Słyszeliście o pokoleniu DINK ??
http://przemasss1989-toiowo.blogspot.com/2011/05/pokolenie-dink.html
Co o tym myślicie?
Po tych wszystkich pedalstwach typu pokolenie jp2, generacja X itd jak slysze slowo pokolenie to otwiera mi sie nóż wkieszeni i włącza rządza mordu....
ps.
Idz do uczcicwej pracy a nie zajmujesz sie jakimis pseudosocjoligcnzymi bzdurami :P
oczywiscie ze slyszalem, ale akurat w Poslce nie jest to czesto tyle swiadmy wybor, co koniecznosc, bo mlodych na dziecko nie stac (takie sa tlumaczenia)
oczywiscie, jakis tam % ludzi nie lubi dzieci i nie chce miec, ale wg mnie jest to mala ilosc
Dzieci? Nie dziękuję... mam plany :)
Autor chciał się popisać wynajdując jakąś rzadką, idiotyczną tendencję (zauważoną zresztą pewnie u jednej takiej rodziny) i pisząc nudny tekst powołując się miejscami na psychologów i procenty. A na końcu pisze: Dlatego uważam, że posiadanie dzieci jest inwestycją w naszą przyszłość.. Co za banał.
el. kocyk - Nikogo na dziecko nie stać i nikt nie ma na nie czasu. W większości to pierdolenie. Ludzie nie chcą mieć dzieci bo tak jest znacznie, znacznie wygodniej, a dzisiaj znaczna większość ludzi z miast nie musi podążać wytartą przez pokolenia ścieżką, kobieta może robić co chce i z ambony ksiądz nie krzyczy na nich że już dwa lata po ślubie, a dziecka jeszcze nie ma.
Od, taka prozaiczna przyczyna - wolność wyboru ^^
Dorabianie ideologii do prostej rzeczy.
Młodzi mają teraz potężne problemy z pracą, jak pracują to za śmieszne pieniądze, a mieszkania kosztują po 6 tyś za metr... Jak się nie ma kasy, stałej, pewnej pracy i mieszka kątem u rodziców to się nie robi własnych dzieci.
Proste i oczywiste.
Obecnie dzieci rodzi głównie patologia bo im i tak zwisa czy je wykształcą i wykarmią bo "państwo da". A reszta, którym państwo nie da nie może sobie pozwolić na wychowywanie dziecka.
Dycu - mnie stac, mam czas, mam dziecko i jestem mega szczesliwy patrzac co dzien jak sie rozwija i bawiac sie z nia po odebraniu ze zlobka
w 2012 chce drugie:)
el.kocyk - Ale Ja nie mówię że wszyscy tak robią, przecież wtedy w ciągu jednego pokolenia wszystko by się zapadło - po prostu teraz znacznie, znacznie więcej osób statystycznie może sobie pozwolić na "robienie co się chce". Ludzie są bogatsi, w miastach odwracają się od wiary, często chcą być jak najbardziej alternatywni i nie iść wyznaczonymi szlakami. Taki naturalny kolej losu, to samo jest z rozwodami. To też nie jest tak że nagle ludziom się "nie układa" - bo układa się tak samo jak układało się i sto lat temu. Teraz po prostu kobieta może powiedzieć "spierdalaj", zabrać walizki i wyjść z domu, bo kobiety teraz znacznie więcej kasy mają i są odważniejsze.
Co zabawne sporo ludzi cały czas gubi się w statystykach uważając że brak dzieci jest wywołany biedą, co jest kompletnie, kompletnie mylne, o - apropo - wi3dzmin to idealny przykład ^^
Mój Boże... Poziom debilizmu tej wypowiedzi właśnie mnie pokonał.
Może jak usunę z historii dzisiejszy dzień i zignoruje Twój wątek, to kiedyś wszystko wróci do normy.
Słyszałem słowo, ale o pokoleniu nigdy :)
DINK
A 'jerk' or 'goof'
A British word for dildo
Canada, colloquial for penis
Dzieci? Nie dziękuję... mam plany :)
Ciesz się, że Twoi rodzice nie mieli planów, bo teraz byś ich nie miała.
Dycu -> naprawdę myślisz, że cały problem z "nierodzeniem" dzieci wynika ze zmiany zwyczajów kobiet? :)
Wiadomo, ma to jakiś wpływ, ale ja bym z tym nie przesadzał.
Oprócz niewielkiego procenta wojujących, wyzwolonych kobiet i karierowiczek, większość kobiet jednak chciałaby mieć rodzinę i dziecko, wcześniej czy później, ale chciałaby.
W Angli, która jest przecież bardziej "wyzwolona" niż Polska, zrobiono swego czasu ankiety, w których 75% kobiet powiedziało, że gdyby tylko sytuacja finansowa im na to pozwalała, rzuciły by prace i zajęły się wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu. Niestety nie pozwala.
Może ja ulegam statystykom, ale ty patrzysz na świat przez pryzmat "Magdy M." czy innego Seksu w wielkim mieście.
Te wszystkie Panie na kasach w sklepach, pocztach, urzędach, czy zasuwające na szmacie po korytarzu nie marzą o karierze i wolności :P
Wiadomo, że jakby się uprzeć większość takich młodych małżeństw byłaby w stanie utrzymać jakoś siebie i dziecko. Ale "jakoś" to trochę mało.
Dzieci ZAWSZE w historii rodziły się po dużej wojnie (jako nadrobienie strat w ludziach) albo w czasach dobrobytu (bo ludzie mogli sobie na nie pozwolić)
Zresztą na "wyzwolonym" zachodzie rodzi się więcej dzieci niż w mniej wyzwolonej Polsce :P
A "robiące co chcą" Polki latają do Anglii rodzić dzieci bo tam jest lepsza opieka, pomoc i lepsze płace.