.:: TENiS 7 ::. Australian Open 2026
Nowy sezon powoli się rozkręca. Zaczynamy od zwycięstw w United Cup. Wraca Hubert na Igę też oczywiście liczymy. Ruszają kwalifikacje do Australian Open a w przyszłym tygodniu turniej główny.
Poprzedni wątek: https://www.gry-online.pl/forum/tenis-6-wta-finals-koniec-sezonu/z5ff9dc9
Odświeżę temat, bo widzę nikt nie wspomniał o wielkim sukcesie naszych tenisistów. Za trzecim razem w końcu wygrali United Cup w Australii pokonując w finale Szwajcarię.
Trochę wkurzała mnie gra Świątek, bo albo grała rewelacyjnie, albo słabo(przegrana z Bencic), ale na szczęście tym razem Polska zagrała drużynowo. Jak Hurkacz przegrywał, to wygrywała Świątek, albo na odwrót, a jak trzeba było, to nasz mikst Zieliński/Kawa stawali na wysokości zadania i kończyli grę wygranymi(wszystko wygrali).
Wynik całej drużyny świetny. Gra miksta klasa sama w sobie. Gra Hurkacza napawa optymizmem. Myślę że jest szansa na powrót w tym sezonie do top 20.
Gra Igi natomiast. Ehh, to jest niedorzeczne, że ona po wygranym secie nagle się sypie i przegrywa 6:0. Ale to już znamy.
Ogólnie jestem niespokojny i pesymistycznie nastawiony. Myślę, że z Australian Open odpadnie w 3-4 rundzie. Może obudzi się na mączkę. Ale w tym sezonie to właśnie AO powinien być jej priorytetem. Na razie się na to nie zanosi. No ale pożyjemy zobaczymy.
Natomiast Saba to jest jednak maszyna. Myślę, że jeszcze długo będzie numerem 1. Kto by przypuszczał jeszcze trochę ponad 2 lata temu :/
Patrząc na obecny poziom gry Sabalenki i kiepski poziom reszty "dziewczyn", to podejrzewam, że może gonić rekordy Sereny.
Po United Cup znów wracają hejterzy Igi, że słaba psychicznie, ze nic z niej już nie będzie. Tymczasem taki Sinner i Alcaraz zamiast grać dla Włoch czy Hiszpanii, to jadą sobie na turniej pokazowy. Gdyby Iga tak zrobiła, to by dopiero się działo.
Niby to nie trwa od wczoraj, ale ja wciąż nie mogę zrozumieć tego wrogiego nastawienia do naszej tenisistki w społeczeństwie.
To u nas normalne, to samo bylo z Malyszem i Stochem. Jak juz ktos wchodzi na mistrzowski poziom, to wg naszej kibicowskiej mentalnosci musi wygrywać wszystko i wszedzie, a jak mu cos nie wyjdzie, to frajer i wstyd tylko przynosi i najlepiej jakby się zabil.
Nie kibicuje sie u nas człowiekowi jako takiemu, tylko podnieca kolejnymi trofeami.
Kompletnie olewam przekaz hejterów. Nie czytam wiadomości dot. Igi na klikbajtowych onetach itp. dyletanckich portalach.
I bardzo słusznie. Ludzie nie potrafią dziś zrozumieć, że ktoś może mieć słabszy dzień, że jest mnóstwo czynników które wpływają na wyniki. Trochę Djoković/Federer/Nadal/Williams zepsuli odbiór tenisa. Bo to nadludzie byli. Myślę, że takich długo nie będzie. Z całym szacunkiem dla Alcaraza, Sinnera, Igi i Sabalenki.
Hejt zawsze jest zły, ale konstruktywna krytyka nie bardzo. Akurat, to że coś jest nie tak z psychiką Igi widać w przegranych meczach i nie chodzi o to, żeby ją bez sensu krytykować, tylko spróbować wyciągnąć wnioski. Zapewne jej team to robi, ale dla kibiców to wygląda, jakby nic się nie zmieniało.
Jak tam wrażenia po pierwszych występach? Linette w 3 rundzie, Hurkacz wygląda pewnie. Najgorzej to chyba Iga na razie. Ale ogólnie to dość pozytywnie.
Hubi zagrał trochę jak Iga ostatnio. Za to Iga mimo problemów wygrywa. Może teraz się odbuduje?
Hurkacz jednak w szlemy nie umi. Odwrotnie do Igi. Kiedy ta męczy się we wcześniejszych spotkaniach to jakoś ze szlemów wyciska maksa.
Hubi wcześniej wygrywa a na szlemie się blokuje.
Via Tenor
Szkoda trochę Kalinskiej. Ale gdyby potrzebowała lepszego masażu to się zgłaszam.
Po pierwszym secie włączył się entuzjazm. Miałem nadzieję na przebudzenie. Ale demony wróciły.
W 4 rundzie czeka tenisistka noname. To dobrze i źle. Ale Iga będzie faworytką. Szans na dojście dalej niż ćwierćfinał nie widzę z taką grą.
Ale może milo się zaskoczę. Mam nadzieję :)
To prawda. Pamiętam, że był taki turniej jak Iga wchodziła na "zwycięską scieżkę" z Wiktorowskim.
To był bodaj Indian Wells 2022. Do ćwierćfinału zawsze na początku traciła seta. Ale pamiętam, że ze spokojem i przekonaniem że Iga i tak ja rozwali, się to oglądało. Bo Iga jak już wrzucała ten wyższy bieg to rozjeżdżała przeciwniczkę.
Tutaj jest trochę inaczej, ale oby sobie w głowie poukładała.
Jak większość osób która się zna co nieco na tenisie, uważam, że Djoko jest najlepszym tenisistą w historii, ale kurka, nigdy nie wzbudzał w mnie jakiejś większej sympatii, a na dodatek jest szurem. Czemu o tym mówię? Bo znowu był o włos od DQ. Typ się wkurzył po nieudanym punkcie i uderzył rakietą w piłkę tak mocno, że przeleciała dosłownie obok chłopca od podawania piłek. Co za gość...
Via Tenor
Nie mogłem oglądać, ale po komentarzach i wyniku wygląda że tym razem było stabilnie?
No to teraz Rybakina. Myślę że Iga da radę :)
Ostatnio Rybakinę ogrywa seriami. Ale jestem też realistą i fajnie jak Iga wygra ale jak przegra to nie będę zdziwiony. Nie wiadomo czego się teraz po Idze spodziewać.

Real po przyjściu Arbeloi się odbudował, więc jak to ostatnio bywa - Idze też będzie szło. Zobaczycie ;)
Via Tenor
Sabalenka jak czołg idzie po finał. Jej regularność w szlemach jest mega imponująca.
W tym momencie tylko Anisimowa jest ja w stanie powstrzymać.
Ze statystyk wynika że psuje na potęgę, na ten moment 5 podwójnych serwisowych, 0 asów, w sumie 20 niewymuszonych błędów przy tylko 2 winnerach. Wygląda to tak jakby Switolina nie musiała robić nic poza przebiciem piłki na drugą stronę, bo Gauff prędzej czy później coś spartoli.
Ale łomot od mamuski, a miała być nowa jakość xD
To już Saba na 100% w finale. Pewnie z Anisimowa. Dwie twarde babki
Szkoda, że nie mogłem ogladać meczu Gauff ze Svitoliną. Jeśli jest prawdą to co piszecie, to Gauff jest tu klinicznym przykładem tej samej choroby na którą cierpi też Iga. - Pośpiech
Amanda z Igą mogą już iść razem na kawę, pizzę czy co tam lubią. ;)
Na razie pogrom w ćwiećfinałach. Nie ma już numeru 2,3 i 4. Ale nie wiem czy zauważyliście, że na tym etapie nie ma już żadnej niespodzianki - są same rozstawione. Ustabilizowała nam się czołówka. U mężczyzn to samo.
S3ns_N0t_F0und - Nie mam za co nie lubić Gauff.
Kiedy napisałeś Ostatnio Rybakinę ogrywa seriami pomyślałem, ze teraz to juz po turnieju. I se wykrakalem.
Meczu nie śledziłem, ponoc Iga miala wywalone na sugestie trenera?
Amanda to lekkie zaskoczenie. Byłem pesymista w kwestii Igi, ale liczyłem że się pomyle. Gauff można nie lubic. Za swój pretensjonalizm i bycie mocno przehajpowana chociaż to drugie to nie jej wina.
Teraz ciekawy ćwierćfinał Pegula-Rybakina bez wyraźnej faworytki. Stawiam na Pegule choć sercem jestem za Rybka. Chciałbym żeby wygrała cały turniej.
Co do Igi nie widziałem meczu, po komentarzach i wyniku wygląda że było słabo. Obstawiałem koniec na max 4 rundzie, ale dostała "prezent" bo Osaka się wycofała. Mam niskie oczekiwania na ten sezon, ale myślę że będzie słabiej niż w poprzednim. Jednak rok temu AO było udane i odczucia po turnieju były odwrotne. Mecz z Keys mogła wygrać.
Meczu nie śledziłem, ponoc Iga miala wywalone na sugestie trenera?
Też czytałem, że miała wywalone. Czasami się zastanawiam czy nie słyszy, czy nie chce bo jest uparta.
....hehehe, też osobiście nie liczyłem, że wygra z Rybakiną. Powiem inaczej - musiałby się wydarzyć cud, nie wydarzył się.
Za to Djoković - jaki to jest pierdo...ny fartuch. Wszystko farci. Już chyba starczy mu tych walkowerów. ...No nie lubię szura i co mam na to poradzić.
Pegula na koniec ładnie pograła. Szkoda że nie było 3 seta. Ale finał Sabalenka - Rybakina powinien być ładnym widowiskiem
- Laguna, no co ten Sinner?
- Sinner? Nerwy go zjadły. Ty to kto wygra tego szlema?
- No jak to kto. Alcaraz
Sinnerai Alcaraza zdominowali tenisa, ale tylko Djoko potrafi rzucić im wyzwanie w najważniejszych momentach. Natomiast nieudolność Zvereva to jest kolejny fenomen.
Niecierpie go, ale podziwieam. Znów przypomniał że jest najlepszy w historii.
Via Tenor
Dajesz Jelena!
Via Tenor
No i jest pierwszy set dla Rybakiny. Zobaczymy jak zareaguje na to Sabalenka
Ale to Rybakina odwróciła. Z 0:3 do 5:3
Via Tenor
I zrobiła to :) Brawo Rybka! Zacięty mecz, ze zwrotem akcji w ostatnim secie.
Chcąc wygrać AUS Open musisz pokonać Igę.
Pieknie, przynajmniej Iga przegrała z czempionka.
Dokładnie ;)
Via Tenor
Djoko czy Carlitos? :)
Via Tenor
Carlitos z karierowym Wielkim Szlemem. Jak będzie zdrowy i nie wyrośnie mu konkurencja poza Sinnerem, to najpewniej pobije rekord Djokovicia.
Włączyłem tv, a tam staruszek prowadzi 1:0 w setach. Ale później wszystko wróciło do normy.
Finał pań jednak więcej emocji dostarczył.
Ale piach gra Iga z Darią. :(
Oglądania nie ułatwia komentator na Canalii+. Robiłem sobie obiad, stałem tyłem do TV i nie mogłem po komentowaniu wykminić która zdobyła punkt. Miejscami nawet Daria cieszyła się większą aprobatą.
To jest fascynujące. Każda nacja kibicuje swojemu* a u nas odwrotnie - albo obiektywizm a również zdarza się, że przeciwko Idze.
* brytole wręcz obrażają przeciwnika, czego akurat nie popieram. To jest mega słabe.
Abstrahując od bardzo wysokiej formy Kazaszki, która próbuje odebrać Polce drugie miejsce w rankingu WTA, główny wniosek brzmiał: Świątek sama odbiera sobie największe atuty, niejako sabotując swoją grę.
W trakcie Australian Open gra Igi Świątek była przez polskich, jak i zagranicznych ekspertów tenisowych oceniana bez entuzjazmu. Barbara Schett na antenie Eurosportu otwarcie powiedziała, że nasza zawodniczka musi zacząć dodawać do swojego gry nowe elementy, bo zatrzymała się w tenisowej ewolucji i na lepsze rywalki przestało to wystarczać.
Iga Świątek nie wygrywa z rywalkami z TOP 10 rankingu WTA. Oto dlaczego
Bilans meczów Igi z najlepszą dziesiątką rankingu WTA jest tu najlepszym dowodem. Polka być może uczy się nowych rzeczy na treningach, ale w Melbourne nie testowała ich w warunkach meczowych, nawet w pierwszych rundach, z przeciętnymi rywalkami, gdy całkowicie dominowała.
Uwaga numer dwa: przy poważniejszym zagrożeniu ze strony rywalki, Iga od miesięcy zmienia się w pięściarza, który choć prowadzi na punkty, to nie szuka taktycznego zwycięstwa, tylko jednego nokautującego ciosu. To właśnie uwypuklili analitycy z "Tennis Inside Numbers".
Przypomnijmy, że z Rybakiną Iga nieznacznie przegrała pierwszego seta 5:7 i trener Fissette przekonywał, by nie spieszyła się z uderzeniami, bo ma dużo czasu. Wszystko było otwarte.
"Pomimo nawoływań ze strony Wima Fisette'a, by cofnąć się krok w tył, Świątek postanowiła odbudować swój dobry początek meczu na returnie, utrzymując agresywne nastawienie i wysokie ustawienie przy drugim serwisie Rybakiny. Jedynym rezultatem była seria błędów, aż siedmiu przy drugim serwisie" — czytamy w "Tennis Inside Numbers".
Autorzy zauważają, że to pokazuje wielką i niezrozumianą zmianę w naturze Świątek, która największe sukcesy osiągała, grając "z kontrataku". Teraz — w trudnych momentach — chce za wszelką cenę przejąć inicjatywę i uderzać mocniej niż rywalka. Niepotrzebnie.
W meczu z Rybakiną Świątek wygrała 5 z 6 najdłuższych wymian i 9 z 14 tych, które przekroczyły dystans 7 uderzeń piłki. Czemu więc sama neutralizuje swój wielki atut, bycia jedną z najlepszych atletek, jakie widział tenis?
To pytanie od miesięcy pozostaje bez odpowiedzi. "Na ten moment Świątek jest w pułapce między perfekcjonizmem, jej naturalnym stylem zbliżonym do Rafy Nadala i tą agresją, którą nasiąkła później. Poszukiwanie złotego środka spowodowało wielki kryzys wyników z elitą światowego tenisa i może również być największym wyzwaniem 2026 r." — czytamy na koniec analizy "Tennis Inside Numbers".
Od porażki z Rybakiną minęło trzynaście dni. Na konferencji w Dosze Świątek z detalami opowiadała o poprawkach w serwisie i tym, jak próbowali z Wimem Fissettem tę krótką przerwę wykorzystać. Mówię więc: "sprawdzam", choć oczywiście mecz z Tjen możemy co najwyżej traktować jako egzamin mocno przedwstępny.
W pierwszym secie notowana na 46. miejscu rankingu WTA rywalka ugrała zaledwie osiem punktów i był to pokaz mądrej gry Świątek. Właśnie, mądrej, a nie szybkiej.
Po pierwsze — Polka nie skracała wymian. Odbijała spokojnie, długo, nawet jeśli już po drugim uderzeniu rywalki miała dużą przewagę pozycyjną. Dalej męczyła Tjen, ganiając ją po korcie.
Po drugie — gdy już szukała kończącego uderzenia, to było to na 90 procent siły i precyzji. Bez polowania na linię, z solidnym marginesem błędu. Świetny przykład takiej wymiany mieliśmy przy 4:0 i 15-15 w gemie. Polka spokojnie mogła atakować wcześnie, wybrała jednak budowanie akcji i forhend z dużą rotacją.
Po trzecie — było kilka ataków na siatkę, absolutnie nieprzypadkowych, poprzedzonych uderzeniami, która mają na celu zdobycie tej pozycji. Wszystkie te akcje zakończyły się punktem dla Świątek.
Nic dziwnego, że komentujący mecz w Canal Plus Dawid Celt był zbudowany. "Fundament gry Igi zawsze będzie ten sam, ale delikatnych zmian warto czasami poszukać" — mówił.
Przetestowanie tych zmian w meczach pierwszej rundy jest dużą zmianą. Idze Świątek potrzebną "na wczoraj". Dość powiedzieć, że Aryna Sabalenka w pierwszym meczu na Australian Open szła do siatki... 22 razy. Nie po to, by powtarzać to z najlepszymi. Nie, w takich meczach chodzi wyłącznie o kilka momentów zaskoczenia. Trzeba jednak mieć czym zaskoczyć.
W drugim secie meczu z Tjen tak różowo już nie było. Wstrzymałbym się jednak z tezą, że wróciła "elektryczna" Iga Świątek. Liczby mogą wskazywać, że wynikało to z jednego założenia Wima Fissette'a.
W pierwszej partii Świątek serwowała bezpiecznie. Bez podwójnych błędów serwisowych, ale i bez asów. W drugiej zaczęła szukać bardziej agresywnego podania i innych kierunków — skutkiem dwa podwójne błędy, ale i cztery asy. Skutkiem też utrata własnego serwisu już w pierwszym gemie. Mogło to jednak być założenie "treningowe", skoro pierwszy set poszedł tak gładko.
To wyraźnie dodało Indonezyjce animuszu, a Polka na kilkanaście minut wezwała niestety na pomoc swoje "demony". W wymianach zaczęła się spieszyć, podnosić siłę i ryzyko uderzeń. Za tym musiały pójść błędy.
W pierwszym secie tych niewymuszonych popełniła zaledwie cztery, w drugim już dwanaście. Trzy razy więcej. Przestała też szukać zmienności w grze.
Ważne jednak, że w decydującym momencie meczu — w gemie przy 4:3 i serwisie rywalki — Świątek po prostu zwiększyła margines i pokazała to, w czym jest absolutnie najlepsza na świecie. Przebijanie nawet z najtrudniejszych pozycji i czekanie na błąd po drugiej stronie siatki. Doczekała się.
6:0, 6:3 z Janice Tjen nie jest żadnym wyznacznikiem potencjału Świątek w tym turnieju. Mam jednak nadzieję, że sama tego nie szukała. Że w tym momencie szuka zupełnie czego innego.
Tydzień w Katarze jest uznawany za jeden z trudniejszych momentów sezonu, krótko po wycieńczającym szlemie w Australii. Dlatego omija to miejsce Aryna Sabalenka, dlatego szybko odpadła Amanda Anisimowa, dlatego we wtorek pożegnała się z Dohą Coco Gauff.
Świątek to miejsce uwielbia. Ma też bardzo wygodną na początku drabinkę, w zasadzie aż do półfinału, gdzie czekać może w najgorszym wypadku Elina Switolina. Chciałbym, by umiała te mecze wykorzystać, nie na "zmiatanie" rywalek z kortu — bo to jej nie rozwinie — tylko na konsekwentną pracę ze swoim sztabem trenerskim.
Oby to był moment zwrotny ostatnich kilku miesięcy. Nawet jeśli nie przyniesie pucharu i ostatecznej wygranej. Po wtorku jestem ostrożnym optymistą.
Wolałem wkleić większość artykułu (onet premium). Nic odkrywczego, my tu o tym piszemy od dawna - największym zagrożeniem dla Igi jest Iga. Spokojnie moglibyśmy pisać takie teksty a uważam, że i lepsze. Długie myślniki wskazują na pomoc AI w pisaniu.
Poziom buractwa level hard. Salah Tahlak musiał się w jakimś januszeksie szkolić bo obraził praktycznie wszystkich dookoła.
Po takich wypowiedziach raczej nie powinien liczyć, że się w przyszłości dwie panie pojawią na jego turnieju. Zamiast życzyć im powrotu do najlepszej formy i zaprosić na przyszły rok, to się facet zachował jak jakiś regionalny watażka. Dobrze, że im dżihadem nie zagroził. Co za pajac.