Umowy "śmieciowe"
Wszystkich, którzy lubią ponarzekać na krwiożerczych kapitalistów wyzyskujących biednych pracowników zachęcam do przeczytania... Bardzo fajny wywiad:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,11708336,Zegnaj_nam__etacie__Na_zawsze.html?fb_ref=su&fb_source=home_oneline
Młodzi ludzie z wykształceniem uniwersyteckim gwiżdżą na te profesorskie mundrości, gdyby mogli najchętniej zaczepili by się w administracji państwowej bez codziennej presji, zgagi i wrzodów żołądka. Albo wyjechali za granicę do pracy poniżej kwalifikacji, tam na bazie wieloletniej walki związków zawodowych nikt na umowę o pracę nie patrzy jak na jakiś luksus dla bezczelnego pracownika, który śmie domagać się odrobiny stabilności i praw pracowniczych typu urlop, chorobowe. Pogarda dla przedsiębiorczości, a to dobre.
"Śmieciowa" to może być co najwyżej emerytura z ZUS
Wysiak, ale jak zarabiasz 200 ojro dziennie na kontrakcie IT, to możesz sobie pozwolic na miesiąc urlopu w roku, czy prywatną opiekę medyczną. Jak zarobisz 1500 zł miesięcznie na umowę o dzieło - już nie bardzo.
Katane, powiedz co konkretnie sie w tym wywiadzie nie zgadza. Ja rozumiem swietnie, ze kazdy absolwent europeistyki chcialby miec zapewniona prace tylko ze wzgledu na bycie absolwentem (az do emerytury, oczywiscie wysokiej) na etacie, z ktorego nikt go nie moze zwolnic - czy sie stoi, czy sie lezy. Kto by nie chcial? Tak juz bylo w poprzednim ustroju, dzieki temu (na cale szczescie) ten ustroj zbankrutowal. Jedyna roznica, ze wtedy ludziom sie zdawalo, ze cos im sie nalezy za sam fakt istnienia, teraz sie zdaje, ze sie nalezy za fakt posiadania wyksztalcenia. Natomiast w kazdym normalnym kraju wyksztalcenie to tylko srodek do dobrego wykonywania swojej pracy, nie jest tez wcale to srodek konieczny - a placa nalezy sie tylko i wylacznie za prace, a nie za 'zaslugi'.
mikmac --> Dokladnie. To nawet nie jest kwestia madrosci, to kwestia kombinacji cech - madrosc, zaradnosc, pracowitosc, itp. Czesto wystarczy wykazac sie jedna z nich, by zarabiac dobrze, a czasem brak jednej z nich dyskwalifikuje, madry len jest tak samo nauzyteczny dla pracodawcy, i tak samo malo zarobi, jak pracus idiota. Chyba, ze madry len okaze sie jednoczesnie np super-zaradny, i jego praca bedzie mimo wszystko uzyteczna. Itd.
A wszystko sprowadza sie do zrozumienia prostego faktu, ze ludzie NIE SA rowni, i nie kazdemu 'nalezy sie' to samo.
Katane -->
ale temu zarabiajacemu 1500 ktos broni zarabiac wiecej? A... nie potrafi? No sory to bedzie mial gorzej.
Dzis juz nie istnieje problem "wybicia sie". Owszem czesc ma troche trudniej ze wzgledu na miejsce zamieszkania, ale mozliwosci mamy te same.
W skrocie - glupek ma zarabiac malo i zyc nedznie
madry ma zarabiac duzo i zyc dostatnie.
To jest wlasnie kapitalizm w pigulce...
Nie głosujecie nie Korwina czasem? :>
W wywiadzie prof. mówi o "ludziach oderwanych od pługa" i twierdzi, że teraz już takich nie ma. Może nie ma takich w sensie dosłownym, ale taki absolwent politologii na wyższej szkole wszystkiego najlepszego posiada zaradność właśnie takiej osoby.
Wykształcenie nie zapewnia pracy - i dobrze. Pracując jako "przerzucacz papieru" w biurze zarabia się minimalną krajową - ok. Ale tacy ludzie potrzebują jakiegoś "zabezpieczenia" i podstawowych przywilejów - aby mogli zachować zdrowie psychiczne ;)
... Jest członkiem Rady Informatyzacji przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji i Rady ds. Informatyzacji Edukacji przy MEN
To po efektach jego "mądrowania" widać, że w tym ministerstwie bierze forsę za darmo.
"W wywiadzie prof. mówi o "ludziach oderwanych od pługa" i twierdzi, że teraz już takich nie ma. Może nie ma takich w sensie dosłownym, ale taki absolwent politologii na wyższej szkole wszystkiego najlepszego posiada zaradność właśnie takiej osoby."
Jesli wiec przydatnosc takiego absolwenta rowna sie dla pracodawcy przydatnosci osoby oderwanej od pluga, to dlaczego obaj nie mieliby zarabiac tyle samo?
"No właśnie mieliby. Ale na umowę o pracę."
Ale dlaczego? Pracownik przydatny zarobi na kontrakcie duzo, nieprzydatny malo - dokladnie tak samo, jak na umowie o prace.
mirencjum: czym się zajmuje rada informatyzacji?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Informatyzacji
Nie widzę najmniejszych podstaw do tego co właśnie napisałeś. Od siebie mogę dodać, że Cellary jest jednym z najlepszych wykładowców z jakimi miałem do czynienia. Jakby wszyscy tacy byli, wyższe szkolnictwo byłoby w dużo lepszej formie.
Żeby nie został na lodzie na 1,5 miesiąca. On i 3 mln. innych osób. Bez środków do życia.
Więc jak to. W firmach prowadzonych przez wybitnych, zaradnych, ambitnych, super-mundrych (tylko tacy winni pracować wszak) uchowali się i pracują "nieprzydatni" pracownicy? Zakładam, że skoro pracują pod okiem wymienionych znaczy są jak najbardziej przydatni. Kto to w ogóle jest ten nieprzydatny pracownik i jak go rozpoznać? Może jak taki nieprzydatny powinien wspaniałomyślnie zrzec się wynagrodzenia?
ale cos ty sie uparl na te umowy o prace? Dlaczego pracownik ma miec spokojniejsze zycie psychiczne od pracodawcy?
Od ponad 10 lat zatrudniam tylko i wylacznie na umowy o dziela bo pod konkretne zlecenia. Potrzebuje ludzi do wykonania konkretnej roboty a nie do pierdzenia w stolek. Jakos nikt nie narzeka, bo strzela fuche za fucha i robi kilka srednich krajowych... bez gwarancji i bez stalosci zatrudnienia.
Ponadto zarobki moich freelancerow sa scisle uzaleznione od kwoty jaka wytarguje klient - jak jakas prosta robote dostane powiedzmy 1500 zeta, z czego materialy kosztuja 600, to wiadomo, ze freelancer nie dostanie wiecej niz 600 chocby nad tym siedzial tydzien (spoko, sam tez pracuje, nie tylko wysylam maile i wiem, ze robia ta 3-5godzin...). Krotka pilka, znaja wartosc kontraktow i kosztow.
olivierpack -->
Nie-niezbedny pracownik? To taki, ktorego w 90% mozesz przystosowac do miejsca pracy w kilka dni, maks tydzien. Wszelkie sprzedawce, fastfoody, sprzetanie, podrzedni handlowcy etc, etc. tak naprawde dziesiatki zawodow zajmowane wlasnie przez takie nie-do-konca lotne umysly. Pracownik latwo wymienialny, podskakuje i pyszczy to kopa w dupe i nara.
Katane --> a jak ja swoich usług nie sprzedam i zostaje na lodzie to kto mi daje środki do życia? na pracownikow moge sie starac z funduszu gwarantowanych świadczeń pracowniczych ale pracodawca zęby w stół - mogł frajer lepiej biznesy prowadzic...
mikmac --> u mnie jest podobnie. wpada zlecenie na dużą kase ale duzo roboty i zapie...l - kto chce to sie łapie. wpada zlecenie lajtowe, mała kasa, ale dzień roboty - tez kto chce to bierze na siebie.
No ale czemu my tu zaklinamy rzeczywistość? Ilu przedsiębiorców budzi się z ręką w nocniku z dnia na dzień i nie ma za co kupić jedzenia? Zdecydowaliście się prowadzić biznes bo daje wam to potencjalnie większa swobodę i dochody, czy satysfakcję z tworzenia czegoś.
W skrócie, wg mnie ludzie zarabiający mało powinni być zatrudniani na umowę, która:
1. Zapewnia im sensowny okres wypowiedzenia (żeby mogli załapać następną "fuchę" i nie głodowac przez ten czas).
2. Pozwala na przeżycie w ramach nagłej choroby (urlop zdrowotny - sekretarko, masz grypę to zdychaj?)
3. Może wziąć te kilka dni w roku wolnego.
Pamiętajmy, że mówimy o ludziach zarabiających najmniej (mówimy, prawda?). W jednej firmie, dla której ja robię zlecenia płacą miesięcznie za net 2k. Miesięczna pensja 'podstawowego' pracownika nie ubije przedsiębiorstwa.
mikmac. Wiesz, ale pochylanie się nad pewnymi fundamentalnymi problemami tylko ze swojego punktu widzenia i interesu...załóżmy, że jestem przedsiębiorcą pogrzebowym i dla mnie byłoby najlepiej gdybyście wszyscy tutaj kopsnęli teraz w kalendarz. No niestety, ale systemowych rozwiązań nie powinno się układać ani pod przedsiębiorców pogrzebowych, ani pod jakąkolwiek mniejszość. 27% pracujących Polaków jest zatrudnionych na podstawie umów tymczasowych - Niemcy 9%, Wielka Brytania 6,3%, Francja 15%. 60% pracujących osób w wieku 21-23 lata jest zatrudnianych w oparciu o umowy śmieciowe. Wśród pracowników w wieku 27-29 lat 36%.
Można twierdzić, że ktoś jest mnie lotny i praca ma różne oblicze, każdy jest człowiekiem i zasługuję na minimum warunków życia.
olivierpack -->
odniose sie tylko do ostatniego zdania.
Masz racje, ale nie bierzesz jednego pod uwage. JESTESMY BIEDNYM KRAJEM. Wyruchali nas przez 60 lat po kolei wszyscy w kazda dziure i teraz jestesmy biedni.
Relacje pomiedzy stawkami zarobkow miedzy zawodami mamy mniej wiecej zachowane - mogloby byc lepiej ale jest prawie jak w cywilizowanym swiecie. Niestety biedota kraju powoduje, ze ci lepiej uposazeni ledwo zyja na Europejskim poziomie a ci biedniejsi prawie w nedzy.
Loczek --> Nie wyklucza. A ilu twoich znajomych pracujących na takie umowy ma te przywileje?
przciez wszyscy możemy zostać informatykami freelancerami. wszyscy, bez wyjątku, może poza paroma lekarzami i prawnikami, co nie? O co w ogóle chodzi niektórym w tym wątku?
spoiler start
Tak, wiem ze nei am nic za darmo... chce tylko zacowac poziom dyskusji i argumentów...
spoiler stop
Katane: nie kojarzę, żeby ktokolwiek z moich znajomych pracował na umowę o zlecenie... Ale w mojej obecnej pracy dostałem taką ofertę jako jedną z możliwych form zatrudnienia.
"27% pracujących Polaków jest zatrudnionych na podstawie umów tymczasowych - Niemcy 9%, Wielka Brytania 6,3%, Francja 15%. 60% pracujących osób w wieku 21-23 lata jest zatrudnianych w oparciu o umowy śmieciowe. Wśród pracowników w wieku 27-29 lat 36%."
Wynika to z kosztów zatrudnienia. Nie należy szukać rozwiązania w dyskredytacji innych form umów, tylko na obniżaniu kosztów.