Wezwał straż do pożaru...
... wielkości przygaszonego ogniska.
Idąc z rana do sklepu widziałem, że przy drodze dymi się ze spróchniałego pniaka, zapewne któryś z przesiadujących w pobliskich krzakach lumpów rzucił tam niedopałek i się zaczęło tlić.
Wracając spotkałem sąsiada, który pyta czy widziałem, mówię, że tak, pogadałem chwilę, myślałem, że jak mu tak przeszkadza to pójdzie po wiadro i poleje wodą.
Dwie godziny później przejeżdżam obok tego miejsca, widzę, że nadal się dymi, jednak już słabiej, więc dogasa sobie powoli, okazało się jednak, że sąsiad nie wytrzymał i wezwał straż pożarną.
Najpierw mobilizowała się jednostka miejscowa, jednak na wyciu syreny się skończyło. Po jakiś 30 minutach słychać było wycie na jednostce w miejscowości obok, po chwili przyjechała straż, wyskakuje siedmiu facetów. Popatrzyli na "pożar" i się zdziwili, sąsiad aż się czerwony zrobił z tłumaczenia, że przecież są w pobliżu domy etc. Polali wodą, pojechali.
Ciekawy jestem kto za takie coś płaci i czy za takie głupkowate wezwanie można dostać jakąś karę?
Drugie zdarzenie z dzisiejszego dnia.
Po południu zanosiło się na ładne piorunobicie, pojechałem z żoną na najwyższy punkt w okolicy by popatrzeć na błyskawice, po dojechaniu na miejsce okazało się, że ktoś wypalał trawy na zboczu i z pomocą wiatru wyrwało się to spod kontroli.
Ogień trzaskał aż miło, zaczęły płonąć drzewa, podeszło bardzo blisko domów. Zadzwoniliśmy na straż, odebrała centrala w Krakowie, okazało się, że już było kilka zgłoszeń i że już działają.
Na strażaków trzeba było czekać kilkanaście minut, mimo, że jednostka OSP znajduje się raptem 150 metrów od miejsca pożaru.
Dlaczego strażaki muszą czekać na zgłoszenie, mimo, że sami na pewno widzieli, że się pali?
Na pewno na forum są chłopaki z OSP, którzy pomogą mi rozwiać moje wątpliwości :)
Dlaczego strażaki muszą czekać na zgłoszenie, mimo, że sami na pewno widzieli, że się pali?
> OSP prócz kilku wyjątków nie trzymają dyżurów w remizie , więc niekoniecznie widzieli pożar.
druga sprawa to taka ze władnym do zrobienia rabanu jest tylko naczelnik i prezes a i tak należy zadzwonić pod numer alarmowy( każdy wyjazd wymaga zgody ) więc niewykluczone ze te wcześniejsze zgłoszenia były właśnie od druhów.
juz nic..
[2] Ok, może rzeczywiście nikt nie pełnił dyżuru w jednostce, a co z wezwaniem i przyjazdem ekipy do "pożaru" z niedopałkiem? Nie wyciągają konsekwencji z powodu wezwania do tak błahej sprawy?
Straż nie ma możliwości ukarać mandatem ( kiedyś państwowa mogła). Oczywiście może wystąpić z wnioskiem do policji/prokuratury , tylko ze z twojego opisy wynika ze jednak coś tam sie paliło a facet zawsze sie wytłumaczy > np. ma słabe serce i nie może latać z woda itp. Dodatkowo weź pod uwagę ze sa to małe społeczności i po co robić zamieszanie sąsiadowi -to raz a dwa ze gdy będzie naprawdę zagrożenie to nie powiadomi.
Co do pełnionego dyżuru przez OSP to tak jak pisałem w miasteczkach bywa ze mają na etacie centralistę i kierowce. ale sorry nie siedzą na wieży i nie obserwują terenu )))
System powiadamiania polega na tym ze dzwoniąc na tel alarmowy połączenie jest realizowane z najbliższym centrum dowodzenia lub kolejnym wolnym.( kiedyś dostaliśmy sygnał od centrum z drugiego końca polski). wtedy zostaje uruchamiany alarm (syrena) i jednocześnie strażacy dostają smsa z "POŻAR" - smsy są wysyłana w kolejności ( tu zależnie jak ustali naczelnik> zależnie od miejsca zamieszkania czy wielkości dziurki w pupie)
Syrena wyje 2 min a SMSy wysyłane sa w zależności od stanu OSP 2-5 min.Dlatego tez nieraz sa śmieszne sytuacje ze starzy juz wyjeżdżają o młodzież dopiero gna rowerami do remizy )))
W ten system tez nie zawsze sa wyposażone jednostki > w praktyce te należące do KSRG w 99 % są ( 2-3 na gminę)
pozostałe to tradycyjnie tel do naczelnika , ten biegiem do remizy i kręci korbą )))
zdarza sie również ze nie ma komu przybiec ( lub otworzyć remizę)i wtedy wzywa się kolejna najbliższą jednostkę .
ksips, skad masz ten obrazek?
[8] Nawet nie pamiętam, miałem na dysku :D
[9] Masz tu kawałek: http://www.youtube.com/watch?v=gVIjFl4-5C8 JSP na 100%! Nie ma przebacz, ja ci nie wchodzę do domu z łomem!
Dzień Próby - Dzięki za wyjaśnienie tematu :) Wątek ten powstał z czystej ciekawości, ponieważ te dwie sytuacje wydały mi się absurdalne. OSP działa sprawnie, dzięki Bogu, ale wciąż jest temu daleko do ideału.
nie ma sprawy >zrobisz piwo będzie kwita
Pożar to pożar. Strażak ma obowiązek przyjechac.