Pomocy - pytanie o odszkodowanie
Witam dziś miałem strasznego pecha.Mianowicie umówiłem się z kolegą że on wsiądzie do autobusu którym jechałem do miasta.Gdy dojechałem do przystanku na którym miał wsiąść mój kolega drzwi autobusu otworzyły się a ja przez tylne wychyliłem głowę zobaczyć czy kumpel stoi na przystanku.On wsiadł przez środkowe drzwi a ja miałem cały czas wychyloną głowę.Nagle drzwi się zamykały a moja głowa została przytrzaśnięta drzwiami. Wszczysy w autobusie zaczęli się śmiać nawet ja bo wyglądało to co najmniej komicznie.Przestałem się śmiać jak zacząłem się dusić.(Miałem przytrzaśniętą szyje). Nagle ktoś krzyknął do kierowcy aby się zatrzymał a on coś tam gadał pod nosem nawet się nie obrócił i jechał dalej.Szyja bolała mnie okropnie byłem cały siny a autobus otworzył drzwi dopiero na kolejnym przystanku ok 5 min później (jeszcze 10 sek a bym się udusił)drzwi się otworzyły ja wyleciałem z autobusu wyskoczył za mną kolega a autobus jak gdyby nigdy nic pojechał.Wróciłem do domu i strasznie boli mnie szyja nie mogę jej obrócić w lewo ani w prawo i mam siniaki na niej. Teraz pytanie czy mam ubiegać się o jakąś kare dla kierowcy autobusu lub odszkodowanie czy może lpiej iść do szpitala? Przy wypadaniu z niego jeszcze zahaczyłem ręką o chodnik boli i mam siniaka ale złamana nie jest.
trzeba byc baranem, zeby dac autobusowi glowe przytrzasnac...
na zachodzie za glupote sie dostaje odszkodowania,w PL podobno tez zaczyna sie to... wiec probuj.

Mirek rozpoczął łowy na kapitalistów! A pod nosem pewno narzekał na niską pensję.
Stac kolo drzwi sie nie da bo fotokomorka nie zamknie drzwi a ty mowisz o przytrzasnieciu? Marna prowokacja.
[4]----> chyba warszawiacy mają nowe bany bo u nas jeżdżą jeszce stare gdzie nawet przycisk STOP nie działa ;/
Pozostaje sie cieszyc, ze zlapal cie jak wystawiales glowe na zewnatrz, a nie jak zagladales do autobusu np szukajac kolegi. Musialbys biec do nastepnego przystanku jak Wąski w Kilerze.
Teraz pytanie czy mam ubiegać się o jakąś kare dla kierowcy autobusu lub odszkodowanie czy może lpiej iść do szpitala?
ja to bym się vodki napił
Stac kolo drzwi sie nie da bo fotokomorka nie zamknie drzwi a ty mowisz o przytrzasnieciu? Marna prowokacja.
Dobre sobie... dziwne że w ani jednym wrocławskim autobusie nie ma czegoś takiego jak owa "fotokomórka". Wiele razy widziałem jak kogoś przytrzaskiwało, sam w ostaniej chwili wskakiwałem do autobusu i nigdy z tego powodu drzwi się nie "cofnęły". Co więcej, nocnymi liniami we wrocławiu potrafi wracać 2-3x wiecej ludzi, niż konstrukcja tego pojazdu przewiduje, a drzwi nie zamykają się dopiero wtedy, gdy ktoś je przyblokuje, przez co dłuższą chwilę nie mogą się zamknąć.
Pozdrawiam wszystkich wrocławskich pasażerów nocnych linii, zwłaszcza w okolicach juwenaliów i meczy Polski euro 2012:F
He, he... Jeżeli historia jest prawdziwa to z jednej strony jest śmieszna, a z drugiej nie. Po pierwsze sam jesteś sobie winny. Po drugie mimo swojej własnej głupoty ja bym kierowcy nie popuścił. Powinieneś zgłosić się do lekarza w celu dokonania obdukcji, a potem uderzać, albo na policję, albo do tego, kto zarządza autobusami. Kolejność nie ma znaczenia. A tak w ogóle to trzeba było od razu wezwać policję, a nie się teraz pitolić...
Ace_2005 --> He, he... Jeżeli historia jest prawdziwa to z jednej strony jest śmieszna, a z drugiej nie. Po pierwsze sam jesteś sobie winny. Po drugie mimo swojej własnej głupoty ja bym kierowcy nie popuścił.
Po wielu latach obserwacji zachowania ludzi w autobusie stwierdzam z pełnym przekonaniem, że w bezpośredniej bliskości autobusu lub tramwaju występuje jakieś tajemnicze, niezbadane promieniowanie, które odbiera ludziom instynkt samozachowawczy.
Bo czy ktoś świadomie, z premedytacją wkłada ręce, głowę i samego siebie w zamykające się drzwi? Drzwi nie zamykają się gwałtownie, najpierw jest sygnał dźwiękowy, dopiero potem następuje zamykanie, które trochę trwa.
W domu, samochodzie i w każdym innym miejscu nikt nie odważy się pchać rąk w zamykające się drzwi. W autobusie to robi i jeszcze rozdziawia gębę ze zdziwienia, że go przytrzasnęło i w tym momencie promieniowanie przestaje działać i zaczyna się normalne wierzganie i szukanie winnych wszędzie, tylko nie u samego siebie.
mirencjum -> Ja się z Tobą zgadzam, dlatego też napisałem: Po drugie mimo swojej własnej głupoty ja bym kierowcy nie popuścił. To, że ktoś, delikatnie mówiąc, jest nieodpowiedzialny i nie myśli o konsekwencjach to jedno. Druga sprawa to, że Ty jako kierowca autobusu jesteś odpowiedzialny za pasażerów. Jeżeli jest świadek głupoty drugiego pasażera i informuje on o tym kierowcę, który nic sobie z tego nie robi, no to o czym to świadczy? Co innego, gdy kierowca nie ma świadomości o tym, co się dzieje. Podobnie jest, gdy prowadzisz samochód osobowy z pasażerami, którzy nie mają zapiętych pasów bezpieczeństwa. Pasażer punktów karnych nie otrzyma, a kierowca tak. Bo jest odpowiedzialny za ich życie i jego zakichanym obowiązkiem jest dbać o ich życie i zdrowie. Ma również wymagać od nich zapięcia pasów bezpieczeństwa, a jak nie to w przypadku kontroli drogowej poniesie za to konsekwencje.