Nie mogę.
Nigdy nie porzuciłem gry ze względu na poziom trudności, ale jestem blisko. Gram w Stellar Blade i walczę z czymś co mnie zabija jednym atakiem, bardzo nie cool. Krzywa trudności im nie wyszła. Przedostatni boss chyba. Ostatni to podobno krew z nosa, nie wiem czy jest sens brnąć. Porzuciliście kiedyś grę która bardzo Wam się podobała? W sensie przez trudność?
Porzuciliście kiedyś grę która bardzo Wam się podobała? W sensie przez trudność?
Tak, Lords of Xulima. Raz, że w pewnym momencie walki zrobiły się tak trudne, że musiałem biegać po planszy i szukać takich grup przeciwników, których już dałem radę pokonać na moim levelu. A dwa, że i tak po tych zwycięskich walkach musiałem zwykle odpoczywać, więc kurczyły mi się zasoby. Na żarcie w sklepach nie mogłem sobie pozwolić, bo było absurdalnie drogie, więc po paru walkach musiałem zawsze wracać do jednej lokacji, gdzie rosły owoce, żeby je pozbierać i w końcu przez to odpuściłem. Choć uważam, że to fajna gra, tylko wymaga mega cierpliwości, której nie mam.
No i soulslajki zanim zaczęto dodawać do nich poziomy trudności. Tu akurat nie chodziło nawet o jakichś bossów od których się odbijałem, tylko o to, że z moim marnym skillem musiałem bardzo dużo grindować i ostatecznie zawsze mi się w jakimś momencie znudziło.
Tak i do dziś mnie to męczy żeby zacząć grać w to od nowa ale gra niestety robi się w dalszej części nudna.
Chodzi o grę cRPG 'Lionheart' która jest całkiem fajna ale do momentu opuszczenia Barcelony. Potem walk była masa i nużyło a do tego nie mogłem pokonać pewnego bossa, demona jakiegoś. Totalnie byłem pod ścianą bo prawie nic mu nie robiłem. Nie wiem jak źle prowadziłem rozwój postaci, że tak wyszło. Postawiłem na niebieskiego ducha wszystko ale więcej nie pamiętam.