A więc postanowiłem zagrać w Elexa drugi raz i dojść co mi w tej grze nie do końca grało.
A więc najpierw o zaletach - projekt świata jak zwykle u Pirahni fenomenalny, ich gry chce się zwiedzać.
Fabularnie, design questów itd. są ok, tyłka nie urywają ale nie jest źle, wystarczająco dobrze.
Klimat w sumie fajny, lekko niespójny ale mi się podoba.
Uczucie od zera do bohatera tak typowe dla ich gier obecne i sprawdza się jak zawsze doskonale.
Walka tez spoko.
Jednak coś mi zgrzytało i jest to system rozwoju postaci. Mianowicie system rozwoju postaci w grach PB zawsze wymagał pewnego planowania i balansowania punktów pakowanych w atrybuty i umiejętności. W Późniejszych Risenach rozdzielili te punkty ale dalej rozsądne podejście w dysponowaniu wewnątrz atrybutów i umiejętności było konieczne. Jednak tutaj jest inaczej, atrybuty służą jedynie do odblokowywania zdolności i ekwipowania sprzętu, same w sobie nic nie dają, przez co starczy pakować pod umiejętność, którą chcemy wbić następną, a znowuż z racji na to, że każda mikstura z elexu daje tyle samo colda to punktów umiejętności możemy mieć w opór bez patrzenia sie na to, więc nie trzeba ich oszczędzać.
W rezultacie system rozwoju postaci nie dość, że jest dość nudny tak jeszcze dość szybko dochodzimy to capa obrażeń z umiejętności i zostaje tylko ulepszanie broni co też ma limit.
Ten dziwny system też sprawia, że przez pierwsze 4-5 poziomów, które trudno wbić w zasadzie nasza postać nie staje się nic silniejsza.