Witam zastanawiam się nad zmianą pracy obecnie posiadam KAT C(pracuje na śmieciarce od stycznia tamtego roku) tylko ale rozmyślam czy nie zrobić E.Szczerze myślałem aby coś znaleźć aby lepiej zrobić niż te 5000 zł bo wszystko się robi drogi oraz wiadomo kredyt,opłaty itp (jestem żonaty bez dzieci człowiek chce powiększyć rodzinne).Lepiej jest zrobić to E i szukać czegoś po Polsce(albo międzynarodówkę tylko wiadomo trzeba mieć dobrą psyche) i lepiej się zarobi czy szukać na samo C ale jak patrzę to płacą przeważnie między 5k-8k brutto więc też nie ma szału,a do tego też jest kwestia ubezpieczenia czy dalej lecą tzw od najniższej krajowej czy od całości na tirach?Więc drodzy państwo chciałbym poznać waszą opinie o jazdach oraz jaki najlepiej systemy wybrać bo słyszałem że np jest tak że 3 tygodnie w trasie i 2 tygodnie w domu lub tydzień tak i tydzień tak ale nie znam się za bardzo na tym.Chyba że są firmy gdzie można sobie dorobić przez weekend?
Zostan na tej smieciarce, jak zarabiasz te 5000 i masz normalne godziny pracy, to sie tego trzymaj.
W miedzynarodowce najlepiej szukac pracy od poniedzialku do piatku, systemy 3 tygodniowe nie maja sensu jezeli masz rodzine. Przy systemie poniedzialek piatek zawsze masz weekend w domu i często sie trafiaja tygodnie, gdzie wracasz wczesniej, albo jestes w domu w trakcie tygodnia jak sie trasa tak ulozy. Tak to wyglada w moim przypadku.
Zarobki sa bardzo rozne, mozesz zarobic 7000 i mozesz zarobic 12 000. Zalezy od firmy i tego gdzie jezdzisz i co wozisz.
Na kraju nie zarobisz wiele wiecej niz na tej smieciarce.
Ogolnie praca jest trudna i wymaga poswiecenia twojego jak i twojej rodziny. Niestety, rozwody u kierowcow wyjezdzajacych na kilka dni sa czeste. Zastanow sie czy warto probowac dla niewiele lepszej kasy.
Za 5 dni nie zarobisz znacznie wiecej, a trzech tygodni poza domem zwiazek raczej nie wytrzyma.
Zależy czy twoja żona będzie miała na tyle silną psychikę, że tygodniami nie będzie cie w domu.
Praca dla 2 typów ludzi, dla tych co są kawalerami, albo dla tych co siedzą z babą już 20 lat i nie mogą na nią patrzeć.
Powodzenia.
Kiedyś był tutaj forumowicz pracujący na TiRach, zdaję się nick to SkyDriver albo coś pochodnego, może ktoś spróbuje oznaczyć i kolega się wypowie?
Ojciec robi kasa dobra tylko myjesz się w survivalowych warunkach w domu zamiast odpocząć to gotujesz słoiki na następny tydzień
Robisz zakupy pierzesz ciuchy z całych 2 tygodni idziesz na kolacje Z żona, kąpiesz się i jedziesz dalej
Do tego
Spanie w kabinie
Często przed rampa bez internetu na 2 dni
U mnie na terenach głownie wiejskich lub małomiejskich da się znaleźć pracę na tira w trybie jednozmianowym, czyli 8 godzin. Wozisz zboże czy inne rzepaki od handlarza do młyna, albo na stację kolejową. Albo dowóz jakichś materiałów do chłopa na podwórek. Ewentualnie dowóz buraków do cukrowni w czasie kampanii, to już po 10 albo i więcej godzin dziennie, ale każda noc w swoim łóżku. Pieniądze jednak raczej bliżej 5 niż 8k. Druga sprawa jest taka, że to nie zachód, i jak ci się ciężarówka zepsuje to nie siedzisz z założonymi rękami czekając na serwis tylko podnosisz kabinę i zbijasz łapy bo trzeba wyciągnąć alternator czy inny przewód.
Zostan na tej smieciarce, jak zarabiasz te 5000 i masz normalne godziny pracy, to sie tego trzymaj.
W miedzynarodowce najlepiej szukac pracy od poniedzialku do piatku, systemy 3 tygodniowe nie maja sensu jezeli masz rodzine. Przy systemie poniedzialek piatek zawsze masz weekend w domu i często sie trafiaja tygodnie, gdzie wracasz wczesniej, albo jestes w domu w trakcie tygodnia jak sie trasa tak ulozy. Tak to wyglada w moim przypadku.
Zarobki sa bardzo rozne, mozesz zarobic 7000 i mozesz zarobic 12 000. Zalezy od firmy i tego gdzie jezdzisz i co wozisz.
Na kraju nie zarobisz wiele wiecej niz na tej smieciarce.
Ogolnie praca jest trudna i wymaga poswiecenia twojego jak i twojej rodziny. Niestety, rozwody u kierowcow wyjezdzajacych na kilka dni sa czeste. Zastanow sie czy warto probowac dla niewiele lepszej kasy.
Za 5 dni nie zarobisz znacznie wiecej, a trzech tygodni poza domem zwiazek raczej nie wytrzyma.
Patrząc po znajomych to chyba już nie ma znaczenia czy w domu czy poza domem. Rozwodów jest tyle że głowa mała. Szok ile ludzi się rozwodzi.
Myślałem że są lepsze zarobki na tych tirach i wychodzi na to że lepiej zostać na tej śmieciarce...
Jak zrobisz ADR i pojdziesz jezdzic z materialami niebezpiecznymi na 3 tygodnie w niemieckiej firmie, to zarobisz i 8000 euro. Ale bez doswiadczenia w normalnym systemie nie masz co liczyc na wiecej niz te 7000-8000zl na start.
Ubezpieczenia to zalezy od firmy. Wciaz sa takie, co kombinuja z ubezpieczeniem od minimalnej krajowej, reszta pod stolem. Ale to sie konczy, bo nie ma kierowcow. Tak to jest normalnie, ubezpiecza cie jak nalezy.
Chodzi mi o to, ze kiedys wiekszosc kierowcow byla zatrudniona na chorych umowach, gdzie dostawali oficjalnie pensje rodem z cieciowania na parkingu, a cala kase brali na lewo pod stolem. Ale to byly czasy, kiedy na jedno auto bylo 30 chetnych do jazdy. Tera na 30 aut jest 10 kierowcow i juz nie ma takiego przyzwolenia. Teraz ubezpieczony jestes od tego ile zarabiasz naprawde.
Na wiosnę mam w planach startować na kat. C. Czy żeby jeździć zarobkowo, trzeba mieć szkolenia zawodowe?
Trzeba mieć uprawnienia na przewóz różnych towarów. Jak zrobisz samo C bez uprawnień, to będziesz mógł korzystać z tego jedynie prywatnie.
Tego się obawiałem, najgorsze chyba jest ilość godzin ile trzeba spędzić na szkoleniach. No ale trudno.
Tak przy okazji, czy jak zrobię C a późnie szkolenia zawodowe to przy późniejszym startowaniu na c+e, znów muszę robić szkolenia zawodowe?
Dzięki tak btw
Sam nie mam C, ale zainteresowałem się tym tematem przez dobrego kumpla, który od kilku lat jeździ na międzynarodowce C+E i fajną kase z tego ma. Wydaje mi się, że nie musiał robić drugi raz tych samych uprawnień, ale 100% pewności nie mam. Mogę się go spytać.
Jeśli masz stałe godziny pracy, to może zostań w aktualnej firmie i znajdź drugą na tzw. skoczka?
Chcesz powiększyć rodzinę i zacząć pracę na tirach? Świetny pomysł, dzieciakami będzie cie widział przez tydzień w miesiącu.
Kumpel pracuje na tirach ale jeździ maksymalnie 40 km i ma dwa takie kursy na całą pracę. To jedyna sensowna praca na tirach