Miasta, którym się udało.
Hej
Chciałbym dowiedzieć się, czy są w Polsce miasta, którym udało się skutecznie zminimalizować wandalizm i niszczenie przestrzeni publicznej. Mam tu na myśli graffiti, psie kupy, zniszczone ławki/kosze na śmieci/środki transportu etc., bałagan na ulicach, czy ząsmiecanie miasta materiałami reklamowymi w każdym miejscu.
Jeśli się udało, to fajnie byłoby poznać przeszkody, jakie stały temu na drodze i jak sobie z nimi uporano.
Pokrewna sprawa, to pomysł obłożenia farb w sprayu wysoką akcyzą. Co o tym sądzicie? Ilu ludzi używa tych farb w takich ilościach, by dotkliwie odczuli podwyżkę cen, a z drugiej strony nie prowadzą działalności gospodarczj, co mogłoby być podstawą, by im taką akcyzę zwracać?
Masz swietne pomysly! Proponuje jeszcze wysoka akcyze na:
- noze, bo mlodziez w drzewach i lawka ryje J + K = WNM
- gumy do zucia, bo sa przylepiane wszedzie
- karme dla psow, bez jedzenia psy nie beda sraly
- dlugopisow, olowkow i markerow, zeby nie mazac nimi. Uczniowie po okazaniu swiadectwa z minimum srednia 3.0 otrzymaja zwrot akcyzy
- cukierkow w papierkach, bo wiadomo ze te papierki wyrzucaja na ulice. Zwrot akcyzy po przedstawieniu faktury na zakup cukierkow z wymieniona iloscia cukierkow w opakowaniu i zaswiadczenia o zdaniu na smietnik takiej samej ilosci papierkow.
Nigdy nie zlikwiduje się wandalizmu dopóki sądy będą traktować ulgowo złapanych idiotów. Mała szkodliwość czynu, symboliczna grzywna i praca policji idzie na marne. Tylko pokazowe bardzo surowe karanie i nagłaśnianie drakońskich kar, łącznie z kosztem np odnowienia całej elewacji budynku może nauczyć tumanów prawidłowych odruchów. Małpę można wytresować, to i debila z farbą też da rade.
Widzę że kolega nie oglądał dzisiaj wiadomości bo był materiał o Wrocławiu i o tym jak sobie poradzili z graficiarzami. Za jedno grafiti nie ma dużej kary bo ani to wykroczenie ani duża szkodliwość ale już jak nazbiera się tych rysunków to kary są dotkliwe. Był opisy facet który nasprejował 90 obrazków i dostał 2 lata w zawiasach i opłacenie napraw wszystkich zniszczonych elewacji co w sumie wyniosło 86 tysięcy.
kjb - kwestia tego, do czego PRZEDE WSZYSTKIM dana rzecz jest używana - skąd też pytanie. Wiadomo, że farby takiej używa się czasem do odmalowania czegoś w domu, ale raczej na tyle rzadko, że różnica w cenie nie powinna być dla nikogo większą tragedią. Używa się podobnych farb też do samochodów, ale to chyba głównie w warsztatach. W modelarstwie to raczej niewielkie ilości.
Jeżeli zastosowania legalne mają znaczną przewagę nad nielegalnymi, to pomysł jest rzeczywiście głupi.
Się doczepiliście do graficiarzy. W Lublinie, na biedronce przy wieniawskiej było na ścianie fajne grafiti, niestety jakiś pajac wpadł na pomysł żeby to zasłonić, a że zrobił to po kosztach wygląda jak kupa. Grafiti to sztuka.
[9] Tak ale nie na nowo wyremontowanych budynkach...
Czy naprawdę mało jest tych zardzewiałych garaży, brudnych hat i "bunkrów" w Polsce, że trzeba namalować coś na ładnie pomalowanym?
graffiti nieraz jakieś się trafi dobre, ale zazwyczaj to gówniane bazgroły... ogólnie na podobnym poziomie są żałosne reklamy różnorakich byznesmenów, na wylotówkach z miast w masowych ilościach
Wole ogladac graffiti niz reklamy majtek i kremow do twarzy, jedno jest niszczeniem przestrzeni publicznej a drugie juz nie?
graffiti - wyznaczenie w mieście wielu miejsc, najlepiej tych "sypiących się", gdzie można do woli malować(w polskich socrealistycznych miastach to nie problem) + organizacja konkursów i festiwali street artu i jakieś eventy/warsztaty w domach kultury i szkołach. Wtedy można walnąć wysokie kary za nielegalne malowanie, bo w końcu jest przestrzeń do pokazania co się "potrafi".
Także dogadywanie się z fanklubami drużyn piłkarskich, żeby na osiedlach były elegancko wymalowane ściany, a nie jakieś krzywe badziewia. Choć w tym środowisku i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto walnie >**bać *uRwy< przed placem zabaw.
psie kupy <- bez postawienia koszy/pojemników na nie co 100 metrów i wlepiania mandacików przy złapaniu na gorącym uczynku, nie ma szans na poprawę, trzeba by umysły przeprogramować.
niszczone ławki i kosze <- zwykle rozwalane przez pijane szkolne/dresiarskie ekipy w nocy, więc bez wprowadzenia państwa policyjnego dla nieletnich zawsze takie coś się zdarzy... dobrze zabezpieczone oświetlenie + kamerki + patrole jakoś tam pomagają - oczywiście brak na to kasy.
codeine - różnica jest jednak fundamentalna, bo reklamy zostają zamieszczane za zgodą właściciela budynku, a nie są bezczelnym niszczeniem jego własności. Natomiast tak, wielgachne reklamy w historycznych centrach miast, zaśmiecanie ich ulotkami, oblepianie wszystkich wiat przystankow ogłoszeniami, zagracanie poboczy dróg obrzydliwymi szyldami, to też jest problem, o czym wspomniałem w pierwszym poście.
ollbrzym - jeżeli ktoś jest właścicielem jakiejś rudery, nie stać go na przyzwoity remont, a uważa, że budynek będzie wyglądał lepiej z ładnym graffiti, to ok, natomiast w Polsce jest to zwykle zupełna samowolka polegająca na zamazywaniu swoimi koślawymi tagami/nazwą ulubionego klubu piłkarskiego/tekstami w rodzaju HWDP wszystkich murów i środków transportu w mieście, nie wyłączając budynków nowych bądź historycznych. Grafficiarze nie potrafią nawet uszanować tego, że np. na stacji kolejowej namalowano murale - obsrają i to.*
* z tegto powodu byłbym przeciwny podnoszeniu graffiti do rangi sztuki, bo to automatycznie promuje takie zachowania, a że dla wielu i tak zabraknie miejsca "na legalu", będą oddawali się swojej destrukcyjnej działalności tak czy siak.
Latwo wszystkich wrzucac do jednego wora, kibole, graficiarze etc?
samowolka polegająca na zamazywaniu swoimi koślawymi tagami/nazwą ulubionego klubu piłkarskiego/tekstami w rodzaju HWDP wszystkich murów i środków transportu w mieście
Ale teraz wcale nie piszesz o grafficiarzach.
Mnie do szału doprowadzają ulotki wpychane codziennie do skrzynki pocztowej/wrzucane na trawnik. Marnowanie drzew i zaśmiecanie podwórek porządnym obywatelom!
Dla mnie nie ma nic bardziej wkur**cego niż pierdo**lne kilkunasto metrowe reklamy, i tak zamiast ogladac sobie budynek, czesto nawet zabytkowy !, to ogladam jakąś babe co reklamuje perfumy albo wczoraj pierdo**lne Frugo, kóe miało chyba z 40 metrów.
Sa Grafitti i są grafitti. Jest Banksy i jest Staszek, który walnie na ścianie swoje imie dziwaczną czcionką, pokoloruje to innym kolorem i myśli że jest artystą
A już nic mnie tak nie wkur... ja wlepki. Sportowe, reklamowe, ideologiczne, ze śmiesznymi hasełkami. Twórców bym za jaja powiesił
I jest Michał Anioł i jego słynne grafitti w Kaplicy Sykstyńskiej.
Ptosio - fajna koncepcja, szukałbym jakichś mniejszych miast. Tak z dystansu i z pamięci chciałbym by Zamość był taki.
Ciekawe kiedy stadion we Wrocławiu stanie się ofiarą graficiarzy. Jego faktura i wygląd aż się o to proszą. :D
Wasze miasta w porównaniu z moim Przemyślem to jest pikuś. NIE MA tak osranego Poloniami, Czuwajami, HWDP-ami, Skinheadami itd. miasta w Polsce. Chyba każdy klub się tutaj otagował. Jest Ruch Chorzów, Siarka Tarnobrzeg, Arka Gdynia, Widzew Łódź, Wisła Kraków itd. Wjazd pociągiem do miasta jest masakryczny. Przejazd obok paskudnych, wymalowanych garaży na blokowiskach, pomalowane mosty, pomalowane wiadukty - wszystko pomalowane!
Ziom91 [ gry online level: 43 - ohjehr ]
Gdziem mieszkasz? Ja chorzów i tyle znaków klubu i napisów hwdp nigdzie nie widziałem
Pamiętam taki kretyński przepis (nie wiem na ile był wewnętrzny w sklepach OBI, a na ile to efekt mądrych głów z UE/naszego Sejmu) przez, który kupienie puszki ze sprejem wiązało się z kilkuminutowym odpowiadaniem na pytania z "ankiety" przy kasie ("a po co? a gdzie? a co?") :/
Tak jak zaznaczyl Kompo, ciezko wrzucic wszystkich do jednego wora, bo sa graficiarze ktorzy naprawde potrafia namalowac cos pieknego, w miejscu ktore wczesniej bylo brzydkie i tym samym odzyje, a sa ludzie ktorzy tydzien po tym jak ocieplili i otynkowali nam blok musieli napisac na nim hwdp, takim powinno sie palce obcinac tak jak i wszystkim od white power, punks not dead, tusk kup se mozg, arka gdynia k... swinia, rakow gol, itd.
Fett - Banksy nie Banksy, powinien miec zezwolenie wlasciciela, bo inaczej jest to zwyczajne niszczenie mienia. W miejscach istotnych ze wzgledow historycznych, czy architektonicznych powinien miec tez zezwolenie wladz miasta, bo nie wszedzie takie malunki, nawet wysokiej jakosci, pasuja. A ogolnie uwazam takie gadanie za zamydlanie obrazu, bo co z tego, ze ktos gdziesckiedys zrobil dobre graffiti, skoro 95%+ takiej dzialanosci nikt rozsadny nie uzna za nic innego, jak zarzygiwanie przestrzeni miejskiej? Zreszta juz wspominalem o tym, ze nawet malunki, w ktore ktos wlozyl troche pracy sa zamazywane koslawymi tagami.
codeine - wrzucam do jednego wora, bo duza czesc brudu, jaki widze na murach ma tresc w rodzaju "Polonia cwele", czy "LEGIA TO MY". Nie jestem chyba w stosunku do tego jakos szczegolnie uprzedzony (patrz sygnaturka), a jednak rzuca sie to w oczy i cholernie przeszkadza.
Swoja droga to co sie dzieje z ulotkami, to tez juz ludzke pojecie przechodzi. O ile jestem w stanie pojac ich funkcje, to ktos musi odpowiadac za ten caly burdel zwiazany z ich dystrybucja i nie widze powodu, by nie mialby to byc ten, ktory ich rozprowadzanie zleca. Jesli ulotki telepizzy walaja sie po chodnikach, to niech ta telepizza ze swej laski zaplaci za ich sprzatanie
powinien miec zezwolenie wlasciciela, bo inaczej jest to zwyczajne niszczenie mienia.
Jakby "graficiarz" zaplacil pare tys miesiecznie wlascicielowi budynku i walnal "Legia Cwele" na scianie to ten jeszcze by mu reke wycalowal a o zadnym "niszczeniu mnienia" bys nie uslyszal.
I nawet nie wiesz do czego doszli ludzie, ktorzy wprowadzilio graffiti do Polski i wychowali sie na hardcore nielegalach.
Z reszta jak mozecie wiedziec jak nawet nie umiecie napisac poprawnie ' graffiti".
No, moja Łódź ma jeszcze długą walkę przed sobą. Wydaje się, że potrzeba do tego zmiany mentalnej. Tylko jak to zrobić? Z egzekucją prawa problem jest wszędzie - tym bardziej będzie na szarym osiedlu, blokowisku itp.
Mnie strasznie irytuje wyrzucanie śmieci (papierków, pety itp) na ziemie. W sobotę jestem na przystanku we Wrocławiu godz 10. Dziewczyna ok 20l nawet całkiem całkiem. Pali papierosa papieros się skończył i nawet nie patrząc odruchowo odrzuca na trawnik w błoto. Śmietnik z popielniczką 1,5m dalej. No ręce opadają.
Moje rozwiązanie jest takie.
Straż miejska w cywilu chodzi przez miasto i łapie na gorącym uczynku takich delikwentów. Idąc przez miasto ciężko nie spotkać przypadku śmiecenia więc na darmo by nie chodzili. Osoba złapana na śmieceniu ma 2 wyjścia.
1 dragońska grzywna (Nie chce się iść do śmietnika znaczy, że stać cię na zapłacenie kary)
2 pod nadzorem (tego samego strażnika miejskiego) 3-4 godziny sprzątania miejsc publicznych. Przykładowo we Wrocławiu można wyzbierać śmieci (kapsle, pety) z wyspy słodowej. Dodatkowo taka osoba powinna mieć kamizelka z napisem "śmieciłem" czy coś w tym stylu.
Myślicie, że ma to sens?
Według mnie jedynym rozwiązaniem na czystość w polskich miastach jest wprowadzenie zasad obowiązujących w Singapurze. Tam nawet za najmniejsze zaśmiecenie miasta papierkiem dostaje się bodaj 100 dolarów kary albo karę chłosty. I nie ma żadnego "przebacz" nawet dla turystów.
Według mnie jedynym rozwiązaniem na czystość w polskich miastach jest wprowadzenie zasad obowiązujących w Singapurze. Tam nawet za najmniejsze zaśmiecenie miasta papierkiem dostaje się bodaj 100 dolarów kary albo karę chłosty. I nie ma żadnego "przebacz" nawet dla turystów.
Mniej więcej od czasów Monteskiusza wiadomo, że surowość represji karnej nie ma żadnego wpływu na popełnianie (bądź nie) czynów zabronionych i Singapur jest dobrym przykładem na potwierdzenie tej tezy. Nie zaobserwowałem by miasto było bardziej czyste od podobnych mu aglomeracji, w oczy rzuciło mi się coś innego - liczne ekipy sprzątające. :)
Problemem w Polsce jest przyzwolenie na szpetotę publiczną - śmieci czy psie kupy to tylko wierzchołek góry lodowej. Zmian należałoby dokonać raczej w głowach Polaków niż w ustawodawstwie.
codeine - a jednak DZIŚ jest to głównie niszczenie mienia i na tym się skoncentrujmy, takie sprawy jak ta powinny rozwiązywać jakieś regulacje o intruzywnej reklamie.
Delstar - I nawet nie wiesz do czego doszli ludzie, ktorzy wprowadzilio graffiti do Polski i wychowali sie na hardcore nielegalach.
Jeżeli ktoś "wychował się" na niszczeniu cudzej pracy i zapaskudzaniu innym ich przestrzeni życiowej, to gdzie by na tym nie doszedł, u mnie nie zasługuje na gram szacunku.
Albatros - myślę, że nie musimy uciekać się do metod semitotalitarnych (:P), ale rzeczywiście pewne zaostrzenie prawa I DOPROWADZENIE DO JEGO WYKONYWANIA jest w tym kraju niezbędne. Przez kilka pierwszych lat kary powinny być nawet pozornie nieadekwatne do popełnionych zawin, w celach wychowawczych.
Naprawdę nie wydaje mi się, żeby uporanie się z problemem graffiti było takie trudne, wystarczy trochę zaangażowania. Ot, choćby specjalna grupa w policji złożona m.in z "kumatych" ludzi, którzy np. szperali by na forach internetowych w poszukiwaniu gagatków na tyle bezczelnych, że nie boją się chwalić swoim wandalizmem publicznie. Tagi też zresztą można rozpoznawać i na tej zasadzie rozpracowywać rozmaite niszczycielskie grupy. Jakieś nagrody za wskazanie sprawcy też by nie zaszkodziły, przynajmniej taki buc bałby chwalić się swoim chamstem wśród kumpli, bo zawsze któryś z nich może go sprzedać za parę srebrników:) Kara to oczywiście czyszczenie miasta z działalności innych szkodników, na tyle długie, by zdążyło się wyryć w pustej łepetynie. Efekt będzie podwójny, bo niedość, że delikwent zostanie ukarany, to znikną też dzieła jego i jemu podobnych, co jest sprawą niezwykle istotną z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy to taki, że bomber czy jak go tam zwał nie może mieć prawa napawania się i8 chwalenia swoim dziełem; o drugim niżej.
Awerik - chyba nie będziemy dyskutować nad tym, czy ryzyko zapłacenia groszowej kary ma takie same konsekwencje psychologiczne, jak miesiąc prac społecznych pod nadzorem? Nie masz też chyba wątpliwości co do tego, że gdyby za bazgroły wieszano za jajca pod ratuszem, to problem by zniknął, niezależnie od tego, co ma na ten temat do powiedzienia jakiś filozof?:) Wysokość kary to nie ma może większego wpływu na popełnienie bądź nie zabójstwa w afekcie, natomiast większość gównażerii mając świadomość odpowiednio wysokich kar po prostu znalazłaby inną rozrywkę.
Problemem w Polsce jest przyzwolenie na szpetotę publiczną - śmieci czy psie kupy to tylko wierzchołek góry lodowej. Zmian należałoby dokonać raczej w głowach Polaków niż w ustawodawstwie
Nie. Może inaczej. Też. WŁASNIE O TO TU CHODZI. Niektórzy zdają się nie rozumieć, że ta sprawa ma absolutnie fundamentalne znaczenie dla rozwoju Polski jako kraju i Polaków jako społeczeństwa. Tu nie chodzi o to, czy komuś bazgrołki się podobają, czy nie. Chodzi o to, by obywatel idąc miastem nie był bezustannie bombardowany informacją MIENIE PUBLICZNE MOŻNA W TYM KRAJU ZAWŁASZCZAĆ BĄDŹ NISZCZYĆ I NIKOGO TO NIE OBEJDZIE. Jest to szalenie antywychowcze i fatalnie wpływa na mentalność społeczeństwa jako całego i wszystkich jego członków z osobna. W dodatku przyzwyczaja się do brzydoty i ncoraz bardziej przestaje mu zależeć. Dlatego właśnie mamy w tym kraju do czynienia z taką bylejakością i dlatego należy z całą bezwzględnością z takimi zjawiskami walczyć.
[6] Bullzeye dowalił linkiem z papieżem. A jak papież to już sztuka. Tendencyjne te twoje linki... No tzw. graficiarze to już nie bezmyślne wandale ale polska uzdolniona młodzież z autorytetem. Wierz mi chociażby matke boską częstochowską z Jezuskiem w Betlejem machnęli, to na marmurowo kamiennej fasadzie banku wygląda jak taki sam syf w stylu "POGOŃ PANY". Bo nijak pasuje do kompozycji i jakby ktoś to tam chciał to by umieścił w projekcie. I tacy psędo artyści rysujący cuda na nowo odremontowanych kamienicach na starówkach to nadal wandale.
Masz 5/10 na zachete, do pewnego czasu szlo nawet niezle.
[35] " ... to gdzie by na tym nie doszedł, u mnie nie zasługuje na gram szacunku."
Bo wychowujesz sie w zupelnie innych czasach, zupelnie innej Polsce.
Nie masz też chyba wątpliwości co do tego, że gdyby za bazgroły wieszano za jajca pod ratuszem, to problem by zniknął, niezależnie od tego, co ma na ten temat do powiedzienia jakiś filozof?:)
"Mam wątpliwości" to trochę za mało powiedziane - oczywiście że się z tą bzdurną opinią nie zgadzam, bo tak jak napisałem - surowość represji karnej nie ma żadnego wpływu na to, czy czyny zabronione są popełniane, czy nie.
[39] surowość represji karnej nie ma żadnego wpływu na to, czy czyny zabronione są popełniane, czy nie.
Oczywiście, że ma. A niby dlaczego w Singapurze jest bardzo niski odsetek przestępstw?
"Pokrewna sprawa, to pomysł obłożenia farb w sprayu wysoką akcyzą. Co o tym sądzicie? Ilu ludzi używa tych farb w takich ilościach, by dotkliwie odczuli podwyżkę cen, a z drugiej strony nie prowadzą działalności gospodarczj, co mogłoby być podstawą, by im taką akcyzę zwracać?"
artyści?
dla kogo są ulice i sciany budynków? bo teraz chyba głównie dla reklamodawców i nielicznych miłośników białych ścian. W Poznaniu przystanki tramwajowe na jednym osiedlu są całe pomalowane w graffiti i murale i wyglądają spoko.
"MIENIE PUBLICZNE MOŻNA W TYM KRAJU ZAWŁASZCZAĆ BĄDŹ NISZCZYĆ I NIKOGO TO NIE OBEJDZIE. "
w jaki sposób niszczę ścianę jeśli coś na niej maluje? po co ta ściana jest pomalowana na biało? w czym jest lepsza od ściany pokrytej rysunkami?
Jeśli ja maluje przestrzeń publiczną to dlaczego uważasz że ty nie masz prawa odmalować jej tak jak ci się podoba?
"Jest to szalenie antywychowcze i fatalnie wpływa na mentalność społeczeństwa jako całego i wszystkich jego członków z osobna. "
nono, bo jeszcze nie daj Boże zaczną wytwarzać kulturę, no to by była tragedia, faktycznie.
"codeine - a jednak DZIŚ jest to głównie niszczenie mienia i na tym się skoncentrujmy, takie sprawy jak ta powinny rozwiązywać jakieś regulacje o intruzywnej reklamie."
jak nałożymy większe kary za graffiti i nałożymy akcyzę na farbę w sprayu to na pewno zamiast brzydkich wrzutów będziemy mieć od razu tylko ładne obrazki(reklamowe).
Właściwie to problemem nie jest to że to graffiti jest, tylko że dobrego graffiti jest tak mało, ale to już odbicie poziomu kulturalnego polskiego społeczeństwa.
Oczywiście, że ma. A niby dlaczego w Singapurze jest bardzo niski odsetek przestępstw?
Oczywiście, że nie. Są setki czynników które na to wypływają (surowość represji nie jest jednym z nich) i sporo o nich napisano - jeśli jesteś zainteresowany to kup sobie książkę o podstawach kryminologii i bierz się do czytania. :) Tak a propos Singapuru - dużo łatwiej jest na przykład kupić narkotyki w krajach Azji Południowo-Wschodniej, w których grożą za to bardzo wysokie kary (ze śmiercią włącznie) niż choćby w Polsce. W Malezji miałem okazję poznać gościa, który potwierdził to co mówię - mówił że faktycznie samo kupno to bułka z masłem, tylko ceny niestety dość wysokie (w sąsiedniej Tajlandii jest taniej). Dodajmy, że w Malezji na śmierć skazuje się za posiadanie nawet minimalnej ilości narkotyków. :) To tak do przemyślenia, dla entuzjastów represyjnego prawa karnego.
[36]
przeciez to mialo byc tendencyjne, lol
a swoja droga ten malunek nie zostal stworzony na zadnej kamienicy tylko na starym zdezelowanym murze na czarnowiejskiej
a ja bym chcial zeby wszystkie bloki zostaly wysprejowane. tylko kamienice powinno sie zostawic w spokoju. jezeli ktos pomyslal ze marza mi sie wszechobecne napisy "HWDP" to polecam polozyc sie spac w celu regeneracji. jezeli ktos woli patrzec na biala sciane niz na zajebisty rysunek, o zgrozo, NAPIS (ale dobrze wykonany) to w moich oczach jest po prostu nudny i zapiety na o jeden guzik za duzo. rzygac sie chce od sklonowanych nowych/starych blokow.
Ja mam pytanie do wszystkich którym graffiti przeszkadza jeśli już przy tym jesteśmy. Nie chcę prowokować ani nic z tych rzeczy. Po prostu chcę was zrozumieć gdyż nie potrafię.
Odłóżmy na bok napisy na kamienicach, kościołach, pomnikach, samochodach czy też prywatnej posesji gdyż jasnym jest że ludzie je robiący to idioci (i uważani są za takich w samym środowisku do którego myślą że należą).
Powinniśmy wyłączyć również wszelkie bazgroły typu jp100%, KSP to... itp. Gdyż tworzą je ludzie niemyślący i nie jest to w żadnym wypadku graffiti a zwykły pokaz swej zerowej inteligencji.
Co nam pozostaje to napisy tego typu, często dużo gorsze, często dużo lepsze: http://imageshack.us/photo/my-images/191/1020690d.jpg/
I teraz moje pytanie, w czym wam to przeszkadza? Nie filozofując- idąc przez miasto, mijając codziennie te same bloki i ulice, oglądając reklamy produktów mających zmienić moje życie, nawet gdy zobaczę na ścianie coś takiego:
http://www.flickr.com/photos/yeshonek/5106454660/ jest mi przyjemnie gdyż mogę zobaczyć coś innego, wyróżniającego się, coś kolorowego co przykuwa moją uwagę i sprawia że jest na czym oprzeć oko.
Ja na prawdę proszę o jakąś składną i racjonalną odpowiedź, bo kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć ludzi którzy widząc całkiem nieźle namalowany napis/postać marudzą jaki to debilizm i jakie to jest złe.
Moim zdaniem wcale nie dużo różniący się syf. No bo co to jest ? Równie dobrze mógłby napisać " Byłem tu, Stachu X. ". Jeżeli komuś się tak strasznie grafitti podoba to o ile posiada swój własny dom niech udostępni kilku utalentowanym.
Tego typu napisów jest pełno na pociągach, przystankach murkach, praktycznie wszędzie gdzie jest trochę więcej powierzchni płaskiej. Mi się nie podoba, nie wiem może już grzyb jestem.
problemem graffiti jest to, że 90% jest fatalne. To co Veron wkleił wcale nie są dobre. Naprawdę wolałbym czystą ścianę z czystym chodnikiem/trawnikiem

Nie chodzi o to ,ze jest fatalne. Chodzi o to, ze ludzie graffiti nazywaja to -->
A co do dobrego graffiti to jesli sie tym nie interesujesz to go nie widzisz. Zamaist graffiti widzisz --->
A graffiti ( bo umowmy sie tagi czy bazgroly na scianie sprayem to nie graffiti ) w Polsce jest pelno i artystow i " arcydziel "
Orrin- Owszem, wcale nie są świetne, gdyż gdybym takie wkleił dostałbym hejt podobnie jak w przypadku [6].
Wkleiłem prace których wcale ze świecą szukać nie trzeba, bo do nich podobnych znaleźć można mnóstwo w każdym polskim mieście. Co do 90% to się nie zgodzę, jeśli mówimy wyłącznie o tym o czym wspomniałem-z wyłączeniem tagów i im podobnych. O dobre prace nie jest wcale ciężko, wystarczy się rozejrzeć.
Sprawa wygląda tak jak powiedział to Delstar. Sam kiedyś patrzyłem na każde graffiti jednakowo, od to wypełnione różnymi kolorami litery. Jednak jeśli się tym zainteresujesz, trochę pooglądasz czy też się z tym zetkniesz, zauważasz że po pierwsze wykonanie czegoś przyzwoitego wcale nie jest takie proste. A prace w których wcześniej nie zauważało się nic niezwykłego, stają się czymś na prawdę pięknym ze względu na staranność, szczegóły i elementy wcześniej kompletnie pomijane.
Ale co ja będę gadał.. jeśli patrzy się na to, jako krzywe, przypadkowe figury i utożsamia się z graffiti wszelkie bazgroły, wyzwiska i hasełka na ścianach, to w każdym nawet świetnym kawałku sztuki widzi się to samo czyli nic.
Gandalf- gusta są różne, jeden lubi białe ściany i jak tylko widzi na nich coś co tam być nie powinno, skacze mu ciśnienie, drugi patrzy na to coś inaczej i zupełnie mu to nie przeszkadza a wręcz przeciwnie. Bez urazy, ale nie rozumiem jednak jakim trzeba być ślepym ignorantem, aby napisy typu "stachu tu był" zrównywać do zdjęcia które zapodał Bull. No chyba że trollujesz, bo jest to ignorancja w pełnej gębie.
@Veron
Istotnie są na wyższym poziomie ale to dla mnie i tak zwykły syf, po prostu trochę lepszy syf. Nie rozumiem z jakiego powodu ludzie uważają, że smarowanie tego na losowych budynkach jest usprawiedliwione. To, że wymaga dużych umiejętności to nie argument, wyniesienie komuś z domu telewizora też wymaga zdolności.
Wiesz może nie do końca zrównać ale wszystko to się podpina w społeczeństwie pod grafitti. I to już nie ma znaczenia co tam jest. I równie dobrze może to być jakiś obraz, tagi lub hasełka klubów. Nie zaliczałbym tego do sztuki jako takiej. Street art ? To pojęcie wymyślili sami malujący. I jak ktoś napisał: w 90 % nie ma ani trochę artu. A podpis na murze choćby nie wiem jaki nie był dla ciebie super dalej jest podpisem na murze.
ślepym ignorantem -- Po co to ?
Oczywiście że ich nie usprawiedliwia. Jest to takie samo wykroczenie jak śmiecenie na ulicy czy cokolwiek innego. W końcu jest to nielegalne i jest łamaniem prawa.
Z tym że wyniesienie tv w przeciwieństwie do niektórych malunków w mieście/na budowie/pociągu, nie jest zupełnie porzyteczne. A przez porzyteczność tych malunków rozumiem wspomniany już wcześniej punkt do oparcia oka i coś co zmienia w pewnym stopniu przykładową drogę do pracy.
W pełni rozumiem wszystkich którzy nie życzą sobie aby na ich posesji ktoś coś malował bez ich zgody. Tego jednak uniknąć się nie da, bo zawsze znajdzie się człowiek który tego nie szanuje. Problem w tym że nawet w miejscach takich jak: stare budynki do rozbiórki, mury otaczające duże kompleksy, mosty na zadupiach czy też ciągnące się w nieskończoność wagony towarowe, które są miejscem wręcz dla graffiti stworzonym, wielu ludzi graffiti nie akceptuje, głównie ze względu iż nie potrafią podzielić ich na te robione bezczelnie na ścianie mieszkania i na te robione w miejscu w którym nie powinny nikogo razić. Tego nie pojmę, bo w czym im to tam przeszkadza?
No dobra, jak coś jest w samej swojej istocie nieskończnie paskudne to mi w sumie wisi czy ktoś tam domaluje obrazek czy nie.
Ja myślę że najlepszym sposobem za namalowanie haseł typu Hwdp i tym podobne było by złapanie takiego delikwenta na gorącym uczynku ,spuścić mu solidny wpi....l!tak jak za komuny było, to wtedy by się trochę bali a tak jest jak jest
NEMROK19 ---- Jak policja bedzie pałować ich to z pewnością przestaną pisać HWDP na murach ;)
Oczywiście, że nie. Są setki czynników które na to wypływają (surowość represji nie jest jednym z nich) i sporo o nich napisano - jeśli jesteś zainteresowany to kup sobie książkę o podstawach kryminologii i bierz się do czytania. :)
Weź czasem podnieś oczy znad tych książek i pomyśł trochę własną łepetyną. Nie mam pojęcia, coś wyczytał w tych tomach profesorów zwyczajnych, doktorów habilitowanych i innych autorytetów, ale ja WIEM, że np. wchodzę do pociągu bez legitymacji, bo w przypadku złapania grozi mi tylko kilkunastozłotowa kara, natomiast gdyby kara wynosiła np. 200 zł, to robiłbym to tylko w krytycznych przypadkach, a gdyby groził za to wykop z pędzącego pociągu, to nie zrobiłbym tego nigdy. Pomijam już osoby, które traktują przestępstwa jako działalnośc biznesową i zwyczajnie kalkulują, czy im się ona opłaca, czy nie. Posłuchaj ty czasem sam siebie:)
Delstar
Bo wychowujesz sie w zupelnie innych czasach, zupelnie innej Polsce.
W Polsce, w której ma się czyjąś własnośc za nic? W której nie szanuje się ludzkiej pracy i pieniędzy? W której prawo można bezkarnie łamać i jeszcze zostać przy tym bohaterem mediów? W krótej panuje chaos i burdel, a wszyscy przymykają na to oczy?
Nie, dzięki. Może i w znacznej mierze teraz tak jest, ale dopóki żyję w tym kraju, będę walczył o to, by było tu normalnie.
MZL
nono, bo jeszcze nie daj Boże zaczną wytwarzać kulturę, no to by była tragedia, faktycznie.
Czyli wytwarzanie "kultury" musi wiązac się z kompletną pogardą dla państwa i prawa, niszczeniem czyjejś własności i lekceważeniem uczuć estetycznych znacznej części populacji? No to faktycznie tragedia. Nie mogą sobie wytwarzać tej kultury na swoim terenie bez wpychania jej innym na chama?
Veron
Przeszkadza mi to, że nasze miasta wyglądają, jak najbardziej zapuszczone części Bronxu, a nie porządne miejsca do życia. Twoje przykłady mnie szczególnie nie rażą, bo widać, że to i tak rudery, więc graffiti tam tak czy siak pasuje, pewnie i jest żywsze od szarej, obdrapanej ściany. Natomiast ja osobiście w ruderze żyć nie chcę, wolałbym jednak normalne, europejskie miasto i choć, jak wielu Polaków, urodziłem się na osiedlu z wielkiej płyty, to jednak bloki są sukcesywnie odnawiane (odrębną sprawą jest gust tych, którzy za te renowacje odpowiadają:/) i naprawdę żałl patrzeć na to, jak jeszcze świeże tynki pokrywają się paskudnymi bazgrołami. Dewastowane są też praktycznie wszystkie elementy infrastruktury (ławki, rozdzielnie, latarnie, mosty) i wrażenie jest takie, jakbym żył w miejscu opuszczonym przez państwo i wszystkie jego organy mające utrzymać porządek, nie wspominając już o czystości. Wrażenie jest fatalne.
Chodzi o elementarny szacunek dla drugiego człowieka. Jeśli komuś pdoba się graffiti - ok, ale niech nie narzuca tego siłą innych, w dodatku niszcząc budynki, w które włożyli oni ciężkie pieniądze. Przypomina mi to ludzi, którzy tak kochają hip-hop, techno, czy muzykę klubową, że muszą koniecznie podzielić się tym z całym osiedlem i jeszcze dziwią się, że ktoś ma pretensje o (darmową!) możliwość obcowania z kulturą. I nie ma tu znaczenia, że być może sam bym sobie takiej muzyki posłuchał, bo uważam ją za dobrą artystycznie - po prostu nikt nie ma prawa się z czymś takim chamsko narzucać! Różnica jest taka, że "noise pollution" po wyłączeniu wieży znika, ale bohomazy na murach potrafią trzymać się i 10 lat.
W ogóle to nie lubię, jak ktoś doprawia do swojego wandalizmu i pogardy dla norm społecznych ideologię. Kiedyś założyłem wątek o psich kupach walających się po chodnikach, i też znaleźli się ich zajadli obrońcy. Ludzie, po co to? Żyjcie i pozwólcie żyć!