma poleceniami. W związku z tym zmniejsza to liczbę różnych opcji interakcji z przedmiotami i naturalnie bardzo upraszcza rozgrywkę. Na każdym ekranie jest dość ograniczona liczba opcji do interakcji, a ponieważ jest to tytuł LucasArts, a nie Sierra nie możemy umrzeć ani znaleźć się w sytuacji, gdzie utkniemy. Fajnie się gra poza tym, że zagadki są zdecydowanie za proste. Nie wymagają one standartowej dla gatunku ilości główkowania jakiej można było spodziewać się po grze przygodowej LucasArts z lat 90'. Komunikujemy się z innymi postaciami za pomocą drzewa dialogowego. W zależności od sytuacji możemy odkryć nowe informacje, by posunąć fabułę do przodu. Niektóre sceny nie mogą się posunąć do przodu dopóki nie przejdziemy przez określoną ilość konwersacji, by załapał skrypt, a wtedy gra pozwoli postępować dalej. W grze mamy segmenty zręcznościowe, gdzie musimy walczyć na drodze z innymi gangami motocyklowymi w stylu gier arcade co jest zaskakującym urozmaiceniem. To ciekawa mechanika i odskocznia od tradycyjnej przygodówki. Włączenie opartych na umiejętnościach zręcznościowych elementów akcji stanowiło ostry kontrast z łamigłówkami logicznymi z których słynie ten gatunek. Dla mnie osobiście segmenty zręcznościowe w klasycznych grach przygodowych są zbędne i wybijają z rytmu. Największą wadą tej produkcji było zawsze dla mnie to, że jest zbyt łatwa i zdecydowanie za krótka, a zwłaszcza to mocno rzuca się w oczy przy powtórkach. Konsekwencja bardziej uproszczonego interfejsu i prostych zagadek w celu ukierunkowania tej przygodówki na wzór filmu interaktywnego. Jedna z najprostszych przygodówek point & click w jakie grałem, a ukończyłem ich ponad trzysta.
Grafika i udźwiękowienie. Komiksowa grafika w tej grze nadal się dobrze trzyma, bo jest naprawdę fantastyczna. Gra dostała remaster w 2017 roku z wyższą rozdzielczością, ale porównując obie wersje widać wyraźnie, że oryginał nadal wygląda całkiem nieźle tylko działa w nieco niższej rozdzielczości. Zresztą można odnieść wrażenie, że oryginalna wersja na małym monitorze CRT 14' w połowie lat 90' prezentowała się jednak zdecydowanie lepiej niż zremasterowana wersja z 2017 na obecnych dużych monitorach panoramicznych. To co robiło zawsze największe wrażenie wizualne to znakomite sceny przerywnikowe w stylu pełnometrażowego filmu animowanego. Amerykański zespół rockowy The Gone Jackals stworzył świetną ścieżkę dźwiękową, która doskonale pasuje do gry z klimatami gangów motocyklowych. Piosenka wprowadzająca Legacy, która odtwarza się, gdy poznajemy postacie i rozpoczyna się historia nakręca nas i nadaje ton reszcie gry. Słynny Mark Hamill znany z kultowej starej trylogii Star wars, serialu animowanego Batman, gdzie zagrał kapitalnie Jokera oraz udziału w grach komputerowych z serii Wing Commander tutaj użyczył głosu Adrianowi Ripburgerowi o którym od początku wiadomo, że będzie głównym złoczyńcą. Roy Conrad gra Bena i również wydaje się idealnie obsadzony do tej roli. Prawie wszystkie dialogi są dobrze udźwiękowione w tej grze.
Podsumowanie. Full Throttle ma dość wciągającą historię, świetny humor, kapitalny klimat, fajną muzykę, kilka doskonałych przerywników filmowych i bardzo dobre tempo. Mimo, że gra jest całkiem dobra to zdecydowanie za krótka i zbyt liniowa co jest trochę rozczarowujące, ponieważ jest to świat, który chciałoby się dłużej eksplorować. To sprawia, że jest dla mnie poza ścisłą czołówką gier point & click od LucasArts. Jednakże ten tytuł nadal uosabia to co produkowano w szczytowym okresie złotej ery (1984-1997) graficznych gier przygodowych point & click w 2d i nadal jest świetnym doświadczeniem. Poza tym już w 1995 roku było widać, że złota era graficznych przygodówek point & click 2d dobiega końca, bo modne robią się przygodówki FMV z nagranymi aktorami, a po nich na scenę weszły przygodówki z renderowanymi tłami oraz te w środowisku 3d. Początek ery graficznych przygodówek point & click to King's Quest (1984), a koniec złotej ery to Broken Sword II (1997) i The Curse of Monkey Island (1997) mimo, że za klamrę zamykającą ogólnie złotą erę wszystkich przygodówek uznaje się The Longest Journey (1999), która powstała już w nowszej technologii. W każdym razie najbliższe duchowo z klasycznym stylem graficznym "pixel art" zbliżonym do komiksów stały się przygodówki 2d z wysoką rozdzielczością z pre-renderowanymi tłami oraz postaciami 3d jak to było chociażby w przypadku Blade Runner (1997), The Longest Journey (1999), Syberia (2002) czy Gray Matter (2010).
Najlepsze przygodówki legendarnego studia LucasArts to Maniac Mansion (1987), Secret of Monkey Island (1990), Monkey Island 2 (1991), Indiana Jones and The Fate of Atlantis (1992), Day of the Tentacle (1993), Curse of Monkey Island (1997), Grim Fandango (1998). Najlepsze studia od przygodówek to bez wątpienia LucasArts i Sierra, którzy tworzyli genialne przygodówki w szczytowym okresie dla tego gatunku.
Wersja zremasterowana na komputer Pc:
https://www.youtube.com/watch?v=1akgtCgsaXQ&ab_channel=Idsertian
już pod każdą grą musimy oglądać morde tego szczerzącego wiedzmina mam dość