
Youtuberzy rządzą społeczeństwem
Rozumiem, że ktoś może oglądać youtuberów dla zabicia czasu, posłuchać o ich życiu i ich hobby, ale ci zwykli ludzie z YT którzy z przypadku stali się popularni stali się w zasadzie wzorem do naśladowania dla innych. Ludzie nawet tu na forum popierają swoje zdanie zdaniem youtuberów jak Kaszak, Zagrajnik, itp. jakby ich zdanie miało większą wartość, niż kogokolwiek tutaj. Boję się o przyszłość.
Nie kojarzę aż tak Zagrajnika, zawsze wydawał mi się dość taki "typowy", ot, kręci coś sobie, jest niby popularny, ale chyba nie na jakichś kontrowersjach. Natomiast jeśli chodzi o Kiszaka, Arkadiusa, nawet ich koleżków co bardziej zajmują się kinematografią, czyli Drwal, 300 kultura itd., to mam wrażenie, że ich wpływ na opinie dość mocno się zmniejszył. Może inni zaczęli coraz bardziej uświadamiać, że goście dość prosto monetyzują frustracje u danej grupy, może też ich "dramy" napiętrzyły się na tyle, że dały do myślenia, czasami może nawet memowanie tu pomogło (recenzje Gothica 1 remake o Kiszaku xD), no ale tak czy siak mam wrażenie, że mają mniejszą siłę przebicia i społeczność ich zatwardziałych fanów trochę się przerzedziła - bo kiedyś jak ktoś jednego z nich ktoś miał czelność się z nimi nie zgadzać, to od razu respiło się wokół Ciebie kilka osób z pretensjami, że jak śmiesz? A teraz to na ich poletku, pod ich filmami, bardzo często da się znaleźć głosy krytyki.
Nie masz się czego bać. Zawsze pewna grupa osób ślepo podąża za (często) wątpliwymi wzorami, a później ogromna większość z nich wyrasta i co najwyżej ze śmiechem albo zażenowaniem wspomina dawnych idoli. Nic się nie zmieniło od lat, tylko sposób docierania tych idoli do swoich fanów jest obecnie inny niż 10 czy 20 lat temu.
Zawsze też obok tej grupy podatnej na wpływy rzeczonych idoli jest grupa "wykluczona", czyli ludzie, którzy zamiast gadającej głowy nawijającej o przysłowiowej dupie Maryni wybiorą taką, która gada sensownie i do rzeczy o nauce, muzyce, podróżach, hobby, pasjach czy choćby i pisaniu gierek, a nie graniu w nie. I to ta grupa będzie dalej budowała świat dla siebie i tej pierwszej grupy.
Jak pojawiło się radio było tako samo, jak pojawiała się telewizja było tak samo. Później przyszedł internet to było tego jeszcze więcej. Potem przyszedł YT wraz z Yutuberami i się zaczęło. Ja się obawiam że zaraz za idoli ludzie będą mieli fejkowe profile AI. To dopiero będą cyrki.
Idea podążania za postaciami medialnymi się nie zmieniła. Zmieniło się tylko medium z którego ludzie czerpią. Kiedyś było radio i gazety, potem telewizja, następnie YouTube, a później będzie (albo i już jest) tiktok i jego następcy.
Taka też metoda erystyczna, aby swoje opinie podkreślać parafrazami czy cytatami ludzi znanych, w środowisku w którym toczysz dyskusje. nie rozumiem o co się burzyć.
Dla mnie np bolem jest to ze definicja czlowieka "znanego" oraz "autorytetu" leci na ryj juz wlasciwie nie pokoleniowo, tylko z roku na rok.
Samo zjawisko nie jest problemem, bo ono istnieje od zawsze. Problemem jest jego degeneracja oraz to, ze dzisiejsze "autorytety" dwa pokolenia wstecz zostaly by wysmiane, uznane za "wioskowych glupkow" i zagonione do jakiejs pozytecznej pracy (to tez temat rzeka... ale juz dotyczacy bardziej degeneracji spoleczenstwa jako calosci). I slusznie.