Film jest ciekawy choćby z tego powodu, że pokazuje jak jedno wydarzenie może być widziane zupełnie inaczej przez różnych ludzi (i to od samego początku filmu, czyli bitwy w Szkocji).
Książkę też warto przeczytać, bo zawiera sporo ciekawych informacji (na przykład giermkowie nie byli wyłącznie nastolatkami, byli i 50-latkowie). Także sam pojedynek jest opisany bardzo szczegółowo. Przed rozpoczęciem nawalanki był cały ceremoniał z modlitwami, przysięgami i wyzwaniami. Przy okazji Wojny Stuletniej jest mowa o francuskiej interwencji w Szkocji i przygotowaniach floty do inwazji Anglii (do której nie doszło, bo letnie burze uznano za zły omen😬). Tego zwykle nie ma w filmach i powieściach, a nawet w rzekomo poważnych książkach historyków. Tam pojedynki rycerskie to tylko dramatyczne nawalanie się, a Wojna Stuletnia to tylko zwycięstwa Anglików aż do pojawienia się Joanny D'Arc.