Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

World of Tanks Gramy dalej

Gramy dalej 30 lipca 2017, 11:30

autor: Asmodeusz

Gracz, naukowiec, emigrant. Daje przykład temu, że z gier się nie wyrasta.

Czołgi premium i wszędobylska artyleria – co nas ostatnio denerwuje w World of Tanks

Przez ponad sześć lat swojego istnienia World of Tanks przeżywało wzloty i upadki, jednakże w ostatnio czołgi coraz częściej zamiast bawić irytują. Staramy się przybliżyć największe problemy trapiące grę.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Początki World of Tanks zapowiadały prawdziwy sukces. Produkcja stanowiła spełnienie marzeń większości graczy w 2011 roku: oferowała szybką i dynamiczną rozgrywkę podaną w historycznym sosie, będąc jednocześnie darmową oraz praktycznie wolną od irytujących mikrotransakcji tak popularnych w ówczesnych bezpłatnych tytułach online. Połączenie tych elementów powodowało, każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie: młodszych graczy przyciągnęła przyzwoicie wykonana, bezpłatna drużynowa strzelanka, starsi zaś docenili element kolekcjonerski polegający na odblokowywaniu i zbieraniu coraz nowszych czołgów.

Wykorzystanie historycznych maszyn, jak tygrysy, pantery, shermany czy T-34, i odwoływanie się do dawnych filmów wojennych okazało się strzałem w dziesiątkę, szczególnie na Starym Kontynencie oraz w Rosji, gdzie pamięć o II wojnie światowej i towarzyszących jej starciach pancernych jest ciągle żywa. Oczywiście, jak każda darmowa produkcja, tak i World of Tanks musiało na siebie zarabiać. W tym przypadku twórcy z firmy Wargaming proponowali zakup złota (waluty premium), które następnie można było wykorzystać w celu zwiększenia otrzymywanych po bitwie nagród (za pomocą konta premium) czy szybszego odkrywania nowych pojazdów poprzez przeniesienie doświadczenia z jednego wozu na inny, a także na zakup silniejszej, „złotej” (gdyż dostępnej tylko za złoto) amunicji bądź też nowych, zupełnie unikatowych maszyn.

W artykule piszemy o problemach World of Tanks – zarówno mechaniki rozgrywki, modelu płatności jak oraz komunikacji na linii gracze–managerowie społeczność. Nie zmienia to faktu, że gra jest fenomenem i nie umniejszamy jej znaczącego wpływu na cały gatunek free-to-play. „Czołgi” do dzisiaj są jedną z lepszych darmowych propozycji (trzecie miejsce na naszej liście top 100 gier free-to-play) i dają dużo frajdy. Po prostu uważamy, że World of Tanks, przy odrobinie wysiłku włożonego przez deweloperów z Wargamingu, może być jeszcze lepsze.

Drugą charakterystyczną cechą darmowych gier online, zaraz po wszechobecnych mikropłatnościach, jest ich nieustanny rozwój. Każdy tytuł raz na jakiś czas otrzymuje aktualizację wprowadzającą szereg zmian: począwszy od poprawek graficznych, przez ulepszanie mechaniki gry, na dodawaniu nowych elementów rozgrywki kończąc. Ten nieustanny rozwój nie ominął również World of Tanks. W celu przyciągnięcia nowych graczy oraz zatrzymania przy sobie weteranów Wargaming nieustannie dodawał nowe pojazdy, zmieniał parametry już istniejących czy też tworzył nowe mapy.

Twórcy za każdym razem bacznie obserwowali reakcje graczy i niejednokrotnie usuwali ze swojej gry mało popularne bądź irytujące elementy. Kulminacją tego podejścia było przejście tytułu w 2013 roku na model free-to-win. Była to próba przeciwstawienia się popularnemu wówczas w tytułach online modelowi pay-to-win (czyli płać-aby-wygrać), który pozwala bogatszym graczom na ułatwienie sobie zwycięstwa poprzez zakup silniejszego bądź unikatowego ekwipunku. W przypadku World of Tanks oznaczało to, że „złota” amunicja, dotychczas dostępna jedynie za realną gotówkę, mogła zostać nabyta za kredyty zdobywane podczas gry.

Oprócz tego mniej więcej w tym samym czasie nastąpił rebalans pojazdów premium, przez co większość z nich stała się porównywalna lub nawet nieznacznie słabsza od swoich darmowych odpowiedników – w zamian gracz korzystający z takiej maszyny otrzymywał po bitwie większą ilość doświadczenia i gotówki.

Czołgi premium i wszędobylska artyleria – co nas ostatnio denerwuje w World of Tanks - ilustracja #1
W grze znajduje się kilkaset czołgów podzielonych na osiem nacji, więc pozostało tu niewiele miejsca na nowości.

Tempo rozwoju World of Tanks musiało jednak w końcu mocno zwolnić z jednego prostego powodu: w grze znajduje się ponad 300 różnych czołgów, których w rzeczywistości powstało niewiele więcej. W celu utrzymania rentowności tytułu Wargaming musiał sięgnąć po inne metody przyciągania graczy. Niestety, zamiast trzymać się modelu free-to-win i wzorem innych darmowych gier sieciowych, takich jak np. League of Legends, Dota 2 czy Warframe, oferować większą możliwość personalizacji swojego awatara (w tym przypadku czołgu) poprzez zwiększenie różnorodności dostępnych wzorów maskowania czy dodanie nowych elementów, które można by zawiesić na pojeździe (np. siatki maskującej na lufę czy dodatkowych zbiorników z paliwem), twórcy sięgnęli do starego i sprawdzonego podejścia pay-to-win. Jeśli nie możemy sprzedać nowych zabawek, sprzedajmy szansę łatwiejszego wygrywania!

Najczęściej grasz w World of Tanks na:

85.7%

Pececie.

7.6%

Konsoli.

6.7%

Smartfonie lub tablecie (World of Tanks Blitz).

Potop w World of Tanks – szwedzkie czołgi nadciągają
Potop w World of Tanks – szwedzkie czołgi nadciągają

Gramy dalej

Ilekroć World of Tanks wydaje się tracić zainteresowanie fanów, tylekroć twórcy zaskakują nas, wprowadzając do gry zmiany lub dodając nowe drzewko pojazdów. Nie inaczej jest i tym razem. Szykujmy się na potop szwedzki AD 2016!

Trzy lata z grą World of Tanks - co się zmieniło, co przyniesie przyszłość?
Trzy lata z grą World of Tanks - co się zmieniło, co przyniesie przyszłość?

Gramy dalej

World of Tanks jest już na rynku od prawie trzech lat. Jak każda gra online przeszedł wiele aktualizacji, które wpłynęły zarówno na wygląd gry jak i na rozgrywkę. Jak prezentuje się dzisiaj produkt Wargaming.net i czy warto w niego zagrać?

Czołgi „made in China” w grze World of Tanks - co zmienia aktualizacja 8.3?
Czołgi „made in China” w grze World of Tanks - co zmienia aktualizacja 8.3?

Gramy dalej

Już niebawem World of Tanks otrzyma pierwsze z wielu zaplanowanych na 2013 rok rozszerzeń. Oznaczona numerem 8.3 aktualizacja wzbogaci grę o długo oczekiwanych „chińczyków” oraz zmniejszy wpływ artylerii na przebieg walk.

Komentarze Czytelników (33)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
30.07.2017 21:20
9
odpowiedz
3 odpowiedzi
stud3nciq
23
Legionista

Chciałem napisać swoją wersję tego, "co w WoT nie gra", ale powstałaby ściana tekstu (a i ochoty jakoś brak), więc ograniczę się do najważniejszych aspektów.

- RNG, czyli generator liczb losowych. Nawet jeśli wycelujesz idealnie, nie jest przesądzone, czy trafisz. Rozrzut pocisków jest olbrzymi (na 500m jest taki, jak w rzeczywistości był na 3-4km). Nawet jeśli pocisk trafi - to nie jest przesądzone, czy cokolwiek zrobi. Penetracja pocisku też jest losowana! Zakres penetracji to 25%, czyli jeśli działo 88mm mające 203mm penetracji trafi w pancerz 160mm i wylosuje słabą wartość penetracji - odbije się haniebnie. W drugą stronę (gruby pancerz) też to działa. Obrażenia również są losowane z rozrzutem 25%.
Podobnie losowane są: szanse na uszkodzenie modułów wewnętrznych (każdy ma oddzielną szansę na uszkodzenie), zranienie załogantów, obrażenia zadawane modułom wewnętrznym...
To wszystko sprawia, że choćby gracz stawał na głowie, to wpływ jego skilla nigdy nie będzie całkowity. Najlepszy gracz świata przegra z noobem, jeśli RNG postanowi mu kiepsko polosować albo zdetonować magazyn amunicyjny. Granie w WoTa to zawsze będzie gra w wyścigi, w których wszyscy uczestnicy mają gigantyczne luzy na kierownicy i pedałach gazu/hamulca.

- złota amunicja za kredyty powoli zabija WoTa. Kiedyś czołgi były balansowane tylko i wyłącznie pod srebrną amunicję i można było bez najmniejszego problemu grać tylko na niej. Obecnie jest to niesamowicie trudne, twórcy wrzucają coraz więcej niedorzecznie opancerzonych potworów - zarówno do kupienia, jak i do odkrycia. Złoty pocisk kosztuje minimum 4x więcej, niż srebrny. Nie da się tak grać bez konta premium i czołgów premium do zarabiania.

- artyleria nadal niesamowicie wpienia. Niby wprowadzono "rebalans", ale w ogóle nie dotknięto istoty problemu, czyli stylu gry artylerii. Gdy ona w ciebie strzela, jesteś bez szans - nie możesz przewidzieć momentu strzału, nie możesz artylerzysty namierzyć ani mu odpowiedzieć ogniem (arta siedzi poza zasięgiem strzału i spotowania). Nigdy nie wiesz, czy w Ciebie nie celuje.
Obcięcie obrażeń nic nie zmieniło, ponieważ ogłuszanie jest NIEZWYKLE uciążliwe - praktycznie wyłącza maszynę z walki na kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund i w tym czasie jesteśmy zdani na łaskę wroga.

- magazynki i smoki. "Magazynki" to czołgi z bębnem amunicyjnym - mogą bardzo szybko wystrzelić od 3 do 10 pocisków (1 pocisk na 1-3 sekundy - poza Fochem 155, który strzela co 5 sekund). Po tym muszą przeładować bęben, co trwa nawet 45 sekund. "Smoki" to maszyny zadające ogromne obrażenia na strzał, czyli przede wszystkim FV 183 (znany jako Godzilla), FV4005 i Jpz E-100. Potrafią "odparować" wroga jednym strzałem.
Oba typy maszyn łączy jedno - dewastują przyjemność z gry. Olbrzymia chwilowa siła ognia powoduje, że przy odrobinie pecha szybko wracamy do garażu z mizernym wynikiem - i ogromnym rachunkiem do spłacenia, bo naprawa pojazdu kosztuje.

- rosnący nacisk na wydawanie pieniędzy. Bez konta premium nie postrzelasz zbytnio złotymi pociskami. Bez czołgu premium nie zarobisz ani szybko ani dużo. Twórcy wprowadzają coraz większą liczbę mocno opancerzonych maszyn, a obecne balansują już nie pod srebrną, tylko pod złotą amunicję. Po wprowadzeniu regeneracji materiałów eksploatacyjnych gwałtownie wzrosło ich zużycie i koszty bitwy (gracz nie zastanawia się już 3x, czy warto użyć apteczki, tylko to robi automatycznie).

- ogromne różnice między tierami (poziomami maszyn). Czołg V i czołg VII poziomu dzieli wielka przepaść w ilości HP, pancerzu i sile ognia. Tygrys P (tier VII) rozstrzela napotkanego KW-1 z palcem w odbycie, podczas gdy KW-1 nie zrobi mu nic lub prawie nic, nawet na złotej amunicji. FV 183 (tier X) odparuje jednym strzałem każdą maszynę VIII tieru i większość IX-ek.
To sprawia, że gracz czuje wyraźną presję pójścia wyżej - a tam napotka jeszcze mocniejszego wroga oraz lawinowo rosnące koszty amunicji i napraw.

Podsumowując: kiedyś czytałem wywiad z twórcami innej gry MMO i w którymś momencie padło stwierdzenie, że nie wprowadzą u siebie rozwiązań z WoT, ponieważ gra ma sprawiać przyjemność, a gracz ma się dobrze bawić.
I to jest samo sedno problemu. WoT cały czas bazuje na wkurzaniu gracza, zapewnianiu mu huśtawki emocjonalnej. To nie jest ani fajne, ani dobre.

30.07.2017 13:09
Lysy_pk
24
Centurion

"Podejście to pojawiło się wraz ze zmianami w modelu T26E4 Super Pershing – gracze zażądali wtedy zwrotu pieniędzy, gdyż zbyt silny czołg nagle został ustawiony w szeregu z innymi pojazdami." - no chyba nie. SP zabrano wtedy jedyny atut jakim był pancerz nie dając nic w zamian. Absolutnie nie był zbyt silny, co więcej - miał opinię g#wnianego czołgu premium. Miałem, wymieniłem na golda.

Ostatnio wprowadzane czołgi premium - fakt, są przesadzone... jak na premiumy. Ale "spokojnie dają sobie rade z X tierem" to również przesada. Doświadczeni gracze nie mają większych problemów z nowymi premkami.

Amunicja premium z kredyty... nie mam już pojęcia co o tym pisać. Jest dostępna tylko za golda - p2w, jest za srebro - p2w. Najlepiej byłoby gdyby była niedostępna, ale to chyba nie jest możliwe, gra musi się z czegoś utrzymywać.

"Czasami bardzo silne pojazdy dostają jeszcze lepsze pociski (np. T-54), w innych przypadkach średnie pojazdy nie mają ich wcale (np. japoński O-Ho VIII tieru cechujący się penetracją na poziomie 215 mm)" - bo w O-Ho jeździ się z trollem na HE? Nie widuje ludzi z innym działem

Ogłuszenie artylerii jest kontrowane przez apteczki, które teraz mają cooldown, wystarczy.

Karczowanie lasów to odpowiedź na wszechobecny płacz graczy na... TD. Uwierz mi, dobrego pasywnego spota mało który gracz LT potrafił zrobić. Za to tunelowość jest zauważalna i nieco drażni, bo z góry wiadomo gdzie kto pojedzie.

"Niestety, zmiana ta mocno uderzyła w poziom VIII: ze względu na bardzo dużą ilość „dziesiątek” w grze, „ósemki” notorycznie lądują na dole listy i prawie zawsze muszą walczyć z przeciwnikami z wyższego poziomu" - bzdura. Przejrzyj sobie rozkład % czołgów w grze według tieru. X jest zdecydowanie najmniej, problemem było (ależ zaskoczenie) zbyt długie oczekiwanie na bitwę graczy VIII tieru i płacz z tego powodu na forum. Poza tym dopiero pisałeś, że czołgi premium VIII tieru dają sobie radę z X, a teraz wyposażenie przestało wystarczać? Nowy MM to najlepsza rzecz jaka wydarzyła się w WoT od lat.

Rankingówki - pełna zgoda. Nie masz szczęścia to nie awansujesz, nie tak to powinno wyglądać.

Dla mnie, jako gracza od CBT, największym problemem jest grind wysokich tierów. Wiecznie brakuje kasy i xpa, a czołgi do "farmienia" jaki pozostały mi w garażu skutecznie zniechęcają mnie do gry (nie oszukujmy się - praktycznie wszystkie one są gówniane jak na swój tier). Brakuje w wocie też jakiegoś powiewu świeżości... pytanie tylko co zrobić z grą, w której ponad 2/3 gier rozgrywanych jest na tierach 1-4, a nie na "endgame" (8 tiery to jedynie 8% gier według statystyk na 21 lipca, X to 2,5%)

30.07.2017 14:58
2
odpowiedz
Lobotomia
43
Centurion

"Za to tunelowość jest zauważalna i nieco drażni, bo z góry wiadomo gdzie kto pojedzie. "

Ostatnio wcale nie jest to takie oczywiste. Coraz częściej pojawia się niemal zapomniany "leming train". Ja też jeśli widzę że większość jedzie jedną stronę wolę pojechać z tłumem niż bohatersko i głupio zginąć samotnie.

30.07.2017 16:08
2
odpowiedz
15 odpowiedzi
WTF
25
Chorąży

Lysy_pk
"Nowy MM to najlepsza rzecz jaka wydarzyła się w WoT od lat."

Nie powiem ale poprawiłeś mi humor, przez ostatnie 3 lata praktycznie nie grywałem randomów sam, grałem cały czas z kumplem,dogadywaliśmy się i expilismy te same tiery. Aktualnie taka gra jest w sumie niemożliwe przez nowy mm, grająca w plutonie 5,6,7,8 lądujesz w 90% na dole, na topce nie lądujesz w ogóle no chyba że na 30czołgów tego samego tieru co zdarza sie raz lub dwa na dzień grania. Co z tego ze jest mm 3-5-7 i ze przecież połowa drużyny przeciwnika to mój poziom, skoro grając np churchillem BP albo o-ni (które są nie najgorsze na swoim tierze) jesteś na tak wolny że musisz jechać na jakiś przepychacz na którym to trafiasz na e-75 lub type 4 albo jakąkolwiek inna 9ht która robi z ciebie sito. Aktualnie gra w plutonie ogranicza się do 9 i 10tierów lub czołgów z ograniczonym mm, można powiedzieć ze nowy mm zabił plutony, bo co to za przyjemność grać z kumplem i być co chwila gwałconym przez wyższy tier.

"Ostatnio wprowadzane czołgi premium - fakt, są przesadzone... jak na premiumy. Ale "spokojnie dają sobie rade z X tierem" to również przesada. Doświadczeni gracze nie mają większych problemów z nowymi premkami. "

"Doświadczeni" czyli jakieś 5% ogółu. Fakt premki nie są przegięte jak się umie grać i ja z nimi specjalnego problemu nie mam, jednak mam już dość sytuacji w których ogarnięty przeciwnik w defenderze albo libertasie robi sito z mojej drużyny bo ta nie potrafi mu nic zrobić, te czołgi są tak idioto-odporne jak żadne inne w tej grze, nawet średnio ogarnięty pomidor zrobi na nich dużo więcej niż na drzewkowych 8.

"Ogłuszenie artylerii jest kontrowane przez apteczki, które teraz mają cooldown, wystarczy. "

Tak, zwłaszcza w sytuacjach kiedy grasz ht i jakiś arciarz uweźmie się na ciebie i dostajesz luja ogłuszacza co jakieś 25s na 15s, apteczka działająca co 90s nie pomaga tu specjalnie. Ogłuszenie mogło by zostać ale tylko wtedy kiedy ogłuszało by max2 załogantów którzy akurat są po tej stronie czołgu po której był wybuch, ogłuszony ht to martwy ht z celownikiem na cały ekran trafienie w cokolwiek to wyzwanie, a z ogłuszonym kierowcą wycofanie czy szybki obrót są niemożliwe.

Nie wiem ile masz masz bitew i ile grasz, może moje 600-700bitw na miesiąc (aktualnie od miesiąca nie gram) to za mało żeby się wypowiadać jednak wg mnie gadasz głupoty.

post wyedytowany przez WTF 2017-07-30 16:11:59
30.07.2017 19:55
odpowiedz
4 odpowiedzi
Imrahil8888
68
Generał

Łysy fanboy WOTa?
Powoli umiera, to już nie to samo co kiedyś. Typowy P2W. Nawet Rosjanie zaczynają narzekać, a to już o czymś świadczy.

30.07.2017 21:13
1
odpowiedz
MANOLITO
155
Legend

generalnie najnowszy płacz zamordował lighty, wprowadził mega wkurwiające ogłuszanie dla satelit i zjebał MM, jak gram 8 to zwykle jestem na dole, ale nie zwykle, to znaczy że tak na 50% bitew ale tak 90% - oczywiście zapowiadali wprowadzeni bardzo ładnych map HD, ale nic z tego - mam wrażenie, że tą firmę prowadzą jacyś debile którym jakimś cudem udało się zrobić dobry produkt, którego nie zamierzają ulepszać - cała para idzie w kolejne balansowanie pojazdów i wypuszczanie kolejnych OP prem tanków

- do tego teraz za żywą kasę wypuszczą polskiego pudla tuż po tym jak za darmo dali t34/85m który jest lepszy, trzeba być frajerem który z sentymentu kupi tą padakę jedynie różniącą się skórką od niemieckiej VK z tego samego poziomu.

post wyedytowany przez MANOLITO 2017-07-30 21:22:29
30.07.2017 21:20
9
odpowiedz
3 odpowiedzi
stud3nciq
23
Legionista

Chciałem napisać swoją wersję tego, "co w WoT nie gra", ale powstałaby ściana tekstu (a i ochoty jakoś brak), więc ograniczę się do najważniejszych aspektów.

- RNG, czyli generator liczb losowych. Nawet jeśli wycelujesz idealnie, nie jest przesądzone, czy trafisz. Rozrzut pocisków jest olbrzymi (na 500m jest taki, jak w rzeczywistości był na 3-4km). Nawet jeśli pocisk trafi - to nie jest przesądzone, czy cokolwiek zrobi. Penetracja pocisku też jest losowana! Zakres penetracji to 25%, czyli jeśli działo 88mm mające 203mm penetracji trafi w pancerz 160mm i wylosuje słabą wartość penetracji - odbije się haniebnie. W drugą stronę (gruby pancerz) też to działa. Obrażenia również są losowane z rozrzutem 25%.
Podobnie losowane są: szanse na uszkodzenie modułów wewnętrznych (każdy ma oddzielną szansę na uszkodzenie), zranienie załogantów, obrażenia zadawane modułom wewnętrznym...
To wszystko sprawia, że choćby gracz stawał na głowie, to wpływ jego skilla nigdy nie będzie całkowity. Najlepszy gracz świata przegra z noobem, jeśli RNG postanowi mu kiepsko polosować albo zdetonować magazyn amunicyjny. Granie w WoTa to zawsze będzie gra w wyścigi, w których wszyscy uczestnicy mają gigantyczne luzy na kierownicy i pedałach gazu/hamulca.

- złota amunicja za kredyty powoli zabija WoTa. Kiedyś czołgi były balansowane tylko i wyłącznie pod srebrną amunicję i można było bez najmniejszego problemu grać tylko na niej. Obecnie jest to niesamowicie trudne, twórcy wrzucają coraz więcej niedorzecznie opancerzonych potworów - zarówno do kupienia, jak i do odkrycia. Złoty pocisk kosztuje minimum 4x więcej, niż srebrny. Nie da się tak grać bez konta premium i czołgów premium do zarabiania.

- artyleria nadal niesamowicie wpienia. Niby wprowadzono "rebalans", ale w ogóle nie dotknięto istoty problemu, czyli stylu gry artylerii. Gdy ona w ciebie strzela, jesteś bez szans - nie możesz przewidzieć momentu strzału, nie możesz artylerzysty namierzyć ani mu odpowiedzieć ogniem (arta siedzi poza zasięgiem strzału i spotowania). Nigdy nie wiesz, czy w Ciebie nie celuje.
Obcięcie obrażeń nic nie zmieniło, ponieważ ogłuszanie jest NIEZWYKLE uciążliwe - praktycznie wyłącza maszynę z walki na kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund i w tym czasie jesteśmy zdani na łaskę wroga.

- magazynki i smoki. "Magazynki" to czołgi z bębnem amunicyjnym - mogą bardzo szybko wystrzelić od 3 do 10 pocisków (1 pocisk na 1-3 sekundy - poza Fochem 155, który strzela co 5 sekund). Po tym muszą przeładować bęben, co trwa nawet 45 sekund. "Smoki" to maszyny zadające ogromne obrażenia na strzał, czyli przede wszystkim FV 183 (znany jako Godzilla), FV4005 i Jpz E-100. Potrafią "odparować" wroga jednym strzałem.
Oba typy maszyn łączy jedno - dewastują przyjemność z gry. Olbrzymia chwilowa siła ognia powoduje, że przy odrobinie pecha szybko wracamy do garażu z mizernym wynikiem - i ogromnym rachunkiem do spłacenia, bo naprawa pojazdu kosztuje.

- rosnący nacisk na wydawanie pieniędzy. Bez konta premium nie postrzelasz zbytnio złotymi pociskami. Bez czołgu premium nie zarobisz ani szybko ani dużo. Twórcy wprowadzają coraz większą liczbę mocno opancerzonych maszyn, a obecne balansują już nie pod srebrną, tylko pod złotą amunicję. Po wprowadzeniu regeneracji materiałów eksploatacyjnych gwałtownie wzrosło ich zużycie i koszty bitwy (gracz nie zastanawia się już 3x, czy warto użyć apteczki, tylko to robi automatycznie).

- ogromne różnice między tierami (poziomami maszyn). Czołg V i czołg VII poziomu dzieli wielka przepaść w ilości HP, pancerzu i sile ognia. Tygrys P (tier VII) rozstrzela napotkanego KW-1 z palcem w odbycie, podczas gdy KW-1 nie zrobi mu nic lub prawie nic, nawet na złotej amunicji. FV 183 (tier X) odparuje jednym strzałem każdą maszynę VIII tieru i większość IX-ek.
To sprawia, że gracz czuje wyraźną presję pójścia wyżej - a tam napotka jeszcze mocniejszego wroga oraz lawinowo rosnące koszty amunicji i napraw.

Podsumowując: kiedyś czytałem wywiad z twórcami innej gry MMO i w którymś momencie padło stwierdzenie, że nie wprowadzą u siebie rozwiązań z WoT, ponieważ gra ma sprawiać przyjemność, a gracz ma się dobrze bawić.
I to jest samo sedno problemu. WoT cały czas bazuje na wkurzaniu gracza, zapewnianiu mu huśtawki emocjonalnej. To nie jest ani fajne, ani dobre.

31.07.2017 21:45
👎
2
odpowiedz
1 odpowiedź
darden
14
Centurion

najbardziej w world of tanks denerwuje mnie całe world of tanks gdyż jest słabe i nie dorobione strzele w gąsienice a pada silnik fuck logic

31.07.2017 21:56
odpowiedz
Viti
191
Bicycle Repair Man

Dużo słów które można skrócić do dwóch linijek.

Gra ma zarabiać. Chcielibyście mieć biznes przynoszący straty? No chyba nie, ja też nie. A teraz postawcie się w sytuacji właścicieli. Jeśli rezygnują z zarabiania na tzw goldzie (który przestał być złoty a zaczął srebrny), to muszą sobie odbić stratę w innym miejscu. I temu służą wszystkie zmiany - chcesz miło pograć, zapłać.

A już całkiem prywatnie. Znacznie uczciwsze, wobec graczy, by było zrobienie gry oficjalnie płatną. Patrząc na takie Guild Wars 2 widzę jak biednie ta jazda czołgami wygląda.

01.08.2017 05:14
2
odpowiedz
Ahaswer
61
ciwun

Gra bardziej irytuje niż bawi gdzieś tak od połowy 2014 roku, zatem nic nowego. Warto dodać do listy skarg i zażaleń kwestie map oraz botów i tzw. modów-cheatów, z którymi to zjawiskami firma z Mińska sobie nie radziła albo z jakichś powodów nie chciała sobie radzić. Tak czy owak to wszystko zmierza w złym kierunku już od jakiegoś czasu i wygląda na to, że paniom i panom z Mińska nie zależy już na tym by dopracowywać i doskonalić swój produkt, lecz by tylko odcinać kupony czyli wyciągnąć od graczy tyle kasy ile się jeszcze da, dając w zamian niewiele i coraz mniej.

post wyedytowany przez Ahaswer 2017-08-01 05:20:37
01.09.2017 18:40
odpowiedz
Nolifer
100
The Highest

Już tyle razy próbowałem zacząć w nią grać i za każdym razem się od niej odbijałem. Czemu? Nie mam pojęcia, ale dla mnie gra zdecydowanie nie jest wciągająca.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze